Dzieci są słodkie. I uwielbiają wszystko to, co obrzydliwe.

Dzieci są słodkie, prawda? Ale czy zawsze? Hmmmm.

Piszę ten post tylko i wyłącznie dla egoistycznego użytku rodziców. Może kiedyś, kiedy Twoje dziecko będzie nastolatkiem, że to niby ę, ą, wszystko jest fuj i obrzydliwe, starzy się nie znają i w ogóle nie całuj mnie mamo, bo inni patrzą, podsuniesz taką oto listę delikwentowi pod nos.  

Mnie to aktualnie śmieszy, ale czasami jest to śmiech przez łzy, no bo ileż można. Ileż można ja się pytam????!!!! I nie, nikt Cię na to nie przygotował i po okresie pieluch, który rodzice przeżywają przeważnie na wdechu, znowu zastanawiam się nad tym, jak to jest, że dzieci są słodkie i niewinne i jednocześnie robią rzeczy do potęgi obrzydliwe.

Post ten może również posłużyć osobom jeszcze bezdzietnym, które myślą sobie, że dzieci są zawsze bezbronne, czyściutkie i pachnące oliwką dla niemowlaków.

Hahahahahaha.

Nie no serio, hahahahahaha.

Już.

1.       Kupa

Słowa określające czynności fizjologiczne są częścią naszej rodziny. Niestety, mam złą wiadomość, jak na razie dzieci z tego nie wyrastają. Od kilku lat, z równą intensywnością, cieszy je słowo kupa, pierdzioch, śmierdzioch, siusiak i tak dalej. Okazuje się, że można używać ich zawsze i wszędzie, i nigdy się nie nudzą!

2.       WC

Dziecku nie przeszkadza kupa (patrz punkt 1). Może nawet jest nią na tyle zafascynowane (patrz punkt 1), że za każdym razem, kiedy matka się zamknie w toalecie, dziecko NATYCHMIAST musi się dowiedzieć, co tam sama porabia i chętnie jej towarzyszy, nie bacząc na nic. Niektóre matki nastolatków, które każą się nie całować na pożegnanie, bo to obciach, chętnie przypominają swoim dzieciom, że kiedyś tak bardzo przecież kochały mamusię, że chodziły za nią nawet do kibla. I nawet biły brawo za szczególne toaletowe osiągnięcia, w tym za zgrabną dwójkę, spuszczenie wody czy umycie rąk.

3.       Jedzenie z podłogi

Nie mówię tutaj o podniesieniu ciasteczka, które właśnie upadło, ale o wyczajeniu na podłodze starego winogrona lub w połowie zeżartego cukierka z kilkoma przylepionymi doń kłakami i zjedzenie go ze smakiem. Wyżeranie starego jedzenia z zakamarków samochodu również podchodzi pod ten punkt.

4.       Koza z nosa

Okazjonalne żywienie się kozami jest, w przypadku dzieci (tylko!) jak najbardziej na propsie i nikt się chyba temu nie dziwi. Okazuje się jednak, że kozy mają bardzo szerokie zastosowanie – służą na przykład rewelacyjne jako narzędzie do straszenia rodzeństwa, lub też do mazania nimi po różnych powierzchniach – od kartkę przez ściany po samochodowe szyby.

5.       Odkrywanie części intymnych w miejscach publicznych

Mam to pokażę, a co! A tutaj mam takie coś, o, tutaj, o tu! Widzis? Czy mogę się podrapać po pupie na środku marketu? No przecież! 

6.       Wąchanie cudzych pierdów

Tak, matki chłopców doskonale wiedzą, o czym mówię.

7.       Eksperymentowanie z żarciem

Nie, nie chodzi o spróbowanie milimetra zielonej pietruszki pływającego w zupie i radosnego odkrycia, że się od niej nie umiera, bynajmniej. Chodzi o jedzenie pokarmów płynnych rękami. Na przykład wkładanie całej ręki do kubeczka z jogurtem i wylizywanie tegoż z uwalonych po łokcie rąk. W sumie no to czemu nie? Trzeba sobie jakoś radzić w życiu, prawda? Chodzi też o połączenia, które wywołują odruch wymiotny, na przykład śliwka z majonezem. Był akurat pod ręką, więc o co biega? Oczywiście przeżute w połowie mięsko w zbyt dużym kawałku można spokojnie na chwilę wyciągnąć z buzi, po czym włożyć go tam z powrotem. Spoko.

8.       Wycieranie nosa w co popadnie

I nie mówię tutaj o papierze toaletowym, czy ręczniku kuchennym. Bynajmniej. Mówię o częściach ubrania, miśku, który akurat jest pod ręką, rąbku obrusa, czy zerwanym naprędce liściu. Można rzec – zew natury. Jak mus, to mus. Natychmiast.

9.       Test na brudną bieliznę

Nie przyszło mi nic lepszego do głowy jako nazwa dla tego punktu. Bo jak inaczej określić wąchanie swoich brudnych skarpetek pod koniec dnia?

10.   Dotykanie obrzydliwych zwierząt

Wszelkie robactwo, pająki, mrówki, dżdżownice są (podstawione w odległości 3 milimetrów od nosa matki) „ślicne, plawda, mamusiu”? Yyyy.

Mam nadzieję, że się trochę chociaż pośmiałaś z tego postu. Twoje dziecko też tak robi? Nic się nie martw, moje też! Przybij piątkę, to normalne. Dzieci są słodkie. W pewnym wieku zwłaszcza wtedy, kiedy śpią. I na zdjęciach! 😉

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

5 komentarzy

  1. ? aż się łezka w końcu zakręciła zakręciła… a nawet cały strumień ze śmiechu popłynął??? chyba wszystkie dzieci tak mają??

  2. Rozumiem że znaleziony tic-tac w zoo zaliczamy do jedzenia z podłogi (na szczęście na czas zauważyłam) 😉 I nie zapominaj o wycieraniu nosa w mamę tudzież jej ubranie – a co sobie swoje będzie brudziło. Ale jak przypadkiem siostra/brat kichnie w jego kierunku to przecież chce go/ją zabić – bo swoje smarki to swoje a cudze to już masowa brań zagłady 🙂

  3. Wielka mi rzecz śliwka z majonezem…a śliwki suszone otoczone boczusiem,to jakoś nikomu nie przeszkadzają!!!Generalnie jak zwykle świetny tekst!:-)

  4. To ja dodam do tego, że mój trzylatek cieszy się z „kupeczek” i „pierdziochów” półrocznej siostry oraz całuje ją po stópkach, oczywiście przypomnę mu o tym za jakieś 10 lat w odpowiednich momentach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *