Świat się nie zawali.
Kontroluję – za bardzo – wszystko. Siebie, swoje zdrowie, wygląd, rozwój, rodzinę, otoczenie, dom, pracę, życie codzienne, listę rzeczy do zrobienia. Zawsze mi się jednak wydawało, że jest to cecha ludzi ogarniętych i zorganizowanych, dopóki nie zdałam sobie sprawy z tego, że kontrola powoli pozbawia mnie… siebie. Jestem cały czas na pełnych obrotach, nie odpoczywam, jestem napięta jak struna, nawet na wakacjach animuję i dbam, nawet w Afryce, trzy tysiące kilometrów od domu, czuwam. Przecież tak powinna się zachowywać dorosła, odpowiedzialna osoba. Czy to choroba? Czy da się coś z tym zrobić? Jak odpocząć, kiedy głowa nigdy nie potrafi się wyłączyć?
Co za tym stoi? Co nakręca kołowrotek kontroli? Większość kobiet deklaruje, że to silne poczucie odpowiedzialności i przekonanie: „jak puszczę, to świat się zawali”, Dzieci będą głodne i zmarznięte, rachunki niezapłacone, nic nie pójdzie tak, jak powinno. Wykonanie planu jest najważniejsze, bo inaczej coś będzie niedopilnowane. Choć część kobiet wie, że realnie nic by się nie stało, mają świadomość, że nie są niezastąpione — ale to nie wystarcza, by puścić ster.
Ta kontrola wykracza daleko poza podstawowy krąg – niesamodzielne dzieci, dom i pracę. Kobiety próbują kontrolować emocje swoje i innych, martwią się o to, co im wypada, a co nie, za co będą ocenione, co ludzie powiedzą. Kontrolują relacje: swoje z innymi, dzieci z rówieśnikami, teściowej z mężem, nastrój koleżanek, czas ekranowy domowników, finanse własne i rodzinne, wakacje, szkołę dzieci, zdrowie rodziny, dynamikę relacji społecznych wokół, plany podróżnicze – nie tylko swoje, ale też innych osób. Idzie się zmęczyć samym wymienianiem, prawda? W dużej mierze to społeczeństwo nałożyło na kobiety wzorzec, w którym to one kontrolują, opiekują się domem i dziećmi, a potem starszymi rodzicami, teściami i dziadkami. A gdy coś się zawali — to przecież „gdzie była matka”.
Obok odpowiedzialności towarzyszy nam lęk o siebie i bliskich, perfekcjonizm, przekonanie „ja zrobię lepiej”, brak zaufania do innych, potrzeba bezpieczeństwa, presja bycia niezastąpioną, trudność z odpuszczaniem sobie i innym, obawa przed chaosem, ale też potrzeba bycia docenioną i potrzebną. Mamy misję bycia „naj”, a gdy kontrola zawodzi, pojawia się poczucie, że zawiodłyśmy w najważniejszej roli – matki.
Większość kobiet odczuwa trudność w odpuszczaniu i delegowaniu. Mają silne przekonanie, że wszystko robią lepiej i szybciej. Chcą mieć wpływ, bo dzięki temu mają złudne poczucie, że nic złego się nie wydarzy. To przekonanie sprawia, że nawet jeśli rodzina czy partner są chętni do współdzielenia obowiązków, kobiety i tak przejmują wszystko na siebie – bo łatwiej i szybciej „zrobić samej” niż zaufać, że ktoś zrobi po swojemu, ale równie dobrze. W tle działa lęk przed chaosem i poczucie, że odpuszczenie równa się utracie kontroli.
Ta ciągła presja sprawia, że jesteśmy przytłoczone i wykończone. Płacimy ogromną cenę za perfekcjonizm, marząc o tym, żeby choć na chwilę uciec. Wykończone przestajemy być sprawcze, a kiedy coś nie wyjdzie – obwiniamy tylko siebie.
Trzymanie steru daje poczucie bezpieczeństwa i sprawczości, ale w praktyce prowadzi do przeciążenia, zmęczenia i życia w stałym napięciu. Kobiety czują się tak, jakby cały świat opierał się tylko na ich barkach. To iluzja kontroli, która zamiast ulgi przynosi ciężar i sprawia, że coraz trudniej znaleźć przestrzeń na odpoczynek i własne potrzeby.
Kiedy kobiety naprawdę odpoczywają? Z daleka od domu i codzienności. Najczęściej wtedy, gdy ktoś inny przejmuje organizację i odpowiedzialność, a one mogą po prostu być – bez konieczności pamiętania o tysiącu rzeczy. Nie potrzeba wtedy luksusów, wystarczy zaopiekowanie podstawowych potrzeb – tych, o które na co dzień dbają one dla innych. Najlepiej odpoczywają samotnie, w ciszy, w miejscach bez nadmiaru bodźców i ludzi, od których trzeba się odgradzać. To pokazuje, że regeneracja często wiąże się z odseparowaniem od codzienności i obowiązków. Syndrom ucieczki z domu – od rzeczywistości i bliskich, za których jesteśmy odpowiedzialne. Czy to nie paradoks życia?
Trudno naprawdę odpocząć. Nawet podczas urlopu pojawia się gonitwa myśli – analizowanie spraw do załatwienia, poczucie winy, że nie robię czegoś pożytecznego, albo wyrzuty sumienia wobec rodziny i pracy. Od własnej głowy najtrudniej uciec. Odpoczynek, zamiast być źródłem ulgi, bywa źródłem stresu: „Leżę, a przecież powinnam…”. Notoryczne życie „na standby’u” – niby na wakacjach, ale zawsze gotowe odebrać telefon, zareagować, wrócić do listy zadań, zarezerwować wycieczkę, pilnować atrakcji, ochrony słonecznej i pełnych brzuchów.
Wiele kobiet przyznaje wprost, że nie pamięta, kiedy ostatni raz czuły się naprawdę wypoczęte. To bardzo ważny sygnał – odpoczynek w ich życiu nie jest naturalnym rytuałem, ale rzadkim luksusem. Funkcjonują w ciągłym napięciu, a przerwę robią dopiero wtedy, gdy sytuacja je do tego zmusi – np. choroba. Potrzebują nie tyle urlopu, ile nauczenia się, jak w codzienności znaleźć małe przestrzenie regeneracji – bez wyrzutów sumienia i bez poczucia, że „marnują czas”.
Odczuwają mnóstwo sygnałów przeciążenia, które wysyła ciało: bóle głowy, pleców, spięcie mięśni, migreny, bezsenność, wypadanie włosów, szumy w uszach, problemy z pamięcią i koncentracją, nadciśnienie. Obok nich pojawiają się objawy psychiczne: wybuchy złości, nerwowość, płaczliwość, stany lękowe, poczucie bycia „tykającą bombą”, zniechęcenie, chęć ucieczki, rozczarowanie, przebodźcowanie.
Te wszystkie punkty zebrałam w trakcie ankiet, rozmów z kobietami i warsztatów, które niedawno prowadziłam. I jeśli jesteś w tym punkcie, widzisz, że to nie idzie w dobrą stronę i nie wiesz, co dalej – polecam zrobić sobie w wolnej chwili kilka ćwiczeń i przyjrzeć się sobie, zanim znowu zamarzysz o tym, by uciec z domu, domowników i obowiązków.
Pierwsze ćwiczenie
Weź kartkę i długopis. Albo otwórz notatkę w telefonie — jak Ci wygodniej. Wypisz wszystko, co próbujesz kontrolować. Nie tylko oczywistości typu dzieci, dom, praca. Pomyśl szerzej.
Co kontrolujesz na co dzień, nawet nieświadomie? Godziny posiłków, emocje bliskich, atmosferę przy stole, to, żeby nikt się nie pokłócił. Przebieg rozmów, decyzje innych, porządek w domu, terminy rachunków, zdrowie rodziny. To, jak Cię postrzegają. Jak wygląda dzień. Jak wypadają wakacje. Czy wszyscy są zadowoleni. Czy dzieci zjedzą, czy się nie przeziębią. Czy mąż nie zapomni. Czy szef dobrze Cię oceni. Czy dom wygląda tak, żeby nikt się nie przyczepił.
Piszesz, piszesz… i w którymś momencie czujesz, że lista robi się długa.
Zbyt długa.
Zatrzymaj się wtedy i po prostu na nią popatrz. Każdy z tych punktów to ciężar, który nosisz na barkach. Niektóre rzeczy mogą zostać. Ale część z nich wcale nie należy do Ciebie.
Zastanów się: czy naprawdę musisz mieć nad tym wszystkim kontrolę? Czy to w ogóle możliwe? Czy Ty serio myślałaś, że dasz radę zawsze, wszędzie, perfekcyjnie? A może po prostu ktoś Ci kiedyś wmówił, że tylko wtedy jesteś „dobra”.
Drugie ćwiczenie
Popatrz na tę listę z pierwszego ćwiczenia.
Zastanów się, skąd to wszystko wzięłaś. Czy naprawdę tak bardzo Ci na tym zależy, czy po prostu tak trzeba? Bo tak robiła Twoja mama, babcia, sąsiadka? Bo „dobra kobieta” wszystko ogarnia, a jak coś się sypnie, to wiadomo — twoja wina. Zadaj sobie pytanie: co się naprawdę stanie, jeśli odpuszczę? Nie teoretycznie, tylko naprawdę. Co się stanie, jeśli nie przypomnę, nie sprawdzę, nie poprawię? Zazwyczaj – nic. Tylko cisza. I trochę przestrzeni w głowie.
Trzecie ćwiczenie
Zastanów się, po co Ci ta kontrola. Nie po powierzchni, tylko głębiej. Co próbujesz sobie przez nią dać? Bezpieczeństwo? Przewidywalność? Bycie potrzebną? Spokój? Bo często chodzi o to, żeby nie czuć się bezradną. Żeby ktoś w końcu docenił, jak bardzo się starasz. Tylko że im bardziej próbujesz wszystko kontrolować, tym bardziej oddalasz się od siebie. I nawet jak wszystko działa, to i tak jesteś zmęczona.
Czwarte ćwiczenie
Pomyśl, kiedy ostatnio naprawdę odpoczęłaś. Nie tak, że leżałaś z telefonem i myślałaś o liście zakupów. Naprawdę. Kiedy głowa się wyłączyła, a ciało nie było napięte jak struna. Co wtedy było inaczej? Co mogłabyś przenieść z tamtej chwili do codzienności, nawet na pięć minut? Nie po to, żeby być bardziej efektywna, tylko żeby przestać być wiecznie w gotowości.
Teraz po przeczytaniu tego tekstu może masz poczucie porażki, że cię to dotyczy, że jesteś słaba, a ćwiczenia wydają się kolejnym zadaniem na liście, a może są zbyt trudne emocjonalnie? Zastanów się też nad tym, że może ta kontrola nie zaczęła się od ciebie? Może została Ci przekazana jak niewidzialny obowiązek – z pokolenia na pokolenie. Ale Ty możesz być tą, która przerwie to dziedziczenie. Nie przez rewolucję, tylko przez małe, ciche „dzisiaj nie muszę”, robię to, bo chcę, a to dzieci ogarną równie dobrze. Może to właśnie będzie początek prawdziwego odpoczynku. Tego ci życzę! I dmucham w żagle.
Na koniec mam dla Ciebie coś, co możesz specjalnego. Możesz to wydrukować i mieć zawsze przy sobie, kiedy czujesz, że wszystkiego wszędzie i na raz jest na jedną Ciebie za dużo. Wystarczy, że zostawisz tutaj swój adres mailowy, a wyślemy Ci gotowe do druku 10 Mikro-Narzędzi do Puszczania Steru Bez Poczucia Winy.
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Jak zawsze w punkt. jestem własnie na tej prostej bo już nie pochyłej do odpuszczenia. Dzięki Daga.❤️ Czy nie powinnaś napisać książki? Ja już zgłaszam chęć kupna. Serdeczne pozdrowienia i podaję to Twoje dobro dalej. Nich się niesie i rośnie w siłę.☺️
Jakie to prawdziwe. Dzięki za ten tekst. Otwiera głowę i pozwala poukładać wszystko.