Trzy książki, które zmieniły moje życie.
Lato dobiega końca. Noce są coraz zimniejsze, poranki chłodne, dni krótsze. Za każdym razem, kiedy zmienia się sezon i zaczyna nowa pora roku, mam ochotę coś zmienić. W tym celu czytam lub przypominam sobie motywacyjne lektury. Przed pierwszym szkolnym dzwonkiem, który niechybnie obwieści koniec lata, chcę Wam polecić, po znajomości oczywiście, jak najlepszym kumplom, trzy książki, które zmieniły moje życie.
DZIECI
Książką, która mnie najwięcej nauczyła, pokazała, jak inaczej postępować z dziećmi i skłoniła do głębokich przemyśleń jest „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” autorek Adel Faber i Elaine Mazlish. Mam ją przy łóżku, noszę w torebce i często do niej sięgam. Pewnie dlatego piszę o niej chyba w co drugim poście. Książka uczy przede wszystkim skupienia się na uczuciach swoich i dziecka. Pomaga zrozumieć, jak bardzo zagubione bywają dzieci, a my, sfrustrowani, zmęczeni, stereotypowo myślący rodzice, choć chcemy dobrze, popełniamy wiele błędów. Błądzimy, choć zrozumienie kilku prostych czynników wpłynęłoby znacząco na poprawę naszych kontaktów z dziećmi. W książce jest wiele ćwiczeń, które można wykonać na przykładzie własnej rodziny. Jest też mnóstwo przykładów, które pokazują jak sytuacja może się zmienić, w zależności od wybranej metody komunikacji. Polecam, mnie otworzyła oczy i ułatwiła życie z dziećmi.
ZDROWIE
Zniechęcona kolejną nieskuteczną dietą cud, w jednym z programów śniadaniowych zobaczyłam doktor Gillian McKeith, autorkę książki „Jesteś tym, co jesz”. Przekonywała, że jedzenie wpływa na wszystkie aspekty zdrowia, a właściwa dieta nie opiera się na niejedzeniu, a jedzeniu właściwych potraw. Zaintrygowała mnie na tyle, że kupiłam książkę. W oczy od razu rzuca się piękne wydanie, cudne macro zdjęcia jedzenia. Zaczynamy od testu na inteligencję żywieniową i od szczegółowej analizy… języka! Autorka w szczegółowy sposób wyjaśnia, jakie choroby można zwalczyć odpowiednim doborem potraw, wytyka najczęstsze błędy, daje wskazówki jak mądrzej jeść, a w konsekwencji cieszyć się zdrowszym życiem. Od czasu do czasu przeprowadzam podany w książce dzień odtrucia, oparty na sokach, bulionach i surowych warzywach. Rewelacyjnie się po tym czuje, mam błyszczącą skórę i więcej energii. Polecam też internetowy sklep autorki, w którym można kupić zdrową żywność.
ŻYCIE
Od czasu do czasu, kiedy czuję się lekko zagubiona, coś mi w życiu nie wychodzi, coś mnie uwiera, lub kiedy pragnę zmian, sięgam po książkę „Sztuka prostoty” Dominique Loreau. Autorka pokazuje czytelnikowi, jak żyć prosto, opierając się na zasadach minimalizmu. Twierdzi, że naprawdę do szczęścia nie potrzeba nam wiele, przybliża filozofię „mniej znaczy więcej”. Uczy nas, jak uporządkować swój umysł, ciało i otoczenie, aby pozbyć się wszystkiego, co zagraca nasze życie, odbierając mu energię potrzebną do myślenia i rozwoju. Może to brzmi jak czarna magia, ale książka w bardzo dokładny i szczegółowy sposób opisuje co i jak zmienić, żeby poczuć przypływ nowej energii. Czytam ją teraz, podczas urlopu, kolejny raz, bo poczułam, że zgubiłam się we własnym domu, pełnym rupieci. I z jednego powodu nie mogę się doczekać powrotu – będzie wielkie sprzątanie, również poglądowe! Oczywiście, jak to zwykle bywa w przypadku takich poradników, nie zgadzam się w 100% z każdym zdaniem. Na przykład zamiast jednej pary porządnych, skórzanych szpilek, wolę kupić 5 par tanich butów, ale za to mieć wybór. Większość jednak wskazówek jest trafna i każdy, kto pragnie zmian, znajdzie w niej coś dla siebie. Ta pozycja to zbiór życiowych cytatów! Mój ulubiony – „Prawdziwe piękno znajduje się blisko nas, ale go nie dostrzegamy, ponieważ szukamy zawsze zbyt daleko”. Lektura skłania do przemyśleń, do zauważenia dobra i piękna w prostocie i tym, co już mamy.
Jakie jeszcze książki polecacie jako zmieniające nastawienie do życia, skłaniające do zmian i przemyśleń?
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!
Photo by Anthony Tran on Unsplash

Ja tez kolejny raz czytam właśnie sztukę prostoty i powoli przygotowuje się do oczyszczenia swojej przestrzeni życiowej. Jesli chodzi o polecenie, to moze „Bóg nigdy nie mruga” przypadnie Ci do gustu?
Kiedy wracacie?
Czytałam, świetna książka! Wracamy za tydzień, no chyba, że zacznie padać i temperatura spadnie 🙂
Ja też kończę „odgruzowywać” moje mieszkanie….. Wydaj mi się, że jak wyrzucę te wszystkie niepotrzebne rupiecie, jak posprzątam cały ten bałagan, jak pozbędę się „przydasiek”, to moje życie też będzie spokojniejsze, uporządkowane i chyba tak jest, bo gdy wyrzucam kolejne wory czuję spokój. Nigdy nie lubiłam sprzątać a teraz mam chyba fobię, bo już rodzina się ze mnie śmieje 🙂
Wczoraj np. wzięłam się za pomalowanie na biało obudowy kaloryfera, którą sama zrobiłam…… przed Bożym narodzeniem 2014! Były to zwykłe drewniane dechy wyglądające jak boazeria z lat 80-tych….. W końcu wczoraj się zebrałam i teraz zrobiło się jaśniej w pokoju i jaśniej…..we mnie 🙂 Dziś rano idąc za ciosem zaczęłam przemalowywać wiklinowe koszyki….oczywiście na biało! Miałam je wyrzucić ale trochę było szkoda, więc dopasowuję je do mnie. Uwielbiam robić różne rzeczy własnoręcznie i tanio! Mam z tego wiele satysfakcji i bardzo mnie cieszy, kiedy moje córeczki zachwycają się moimi nowymi pomysłami 🙂
Moją lekturą na wakacje było w tym roku „Życie na pełnej petardzie”. Budziłam się rano na Mazurach i gdy dzieci i mąż jeszcze spali czytałam. Polecam 🙂
Życie na pełnej petardzie brzmi świetnie! Przeczytam. Super sprawa z robieniem samemu takich małych remontów. Też się za to zabieram po powrocie.
„Życie na pełnej petardzie” to książka ks.Kaczkowskiego 😉 ale czyta się super!
Jesteś tym co jesz….. mam na półce, kupiłam w lipcu, ale jeszcze się za to nie zabrałam (choć już dawno powinnam ! )
Koniecznie, super książka, można przeczytać całość albo rozdziałami.
Dziś kupiłam Sztukę prostoty za 15zł z wysyłka na OLX 🙂 Mam nadzieję, że będę zadowolona!
Tanio! Daj znać, czy coś zastosujesz.
Bardzo lubiłam programy Gillian McKeith, a tej książki o dzieciach muszę koniecznie poszukać w bibliotece
Koniecznie, rewelacyjna książka.
pozycje numer 1 i 2 takze traktuje jako poradniki ktore wniosly w moje zycie bardzo duzo zatem zgadzam sie w 100% ….Obecnie czytam kiedy zlosc rani -ksiazka pokazuje jak zapanowac nad swoja zloscia zanim zareagujemy, powiemy tudziez zrobi cos czego pozniej z reguly mocno zalujemy…czytam takze 30dni do zmian Edyty Zajac – przede wszystkiem lekko sie czyta i ksiazka inspiruje do zmian na wielu plaszczyznam -2 rozdzialy za mna i kilka zmian wdrozonych 🙂
30 dni mam, czytam. Złość.. dobrze brzmi, muszę zakupić.
Do „dziecięcych” dorzucę jeszcze „Rodzicielstwo przez zabawę”. Świetna!
Nie znam! Brzmi super, dzięki za polecenie!
Przyznam, że rzadko czytam takie książki, chociaż „Jesteś tym, co jesz” dosyć mnie zainteresowała. Oglądałam programy autorki i bardzo mi się podobały, więc może się skuszę na kupno książki.
Ogólnie poradników nie lubię, bo mnie nudzą i podchodzę do nich sceptycznie. Kiedyś skusiłam się na książkę Ducana i po dwóch stronach przestałam ją czytać. Dieta Ducana nie jest dla mnie, zresztą potwierdzono, że jest niebezpieczna dla zdrowia.
Znajoma korzystała z tej diety…schudła bardzo dużo a później dwa razy tyle jej wróciło.
Ja schudłam na Ducanie 23kg w 3 miesiące a potem byłam w ciąży i nie mogłam dokończyć. Nie wróciło 2 x tyle ale mam w sumie tyle samo jak wtedy gdy zaczynałam. Powiem Wam tyle, że na tej diecie byłam tak najedzona jak nigdy wcześniej, czułam się świetnie, nerki mnie nie bolały 😉 Wszystko trzeba robić „z głową” i będzie OK
Jasne, że tak. Jak wszystko. Diety są tylko wtedy dobre, kiedy są początkiem zmian nawyków żywieniowych, inaczej zawsze wszystko wróci.
Duncan zaprzeczył wszystkim zdrowo rozsądkowym nawykom żywieniowym, zrobił wielkie wow. A jak każda inna „rabunkowa” dieta, jego tez zagraża zdrowiu. A i tak potem wszystko wraca.
Ja byłam na Ducanie i skończyłam w szpitalu, tak więc, jeśli ktoś chce skorzystać z mojego doświadczenia, zdecydowanie odradzam!!!!!!
Masakra. To jest straszne, że nikt teraz nie cenzuruje niczego. Książka popularna, a przecież zagraża zdrowiu i życiu!
Ja też poradników jako takich nie lubię, te książki są inne, z każdej można wyciągnąć coś dla siebie. Duncan to żadna dieta, no chyba, że na pogorszenie stanu zdrowia.
Przeczytaj sobie „Ołówek” Katarzyny Rosickiej- Jaczyńskiej. Daje do myślenia.
Nie słyszałam, dzięki!
Polecam. Moje spojrzenie na życie zmieniło się bardzo po lekturze…nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy. Nic więcej nie powiem przeczytaj
wstyd się przyznać, ale ostatnio nie mam czasu na czytanie żadnych książek
Ja Cię doskonale rozumiem. Siedzenie z dzieckiem w domu powoduje, że wieczorem nic się nie chce. To od tego nic-nie-robienia 🙂
Ach, weszłam tutaj mając nadzieję polecić swoją książkę, która zmieniła moje życie, lecz widzę, że u Ciebie już jest wymieniona jako pierwsza. 🙂 „Jak mówić… Jak słuchać…”. Absolutnie uwielbiam.
Jest rewelacyjna, lektura konieczna dla każdego świadomego rodzica.
Książka dziecięca to dla mnie. Ostatnio nie mamy pomysłów jak dotrzeć do Antka. Bunt za buntem i musi postawić na swoim…
Na pewno Ci pomoże, jest świetna, są przykłady i ćwiczenia.
Kiedyś zaczytywałam się w 'Wiem co jem’ i nadal jest to moja ulubiona pozycja. Lubię książki, które pokazują jakąś alternatywę do niezdrowej żywności.
Przeczytałam kiedyś 'Język niemowląt’ T. Hogg i dopóki Janek się nie urodził myślałam, że to świetna książka. Teraz raczej stosuję podobną metodę co w coachingu i na razie się sprawdza 🙂
Kilka rzeczy w Hogg jest w porządku, ale ta książka ogólnie jest wstępem dla mnie, na pewno nie całkowitą odpowiedzią do macierzyństwa. Wiem co jem to moja nowa Biblia! Dziś rano na śniadanie koktajl z jarmużu. Yummy 🙂
Ja kupiłam kilka dni temu książkę Roberta Zycha i Wojciecha Badury „Szef w roli coacha”. Wróciłam kilka miesięcy temu po urlopie macierzyńskim na dawne stanowisko w firmie i… przez tych kilkanaście miesięcy, gdy mnie nie było, zmieniło się praktycznie wszystko, łącznie z większością zespołu. Staram się teraz nawiązać nic porozumienia z wszystkimi i sprawić, aby wszystko działało tak, jak powinno, żebyśmy się komunikowali dobrze, a jednocześnie staram się rozwijać sama i rozwijać swój zespół.
Powodzenia! Ja jak wróciłam po 3 latach (ciąża i wychowawczy) miałam problem z napisaniem firmowego maila! Człowiek rozwija logistykę przy dzieciach, ale niektóre kompetencje umykają.
Dzięki za polecenie. Jakiś czas temu sama zaczęłam zarządzać zespołem… Awansowałam z równorzędnego stanowiska. Mam problem z egzekwowaniem czegokolwiek od moich koleżanek i kolegów. Na pewno się ta wiedza przyda. 🙂
Powodzenia!
Ja zupełnie inaczej spojrzałam na swoje życie po przeczytaniu książki „Bóg nigdy nie mruga”, którą napisała Regina Brett. Teraz na mojej liście jest kolejna książka tej autorki – „Jesteś cudem”. Liczę na to, że pomoże mi poukładać swoje życie jeszcze bardziej.
Uwielbiam tą książkę. Jest teraz kalendarz tej autorki, zastanawiam się nad kupnem.