Dlaczego tak ciężko jest nam się zamknąć?
Znasz na pewno z własnego podwórka taki scenariusz – tę jedną młodszą koleżankę, gwoli rymu damy jej na imię Grażynka, która ciągle popełnia błędy, które sama popełnilaś wiele lat temu? No ale nic nie mówisz, bo życzysz jej dobrze, a sama nienawidzisz dobrych rad, poza tym wiesz dobrze, że przyszłości nie da się do końca przewidzieć i choć Ty jej błędy widzisz gołym wzrokiem, to finalnie – kto wie jak się życie potoczy? Może ten ciul z którym się spotyka akurat okaże się cierpliwym misiem, który kocha porządek w łazience i robi najlepszy rosół? Milczysz więc i trzymasz kciuki za Grażynkę.
No to z nastolatkami jest tak samo. I teraz wjeżdża jedna z tych porad, które warto przemyśleć, kiedy Twoje dzieci zaczynają Cię przerastać. Piszę chyba, bo z dziećmi już tak jest, że dopiero po latach się dowiemy czy coś działało, czy jest zuch, co w metrze gdy jest full miejsce swe odstąpi, czy też raczej wstyd się przyznać, że to nasze. Mając w domu nastolatki należy po prostu czasami się zamknąć.
Czy tylko ja stałam się już dawno moją własną mamą i mówię dzieciom to samo co ona mówiła do mnie? Czy to nie jest przerażające? Jak sobie potem o 4 nad ranem analizuję co powiedziałam, to się łapię za głowę. Serio? Co dziwne, ja nigdy swojej mamie nie mówiłam ojesu przestań już, wydawało mi się to całkiem normalne, że ona wie lepiej i nawet jak niektórych z tych rzeczy nie rozumiałam, czy budziły mój bunt, jednym uchem wpadały. Dziś jednak dzieci wychowuje się inaczej, jesteśmy bardziej nastawieni na słuchanie i odbiór, dlaczego więc nadal tak ciężko jest nam się po prostu zamknąć? No ale jak się zamknąć, kiedy niektóre błędy sama już popełniłaś i nie chcesz, aby popełniły je dzieci? Jak powstrzymać się od ciągłych rad, a potem od tych wkurzających “bo gdybyś posłuchał_a”?
Żeby nie było – sama nie wiem jak to zrobić, kiedy w pokoju burdel, lektura czytana od opracowania i ten jeden kolega nie zaprosił na urodziny. Ciężko mi powstrzymać potok słów, kiedy widzę brak pomysłu, zgubienie, złość. To podobno jest całkowicie normalne i od pokoleń tak wyglądają rodziny. Życie nastolatka nie jest proste, choć nam, zabieganym dorosłym ich problemy mogą wydawać się banalne, wcale takimi nie są. Zmieniające się ciało, oczekiwania, świat, w którym wszystko wcale nie jest pluszowe i dobrze się nie kończy, trudne decyzje pociągające konsekwencje na całe życie, a obok… dudrający starzy. Jak sobie tak o tym pomyślisz, nie z wyżyn wszystkowiedzącej i doświadczonej, trochę jednak głupio się robi, że znowu opinię musiałaś mieć na każdy temat.
Twoje dzieci wcale nie czekają, ba, nie mogą dostać rozwiązania swoich problemów na tacy. Wracamy do Grażynki z początku tekstu – kryształowej kuli nie masz, więc nie wiesz, czy Twoje rady przyniosą pozytywny skutek, a Twoje dziecko (wiem, szokujące) nie jest Tobą.
Jesteśmy wychowani w pladze dobrych rad. Wydaje nam się, że wychowanie dzieci to działanie, to przywództwo, to mówienie. A przecież bardzo istotne lekcje dla naszych dzieci przekazywane są również w samotności.
Puszczam Cię w świat ale stoję obok, jestem. Może nie zawsze mnie widać i słychać ale jestem zawsze.
Bardzo ciężko jest zamilknąć, bo boimy się odrzucenia, tego, że stajemy się naszym dzieciom niepotrzebni, chcemy za wszelką cenę je chronić ale w potoku słów ważne sprawy mogą zostać zagłuszone. Cisza ma ogromną moc. To ważne, aby nie oferować swoich pomysłów na życie, dobrych rad, pocieszenia non stop, na każdym kroku. Bywa, że w nastoletnim chaotycznym świecie największego powera daje cisza. Wejdźmy czasami w buty naszych nastolatków (prawdopodobnie ubłocone najki) i pozwólmy im dać się usłyszeć, a nie tylko zagłuszyć. To co, próbujemy się zamknąć?
Zdjęcie wygenerowane przy pomocy ChatGPT
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Dobrze prawisz. Mimo czterech dych na karku pamiętam, że nic mnie tak nie irytowało jak dobre rady mamy. Kiedyś jej to powiedziałam wprost: nie oczekuję od ciebie rad, chcę żebyś mnie po prostu wysłuchała.
Dziś będąc mamą nastolata wiem jakie to trudne.
Bardzo trudne, bo taka jest nasza natura. Często jest to zupełnie nieświadome. Po prostu chcesz pomóc, odezwać się, a nastolatek potrzebuje milczącej obecności.
Ja od moich rodziców zawsze słyszałem złote rady, często mi się nie podobały… Po czym mówili – i tak sam podejmiesz decyzję. Dzisiaj moje rady dla dzieci ograniczają się do wyłożenia kilku możliwych scenariuszy, które mogą się wydarzyć po wybranych decyzjach. Kwituję mówiąc – decyzję zostawiam Tobie. I tak, ciężko się patrzy jak dziecko nie wybiera najlepszej opcji, ale taka już nasza natura, że uczymy się na własnych błędach.
święte słowa!
Teraz tylko zastosować i o tym pamiętać!
Bardzo dziękuję za ten tekst❤️tyle razy gryzłam się w język żeby się nie odezwać a pewnie jeszcze więcej usłyszałam „ możesz już przestać gadać” . Uczę się cały czas jak pozwolić córce uczyć się na własnych błędach i nie zwariować ze strachu o nią. Fajnego weekendu Pani życzę 😊
Ten strach podobno trwa całe życie, chyba trzeba go zaakceptować jako jego część. Ech, trudne to wszystko. Powodzenia!
Ojoj ale prawdziwe !!! Mam ostatnio kosę z moim nastolatkiem o praktycznie wszystko. I bardzo próbuje się zamknąć, choć to tak trudne, bo na cholerę ma uczyć się na swoich błędach, jak mógłby na cudzych. Ale coraz częściej gryzę się w język. Zamknij się babo !!!
Ja też tak mam! Gryzę się w język, choć jest to cholernie trudne!