2026 rok zacznie się dla mnie w kwietniu.

2026 rok zacznie się dla mnie w kwietniu. Nieźle, prawda? No cóż, bywa. To nie jest pierwszy taki rok, w którym pierwszy kwartał po prostu jakoś przetrwałam, z naciskiem na „jakoś”.

I nie chodzi wcale o brak postanowień czy ich bojkotowanie. Wcale nie. Postanowienia to ja robię każdego dnia. Nie muszę czekać na magiczną zmianę daty, żeby zauważyć, że w boczkach za dużo, buty do biegania się kurzą, no i może trzeba by chałupę od czasu do czasu odgruzować, bo się przejść nie da, nie mówiąc już o znalezieniu czegokolwiek.

Chodzi zwyczajnie o to, że miałam beznadziejnie bezproduktywne trzy pierwsze miesiące tego roku. Bo ja mam taki problem, że chciałabym wszystko. Na raz i na wczoraj. Jak ćwiczyć, to od razu biegać maratony i wstawać codziennie o 5 rano na treningi, po których na rękach są odciski, a na tyłku nie da się usiąść bez bólu. Jak dieta, to tylko ekstremalna. Alkoholu czy słodyczy tacy jak ja nie potrafią po prostu ograniczyć, nie, trzeba zrezygnować, inaczej to jest byle jak. No nie da się. A jednocześnie w jakiś magiczny, zupełnie niewyjaśniony sposób, pochwalam balans i te ekstrema równoważą się z olewką innych życiowych zagadnień. Moje życie jest sinusoidą.

A tymczasem w styczniu kończyłam jeszcze zeszły rok, potem były ferie, podróże, koniec zimy, kolejny semestr w szkole. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak, nagle pojawia się znajome uczucie bezsensu. Mnie zwykle dopada w środku nocy, a w nocy, jak wiadomo, wszystko jest mroczne i czarna dupa własnych myśli wydaje się grajdołem, z którego już nigdy nie uda się wydobyć. Bo w nocy, proszę państwa, nie ma racjonalnego myślenia, nie ma przypominajki, że przecież każde morze gówna ma swój brzeg, w nocy nawet Kayah nie zaśpiewa, że „Wiosna przyjdzie i tak”. No ale przyszła, a wraz z nią gorączkowe porządki w ogródku, może się da załatać to czego się nie udało zrobić na jesień?

I tak, zanim się obejrzałam, nagle zrobił się dzień rozdania Oscarów. I to chyba było apogeum mojego kiepskiego samopoczucia w związku z nowym rokiem, który dla mnie się jeszcze dobrze nie zaczął. Człowiek sobie myśli, że jego życie jest nic nie warte, zwykłe i beznadziejne i na dokładkę ogląda sobie uwielbianych celebrytów, wyglądających jak milion dolarów, w biżuterii, za równowartość której można kupić sobie małą wyspę, zbierających historyczne nagrody. To pranie, ten gotowany obiad i właśnie myta podłoga, przybijają wtedy jeszcze bardziej. 

I tak sobie myślę, że to, że 2026 rok zacznie się dla mnie w kwietniu, naprawdę nic nie znaczy. Upadłam, ale wstaję z kolan i dobrze, że już w kwietniu, bo w czarnej dupie można być pół życia. Nieważne, że zmarnowałam początek roku, może było mi to potrzebne żeby coś zrozumieć, coś docenić? Podobno musi być gorzej, żeby było lepiej? Wierzę, że jest tak, jak ma być. Co z tego, że zaliczyłam falstart? Przecież droga do sukcesu jest zawsze w budowie! Pewnie tak po prostu miało być. Czas poprawić koronę i zapieprzać. Bo walka o marzenia to jest harówka.

Aktualnie mam jedno – pozbyć się tego uczucia, że wszystko jest do niczego. I jestem gotowa ciężko pracować, żeby tak właśnie było. Działam, bo życie jest jak jazda na rowerze – aby utrzymać równowagę, nie możesz się zatrzymywać.

Jeśli i Ciebie 2026 dotychczas nie potraktował łaskawie, nie możesz się zmobilizować, ciężko Ci – wstawaj z kolan, poprawiaj koronę, na serio jest już później, niż nam się wydaje, a rok 2026 zapierdziela do przodu, wcale na nas nie czekając. Słabość i gorsze dni nie są niczym wstydliwym, ale na dłuższą metę utrudniają życie. Ten jeden kwartał to naprawdę niewiele, ten rok może być jeszcze całkiem niezły, przynajmniej ja chcę w to wierzyć. Trzymam za nas kciuki.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Zdjęcie – źródło.

3 komentarze

  1. Dziękuję Ci za ten tekst . Twoją umiejętność ubierania w słowa niewypowiedzianych myśli jest niewiarygodna – gratuluję . Wiele z nas odnajdzie w tym tekście cząstkę siebie i otrzyma tak bardzo potrzebne pokrzepienie serca ♥️

  2. Mega szacun za ten tekst! tylko czy faktycznie te 3 miesiące są realnie Zmarnowane, czy tylko nam kobietom tak się wydaje, bo każda chce więcej szybciej! dziękuję, że o tym napisałaś :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *