Pierwsze urodziny bloga.

Minął rok, odkąd założyłam ten blog. Pierwsze urodziny bloga to czas na małe podsumowania i podziękowania.

WCZORAJ

Nie wiem kiedy to minęło. Wiem natomiast bardzo dobrze JAK minął mi ten rok. Można podsumować go jednym słowem: pisanie. Cały rok pisałam. Czasami pisałam i się śmiałam, pisałam i się wstydziłam, pisałam i płakałam, pisałam i się bałam.

Bałam się Waszej reakcji. Czy tekst się spodoba? Czy nie przesadzam? Czy będę musiała walczyć z pogróżkami i hejtem? Bałam się też o to, jak na to pisanie sama zareaguję. Niektóre wpisy kosztowały mnie przyznanie się przed sobą do najgorszych prawd. Bywa, że nie lubię swoich dzieci, nudzą mnie niektóre aspekty macierzyństwa, popełniam błędy, bywają dni, kiedy mam ochotę wrzasnąć „nie ma mnie” na kolejne, głośne Maaaaamooooo. Piszę o niewyobrażalnej miłości, szczęściu, radości, wierze i sile, jaką dają dzieci. Ale i o dławiącym, dosłownie i w przenośni, poczuciu strachu i odpowiedzialności, jaki czuję względem swoich dzieci. O roli kobiety, matki, żony. O bolączkach kobiet, które siedzą w domu, o dylematach matek pracujących, o fenomenie nowoczesnego ojca, motywacji do zastąpienia słowa „jakoś” na „jakość”, o byciu sobą.

I to bycie sobą chyba najlepiej robi mojemu blogowi. W moim domu nie ma skandynawskiego chłodu i chociaż zdrowo się odżywiam, lubię Big Maca. Choć przebiegłam maraton, bywa, że poleżę na kanapie. Mam silną wolę i walczę ze sobą od lat, o uśmiech, czasem nawet przez łzy. To nie oznacza, że nie dopada mnie chandra, która powoduje, że nic mi się nie chce, a świat jest do niczego. Staram się być świadomym rodzicem, pozwalam jednak na pizzę i bajki. Wiem, że cierpliwość to klucz do dobrego rodzicielstwa, ale często przyznaję, że mi jej brakuje i mam ochotę wystrzelić moje dzieci w kosmos. Słowo empatia odmieniam przez wszystkie przypadki, nawet wtedy, kiedy jej nie mam. Ta autentyczność przyciąga.

Przez ten rok dowiedziałam się, jakie to uczucie, kiedy w jeden dzień dwa tysiące osób napisze – jesteś super. Dowiedziałam się też, jak to jest przeczytać tysiąc intymnych komentarzy, ludzkich historii, z których przebija tęsknota i miłość. Tęsknota, żeby miłość do naszych dzieci dobrze przeżyć. To bardzo nakręca. Nie w kontekście obrastania w piórka, a w chęci dążenia do jeszcze lepszej jakości. I do jeszcze większej odpowiedzialności za treść.

Inni blogerzy pytają mnie o klucz do sukcesu. Zaczęłam od zera, od Fanpage, który miał 1 fana i postów, które czytała garstka osób i pozostawiała je bez jednego komentarza. Jeśli kiedykolwiek przyznam, że odniosłam sukces i mój blog jest najlepszy – to będzie oznaczało jego koniec. W moim przekonaniu sukces to podróż, a nie cel. To droga, w trakcie której ja się uczę i mogę moim doświadczeniem podzielić się z innymi. To, że mój blog jest dobry dzisiaj, oznacza, że muszę jeszcze wiele zrobić, aby jutro był jeszcze lepszy.

Stres o to, jak przyjmie się tekst, nigdy nie mija, tym bardziej cenię znaki od Was, że jest ok. Bywa, że wena mnie opuszcza, wtedy przypominam starsze posty. Tych dobrych jest tutaj kilka, a wiem, że nie wszyscy przeczytali od deski do deski (w końcu to już ponad 180 postów). Nie piszę pod publikę, nie zmuszam się. Pisanie to przyjemność, choć bywa ciężką pracą. Nie opuszcza mnie natrętna myśl, że już nic lepszego nie wymyślę. Nie kradnę innym tematów, nie czytam wielu blogów, a te, na które zaglądam, są zupełnie inne od mojego. Nie chcę nikogo kopiować.

Ciągle podkreślam, że ten blog to moja spowiedź i motywacja. Piszę go też dla siebie, niektóre wpisy, tak jak Was, motywują mnie, zmuszają do przemyśleń i działania. Piszę, bo życie szybko mija, nasz punkt widzenia bardzo się zmienia. To, co dziś jest dla nas oczywiste, kiedyś będzie wydawało się absurdalne. Związek z matką bywa bardzo skomplikowany. Ten blog to też próba wytłumaczenia moim dzieciom co mną kierowało. Wiem, że kiedyś go przeczytają, może łatwiej będzie im pewne rzeczy zrozumieć.

DZIŚ.

Blog czyta coraz więcej osób, teraz są to już grube tysiące, dla mnie wciąż niewyobrażalne są te statystyki i liczby. Przecież te tysiące to ludzie, indywidualne historie, marzenia, rodziny, problemy i radości. Są tacy, którzy zaglądają codziennie. I tacy, którzy przeczytali każdy wpis. Odbywa się to bez reklamy i kupowania fanów. Nie organizuję konkursów i nic nie rozdaję, a jednak codziennie przychodzicie. Po cichu mam nadzieję, że to nagroda za moją ciężką pracę. Za szukanie dobrego tematu i sposobu jego przedstawienia. Za dopieszczanie każdego wpisu, choć mogłabym machnąć ręką. Nie odpuszczam, bo wiem, że ktoś tam, po drugiej stronie, czeka na ten tekst, a ja nie chcę go zawieść.  Nie ignoruję żadnej Waszej interakcji. Jeśli nie będę odpisywać na komentarze, wkrótce przestaniecie do mnie zagadywać. Czuję, że muszę znajdować na to czas.

Choć pokazuję na blogu moje dzieci i poruszam głównie tematy rodzicielskie, celowo odwracam od nich uwagę. To Ciebie, rodzicu, chcę skłonić do przemyśleń. Zdjęcia dzieci i stylówek w tym nie pomogą. Liczy się tekst. Wierzę, że dobry się obroni.

Kiedy zakładałam fanpage i nastawiałam się na pisanie do szerszej publiczności, miałam nadzieję, że blog będzie przynosił mi korzyści finansowe. Jak na razie przynosi… straty. Hosting, domena, profesjonalna strona, dobry aparat. To wszystko kosztuje. Nie mówiąc już o czasie, który poświęcam na pisanie, dbanie o wygląd bloga, kontakt z Wami. A ten czas przecież jest jedynym nieodnawialnym dobrem. Z szacunku do Waszego czasu konsekwentnie odmawiam śmieciowych współpracy. Czułabym się co najmniej tak, jakbym dawała Wam (za przeproszeniem) w pysk, gdybym nagle zaczęła tutaj pisać o maści na odparzenia, czy sprzęcie do odciągania kóz. Oczywiście, że nic co ludzkie nie jest mi obce. Jakoś mi to jednak nie pasuje, aby obok intymnych zwierzeń, pojawiały się reklamy AGD. Calareszta.pl nigdy nie będzie słupem reklamowym. Nie jestem w stanie reklamować też czegoś, w co nie wierzę. Cierpliwie czekam, choć możliwe, że się nie doczekam. I tak było warto. Czuję i wiem, że coś zmieniam. Wpływam na czyjeś życie, nawet jeśli jest to 5 minut przyjemności, płynące ze zjedzenia kawałka ciasta z mojego przepisu. Piszecie, że uratowałam komuś świąteczny nastrój, sprawiłam, że Sylwester był wyjątkowy, albo że zmieniliście nastawienie i jesteście lepszymi rodzicami po lekturze moich wpisów. To jest dla mnie kosmos, który ciężko ogarnąć umysłem.

Nikomu się nie podlizuję. Nie linkuję bez końca „topowych” blogerów, licząc na to, że mnie zauważą. Byłam na trzech eventach dla blogerów, na których nie zrobiłam sobie z nikim „słynnym” zdjęcia, nie rozdawałam wizytówek, choć metr ode mnie siedziały moje blogowe inspiracje. Nie robię z siebie głupka, czy świętej i nieomylnej. Kieruję się zasadą, którą i Wam polecam – Jeśli jesteś sobą, bardzo szybko może się okazać, że jesteś nie do podrobienia.

Cieszą mnie zasięgi, polubienia, komentarze i udostępnienia. To jest jedyna możliwa forma zaistnienia w świadomości szerszej publiczności i potwierdzenie, że to, co robię, ma dla kogoś jakiś sens. Uwielbiam wręcz wdawać się z Wami w dysputy, dużo się przez to uczę i dowiaduję nowych rzeczy. Nauczyłam się na przykład tak pisać posty, aby zostawiać w nich furtkę na odmienne zdanie. Może dlatego nie dotyka mnie hejt? Skasowałam trzy tylko komentarze i jeszcze raz podkreślam – dla chamstwa nie mam tolerancji. To nie jest do końca pożądane zachowanie, bo według blogerskich guru, mamy być wyraziści i kreować konkretną opinię, nawet jeśli jest dla kogoś krzywdząca. Dla mnie oczywistym jest, że to, co ja sobie myślę, to pogląd subiektywny, a nie jedyna, możliwa i słuszna droga. Kontrowersyjnie nie da się pisać codziennie.

Wiem, że jesteście często zabiegani, albo nie lubicie zostawiać po sobie śladu w sieci. Rozumiem to doskonale. Proszę jednak o jakiś znak, od czasu do czasu. Może mieć formę prywatnej wiadomości. Odpowiadam na każdą i na każdy komentarz na blogu, choć czasem z opóźnieniem. Dzięki Wam ten blog żyje i się rozwija. Jesteście wyjątkowi, kulturalni i otwarci. Obcowanie z Wami to czysta przyjemność. Dziękuję, że jesteście ze mną!

JUTRO

Mam nadzieję wystartować w konkursie Blog Roku Onetu w dwóch kategoriach – Blog Roku w kategorii Parenting i Tekst Roku (oczywiście „Już nie pamiętam”). Jestem ciekawa jak się to potoczy. Liczę na Was, bo decydują tutaj głosy czytelników. Będę Wam jeszcze o tym pisać w lutym.

Mam zamiar już wkrótce wprowadzić nową kategorię, z której będziecie szczególnie zadowoleni, bo będzie służyła ułatwianiu Wam życia. Już teraz nad tym intensywnie pracuję i jestem podekscytowana wizją zaprezentowania Wam mojego pomysłu.

No i ostatni, najbardziej śmiały plan, a jednocześnie spełnienie mojego wielkiego marzenia. W 2016 roku mam zamiar wydać książkę. Na razie nieśmiało rozglądam się za wydawcą i w głowie układam szkic. Mam nadzieję, że starczy mi odwagi, siły i zaparcia, żeby ten plan zrealizować.

Jedyne, czego mogę sobie życzyć to jeszcze większego Waszego zaangażowania. Bo ten blog jest dla Was. Dziękuję każdemu z osobna za wszystkie komentarze, polubienia, udostępnienia, za prywatne wiadomości i kibicowanie mojemu rozwojowi, którego jesteście tutaj świadkami. Bez tych interakcji moje pisanie jest jak list bez odpowiedzi. Ten blog to spełnienie jednego z moich marzeń – pracy, którą wykonuję z przyjemnością.

Pomóż mi w jego spełnianiu. Halo, jesteś tam?

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Photo by Jackie Hope on Unsplash

70 komentarzy

  1. Fajna z Ciebie Babka! 😉
    Dałam mężowi do przeczytania „już nie pamiętam” i od tej pory jak puszczają mi nerwy mówi: „pamiętasz tekst? – jeszcze za tym zatęsknisz!;)”
    A zaczęło się od szukania przepisu na piasek kinetyczny;)

    1. Haha, z piasku przeszłaś do tekstów twardszego kalibru, nieźle 🙂 Cieszę się, że i mężowi się podoba, my też się nim często przywołujemy do porządku.

  2. Dagmara! Tekst o niepamięci ma ogromną szansę na zwycięstwo, tak uważam . Czytam Ciebie często. Pierwszy raz się odzywam. Cudowny blog. Pomyśl proszę o niestandardowej formule swojej książki, moze z ilustracjami/ komiksem, żeby i dzieci mogły ja czytać/ oglądać i lepiej rozumieć i doceniać ta najważniejsza na świecie codzienność jaka jest im dana z mamą, tatą, rodzeństwem.
    Za bardzo już ingeruje w pomysł książki, ale uważam że rodzice i dzieci mogliby zrozumieć pewne rzeczy dzięki Twojej ksiazce. Np. To, że mama czasem potrzebuje przebiec maraton sama po to, żeby być lepszą mamą, nie żeby uciekać od dzieci. Proste sprawy. Nie wszyscy dorośli, nie wszystkie dzieci to rozumieją. Pozdrawiam mocno.

    1. Świetny pomysł na książkę! Pomyślę nad jego wykorzystaniem, może będzie dla całej rodziny, żeby żyło się lepiej. Bardzo dziękuję!

  3. Halo halo jestem 🙂 u mnie to już rutyna poranna: pobudka, mycie, ubieranie, przedszkole, powrót do domu, kawa, całareszta, praca 🙂 i od razu dzień jest lepszy. Taka mała rzecz a cieszy. Gratuluje pomysłu na siebie a co za tym idzie na bloga i podziwiam ze konsekwencje i dbałość o szczegóły! P.S. mam wielki plan zacząć biegać w tym roku tyle o tych maratonach piszesz hehe

      1. trzymaj mocno! na razie biegam z sankami po ogrodzie i tylko szybciej szybciej mamo 😉

  4. Wszystkiego dobrego w kolejnym roku pisania 😀 Bardzo dobrze się Ciebie czyta, ale to pewnie już wiesz 🙂 I kilka razy trafiłaś wpisem w jakiś gorszy mój dzień i za każdym razem wtedy myślę”spoko dasz rade masz 1 dziecko ta Babka ma wszystko razy 3 ” 🙂 I robiłam jakieś słodkości w Twych przepisów i kupowałam książki o których pisałaś. Tak wiec pisz pisz i jeszcze raz pisz bo podejrzewam, że motywujesz do działania więcej czytelników 🙂

    1. To jest strasznie miłe, bo ja wiem, jak to jest z tą motywacją. Z dziećmi jest ciężko znaleźć czas, chęci, siłę, a przecież życie jest jedno i ten czas teraz i tu trzeba dobrze wykorzystać. Cieszę się, że znajdujesz u mnie odrobinę inspiracji. Pozdrawiam i dziękuję.

  5. Życzę spełnienia wszystkich planów i wydania książki 🙂 Masz naprawdę fajnego bloga, innego od pozostałych, dzięki czemu fajnie się go czyta 🙂 trzymam kciuki za Bloga Roku i Tekst Roku 😉 Ha, to takie oskary w naszej blogosferze 🙂

  6. Widać, ile pracy włożyłaś w rozwój bloga i na pewno kolejne opinie i miłe słowa dodają motywacji i energii. Ja trzymam mocno kciuki za Blog Roku i książkę – to takie dwie wisienki na torcie, a co 😉

    1. Dzięki Kasiu! No właśnie, a kto mi zabroni dwóch wisienek? Blog Roku mnie bardzo frapuje. Powodzenia i Tobie, wróżę sukces w kategorii DIY.

  7. Halo halo 🙂 Startuj w konkursie. Będę klikał. Od jakiegoś czasu z ciekawością zaglądam z każdym wpisem i z przyjemnością czytam. Inspirujesz, skłaniasz do myślenia. Dobrze Ci idzie. Kibicuje na ciąg dalszy 🙂

    1. Krzysztof! Bardzo dziękuję. Męskie głosy są dla mnie wisienką na torcie, bo przecież jakieś pół roku pisałam tylko dla mam. A tu Panów jest coraz więcej i to czuję, że takich fajnych, którzy są myślącymi ojcami i dobrymi partnerami. Pozdrawiam.

  8. Gratuluję! Kawał dobrej roboty, naprawdę! Myślę, że jeszcze się zdziwisz jeśli chodzi o współpracę z fajnymi firmami. A w trakcie trwania konkursu na Bloga Roku na pewno będę na Ciebie głosować 🙂 Już trzymam kciuki!

  9. Poranna kawa (ciepła jeśli trojaki pozwolą wypić ja zaraz po zaparzeniu) + calareszta.pl = zestaw obowiązkowy każdego ranka. I tak już od ponad 6 miesięcy.
    Uwielbiam Cię czytać. Trzymam kciuki za kolejne blogowe sukcesy. Oby kolejny rok był tak samo dobry jak ten miniony,a nawet lepszy.

  10. Oczywiście będę głosować! Życzę sukcesów. Ja mam zawsze wielkie plany, sporo pomysłów a brak mi determinacji i odwagi, dlatego podziwiam i 3mam kciuki☺

  11. Kochana – jesteś wspaniała 🙂 Czytam od kilku miesięcy praktycznie każdy Twój post i będzie częściej zostawiać po sobie ślad 🙂 Człowiek tak pędzi, zapomina, a po drugiej stronie ktoś się bardzo stara i warto dać mu znak, że to co robi, bardzo nam się podoba i pomaga :*

    1. Kasiu, dziękuję! Ja też się często na tym łapię, że czytam i nie komentuję. A trzeba, bo przecież autor bardzo tego pragnie. Dziękuję.

  12. Uwielbiam Twój blog, jest zupełnie inny od wszystkich. Szczerze kibicuję i życzę kolejnych sukcesów 😉

  13. No bo ty chyba jesteś genialna, ambitna, pracowita i masz szczęście do tego czym się zajęłaś. Gratulacje. Absolutnie zasłużone i szczere, bo uwielbiam tu zaglądać i aż czasem żałuję, że te moje dzieci to takie przeciętne: chłopiec, dziewczynka, kilka lat różnicy. A takie trojaczki to dopiero fajna sprawa 🙂 Widzisz jaki ty masz wpływ na ludzi ? ;D

    1. Madzia, ja? Genialna? 🙂 Ambitna i pracowita, tak. Chociaż nie policzę ile razy w tym roku myślałam sobie – pieprzę to, zwijam interes. Ciężka robota, zresztą sama wiesz jak jest. Trojaczki to super sprawa, staram się nie myśleć o minusach, choć bywają dni, kiedy to one przeważają. Parka to chyba marzenie każdego rodzica 🙂

  14. Gratuluję! czytam i będę czytać. Choć nie zawsze znajduję czas, by skomentować. To gratuluję od serca- bardzo bliskie mi są Twoje teksty!

  15. Daga moge smiało powiedziec ze od kiedy czytam twojego bloga to moje zycie w 5 osobowej rodzinie jest duzo bardziej przyjemne 🙂 A to przez to ze twoje teksty sa tak prawdziwe i daja tak duzo do myslenia ze zaczęłam patrzeć na macierzynstwo i zycie rodzinne w inny sposob. Do tej pory bylam troche zagubiona, nie do konca wiedziałam jak mam sie zachowywac w stosunku do dzieci, czy dobrze robie, czy moje zachowanie ich nie krzywdzi, co robic zeby macierzynstwo było radosne. Mozesz byc pewna ze bede pierwsza ktora kupi twoja ksiazke 🙂 I wszystkim mamom ktore znam tez kupie w prezencie 😉

    1. Carolina, ten komentarz to jest cel mojego pisania. Cel, który w sumie sam się stworzył, nie miałam aż takich górnolotnych idei, kiedy rok temu pisałam pierwszy post. Ale jakoś tak wyszło, że moje życie daje się opisać tak, żeby ktoś pewne kwestie przemyślał i zabrał dla siebie coś cennego. Niewyobrażalnie mi miło, że żyjesz sobie lepiej. Powodzenia x

  16. Mimo, że Cię nie znam to i tak Cię bardzo lubię, za szczerość, bezpretensjonalność i wyważone opinie. Za to, że nie zawsze jest u Ciebie cudownie i pięknie, ale za to – tak to widzę – prawdziwie. Jesteś mądrą kobietą i daleko zajdziesz. Trzymam kciuki i życzę dalszych sukcesów.

    1. Dziękuję bardzo. Z tym daleko zachodzeniem to jest tak, że dla każdego to znaczy coś innego. W wielu kwestiach zaszłam daleko, w wielu jestem w lesie. Może moja przygoda komuś pomoże, skłoni do refleksji, to byłby sukces.

  17. Trafiłam tu przez ,,już nie pamiętam ” i zostałam 🙂 To jeden z najlepszych tekstów jakie czytałam i jeśli wystartujesz z nim w konkursie Onetu zagłosuję na niego. Życzę Ci samych sukcesów. Właśnię tą swoją ,,prawdziwością” zjednujesz sobie czytelników. Książka ? To świetny pomysł ! Trzymaj tak dalej

  18. Uwielbiam Twój blog, codziennie tu zaglądam i niecierpliwie czekam na kolejne wpisy. Lubię Twój styl, doskonale mi się czyta to co napisałaś. Książka? Świetny pomysł, ustawię się po nią w kolejce do księgarni. Przeczytałam tutaj wiele wspaniałych rzeczy, które otworzyły mi oczy na różne sprawy. Gratuluję wspaniałych dzieciaków, szacunek za moc i cierpliwość. Więcej nie zdażę napisać, mały człowiek domaga się uwagi….

    1. Dziękuję Ci bardzo! Mam nadzieję, że ten styl będzie się tylko rozwijał. Mocy i cierpliwości brakuje i bardzo wszystkim nam, rodzicom, ich życzę. Powodzenia!

  19. Jesteś cudna, lubię Cię czytać, ale kolejna blogerka wydająca książkę? Mam nadzieję, że ją napiszesz, a nie przepiszesz co lepsze posty.

    1. Jeszcze nie mam klarownego pomysłu, choć pewnie jakieś posty z bloga się tam znajdą. Zobaczymy. Sukcesy pozostałych blogerek tylko zachęcają do pisania. Zaczytuję się w Jadłonomii!

  20. Wow, świetne podsumowanie! Gratuluję Ci sukcesu i nawet, jeśli nie jest on na chwilę obecną dochodowy to zapewne bardzo wartościowy! Pozdrawiam

  21. Halo halo! jestem z Tobą jeśli dobrze pamiętam od października 2015 i uzależnilam się do tego stopnia,że niemalże codziennie tu goszczę?czytanie Twoich postów to (poza popołudniowa kawa lub świeżo wyciśnięty sokiem z pomarańczy) jedna z chwil relaksu w ciągu całodziennej gonitwy. I chociaż czasem jest to godz.1 w nocy MUSZĘ przeczytać nowy wpis:-P Najbardziej cennie sobie posty o rzeczach niby prozaicznych a często zapomnianych, takie które pozwalają stać się lepszym rodzicem chociaż na chwilę. Nie ukrywam, że uwielbiam wszystkie Twoje wpisy? i te lżejsze i te dające do myślenia. Pozdrawiam cieplutko i całym serduchem jestem z Tobą, aby wszystkie plany się zisciły a wena nie opuszczala! ?

  22. hej Daga:-) trafiłam na Twojego bloga jakiś czas temu, teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym przestać czytać Twoje posty:-) za każdym razem czuję, jakbym była u dobrej koleżanki na kawie, choć nigdy nawet Cie na oczy nie widziałam:-) taki masz właśnie styl, do tego prosta grafika strony i naprawdę z chęcią tu wracam:-) może nieregularnie, niecodziennie i nie zawsze wtedy, kiedy bym chciała ale wszystkie teksty przeczytałam, nieraz czytałam po kilka naraz, niektóre czytałam po kilka razy- naprawdę robisz tu dla nas kawał dobrej roboty:-) Kibicuję, żebyś dalej mogła się rozwijać. Pozdrawiam Cię gorąco i życzę dalszego spełniania marzeń!

    1. Bardzo Ci dziękuję Monika. Naprawdę miło się to czyta. Ta prosta grafika, te teksty, to wszystko dużo pracy i jest mi miło, że to doceniasz i że coś z tego zabierasz dla siebie. Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *