Rozmiar ma znaczenie.

Faceci ciągle śmieją się z kobiet. Niby żyjemy w świecie pseudo równości, a i tak stale słyszy się komentarze, że „jeździsz jak baba”, „facet by tego nie powiedział”, „słaba płeć”, „nie bądź jak blondynka” i takie tam. Dzisiaj na odmianę biorę na tapetę płeć brzyd-szą. Takich kilka luźnych przemyśleń o męskim świecie i rzeczach, które doprowadzają nas do szału.

Głównym powodem do napisania tego postu było lato. A raczej koszmar każdego lata, które obnaża bolesną prawdę. Nie wiem, co siedzi w męskich głowach, a sprawia, że taki kolo, ani nie urodziwy, ani jakoś przesadnie zadbany, nagle, jak poczuje pierwsze promienie słoneczne na swoim zadowolonym, męskim licu, czuje, że musi zrzucić koszulę. Paraduje to to później takie pół gołe po mieście, bez żadnego wstydu, myśląc, że to +100 punktów do lansu. No gdyby wyglądał jak jakiś Ronaldo (poniżej przypominam, gdybyście czasem, jakimś cudem, sobie zapomniały), to może i by to uszło, choć do tego jest plaża, a nie miejskie bruki. Wywalony mięsień piwny, dywan na klacie, futro na plecach i wizja spotkania oko w oko z upoconym cielskiem zachęca raczej do ucieczki na drugą stronę ulicy. Czy ktoś mi to wyjaśni?

W zimie to samo zagrożenie czai się na siłowni. Spocone męskie klaty atakują z każdego kąta. Kobity to przynajmniej się jakoś kryją, a facet, który chodzi na siłownię, od razu sobie dodaje do męskości. Muskuły napręża, selfie z ukrycia strzela. Hej, kolego! Po dwóch wizytach na siłce i czterech okrzykach przy podnoszeniu sztangi nikomu nic jeszcze nigdzie nie urosło. Sorry.

download (3)

I chce żyć z kobietą taki troglodyta, a nie wie, jaka jest różnica między spódnicą a sukienką, swetrem, a żakietem, szpilkami a balerinami. A z nas jest zadowolony, jak wiemy co to karny czy spalony. Więc czemu sam się nie wyedukuje? To nie jest jakaś tajemna wiedza, a wszystkim nam żyłoby się prościej. Tak samo jak jemu żyje się fajniej jak siadasz i tą Ligę Mistrzów oglądasz, smakołyki donosisz. Niech sobie nawet myśli, że pokochałaś football („Nie, nie kochanie, ten Ronaldo wcale mi się nie podoba, straszny laluś”. Acha.).

Notoryczne niesłuchanie. Wiadomo, że nam się buzia nie zamyka. Wiadomo, że czasami klepiemy bez sensu i zapominamy, że nie rozmawiamy z zaprzyjaźnioną Halinką, a osobnikiem płci męskiej. Wiadomo, że potok słów sam mimowolnie zmienia się w buczące bla, bla, bla z tyłu głowy. Ale gdyby tak czasami posłuchali, to wszystko by o nas wiedzieli! Dlaczego są ciche dni, co trzeba w domu naprawić i że na Walentynki chcemy kolczyki, a nie blender. Ale nie, lepiej brnąć coraz głębiej w szambo. Litości, panowie! Macie przed sobą chodzącą encyklopedię, nie potrzebujecie google, bo my wszystko przecież wiemy. Grzech z tej wiedzy nie skorzystać!

Ego męskie jest wprost proporcjonalnie rozdmuchane do maleńkiego… rozumku. To jest trochę tak, że największe karki jeżdżą beemkami, mercami i innymi alfaromeo, a jak zajrzysz pod maskę to się okazuje, że ta szkapinka tam ledwo ciągnie i daleko jej do ogiera, którego sugerowałoby opakowanie. Zimny łokieć, co najmniej srajfon przy uchu, na dupie dżiny koniecznie z Pepe Jeans, na głowie Ray Bany, a w manierach i odwadze zonk. Niech wypowiem moje ulubione zdanie z serialu Przyjaciele: To nie jest normalne, nie zdarza się każdemu facetowi i to jest duży problem! Wchodzi taki do poczekalni, ledwo mieszcząc się w futrynie, zajmuje półtora krzesełka, a jak kobieta się w okolicy pojawi to udaje, że nie widzi, zaczytany albo studiuje długość skórek u paznokci. No taki macho.

130_1

Jak już Wam jest komfortowo razem, on dalej nie ogarnia, że z nadejściem Twojej ery w jego życiu, wszystkie inne kobiety mają dla niego przestać istnieć. Mamusia ma być reliktem przeszłości. Ani słowa o jej wypiekach, czy zdaniach typu „Mama mówi, że”. Siostry, kuzynki, koleżanki – wszystkie te baby wstrętne na niczym się nie znają, nie sięgają Ci do pięt, a opowiadanie o nich musi zawsze kończyć się porównaniem do Ciebie, w którym wypadasz na plus. Jeśli tego nie rozumie to niech sobie sam radzi z cichymi dniami i szukaniem powodu Twojego „Nie, nie, o NIC mi przecież nie chodzi”.

Nie mogę w tym zestawieniu nie wspomnieć o wszystkich śmiertelnych chorobach, typu przeziębienie, grypa i ból zęba, które jak plaga nawiedzają męski ród. Wymagają natychmiastowej hospitalizacji, pielęgniarki 24 godziny na dobę, nieustannego współczucia i spisywania testamentu. A my kobiety rodzimy dzieci. No i kto tu jest twardzielem?

134_1

Niby same bystrzaki, a nie znam faceta, który umie właściwie odpowiedzieć na pytanie „Jak wyglądam”? W sumie to wiesz sama, że ŻADNA odpowiedź na to pytanie nie jest dobra, ale chciałabyś, żeby się chłopak trochę wysilił. Jak powie, że dobrze, to wiadomo od razu, że ślepy, bo przecież przytyłaś i ta kiecka w ogóle na Tobie już dobrze nie leży. Jak powie, że chyba dobrze, to znaczy że zdania swojego nie ma, a Ty potrzebujesz przecież faceta, który nie tylko ma swoje zdanie ale i nie boi się go wypowiadać na głos. Jak powie, że coś nie za bardzo, to zacznie się dyskusja w której i tak Ty masz rację. Jak powie, że przytyłaś…tego nigdy nie powie, bo przecież nie wróci się mieszkać do mamusi.

178_1

Większość Panów uważa, że jakiekolwiek zabiegi upiększające typu manicure, czy nie daj Boże pedicure, to jakieś niemęskie jest. Przez to myślenie, kontakt z męską bosą stópką jest jak mizianie piłą tarczową. Nogi a’la Tarzan z połamanymi szponami w sandałach. Rąsia szorstka jak papier ścierny. Wąs z resztkami twarożku. Mam dalej wymieniać? Wielu mężczyzn uważa tak, jak Sting – naturalny zapach ciała jest najpiękniejszy i nie wolno psuć go chemikaliami. Zapominają tylko o jednym – jeśli nie jesteś celebrytą i nie jadasz trawy, na która sikają himalajskie kozy, za jedyne sto dolarów za sto gram, po której Twój pot pachnie jak lawenda, jesteś bez szans. Dieta składająca się z golonki zalanej litrem browarka wymusza stosowanie deodoro, w trybie na cito, w ilości dużo. I pamiętaj – Old Spice to mgliste wspomnienie PRL-u i niech pozostanie w tamtej epoce.

93_1

Ale, ale, nie zapędzajmy się też za daleko. Jak widzę Pana z nieruchomą fryzurą, idealną opalenizną natryskaną na nieskazitelną buziulkę, z zarostem przyciętym od linijki, koszulinkę wykrochmaloną i spodenki przed kolanko, odsłaniające wydepilowaną łydkę, to też mam pewne obawy. Czy dogadalibyśmy się w kwestii wyboru odżywki? Czy umielibyśmy żyć z jedną łazienką? Czy nie kradłby mi maseczki? Czy wygrałabym w bitwie na wyprzedaże?

Cieszę się, że mam fajnego męża i nie muszę już w gąszczu bubli szukać tego jedynego 🙂

Ten post wyszedł mi mimochodem pełen stereotypów, znam wielu fantastycznych facetów. Panów, którzy czytają mój blog, a których ego ucierpiało po przeczytaniu tego wywodu serdecznie przepraszam. Jeśli jednak choć jedno zdanie było o Tobie, NATYCHMIAST zabieraj się kolego do roboty, może nie jest jeszcze za późno.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

41 komentarzy

  1. Genialny wpis. Masz całkowita rację w tym co piszesz. Mnie osobiście też to bardzo denerwuje. NIe mam nic przeciwko jeżeli ktoś chodzi tak po swoim podwórku czy mieszkaniu, bo miejsce ma jednak znaczenie 😉

  2. Dużo prawdy w tym jest, ale co by dużo nie mówić – i tak ich kochamy. A przynajmniej Jednego, który posiada tylko jedną, maksymalnie dwie wady, które wymieniłaś 😉 Dla równowagi proponuję podobny tekst o kobietach. W końcu trzeba mieć dystans do siebie!

    1. Dystans? A co to jest dystans? Przecież MY, KOBIETY ZAWSZE JESTEŚMY PIĘKNE, NIE PUSZCZAMY BĄKÓW (EWENTUALNIE MOTYLKI), NIE ROBIMY KUPY, A WŁOSY NA NOGACH NAM PO PROSTU NIE ROSNĄ!!! 😉

  3. Ale o mięsień piwny faceci bardzo dbają! Ja lubię normalnych- ani nie za bardzo wymuskanych, ani w drugą stronę :). A Ronaldo jakoś nigdy mi się nie podobał. Tak czy siak, bardzo się uśmiałam, czytając Twój wpis :). Sama prawda!

    1. zobacz o kobiecej oponce to się dudni już minimum od stycznia, by ją na lato zrzucić! Chodakowskie….Lewandowskie ostro śmigają….. 🙂 a o męskim mięśniu piwnym …hmmmmm….nic…..zero ….null…..nada!

  4. No, w końcu ktoś to napisał! Dobrze, że zrobiło się chłodniej to panowie założyli koszulki, bo na każdym kroku musilam się powstrzymywać od odruchów wymiotnych. A co ciekawe nie widziałam ani jednego ciacha rozebranego od pasa w górę.

  5. Haha zeby nie bylo ze mezczyzn choc minimum estetyki nie obowiazuje 🙂 juz widze jak taki kolo z wasem i brzuchem wystajacym widzac fajna lasie komentuje”przelecial bym ja” – hahaha tylko ze ona raczej nie ciebie!!

    1. Najlepszy komentarz – pominęłam ten temat bo się bałam linczu. Jednak wierzę i codziennie mnie śmieszy komentarz, że kobiety dopiero wtedy w pełni zrównają się z mężczyznami, kiedy grube i łyse bedą szły Manhattanem i myślały „Jestem zajebista. Wszyscy na mnie lecą”.

  6. Dobrze prawisz! Niech chowają te bebechy bo to mega odrażające… Co do CR to mogą się śmiać, ale przynajmniej dba facet o siebie no i uważam go za świetnego sportowca. Widziałaś film „Fenomen Cristiano Ronaldo”? Na YT jest i na prawdę robi wrażenie. Lepszy on niż cała masa malkontentów siedzących z piwem w łapsku i psioczących na mężczyzn bardziej ogarniętych od siebie 🙂

  7. siateczka i sandały nawet na emigracji rządzą! jak widzę delikwenta w zaciągniętych białych skarpetach po kolano i sanadałach, to wiem, że „swój” :). Estetyki buszu pod siateczkową koszulką nie jestem w stanie objąć moim rozumkiem 🙂
    Jesus! w sumie widząć niektóre przypadki tych „Adonisów” powinnam ostro trzaskać Tequillę albo zgłosić się po jakiś Prozaczek :)!

    1. Powinna być jakaś poradnia interwencyjna LOL Widzisz delikwenta i idziesz na wymazanie pamięci jak w Men in Black, bo to akurat widok, za którym bym nie tęskniła, ehh

        1. Białe skarpety to nie tylko domena Polaków, wbrew pozorom. Siateczka tym bardziej. Wystarczy poguglać sobie „white socks fashion” i artykuły straszące tym zjawiskiem pojawiają się wszędzie – no, może poza wschodem Azji gdzie połączenie białych skarpetek i sandałów czy innnych kłapedajsów nikogo nie boli.

          Co do siateczki zaś, jest taki stary dość już, brytyjski serial tłumaczony u nas jako „Co ludzie powiedzą”. Polecam Powolniaka, polecam i serial (nie mówiąc już o zjawisku chavsów, czyli jakby nie patrzeć zwykłych dresów chyba).
          W latach 90′ był też podobny, mocno już przegięty serial (niemiecki chyba) o patorodzinie wykorzystującej państwowy socjal do granic możliwości.

          1. Poza tym inne kraje mają swoje bolączki – na przykład facet w stringach na plaży nikogo w niektórych rejonach nie dziwi.

  8. Ja lubię coś pomiędzy kaloryferem, a bojlerem :p zawsze w takiej sytuacji czuję się komfortowo, bo nawet w razie kilku dodatkowych kg, nie będę się stresować :p No i niech dba o siebie, jak najbardziej, ale nie bardziej niż ja! 🙂

  9. Szczerze powiedziawszy, jakoś nigdy nie zwracałam na takie rzeczy uwagi, bo widzi się je za często. Ot, nawet w domu, ojciec z tym swoim brzuchem piwnym przed telewizorem, bo może przecież. Dopiero mój obecny chłopak mi uświadomił, bo jest Anglikiem. Często przeżywam szok w drugą stronę. Na plażę – szorty do kolan, bo bokserki to bielizna. Po pracy siłownia, bo przecież ja 'taka zgrabna’ to i on też musi. Na zakupy chodzimy razem, bo nie boi (!!) się powiedzieć, że w czymś źle wyglądam. Przestałam się dziwić, że Polki tak często szukają obcokrajowców. Nie mówię, że tutaj takich nie ma, ale za długo się takich cudów szuka. Czasem się śmieję do niego, że jak mi się znudzi, to znajdę sobie Niemca, żeby móc biegle szprechać. 🙂

    1. Hahahaha, też przez wiele z tych względów mam obcokrajowca. Pachnie, chodzi na pedicure, uważa na dietę. Męskość +100 w moich oczach. Da się.

  10. O rany, chyba miałaś okres 😀
    A mojego już nie pytam „Jak wyglądam?” po pewnym incydencie… Otóż wychodząc na ślub kuzynki, zadałam właśnie to kluczowe pytanie. Nawet nie spojrzał (widziałam!!), odpowiadając „Wspaniale, kochanie!”. A w trakcie ślubu, w kościele, nachylił się i szepnął do ucha „Czy ty czasem nie masz sukienki odwrotnie?”. „Jasny szlag! Rzeczywiście! Sukienka odwrotnie!”. Naprawdę nie wiem, jak to się stało, że ubrałam ją odwrotnie… Ale to już nie jest takie istotne. Istotne jest to, że przecież przed wyjściem zapytałam!! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *