Jestem w piątym miesiącu.

Jestem w piątym miesiącu. Moje kolejne dziecko ma już skończone cztery miesiące. Ciężko w to uwierzyć, a jednak! Pięć miesięcy!

BLOGOWANIA! Chyba nie myślicie, że będzie kolejny dzidziuś? Hę? Piszę w piątym miesiącu, choć przecież blog powstał w 2012 roku i od tego czasu regularnie publikuję. Ale wcześniej to był pamiętnik, dla rodziny i przyjaciół. A od stycznia otwarłam podwoje dla szerszej rzeszy.

Czas na małe podsumowanie.

Blog jeszcze bardziej mnie pochłonął. Myślę o nim cały czas. Tym bardziej boli mnie czasami kiedy teksty przechodzą bez echa. Ale wiem, że trzeba być cierpliwym, więc piszę regularnie i nie zrażam się małymi niepowodzeniami. Muszę bardzo się kontrolować. Ustaliłam własne ramy, żeby nie spędzać całego dnia w wirtualnym świecie. Są wpisy, które kosztują mnie wiele godzin pracy. Pisanie to praca, ciężka, jak każda inna.

Niektóre teksty powstają godzinę. Przychodzi mi pomysł, obmyślam kilka zdań, zapisuję, potem siadam, łączę, edytuję, dobieram zdjęcie i jest. Te teksty zazwyczaj najbardziej się podobają. Szybkie, krótkie, chwytliwe. Albo takie rozrywkowe albo te z kalibru ciężkich. To ważna wskazówka, w końcu nie piszę tutaj dla siebie.

Piszę „na brudno”, wielokrotnie czytam, poprawiam, robię korektę, dobieram czcionki. Nigdy nie piszę na zapas. Pomysły – tak. Sam wpis – zawsze pod wpływem emocji czy przemyśleń. Nigdy nie piszę zapchajdziury. Wpisy są zawsze przemyślane. Nie mam parcia na ilość i statystki, wolę jakość.

Wielu blogerów ma swoje teorie odnośnie czasu wrzucania posta. Niektórzy tylko rano, inni tylko wieczorem. Dla części nie ma to w ogóle znaczenia. Wypróbowałam oba sposoby i chyba rzeczywiście nie ma to większego znaczenia. Część z Was czyta mojego bloga w ciągu dnia, inni w nocy, włącznie ze wczesnym porankiem (tu stawiam na mamy karmiące).

Na moim profilu na FB dużą popularnością cieszą się zdjęcia. Najlepiej dzieci. To samo na Instagramie.

Czytelnicy, którzy nie mają bloga albo nie wiedzą na czym polega jego prowadzenie czytają ale nie komentują. Wiem, że czytają bo piszą prywatne wiadomości, poza tym są statystyki. Szkoda, bo czasami jeden komentarz jest początkiem rewelacyjnej dyskusji i wymiany poglądów.

Poznałam kilka naprawdę fajnych osób. Innych blogerek, inspirujących czytelników. Niektórych prywatnie, innych tylko wirtualnie. Wybieram się na kilka blogowych spotkań na których mam nadzieję nauczyć się jeszcze więcej.

Nauczyłam się systematyczności. Ciągle szukam sposobów na doskonalenie mojego pisania, na lepsze zdjęcia, bliższy kontakt z fanami.

Otwarły mi się oczy. Aby znaleźć dobry temat, czy zrobić ciekawe zdjęcie, potrzeba kreatywności i bardzo skupionej uwagi. Zapisuję wszystkie pomysły, powstaną z nich kiedyś wpisy.

Miałam jednego hejtera, ale od momentu kiedy komentarze nie są anonimowe – odpuściła. Czytelnicy są bardzo kulturalni. Nawet jeśli napiszę coś sprzecznego z Waszymi poglądami chyba wszyscy rozumieją, że to moje prywatne zdanie i bardzo szanuję fakt, że możecie mieć inne.

Od momentu startu fan page’a mam 1850 fanów na FB, prawie 400 na Instagramie, a blog czyta dziesięć razy więcej osób niż na początku, już teraz kilka tysięcy osób. Nadal nie mieści mi się to w głowie! To wszystko w cztery miesiące.

Dostałam wiele bardzo pozytywnych komentarzy. Niektórzy czytają mnie rano do kawy żeby się pośmiać. Innych bardzo motywuję. Najbardziej cieszą mnie komentarze nawiązujące do zmian, które zapoczątkował wpis na moim blogu. Ktoś próbuje rzucić palenie, zaczyna biegać, jeszcze ktoś chce mniej narzekać, lepiej zarządzać swoim czasem. Wypróbowana zostaje moja metoda działania, przepis, czy sposób życia. To wszystko dodaje mi skrzydeł. Jeśli jest chociaż jedna osoba, która znajdzie tutaj inspirację – warto było pisać.

Dziękuję Ci, że jesteś ze mną. Pomagasz mi małymi krokami dojść do wielkiego marzenia.

 

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Photo by Olliss on Unsplash

37 komentarzy

  1. Początki zawsze bywają trudne. Ja się już przyzwyczaiłam do tego, że moje teksty przechodzą bez echa, ważne że w ogóle coś publikuję. Na początku również robiłam notatki, ale wtedy miałam trochę więcej czasu i mogłam sobie na to pozwolić. Teraz przy skaczącym wokół dziecku nie ma takiej opcji, więc muszę się streszczać:).

    Blogowanie jest fajne, życzę Ci kolejnych owocnych wpisów!

    1. Kluseczko po włosku, Ty masz takie rzesze czytelników, że tylko pozazdrościć! Taki początek w sumie nie początek, bo już piszę dawno,ale teraz w zupełnie inny sposób. Dziękuję!

  2. Ales mnie nabrala :D:D:D Myslalam, ze rzeczywiscie jestes w ciazy, hehehe

  3. Normalnie życzyłabym ci szczęśliwego rozwiązania, ale w tych okolicznościach życzę kolejnych owocnych miesięcy… 🙂

      1. pewnie, że nie myślałam… ale nie mów, że nie marzysz o tym skrycie 😀 lol 😀 żarcik ;P pamiętasz jak mnie w zeszłym roku nad morzem zapytałaś czy myślimy jeszcze o dzieciach? 😛 miałam niezłą minę, bo wybuchnęłaś śmiechem, więc wiedziałam, że ten piąty miesiąc to taki „chwyt marketingowy” (dyplom zobowiązuje, co kochana? 🙂 )

        1. Zawsze wybucham śmiechem jak mnie jakiś dowcipniś spyta. A potem jeszcze następuje moje ulubione „He he ale by było jakby Ci się następna Trójka zdarzyła, nie? He he. Dyplom, tak, muszę częściej wykorzystywać, bo się ruch po tym wpisie zrobił 🙂

  4. Ja juz od prawie 2 lat zaczytuje sie w Twoim blogu, jestes dla mnie inspirujaca kobieta! Do zobaczenia latem w PL? 🙂

  5. Wow, jak burza! W cztery miesiące zdobyć tyle lajkow, fanów, czytelników- dla mnie to niepojęte. Ogromne gratulacje! 🙂

  6. ja podczytuję Cię dopiero od kilkunastu dni, ale bardzo się cieszę że tu trafiłam! 🙂 Życzę kolejnych owocnych miesięcy!

  7. Fajnie to wszystko podsumowałaś 🙂 Dodałaś mi otuchy tym pisaniem na brudno, poprawianiem… Bo u mnie podobnie, a to zżera godziny. Ale cóż, jakość przed ilością. Pozdrawiam Cię!

    1. Ja już piszę od 2012 ale w blogosferze dopiero w sumie 4 miesiące, wcześniej mnie to nie interesowało i powiem szczerze nie czytałam żadnego bloga! A na roczek jakaś impreza? Ja chętnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *