Jak poznać, że nie chcesz mieć więcej dzieci?

Bycie matką jest fascynujące. Szczególnie dla innych osób. Kiedyś pytali stale, kiedy będziesz miała dziecko, potem, kiedy rozwiązanie, zaglądając do wózka padały pytania o imiona i o to, czy karmisz, gdzie czapeczka i czy to dziecko całe w różowym to chłopczyk. Teraz, kiedy w końcu już jesteś mamą, notorycznie pada pytanie, czy będziesz mieć więcej dzieci. Zwykle nie bywam dłużna i pytam „a Ty”? I tutaj często pojawia się „yyyy, no… eeee”. A ja wiem na pewno i podpowiadam – jak poznać, że nie chcesz mieć więcej dzieci?

Fuj

Wzdrygasz się na widok wymiotów, obślinionych śliniaczków, lepkiej buzi. Jako osoba bezdzietna nie wyobrażałaś sobie, że widok kupy pozostawi Cię niewzruszoną. A potem stajesz się matką i nawet wtedy, kiedy masz kupę za paznokciami, wzruszasz ramionami, przecierasz ręce zawsze znajdującą się pod ręką mokrą chusteczką i jedziesz dalej z koksem. Nic wielkiego. Kiedy dzieci podrosną, sama świadomość grzebania w pampersie znowu jest obrzydliwa.

Kulki

Małpie gaje, kulkolandy, aquaparki, zamknięte place zabaw, w których cały czas ktoś jęczy, piszczy, płacze lub krzyczy – zamiast przystanąć, sprawdzić cennik i wiek, od którego można dziecko zostawić, a samemu czmychnąć na zakupy, omijasz z daleka? To dobry znak tego, że nie chcesz mieć więcej dzieci.

Słodkie ciuszki, piszczące zabaweczki, odjechane wózki, kocyki od projektantów

Kupa złomu, nie robią na Tobie żadnego wrażenia? Ewentualnie w myślach wzdychasz na wspomnienie fortuny, którą w wielkich torbach wyładowanych różowym badziewiem hurtowo oddawałaś znajomym? Kocyk za 300 zł? Po Twoim trupie! I ile to tak naprawdę jest 31 miesięcy? Dlaczego producenci sprzętów dla dzieci każą Ci wysilać się matematycznie przy zakupie prezentu na urodziny roczniaka znajomych?

Małe dzieci

Nie roztapiasz się na widok noworodka? Nie płaczesz na reklamie ze szczeniaczkami? Widok kobiety w ciąży nie powoduje ukłucia zazdrości? Nie zapisujesz fajnych imion dla dzieci? Kiedy w rodzinie lub znajomym urodzi się dziecko, główną myślą, która Ci towarzyszy patrząc na słodkie zawiniątko jest „mnie nie oszukasz”! Ciąża, poród, połóg, karmienie na żądanie, pogryzione sutki, wstawanie w nocy bilion razy, ząbkowanie, odpieluchowanie, odsmoczkowanie? Podziękuję.

Ciuchy

Zamiast maminego dresu w szarym kolorze, który wszystko przyjmie, wygodnych butów na płaskim obcasie, spodni, w których można wykonywać dowolne akrobacje podłogowe, obowiązkowym kurku na głowie, który na szybko, niedbale zaplotłaś o 5 rano, ale o 5 po południu nadal masz na głowie i torby z Ikea, w której zmieści się pół lodówki przekąsek, ubranie na zmianę i na każdą pogodę, pięć ulubionych przytulanek, książeczki, smoczki, butelki, kocyki, pieluchy, zamiast tego kupujesz białą spódnicę, obcisłe rybaczki, szpilki, wiszące kolczyki i mikroskopijną torebkę. Tak, jesteś gotowa „wyjść z pieluch”.

Mokre chusteczki

Kiedyś wydawało Ci się, że wynalazca mokrych chusteczek powinien dostać Nobla za wyjątkowe zasługi dla ludzkości? Przecierałaś mokrymi chusteczkami i brudne buty i kokpit w samochodzie i kuchenny stół i zakurzoną szafkę? Piąteczka. Kto tego nie robił, chyba nie był prawdziwym rodzicem na polu walki. Otóż to mija i nastaje dzień, w którym tak bardzo nie chcesz znaleźć się na dziale dziecięcym w supermarkecie, że znowu radzisz sobie w życiu bez mokrych chusteczek.

Waga po ciąży

Nieuchronnie minął czas, w którym możesz sobie pozwolić na dowolną dietę, bo w końcu po co się spinać, skoro jeszcze nie zakończyłaś reprodukcji? Albo karmisz, albo jesteś w ciąży, albo pomiędzy jednym dzieckiem, a kolejnym. Schudniesz, kiedy rodzina będzie w komplecie. Kiedy nie chcesz mieć więcej dzieci, ta wymówka staje się lekko nieaktualna. Szczególnie, jeśli w ciąży byłaś ostatni raz 6 lat temu.

Inni dorośli

Twoi znajomi z „Mamy Antka”, „Mamy Zuzi”, „Taty Kazika”, zaczynają znowu mieć normalne imiona i spotykając się z nimi chcesz porozmawiać na inny temat niż przebieg ciąży, ząbkowanie i wybór przedszkola.

O nie!

Jest wiele niewiadomych w Twoim życiu – czy chcesz mieć psa? Może. Czy chcesz zmienić samochód? Kiedyś. Czy chcesz kupić dom? Prawdopodobnie. Jest jednak jedno pytanie, na które na pewno znasz odpowiedź i podajesz ją w każdej sytuacji i niezależnie od osoby pytającego bez zastanowienia, niemal krzycząc. Czy chcesz mieć jeszcze jedno dziecko? Nie! Nie! Na pewno nie!

To pisałam ja, mama wkrótce sześcioletnich trojaczków. Na ten moment bardziej prawdopodobne wydaje mi się lądowanie na księżycu niż urodzenie kolejnego dziecka. Pozdrawiam w szpilkach i wiszących kolczykach.

Zdjęcie: źródło.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

8 komentarzy

  1. Hehehe, a co w takim razie gdy jednego dnia mam właśnie to co piszesz, a drugiego dnia odwrotnie? I to pisze mama trójki dzieci 2,4,6.

      1. No właśnie „szalona”, to dobrze powiedziane 😉 Sama się sobie dziwię. Jak patrzę na najmłodszego to mogłabym mieć jeszcze z 3 takich, ale potem przybiega dwójka starszaków robiąc tornado słowno-rzeczowe i wtedy już wiem, że nie chcę więcej 😉

  2. Ja będąc tuż przed porodem 3 dziecka jestem zasypywana pytaniamu OBCYCH ludzi, że pewnie będzie i 4-te. W końcu to taki standardzik mieć czworo czy więcej…. bleee…też zacznę pytać „a Ty?”. Pozdrawiam zazdroszczac chudego tyłka!

  3. Ciebie ktoś jeszcze pyta czy chcesz mieć więcej dzieci? Masz trojaczki to chyba pytanie z głowy na całe życie 🙂

  4. A ja jestem mamą dwuletnich bliźniaków, którzy nieźle dają w kość i czekam aż wyjdę z etapu małych dzieci i trochę odżyję, a od ludzi ciagle słyszę: „przydałaby Ci się córeczka, wtedy byłabyś spełniona.” Jak to dobrze, że inni wiedzą, czego mi do szczęścia trzeba:)

  5. Podelektuję się do grudnia tym stanem umysłu, a potem znowu na 2 lata zanurzę w świecie pieluch, śliniaków i wszechobecnej tetry (mój odpowiednik mokrych chusteczek). Ale przed terminem nie mam zamiaru tam zaglądać.

  6. Mam już dwójkę dzieci (2 i 6 lat), ale czasem myślę, że chciałabym jeszcze chociaż jedno. Wtedy patrzę w dowód – PESEL nie kłamie. Gdybym teraz zaszła w ciążę w jednym roku obchodziłabym 18-stkę najmłodszego i przejście na emeryturę. No way! Dwójca musi wystarczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *