tajlandia – kraj uśmiechu

Tajlandia jest niesamowita. Piękna, głośna, egzotyczna, pyszna, różnorodna. To zdecydowanie jest kraj, który trzeba przymierzyć do siebie, poczuć na własnej skórze. Jeśli dotąd nie wyjechałeś czy nie wyjechałaś poza Europę – Tajlandia to idealny pierwszy azjatycki kierunek. 

Kraj uśmiechu, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Ludzie w Tajlandii są absolutnie fantastyczni, jest bardzo bezpiecznie, jedzenie jest znakomite, plaże kuszą cudnymi palmami i białym piaskiem, a sama Tajlandia oferuje mnóstwo zróżnicowanych rozrywek i przeżyć, które zadowolą każde gusta. Możesz tutaj przechadzać się w wielokulturowym tłumie ulicami zatłoczonego Bangkoku, jeść w najlepszych restauracjach na świecie, a jeśli wolisz, możesz stołować się dosłownie na ulicy lub zaszyć się w dżungli, gdzie Twoimi towarzyszkami staną się małpy. To wszystko jest absolutnie dostępne i możliwie, bo Tajlandia to kraj, w którym “nie da się” absolutnie nie istnieje. Do Tajlandii chce się wracać. Jest przystępna cenowo i spokojnie można wyprawę do Tajlandii zorganizować na własną rękę. Poniżej podpowiadam jak, gdzie i za ile. 

Spis treści

Organizacja przed wyjazdem

Wszystko bez żadnych komplikacji zorganizowaliśmy na własną rękę. Oprócz Internetu polecam e-book Natalii z bloga Taste Away macie tu mnóstwo informacji praktycznych, podpowiedzi, wskazówek i opisy wielu miejsc, do których nie dotarliśmy (jeszcze, hehe). 

Atrakcje organizowaliśmy bezpośrednio z danymi obiektami, jeśli była taka możliwość, przez booking i przez get your guide. Nigdy mnie jeszcze ten system nie zawiódł. 

Wjazd

Oprócz ważnego ponad 6 miesięcy paszportu, aby wjechać do Tajlandii potrzebujesz TDAC – cyfrową kartę przyjazdu – maksymalnie 3 dni przed przylotem należy wypełnić aplikację i mieć przy sobie elektroniczną lub papierową wersję potwierdzenia. Uwaga na pośredników i fałszywe płatne strony – TDAC jest absolutnie bezpłatny i należy aplikować na oficjalnej stronie: https://tdac.immigration.go.th/arrival-card/#/home

Podróż 

Wybraliśmy dość budżetowe rozwiązanie, ponieważ loty nie wydawały nam się na tyle długie i męczące, żeby stawiać na wyższy komfort, a płacić jeszcze więcej. Air Arabia okazała się zaskakująco przyzwoita, były nawet filmy na pokładzie, wybrane w trakcie rezerwacji biletu jedzenie okazało się bardzo smaczne. Lecieliśmy z Krakowa do Bangkoku przez Sharjah, z Bangkoku na Phuket, z Krabi przez Sharjah do Krakowa. Pomiędzy Phuket, a Krabi byliśmy na dwóch wyspach – Koh Yao Yai i Koh Lanta. Z Lanty na Krabi dostaliśmy się od drzwi naszej villi do resortu w dwie godziny – vanem, promem, long boatem i tuk tukiem. Cała podróż przebiegła bardzo sprawnie, organizowaliśmy to przez villę na Lancie, bez obsuwy czasowej, panowie na nas czekali w umówionych punktach, przesiadaliśmy się
tylko z jednego środka transportu na drugi, dla 5 osób kosztowało nas to 400 zł. Śmialiśmy się, że w kraju mojego męża (Australia) ta podróż kosztowałaby tysiące dolarów, a w Polsce trwałaby cały dzień i nie odbyła bez spóźnień i nerwów. W Tajlandii dało się bezproblemowo.

Podpowiedź na wszystkie podróże – najlepszych połączeń szukam przez skyscanner, a potem bilety kupuję bezpośrednio na stronie linii lotniczych.  

Szczepienia 

Wiem, że wiele osób ryzykuje i leci bez żadnych szczepień, ale to nie dla mnie. Nic Ci się nie stanie dopóki się nie stanie coś naprawdę złego, czego można było uniknąć. Dla mnie brak szczepień jest porównywalnym ryzykiem co jazda bez pasów, czy po pijanemu. Tłumaczenie, że jak ugryzie Cię małpa to sobie pójdziesz na miejscu do kliniki na zastrzyk jest dla mnie absurdem. Jadę na 2 tygodnie i mam zmarnować dzień czy dwa na nerwowe poszukiwania kliniki? W przypadku takich podróży jak nasza to jest często niemożliwe i wiązałoby się z efektem domina – pobyt w szpitalu mógłby nas kosztować odwołany lot, hotel czy wycieczkę. Ja sobie takich dodatkowych atrakcji nie funduję. Nie wspominam nawet o sytuacji, kiedy jesteś w dość dzikim miejscu, w którym dostęp do lekarza jest utrudniony. Koszt szczepień jest wysoki ale to jest wydatek jednorazowy, a ochrona na wiele lat. Na zalecenie lekarza medycyny podróży, u którego wizytę polecam przed każdym takim wypadem, szczepiliśmy dzieciaki na WZW A, wściekliznę, cholerę i dur brzuszny, dorosłych również na WZW B i TDAP. O szczepieniach należy pomyśleć kilka miesięcy wcześniej, aby zdążyć ze wszystkimi dawkami w zalecanych terminach. 

Przygotowanie pod kątem zdrowotnym

Oprócz ubezpieczenia, szczepień i zdrowego rozsądku, polecam przed wyjazdem i w trakcie łykać probiotyki, dobrą omegę, a na miejscu obok omegi, również elektrolity. Mycie i odkażanie rąk jest absolutnie kluczowe. Mieliśmy ze sobą kilka niezbędnych rzeczy na wyposażeniu mini apteczki jak plastry, octenisept, węgiel, panadol, fenistil, zapisany przez lekarza antybiotyk. Zarówno kliniki jak i apteki są ogólnodostępne i przystępne cenowo, więc nie ma też co przesadzać z nadmiarem leków. Pijcie dużo wody kokosowej, która doskonale nawadnia i wspiera organizm narażony na podrażnienia układu pokarmowego. 

Choroby, robactwo i inne przyjemności

Zadziwiająco niewiele było w Tajlandii insektów, przynajmniej tam gdzie my byliśmy. Nie widziałam pająka, karaluchów, choć przecież jest gorąco i brudno. Mieliśmy deet, nie przydał się nam, komara słyszałam dosłownie jeden raz. Widzieliśmy kilka gekonów, które w Tajlandii są dość powszechne. Należy bardzo uważać na małpy, absolutnie ich nie karmić i nie zaczepiać. Przenoszą rozmaite choroby i są dość agresywne, potrafią podrapać, ugryźć, wyrwać okulary, czy jedzenie. Widziałam i słyszałam mnóstwo naprawdę niebezpiecznych sytuacji, lepiej ich nie prowokować, żeby nie zepsuć sobie wakacji. 

Woda w Tajlandii jest niezdatna do picia, pamiętajcie o tym na każdym kroku. Jedliśmy wszystko i wszędzie, w bardzo różnych warunkach, ostre i mniej, w restauracjach i z ulicy, myliśmy zęby wodą z kranu. Nikt nie zachorował. Pamiętajcie, aby na wszelkie choroby czy skaleczenia reagować szybko, aby się nie rozwinęły. Jeśli coś Was ugryzie, a macie taką możliwość – zróbcie temu zdjęcie, aby potem pokazać lekarzowi, często skraca to czas diagnozy i leczenia. 

Środki transportu w Tajlandii

Najłatwiej po Tajlandii porusza się skuterem, który jest najtańszy i najszybszy. Należy bardzo uważać, bo o wypadek nie jest trudno, o czym przekonało się wielu znajomych i podróżników. Bardzo tanio można wynająć samochód – uważajcie jednak na warunki ubezpieczenia! Niektóre miejsca wynajmowały auta bez żadnego ubezpieczenia. Doskonale funkcjonują tutaj taksówki Grab i Bolt, chociaż czasami czas oczekiwania jest zgoła inny niż początkowo deklarowany. Na ulicy można złapać tuk tuka lub pick-upa w którym zmieści się 8-10 osób. kierowcy jeżdżą bezpiecznie, nie ma szaleństwa takiego jak w Egipcie czy Maroko. Transportu publicznego tym razem nie używaliśmy, ale kiedy byłam w Bangkoku 8 lat temu korzystałam z kolejki nadziemnej BTS i metra – były mega dobrym rozwiązaniem w tym mieście zakorkowanym gorzej niż Kraków o 17. Bardzo wiele atrakcji oferuje darmowy odbiór z hotelu, warto o to dopytać. 

Czy Tajlandia jest tania? 

Według mnie nie. Fajne hotele są drogie, transport porównywalny do cen w PL, przeżycia i atrakcje także są drogie. Dla przykładu: epicki kurs gotowania dla 5 osób – 1250 zł, naprawdę prawdziwie etyczne sanktuarium słoni, program na 3 godziny dla 5 osób – 1500 zł, całodniowy snorkeling plus lunch na Phi Phi – 2150 zł. Tanie jest lokalne uliczne jedzenie, owoce, soki. Na pewno można spać byle gdzie, gotować i tylko leżeć na plaży, wtedy pewnie jest tanio. Można też korzystać z atrakcji po taniości, z narażeniem zdrowia i życia, ale to też nie jest nasz styl, więc szukamy licencjonowanych organizatorów. Nie mam ochoty wyławiać swojej walizki z morza, a widziałam już takie relacje z tych budżetowych wycieczek.

Szamka

Tajska kuchnia jest absolutnie niesamowita, mleczko kokosowe, pachnące owoce i warzywa, niesamowite przyprawy, koniecznie eksperymentuj i wychylaj się poza dobrze znany pad thai! Koniecznie spróbuj: makaron pad see ew, sałatka z mielonego mięsa laab, pad kra pao, som tam – sałatka z papai, mango sticky rice, mango smoothie, smoczy owoc, durian, krewetki smażone w vermicelli, zupa khao soi, kurczak z nerkowcami, smażony ryż z ananasem, zupa tom yum, panang curry – to był top naszego wyjazdu. Tajlandia nastawiona jest na turystów, zjesz więc tutaj nie tylko dania kuchni tajskiej, ale i pizzę i makaron i tosta, a ze względu na liczną obecność Rosjan i Polaków pierogi, a nawet kotleta. W Tajlandii jest również doskonała kawa i herbata. Piwo i drinki są dość tanie, drogie jest wino. Wszyscy pytają o ostrość, tutaj też mnie często oszukiwali – po prostu wolą pod turystów gotować potrawy, które wcale nie są ostre! 

Internet

Bardzo ważny aspekt podróży to dostępność netu. Hotele, restauracje i bary bardzo często oferują darmowy net, jednak chęć zwiedzania na własną rękę wymusza dostęp do netu. Wszystkie miejsca z którymi mieliśmy styczność, nawet te oferujące masaż, czy śniadanie na wynos, kierowcy, organizatorzy wycieczek komunikowali się z nami przez WhatsApp. Albo dokup sobie pakiet internetu u swojego operatora, albo wirtualną kartę sim albo już na lotnisku w Tajlandii lokalną kartę. 

Waluta

Braliśmy ze sobą amerykańskie dolary (można zabrać euro), które na miejscu zamieniliśmy na tajskie baty, wybieraliśmy też pieniądze z bankomatu. Korzystaliśmy z karty revolut, jednak muszę zaznaczyć, że płatność kartą jest możliwa tylko w większych miejscach i sklepach i jest dość rzadka, należy mieć ze sobą zapas gotówki, szczególnie w miejscach mało turystycznych, w miejscach daleko od lądu. Zwyczajowe i pożądane jest dawanie napiwków nie tylko w restauracjach ale za wszelkie usługi. 

Którą wyspę wybrać?

Chyba nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, która wyspa jest najpiękniejsza, bo każdy z nas szuka czegoś innego. Z mojej perspektywy jednak warto wybrać przynajmniej dwie, żeby sobie rozszerzyć horyzonty i mieć porównanie. Wiele osób sugeruje mi, że ciągłe przenoszenie się jest uciążliwe, pamiętajcie jednak, że bardziej uciążliwe może być utknięcie na dwa tygodnie w miejscu, które wcale nam się nie podoba. My w trakcie pobytu w danym miejscu przez 4 noce jakoś specjalnie się nie rozpakowywujemy, włożenie garstki ciuchów i kosmetyków do walizki nie zajmuje dużo czasu, to nie jest takie samo pakowanie jak w domu na wyjazd. Na wysypy można dotrzeć łodzią, motorówką, a na te większe dolecieć samolotem. Najgorsze wrażenie zrobił na mnie Phuket. Zgadzam się z obiegowym stwierdzeniem, że to azjatycki kur#i dołek. O tym dalej.

Bezpieczeństwo 

Tajowie wierzą w karmę, a o samej Tajlandii mówi się w kategoriach kraju uśmiechu. Wiele osób podkreśla, że podróż do Tajlandii pokazała im sens życia, które choć proste, może ubogie, potrafi być piękne, a człowiek, który niewiele ma, może być uśmiechnięty i niewiarygodnie życzliwy. Nie czułam się tutaj ani raz nabijana w butelkę, zagrożona, wykorzystywana, nagabywana. Wszędzie jest cennik, ustalenia są jasne, można negocjować. Ich dobroduszność jest tak zaraźliwa, że po kilku dniach mimowolnie też składasz ręce i kłaniasz się z uśmiechem w podzięce. Po mojej pierwszej podróży tutaj wydawało mi się, że Tajlandia jest brudna. Teraz, kiedy przez te osiem lat, które minęły między moją pierwszą, a kolejną wyprawą do Thai, byłam dwa razy na Bali i na Sri Lance wiem, że są kraje w których jest znacznie gorzej! 

Co warto zrobić w Tajlandii? Czyli zaplanuj eicki wyjazd

To moja absolutnie subiektywna lista przeżyć, a jednocześnie absolutnie hedonistyczna i dość prosta do zrealizowania, możesz ją wydrukować i w trakcje wyjazdu „odhaczyć”:

  • Przejechać się tuk tukiem. 
  • Zjeść mango sticky rice. 
  • Przepłynąć się long boatem. 
  • Wykupić tajski masaż na plaży. 
  • Wypić świeżego kokosa. 
  • Zobaczyć rafę. 
  • Popłynąć przynajmniej na jedną wyspę. 
  • Zobaczyć słonia na wolności. 
  • Zjeść coś na ulicy od pani gotującej na woku w kuchni na motorku. 
  • Zrobić zakupy w 7 eleven. 
  • Zobaczyć u swoich stóp Bangkok. 
  • Odbyć lekcję gotowania. 

Co dopiszesz do listy?

Bangkok 

Jest taki, jak mówią – wszystko wszędzie na raz, jest głośny, chaotyczny, szalony, kolorowy, przepyszny, egzotyczny, multikulturowy. Albo się go kocha albo się go nienawidzi. Dla nas ten tygiel jest fascynujący, byłam dwa razy i mam nadzieję, że będę jeszcze niejeden raz. Dzieciaki się totalnie zakochały. Bangkoku nie da się opisać, trzeba przeżyć ten miks luksusowych marek, hoteli, najlepszych restauracji na świecie, wyjątkowego rękodzieła z biedą, syfem, kiczem i plastikiem, rozpustą i wszechobecnym street-foodem, który jesz przyrządzany w polowej kuchni urządzonej na przyczepce do motorka, siedząc na zdezelowanym plastikowym krzesełku przy stoliku pokrytym dziurawą ceratą, na chodniku, tuż obok śmierdzącego kosza na śmieci, a i tak jest to najlepszy posiłek. Bangkok trzeba przeżyć. Optymalne dla mnie jest 3-5 dni, potem większość ludzi może odczuwać zmęczenie tym miastem. Dobrze jest wg mnie rozpocząć Thai od Bangkoku, a potem polecieć odpoczywać na wyspy. 

Hotele w BKK

Podpowiedz na wszystkie podróże – hotele rezerwuję przez booking.com – mam na stałe ustawione filtr – opinia powyżej 9, reszta się zmienia – śniadanie w cenie, widok na miasto, przy plaży, basen, w centrum, itd. Im więcej ustawisz filtrów, tym krótsze wyszukiwanie, bo system poda Ci tylko miejsca, które spełniają Twoje warunki. 

W mojej opinii w Bangkoku warto sobie wybrać hotel z basenem, do którego można po całym dniu w lepkim mieście wskoczyć i poczuć ulgę. Byłam w trzech pięciogwiazdkowych hotelach w Bangkoku, każdy jest inny i na swój sposób wyjątkowy. 

Tower Club at Lebua – najlepszy vibe, kultowy, znany z filmu Kac Vegas w Bangkoku, hotel z rozpoznawalną złotą kopułą i jednym z najlepszych sky barów oferujących zapierający dech w piersiach panoramiczny widok na miasto. Widoki z balkonów są absolutnie nieziemskie, sam hotel oferuje mnóstwo atrakcji, kilka restauracji, w tym wyróżnione dwoma gwiazdkami Michelin Chef’s Table i Mezzaluna oraz najwyżej położoną na świecie restaurację na świeżym powietrzu Sirocco, niesamowity sky bar, kawiarnie, dużo się tu dzieje. Przepyszne śniadania, przestronne pokoje. Dostaliśmy tym razem pokój z filmu Kac Vegas, co było dla nas miłą niespodzianką. Polecam wykupić pokój z dostępem do Club Lounge – cały dzień serwowane są tam przepyszne międzynarodowe przekąski, alkohol i napoje, obsługa jest doskonała, fajne miejsce, aby odpocząć od szaleństwa na mieście. Z minusów – pokoje wymagają odświeżenia, byłam tu drugi raz i zdecydowanie trzeba już trochę więcej nowoczesnych mebli i sprzętów. 

Grande Centre Point Surawong – najlepszy basen – położony na 61 piętrze przepiękny basen z cudownymi widokami na miasto, widzieliśmy tutaj absolutnie epicki zachód słońca. W hotelu jest też bardzo fajne spa, z którego można skorzystać odpłatnie ale i za żetony, które dostaje się w gratisie przy rezerwacji. Trochę rozczarowało mnie śniadanie ale byłam odosobniona w tym poglądzie, więc może i dla Was będzie ok – było tam wszystko ale jak na Bangkok i 5* – za mało kuchni azjatyckiej, za bardzo europejskie (i to dla Was może być na plus, ja w Azji jem na śniadanie makarony, ryże, sushi i sajgonki, w domu bym się tego za nic o poranku nie tknęła ale w podróży lubię lokalne przysmaki). 

Eastin Grand Hotel Sathorn – najlepsze śniadanie, nadal pozostaje na drugim miejscu najlepszych śniadań jakie kiedykolwiek jadłam w hotelu (pierwsze miejsce należy do hotelu Conrad w Abu Dhabi). W Eastin to śniadanie jest mocno azjatyckie, oczywiście znajdziesz rogalka, szynkę i inne kontynentalne przysmaki, ale jeśli lubisz kosztować nowości to śniadanie to mix Azji. Jest też tutaj również basen z fajnym widokiem na miasto, choć nie tak spektakularnym jak z hotelu Grande Centre. Pokoje są trochę małe ale przecież tutaj tylko śpimy! 

Zwiedzanie. 

Można to miasto odkrywać tygodniami, ma wiele do zaoferowania zarówno zupełnie darmowych atrakcji jak i drogich przeżyć. Poniżej kilka naprawdę fajnych miejsc, które szczerze polecamy. 

Świątynie.  

Bangkok to przede wszystkim ogrom buddyjskich świątyń. W mojej opinii warto sobie wybrać kilka i na nich się skupić, a nie próbować obskoczyć wszystkie, bo po pewnym czasie to wygląda tak, że oglądasz buddę leżącego, stojącego, bokiem, dużego, złotego, zamyślonego. To jest coś analogicznego do Kościołów. Jest kilka takich, które trzeba zobaczyć typu Hagia Sophia, Bazylika św. Piotra Mariacka czy Notre-Dame, wszystkie inne są dość podobne. Mnie najbardziej podoba się Wat Arun czyli Świątynia Świtu oraz Wat Pho czyli Świątynia Leżącego Buddy, w której znajduje się monumentalny posąg leżącego Buddy. Reszta – dla mnie opcja. Z Wat Arun można za dosłownie 5 zł przepłynąć na drugą stronę rzeki i zwiedzić Wat Pho. 

Wielki Pałac – Grand Palace. Dawna rezydencja królów Syjamu, kompleks jest ogromny, obejmuje ponad 100 budynków, świątyń i dziedzińców. Na jego terenie znajduje Wat Phra Kaew czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy to ​​jeden z najważniejszych symboli religijnych kraju. Kompleks słynie z złotych dachów, mozaik i detali w stylu tajsko-europejskim.

Chinatown.

To bodaj najsłynniejszy street food w Tajlandii, setki straganów z przeróżnym jedzeniem, kolorowe neony, ścisk i międzynarodowy tłum. Trzeba to przeżyć, najlepiej wieczorem. To stąd pochodzą te wszystkie zdjęcia na tle kolorowych neonów.

Targ weekendowy Chatuchak.

Największy targ w całej Tajlandii, świetny! Kupisz tutaj naprawdę wyjątkowe pamiątki, autentyczne tajskie wyroby. Targ działa tylko w weekendy, jest ogromny, można tutaj też bardzo dobrze zjeść.  

Akara Sky Bar Hanuman.

REWELACJA, trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, najlepiej wg mnie pójść tam tak jak my – o 16:30, na zachód, bo daje to możliwość przeżycia tego miejsca zarówno w dzień jak i w nocy, bo niesamowite instalacje świetlne i lustra wyglądają zupełnie inaczej w dzień a inaczej w nocy, tak samo widok na miasto. Zapłaciliśmy 1160 zł za ogromną i przepyszną kolację (świetny pomysł – najpierw dostajesz malutkie próbki dań z każdego regionu Tajlandii, a potem decydujesz, który region najbardziej Ci smakował i taką dostajesz kolację) i wszystkie atrakcje, byliśmy tam 3 godziny i było super, wszystkim bardzo się podobało. Na sam koniec koniecznie pójdź do sky baru zobaczyć pokaz tradycyjnych tańców. https://akaraskyhanuman.com/  

ICONSIAM – ogromne i przepiękne centrum handlowe z kilkoma doskonałymi strefami gastro. Robi wrażenie, na bogato. Koniecznie pójdź do pływających restauracji!

Park Sathorn Restaurant – cudna oaza z pomarańczowymi rybkami (które, nieliczni wiedzą, są po prostu odmianą karpia!) i fajnym wyborem picia i jedzenia. Miejsce turbo instagramowe. 

Mahanakhon SkyWalk + TILT

Bilety kupowaliśmy z oficjalnej strony, to jeden z najwyższych punktów widokowych w Tajlandii położony 314 metrów nad ziemią, oferujący panoramiczne widoki na miasto i szklaną podłogę po której można chodzić, mieć Bangkok u swoich stóp i oglądać go z lotu ptaka. Bardzo nam się podobało. 

Restauracje – ponieważ dużo się przemieszczaliśmy, jedliśmy głównie tam, gdzie akurat byliśmy. Żal nam było celowo szukać i jeździć w kolejne miejsca, więc nic konkretnego nie chcę polecać, żeby i Wam nie marnować czasu. 

Podpowiedz na wszystkie podróże – świetnie sprawdza się google maps. Wpisujesz w lupkę “restauracje” i dostajesz listę polecanych miejsc w swojej aktualnej lokalizacji. Im bliżej oceny 5, tym lepiej. 

Phuket

Wierzę, że można tam znaleźć coś pięknego, ale nam się to za bardzo nie udało, w mojej opinii można pominąć.To co my widzieliśmy nie miało nic wspólnego z tajskim rajem, nie było tam absolutnie nic wartego powrotu. Głośno, turystycznie, mnóstwo Rosjan, starych obleśnych dziadów z młodymi dziewczynami, odrapane knajpy. Phuket natomiast jest fajną bazą wypadową na wszystkie wyspy, bo to tu jest najwięcej turystów, więc i tutaj jest największa oferta różnych wycieczek i przeżyć. Polecam szczerze omijać okolice plaży Patong, nie robiły również wrażenia plaże Rawai, Karon, Kamala, Kata. Podobała nam się świątynia Wat Chalong i Phuket Old Town (kolorowe budynki, fajny klimat) i to w sumie tyle. Z Monkey Hill uciekliśmy, bo małp było mnóstwo i były agresywne, jedna nawet złapała mnie za sukienkę i nie chciała puścić. Wątpliwa przyjemność. U nas Phuket był w zamian za Kambodżę. W ostatniej chwili nie zdecydowaliśmy się jechać do Kambodży, ze względu na napiętą sytuację polityczną i walki na granicy. Żałuję, że się to nie udało, no ale jest to świetny powód kolejnych wycieczek!  

Koh Yao Yai 

To bardzo spokojna wysepka, mówi się o niej, że jest skarbem wśród popularnych i mocno turystycznych wysp. Rzeczywiście jest tu spokojniej, a życie toczy się wolniejszym rytmem. Mieliśmy tutaj nocleg z widokiem na morze, z ogromnym basenem tylko dla nas. Koh Yao Yai Hillside Resort – mocne polecenie. W okolicy nic nie ma i to jest dla mnie plus. Przepyszne jedzenie w restauracji, koniecznie należy wypróbować, nigdy nam się to nie zdarza, a jedliśmy tutaj aż 3 razy pod rząd, takie było dobre. 

Z wielu fajnych rzeczy, które przeżyliśmy na Koh Yao Yai szczególnie polecam: 

Batik de kohyao 

Zarezerwowaliśmy bezpośrednio, Pani jest przeurocza, a same warsztaty świetne. Batik to technika zdobienia tkanin polegająca na nakładaniu wosku na materiał i barwieniu go w taki sposób, aby uzyskać wzory. Miejsca pokryte woskiem nie przyjmują farby, dzięki czemu powstają charakterystyczne wzory. W cenie dostajesz tkaninę ze wzorem, który potem dostajesz na pamiątkę, można wybrać rodzaj – chusteczka, koszulka, ręcznik. Bardzo nam się podobało. 

Kontakt: https://www.instagram.com/batik_de_kohyao

Słonie na Elephant Beach 

Prawdziwie etyczne miejsca to takie, które pozwalają tylko i wyłącznie na podziwianie słoni, ewentualnie na ich karmienie wcześniej przygotowanym jedzeniem, absolutnie nie pozwalają na przejażdżki, sesje zdjęciowe, mycie słoni, sztuczki, dotykanie. 

Na Elephant Beach można słonie karmić i my z tego skorzystaliśmy. Słonie były kochane, zaopiekowane, pan przemawiał do nich jak ja do mojego pieska, patrzył nam na ręce, pouczał co mamy robić, obcowanie ze słoniami sprawiło nam wiele radości. Na Elephant Beach można w minutkę dojść piechotą z Batik, więc można te dwie atrakcje połączyć. 

Snorkeling lub nurkowanie 

Poszukałam po necie i znalazłam firmę cieszącą się najlepszymi opiniami i tu również odbyło się bez pośredników – https://elixirdivers.com/ Poplyneliśmy na wyspy Phi Phi. Mieliśmy cztery przystanki na eksplorowanie rafy. Na wyposażeniu był sprzęt, w ciągu dnia lunch, świeże owoce, napoje i nawet tabletka na chorobę morską. Udało nam się zobaczyć rekiny i tysiące kolorowych rybek. Panowie byli świetni, a łódź zadbana i czysta, czuliśmy się bardzo bezpiecznie, to był świetny dzień. Trafiło się nam też bardzo fajne międzynarodowe towarzystwo. Słynną Maya Bay widzieliśmy z perspektywy łódki, co nie było takie najgorsze, bo kolejka na słynną plażę zajmuje 45 min. 

Koh Lanta 

Coraz częściej wymieniana jako jedna z fajniejszych miejscówek dla mnie to była perełka naszego wyjazdu to Tajlandii. Spokojna wyspa z mnóstwem przepięknych plaż.

Na osobną wzmiankę zasługuje willa, w której spaliśmy w trakcie pobytu na Lancie. Alanta Pool Villa – to kompleks bodaj 12 osobnych willi (nie słyszeliśmy sąsiadów, każda willa to duży, ogrodzony wysokim ogrodzeniem teren, można spacerować nago) – nasza miała przepiękny, duży basen, leżaki i parasole, ogromną, w pełni wyposażoną zewnętrzną kuchnię z salonem i tv, trzy podwójne sypialnie z zewnętrznymi łazienkami, odwiedziły nas tutaj raz małpki, niegroźne, popatrzyły i poszły dalej. Przepiękne, mega komfortowe miejsce w doskonałej lokalizacji, plus niesamowita obsługa na każde zawołanie. Tajowie dostali ode mnie przydomek “can do” w wolnym tłumaczeniu “da się”. Taksówka, kawa na wynos, przychodnia, wycieczka, masaż – da się. Nic nie jest problemem. 

Na wyspach w Tajlandii jest opcja spania w willach, które mają prywatne baseny. My uwielbiamy takie rozwiązanie i na wszystkich wyspach spaliśmy właśnie w takich willach. Nie wszędzie mamy taką opcję, dla mnie to prawdziwy wypoczynek być w raju ale trochę solo, bez konieczności dostosowania się do innych turystów, kocham!

Na Koh Lanta warto sobie wynająć samochód i objechać całość. Są tu naprawdę przepiękne plaże – Long Beach, bamboo beach, khlong khong. 

Warte uwagi jest również stare miasto Lanta Old Town – bardzo przyjemny pasaż, dużo sklepików z pamiątkami, restauracji. 

Gotowanie – z polecenia znajomych poszliśmy na lekcję gotowania www.cookingwithmon.com – bezpośrednio na stronie wykupiliśmy dla naszej piątki wieczorną sesję 16:30-21:00 – każdy miał wybór i gotował dwa ulubione dania tajskie, na koniec wszyscy robiliśmy mango sticky rice. Było REWELACYJNIE. Atmosfera, profesjonalna obsługa, zaplecze, wszystko, Byliśmy zachwyceni, nawet nastolatki, które bywa ciężko czymś zachwycić, było to top przeżycie naszego wyjazdu. 

Jeśli czas pozwala – zachęcam do lekcji gotowania na całym świecie. Byłam na takiej w trakcie solo podróży w Atenach, byłam z mężem w Bolonii, w końcu z przyjaciółkami w Maroko. Wszystkie były absolutnie niezapomniane. To piękny sposób na zanurzenie się w kulinarnych tradycjach odwiedzanego miejsca. 

Krabi 

W trakcie mojego wcześniejszego pobytu na Krabi widziałam słynną plażę Railay, tym razem zostaliśmy tutaj tylko jeden dzień i właściwie był to tranzyt bliżej lotniska. Byliśmy w bardzo przyjemnym resorcie Islanda Hideaway Resort, w którym wyobrażam sobie powolny relaks, ale nastolatki by tam dłużej niż 2 dni oszalały, niemniej dla osób starszych, czy tych z małymi dziećmi – bosko. Poprzednim razem byłam w Railay Great View Resort i bardzo mi się tam podobało.

Tajlandia jest wyjątkowa chyba najbardziej przez ludzi, którzy są po prostu uroczy i mają najpiękniejsze i najbardziej szczere uśmiechy na świecie. No i oczywiście kuchnia i mango i plaże i upał w lutym i słonie i małpki i wszystko! To nie był mój ostatni raz, jedynie nabrałam apetytu na więcej! Tajlandię warto odkryć dla siebie. Udanej podróży! 

A Ty? Byłaś już w Tajlandii? Jeśli tak – co najbardziej skradło Twoje serce? Smak pad thaia jedzonego na ulicy, zachód słońca nad morzem, a może rozmowa z kimś zupełnie obcym, która została w pamięci na lata? A jeśli dopiero planujesz – to czego jesteś najbardziej ciekawa? Daj znać, chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach albo planach.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *