• Ta jedna, najważniejsza rzecz, którą musimy dać naszym dzieciom.

    Wychowanie dzieci jest potwornie trudne. Szczególnie w czasach, gdy nie wystarczy zapewniać im bezpiecznego domu, dobrej edukacji i zabawy, jak kiedyś. Dziś z każdej strony rodziców atakuje nieznośnie, na potęgę i do czwartego pokolenia analizowanie każdego ruchu, każdego słowa i rozliczanie z każdej minuty, którą mogliśmy przecież poświęcić dziecku. Dodatkowe zajęcia, wypasione kursy, gadżety, stymulowanie rozwoju od pierwszych dni życia, stały się chlebem powszednim. Prześcigamy się w wymyślaniu coraz to nowych bodźców, bardzo często zapominając o czymś, co jest dużo ważniejsze…

  • Zupełnie nie jak przystało na nowoczesne matki, odrabiam z dziećmi zadania domowe. Ups.

    Bawią mnie deklaracje matek, które głośno postulują, że nie odrabiają z dzieckiem prac domowych, bo to przecież nie ich praca, a one same już do szkoły chodziły. Chwalenie się, że nie wiem, jak nazywa się nauczycielka mojego dziecka, ani co ono aktualnie w szkole robi, nie jest w moim stylu. Takie podejście według mnie wcale nie uczy odpowiedzialności, a jest jedynie formą dziwnie pojmowanego lenistwa, braku uwagi i cholera jeszcze wie, czego. Odrabianie z dzieckiem zadań nie jest oznaką nadopiekuńczości rodzica, a raczej jego zorientowania na dziecko…

  • Dzieci wychowywane przez ekran.

    Poczekalnia u lekarza. Dwulatek nieruchomo wgapiony w ekran, od 40 minut ogląda dwóch nastolatków, którzy rozpakowują jajka niespodzianki.  Restauracja. Rodzice, wraz ze znajomymi, pogrążeni w wesołej rozmowie. Obok trójka dzieci, w różnym wieku, przyklejona do agresywnej kreskówki, puszczonej na tablecie. Samochód. Na tylnym siedzeniu dziesięciolatek i ośmiolatka, pogrążeni w świecie gier. Z słuchawkami na uszach, żeby za bardzo nie przeszkadzać. Zakupy. W koszyku, oprócz chleba i mleka, roczne dziecko z telefonem w ręce. Dom. Cała rodzina je kolację przed telewizorem. Telefon. Obok poczty, prognozy i wiadomości, trzydzieści aplikacji z grami…

  • Kieszonkowe dla dziecka – kiedy i ile?

    Temat kieszonkowego powraca w wielu rozmowach i wiadomościach, które otrzymuję. Tak więc w końcu poruszam ten temat. Kieszonkowe dla dziecka – kiedy i ile? Jestem absolutnie za dawaniem dzieciom kieszonkowego, a tym samym uczenia od najmłodszych lat gospodarowania pieniędzmi. Kieszonkowe uczy dzieci wartości pieniądza. Tego, że droższe rzeczy wymagają cierpliwości i oszczędzania, tego, że przyjemności kosztują, nie każde zakupy kończą się kupieniem czegoś dla siebie, a rzeczy mają swoją cenę, jeśli więc je zniszczymy/zgubimy – utracimy je, a chcąc je ponownie zdobyć, będziemy…

  • Cierpię na nieuleczalną chorobę. Nazywa się rodzicielstwo.

    Mój umysł zamienił się w sieczkę. W jajko na miękko. W zawartość pieluszki niemowlaka. W pizzę ze wszystkimi składnikami. Nie mam nic do powiedzenia, bo jak tylko otwieram buzię, z moich ust wydobywa się bleee. Tak, wiem, że dzieciom trzeba tłumaczyć. Milion razy. A jak milion nie pomoże, to i milion pierwszy. Tak, wiem, że dzieci trzeba wychowywać, a nie tylko chować. Tak, wiem, że dzieci mają być przede wszystkim grzeczne. I ciche. W myślach, aby czasem nie przeszkadzać dorosłym, powinny zajmować się liczeniem baranów, żeby potem móc jeszcze szybciej zasnąć. Samemu…

  • Mój mąż robi to dobrze. Naprawdę dobrze.

    Bycie rodzicem nie jest zadaniem łatwym. Bycie matką jest bodaj najtrudniejszą rzeczą, jaką każdej z nas przyjdzie przeżyć. I fajnie jest mieć przy sobie faceta, który jest nie tylko wspaniałym ojcem ale i partnerem. I wie. Po prostu wie co robić. Mój mąż robi to dobrze. A Twój? Oprócz wszystkich tych chwil, kiedy zachwycamy się małymi stópkami, łykamy łzy wzruszenia i pękamy z dumy, w życiu z dziećmi są momenty testujące naszą cierpliwość, odzierające ze złudzeń i powodujące chęć wysyłki w kosmos. Siebie lub potomka, byle tylko nie jednocześnie….

  • Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Dylematy Matek Polek emigrantek.

    „A moje to umieją, a na pewno się nie starasz, pewnie Ci się nie chce, pewnie nie mówisz do nich po polsku, kto to widział, żeby dziecko nie mówiło w języku matki!” Te komentarze to codzienność Matek Polek emigrantek. A rzeczywistość bywa trudna i dużo bardziej skomplikowana. Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Jak trudne stoi przede mną zadanie przekonałam się dość boleśnie na przykładzie własnych dzieci, które trzy miesiące po przylocie do Australii złapały akcent i między sobą, w domu, przeszły na angielski. Moje małe polskie serduszko krwawiło, no bo jak to? 5…

  • Jak się lata z dziećmi?

    Nie wiem, zupełnie nie wiem czemu, cały czas od kilku już tygodni ktoś mnie pyta, czy się boję. A jak mówię, że nie, to pyta, czy się spakowałam. Jak mówię, że nie, to ze zdziwienia macha w prawo i w lewo szeroko rozdziawioną paszczą. Co najmniej jakbym leciała na drugi koniec świata sama z trójką sześciolatków. Hahaha. Tak na serio to nadal w tym kraju kangurów są ludzie, którym się wydaje, że Polska to taki biegun, w którym po ulicach biegają misie polarne, a pierwsze, co będę musiała zrobić po przylocie, to ubrać się w futro z niedźwiedzia, zbudować…

  • Co wyrośnie z tych dzieci?

    Wiem, że życie wielu osób piękne jest tylko w Internecie. To taka darmowa terapia. Choć na chwilę można się poczuć jak król życia, opowiadając o tym, czego to nasze dzieci nie potrafią, ile razy w tym tygodniu uprawialiśmy dziki seks i jakie pyszne jedzenie było w hotelu, w którym byliśmy na wakacjach. To pierwszy krok. Tworzenie iluzji naszego życia, która ma się nijak z rzeczywistością. Bo nasze dzieci to małe potworki, seksu nie mieliśmy od tej nocy w której poczęliśmy najmłodsze dziecko, będzie ze dwa lata, a wakacje spędziliśmy na działce u wujka. Ale nasze…

  • Pani do sprzątania. Korzystam i dobrze mi z tym.

    Od 10 lat nie sprzątam. Uuuu, już widzę te oburzone spojrzenia i podniesione brwi. Pani do sprzątania? Toż to szczyt lenistwa! A ja serio mam to gdzieś, czy się to komuś podoba czy nie. Mało tego, będę się pewnie w piekle smażyła za propagandę, ale namówiłam do zatrudnienia pani do sprzątania wiele znajomych mi kobiet i możliwe, że namówię jeszcze kogoś. Raz w tygodniu przychodzi do mnie pani do sprzątania domu. Jak trzeba, to myje nawet lodówkę i zmienia pościel. Zabiera też ze sobą prasowanie i przywozi świeżutkie i pachnące w inny dzień. Nigdy…