Sukcesy matek.
Codziennie wymienia się sukcesy matek, które odniosły na polu wychowania dziecka. Ciągle mówi o tym, co matki muszą robić, żeby być jeszcze lepszymi rodzicielkami. Spać mniej, być bardziej zen, eko i pro, tyłek częściej spinać i wspinać się codziennie na wyżyny perfekcji. A przecież matki codziennie odnoszą sukcesy i bynajmniej nie są one związane z ekologią, perfekcjonizmem ani nawet byciem fit, a zwyczajną umiejętnością przeżycia.
Sukcesy matek
1. Na pierwszym miejscu subiektywnej listy sukcesów matek jest asertywność. Na ten sukces należy wytrwale pracować od momentu poczęcia potomka. Możliwe, że jeśli dobrze się postarasz i wielokrotnie uderzysz głową w mur wścibstwa i nachalnej troski obcych osób o zdrowie i życie Twojego potomka, w okolicach pierwszych urodzin maleństwa odniesiesz sukces. Odniesiesz sukces, kiedy na pytanie ciotki dobra rada (sąsiadki, teściowej, ekspedientki w sklepie, pani na poczcie – niepotrzebne skreślić) „gdzie czapeczka” odpowiesz „a gdzie berecik”?
2. Na drugim miejscu listy sukcesów matek jest zwycięstwo na polu komunikacji. Sukcesy matek na tym polu okazały się kluczowym składnikiem ich zdrowia psychicznego, więc absolutnie nie zaniedbuj tej kwestii. Sukces komunikacyjny odniesiesz, jeśli nauczysz swojego potomka, aby jako pierwsze słowo w życiu wypowiedziało „tata” i aby ten nawyk pozostał z nim do momentu wyprowadzenia się z domu. Uwaga: lenistwo na tym polu może doprowadzić do groźnej choroby, która, potęgowana przez ilość dzieci wypowiadających tysiąc razy dziennie słowo „mama”, sprawia, że zaczniesz reagować na „mama” wypowiadane nawet przez obce dzieci, w sytuacjach i miejscach, w których będziesz sama, daleko od domu i własnych dzieci. Nawet w środku nocy.
3. Na trzecim miejscu w rankingu plasuje się absolutne wyzbycie się poczucia winy. Poczucie winy matek to nowotwór złośliwy, który atakuje głowę matki i nie opuszcza przez długie lata. Im szybciej się go pozbędziesz, tym lepiej dla wszystkich. Niestety, walka z tą chorobą jest niesprawiedliwa, bo spotyka się zwykle z absolutnym brakiem zrozumienia otoczenia, które zamiast pomagać, atakuje nowymi wirusami. Sukcesy matek w pozbywaniu się poczucia winy cechuje wiele znaków rozpoznawczych i szerokie spektrum. Poznasz je po pizzy zamówionej na niedzielny obiad i zjedzonej z uśmiechem, po puszczeniu dziecku bajki i przewróceniu się na drugi bok, kiedy zechce mu się kolejny raz wstać o 5 w nocy, po kupieniu w Internecie stroju na bal przebierańców, zamiast rwania sobie włosów z głowy przy ambitnych próbach uszycia go własnoręcznie, zakładając, że igłę miałaś ostatni raz w ręce na zajęciach ZPT w 1986 roku. Może się tutaj też doskonale odnaleźć przypominanie sobie w środę wieczorem o praniu, które zrobiłaś w niedzielę, ale zapomniałaś powiesić. Posiłkowanie się słoiczkami lub zupą z zaprzyjaźnionego baru mlecznego, zamiast ślęczenie po nocy przy garach.
4. Na czwartym miejscu, jeśli chodzi o sukcesy matek, plasuje się pamiętanie o sobie. I w tej dziedzinie sukces można odnieść w różnoraki sposób. Może to być pójście na zakupy i nie przytarganie absolutnie niczego dla dziecka, za to kupienie sobie dwóch par butów, które w ogóle nie nadają się na spacer z wózkiem. Może to być samotny wyjazd z koleżankami bez strachu, że dziecko zostanie samo w domu z ojcem. Może to być wyjście na pół dnia do fryzjera i kosmetyczki bez nerwowego zerkania co pięć minut na zegarek i odpisywania na sms z domu o treści „gdzie jest mleko”?
5. Na piątym miejscu listy jest pamiętanie o tym, że dziecko ma też ojca. Ojciec, przypominam, to taki pan, który często mieszka z nami pod jednym dachem, dziecko zwraca się do niego per „tato”, a jego domowa rola wykracza poza pytanie „co na obiad”, rzucanie obok kosza na brudną bieliznę skarpetek i zasypianie przez telewizorem o 21. Amerykańscy naukowcy udowodnili, że samiec również słyszy dźwięk płaczu potomka, potrafi zmienić pieluchę, wyjść na spacer i dopilnować, aby dziecko umyło zęby i nie wyszło na śnieg w kąpielówkach. Wiem, że mogą być to szokujące odkrycia, ale sukcesy matek na tym polu rozpoczyna zawsze obserwacja, zaproszenie do asystowania, werbalizowanie konieczności pomocy, a w końcu terapia wstrząsowa, w trakcie której matka opuszcza ognisko domowe, pozostawiając w niej samca, a sama oddaje się czynnościom wspomnianym powyżej (pkt. 4) przy jednoczesnym pamiętaniu o założeniach z pkt. 3.
I ktoś mówi, że nie ma idealnych matek! A ja znam wiele takich, które codziennie odnoszą zwycięstwo! To jak z tymi sukcesami matek? Masz jakieś na swoim koncie?
Zdjęcie: źródło.
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Rewelacyjny tekst… Dziękuję za niego 🙂
Jesli chodzi o punkt otyczacy komunikacji to poleglam calkowicie. Od slowa tato w moim domu zaczyna sie tylko pytanie: gdzie jest mama? Na szczescie od pewnego czasu opanowalam do perfekcji kwestje dotyczca wyrzutow sumienia:)
W kwestii komunikacji jest szansa, ze odniosę sukces przy trzecim dopiero dziecku, gdyż mój obecnie siedmiomiesięczny potomek mówi z namiętnością słowo tata, czasem tez Ada (woła tym samym siostrę) a mama nie mówi wcale ? super tekst, uśmiałam się jak norka ?
Punkt z wołaniem taty 2:0 dla mnie zarówno jedna i druga córka czasem mnie rozbawią. Siedzę czytam książkę ( tak punkt myślenia o sobie jest zaliczony;) ) wołają tata podasz nam grę? Oczywiście tata jest w innym pokoju 😉 Wchodzi podirytowany nie mogliście mamę poprosić? Ale mama przecież czyta 😉 Mąż w tym czasie golił się 😉