Mężowi trzeba dać zupy i dupy.

Wyczytałam ostatnio, że stara babcina prawda głosi, że „mężowi trzeba dać zupy i dupy”. To już było kilka tygodni temu, a do teraz śmieję się pod nosem na wspomnienie tych słów. Bo wiecie co? A gówno prawda.

Możliwe, że ja nie jestem całkowicie przystosowana do życia. Przyznaję. Wychowałam się w rodzinie, w której kobiety miały swoje zdanie, umiały tupnąć nogą, a w moim domu rodzinnym to w ogóle gotował tata, a mama od święta coś słodkiego. Kiedy miałam niewiele ponad dwadzieścia lat wyjechałam na tak zwany zachód i moje podejście do równouprawnienia na dobre się ukształtowało.

I mam do powiedzenia tyle – możliwe, że coś w tym jest, że facet z pełnym brzuchem i zaspokojony seksualnie jest zadowolony z życia. Możliwe. Jednak dla mnie mężczyzna, partner, ojciec moich dzieci to nie jest ktoś przypominający intelektem jamniczka, który ma mieć w jednym miejscu pełno, a w drugim pusto, bo inaczej świat mu się zawali, albo, o zgrozo, poleci na kiełbasę do suczki sąsiadów. I takie stwierdzenie, nawet w żartach, jest lekko dla facetów obraźliwe.

Nie mówiąc już o tym, że sprowadza związek do zaspokajania potrzeb, a kobiety zniża do poziomu niewolnicy, bo jaśnie pan mąż, pan i władca ma mieć podane a sex w małżeństwie nudny i z obowiązku, więc gdzie tu mowa o romansie, grze wstępnej, czy w ogóle podnieceniu. Szybko, szybko Halina, ogarnij się jak już dzieciaka położysz, bo mecz będzie i browara po drodze podaj. Możliwe, że tak to wyglądało gdzieś kiedyś w średniowiecznych wioskach zabitych dechami, ale Proszę Państwa, to już nie te czasy.

Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa. I jeśli ten mąż jest z tych, co to tylko czeka na tę zupę, mrucząc przy tym z niezadowoleniem, że bałagan jakby wkoło, a potem uważa, że jak psu buda mu się ta zupa na czas należy, to mam dla niego nowinę – raczej się nie doczeka. Kobiety pozostawione same sobie z dziećmi, domem i ogarnianiem rodziny są tak wykończone, że musisz się chłopie postarać, żeby coś jeszcze wykrzesać, a dostać to możesz ewentualnie mopa do ręki.

Dwie rączki Bozia dała? Ano dała. Żelazko w męskiej ręce dość ergonomicznie wygląda. Instrukcja obsługi pralki napisana jest przystępnym dla obu płci językiem. Kupa dzieciaka to problem i matki i ojca. Jeśli chcesz być kolego męski, to Ci podpowiem, że nic tak kobiety nie kręci, jak widok faceta, który sprząta, opiekuje się dziećmi i naprawia sprzęty domowe sam z siebie, bez przypominania co dwa tygodnie przez rok.

Panuje takie dziwne przekonanie, że kiedy w naszym kiedyś namiętnym związku nagle włączy się faza „rodzina”, to kobieta będzie lizała podłogi od rana do nocy, ślęczała przy garach z potomkiem luźno zwisającym z biodra, będzie te kupy przebierała, brudne skarpetki prała, śpiki z nosa wyciągała, usługiwała komu akurat najbardziej trzeba, a potem hop siup wskoczy z czarującym uśmiechem i figurą supermodelki w ponętne ciuszki i zamieni się w ognistą kochankę. Bo przecież to jej małżeński obowiązek.

Tymczasem obowiązki małżeńskie faceta można skrócić do prostej zasady: ma być. Jeśli nie puści nas kantem, znudzony małżeńską rutyną książę, zdegustowany ciałem, które rozorała ciąża, a do tego nie bije i za dużo nie pije, wtedy to już naprawdę jest rewelacyjny mąż. A jak jeszcze czasami w domu pomoże, dziecko przez te trzy minuty, kiedy matka w toalecie, doglądnie, takiego to na rękach nosić, dbać o wątłe męskie ego, głaskać często, zupę i dupę bez mrugnięcia okiem podawać! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę, że taki facet co w domu pomaga, to skarb. Dom przecież też jest jego! Dzieci też nie zrobiłyśmy sobie same! Braw za ogarnianie wspólnego życia niestety nie będzie.

Tak więc, moje drogie Panie i jakże drodzy Panowie. Jeśli chcesz zjeść zupę, to sam sobie ugotuj. Byle nie tylko dla siebie, bo dzieci też głodne. A jak chce Ci się dupy, to zacznij od dzielenia obowiązków domowych ze swoją kobietą. Możliwe, że starczy jej jeszcze siły na nocne rozrywki. W końcu – jaki mąż w dzień, taka żona w nocy. I od czasu do czasu się zastanów, że skoro mężowi trzeba dać zupy i dupy, czego trzeba dać żonie, co dla niej jest tą „zupą i dupą”. Możliwe, że to, co Was kręci, to dwie różne rzeczy i dlatego tak często boli ją głowa. ??‍♀️

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

211 komentarzy

  1. Dla mnie to jest oczywiste co piszesz i mój facet od początku i sprzątał i gotował a jak się pojawiło dziecko to robi przy niej wszystko od narodzin I powiem Ci, że sprzątanie i gotowanie idzie mu o wiele lepiej niż mi 🙂 Ostatnio nawet niania jak przyszła to mówi „OOO Panie Bartku od razu widać, że Pan w domu tak się czyściej zrobiło i więcej miejsca” 🙂 🙂
    Dlatego też jak kiedyś usłyszałam na jakieś imprezie u kogoś to „on tak zawsze się nią zajmuje?” i coś w stylu właśnie złoty chłopak. To od razu odpowiedziałam, że dziecko ma i ojca i matkę.
    Podobno dużo kobiet nie pozwala np opiekować się na całego dzieckiem bo myślą, że chłop nie da rady a potem taki chłop się zniechęca do pomocy. A to już głupota całkiem. Ja tam do tych bardziej leniwych należę, więc jeżeli facet chce sprzątać i gotować proszę bardzo ja mogę w tym czasie usiąść z winkiem i książką :):)
    A w rodzinie też mam przypadek, że wszystko spoko ale jak tylko kupa się pojawi w pieluszce to „fuj idz do mamy” i taki tatuś chyba przez całe życie pieluchowe dziecka ani jednej kupy nie przewinął natomiast drugi znany mi młody tatuś zajmował się synem póki ten radosny i uśmiechnięty był, jak tylko zaczynało dziecko płakać od razu oddawał mamie 🙂
    Nie będę pisać jak dobrze z tymi facetami trafiłyśmy bo po prostu każdy model powinien taki być 🙂
    Pozdrawiam Was serdecznie i ucałuj swój Huragan 🙂 🙂

    1. babeczki a na kogo narzekałybyście gdybyśmy wszyscy byli tacy idealni..?? I co byście robiły gdyby nie było co u nas zmieniać? W sumie idealny też nie był by idealny bo zbyt idealny to nie idealny.. Kumata?? hłe hłe Pozdrawiam.
      P.S. też sprzątam przebieram córke i pomagam ile potrafie.. iii jest zupa 😀

    2. Ucałuję, dziękuję. Trafiłyśmy, albo tak sobie wybrałyśmy. Ja w ogóle nie patrzyłam na męża pod kątem dzieci, ale widziałam, jak się zachowuje w domu. Było pranie, to robił. Były gary, to mył. Kto coś widział, że trzeba zrobić, to robił, a nie czekał, bo to męskie, a to babskie. Ja zmieniam opony, mąż prasuje. Wszystko umiemy zrobić i robimy co leci. To jest partnerstwo. Nie można się dać zajechać, czy wykorzystywać. Pozdrawiam serdecznie całą rodzinkę, męża za normalność szczególnie!

    3. Tak się zastanawiam..Czy może ta niechęć kobiet do „dzielenia” się dzieckiem z ojcem tego dziecka nie wynika czasem z zazdrości? Bo kiedy nie dopuszcza się za bardzo ojca do dziecka to jest się jakby tym lepszym rodzicem, co to potrafi ze wszystkim dać sobie radę i jest taki niezastąpiony (takie trochę podbudowanie swojego „ego”). W momencie, gdy rodzice dzielą się opieką nad dzieckiem nie ma już tego jedynego, niezastąpionego, idealnego rodzica. Ja jeszcze nie mam dziecka, ale też raczej będę z tych mam co to chętnie zostawią dziecię z tatusiem i pójdę sobie choćby na samodzielne zakupy, czy też na spotkanie z jakąś koleżanką, albo zwyczajnie posiedzę w spokoju na fejsie 🙂 a co do kupy jakby coś marudził to powiem mu, że to w połowie jego kupa (bo dziecko to 50% mamy i 50% taty 😀 )

  2. Dlatego od małego muszą się panowie przyzwyczajać, wzorce wynosi się także z domu rodzinnego. I tu przypomniał mi się kawał w temacie 😉
    Pewna kobieta opowiada znajomej – wiesz, moja córka tak dobrze trafiła! Mój zięć sprząta, gotuje, sam robi zakupy, dziećmi się zajmuje, ona nic nie musi robić! A co u syna? – pyta znajoma. Ach same problemy! Syn musi wszystko sam robić, gotuje, prasuje, dziećmi się zajmuje….

    1. Tak, tak, rewelacyjny. No i tak jest. Jedna matka chowa syna na partnera, druga córkę na księżniczkę. Jak tylko trafi swój na swego – pełnia szczęścia. Gorzej jeśli niestety następuje zderzenie z rzeczywistością, a po ślubie opadają klapki.

    2. Opowiem Wam coś o sobie drogie Panie, bo trafiłem tu przypadkiem z aplikacji Google.

      Miałem ojca alkoholika. Może nie miał jakiś ciągów, ale z powodu jego nadużywania stawał się agresywny, i w pewnych okresach prawie zawsze po pracy wracał podchmielony, i zawsze był z nim problem.

      Od razu zaznaczę, że to starsze pokolenie, raczej dzisiejszych emerytów. Oczywiście mama wiecznie wezystkim się zajmowała, a ojciec jak robił w niedzielę obiad i pomagał na jakieś święta, to mama aż sobie długo mogła powspominywać jak już od niego odeszliśmy.

      Powiem Wam szczerze, zaraz pierwszego dnia po wyprowadzce, a miałem 12 lat, dotarło do mnie w jak wielkie g. się wpakowałem, bo ta kobieta, szkoda gadać, ale z dobrej, zdystansowanej, lubianej, potulnej osoby, stała się zaborcza, wręcz mściwa, wiecznie kłótliwa, zawsze jej coś nie odpowiadało. Od razu bardzo silnie zaznaczył się brak obecności ojca, który, w zasadzie oboje nas trzymał w ryzach.
      Na końcu oczywiście zostałem zmanipulowany żeby za wszelką cenę mieć pasek na świadectwie, to pokażemy wtedy ojcu na rozprawie. To ja sobie oczywiście odmawiałem cały tydzień wiele czasu wolnego i robiłem, trochę jak ten wół, a byłem raczej trójkowo-czwórkowy. Udało się. Może nie temu to zawdzięczam, ale dziś jestem prawie po studiach, a mama po latach kłótni i samych problemów wylądowała w końcu w dalekich krajach u rodzeństwa, a ja zauważyłem że mogę mieć wreszcie trochę spokoju. A przecież powinienem sobie nie dać rady. Przecież to kobieta wszystko robi w domu, bo jak tu sobie poradzić z praniem, gotowaniem, zwłaszcza że się tego za bardzo nie robiło. Przecież kobieta jest niezastąpiona. Nic bardziej mylnego. Tak jak nie ma osób niezastąpionych, tak ze wszystkim na miarę własnych możliwości można sobie w końcu dać radę. Inną rzeczą jest gdy trzeba dużo pracować, i na wszystko samemu zwyczajnie nie starcza czasu. A praca niejednokrotnie potrafi być i ciężka fizycznie, i nie jakieś tam siedzenie za biurkiem od ósmej do szesnastej. Tylko poważna praca fizyczna.
      Mój ojciec pracował na budowie. Świątek, piątek, deszcz, czy upał, oni często na niekrytym terenie, nie ważne jak na dworze, robili. Zawsze mnie w dzieciństwie denerwowało, że jedyne co ten gość w domu robił po przyjściu z pracy, to włączał telewizor, narzędzie wibrujące na kręgosłup, po czym kładł się, i zasypiał. I tyle go wiedzieli.
      Nie zrozumiałem tego nigdy, do momentu aż sam nie zacząłem pracować na fabryce po 12 godzin, mieszkając z rodziną za granicą w ich domu. Zgadnijcie co robiłem zaraz po przyjściu z pracy, i o co były najczęstsze pretensje w stosunku do mnie. Śpi i nic nie robi.

      Także szanujcie mężów. Zwłaszcza tych których praca jest po prostu ciężka, a Wy możecie ten czas spędzić w domu, albo trochę lżej, choć Wasze obowiązki są również wyczerpujące, i też niedoceniane. Może kiedyś po prostu facet musiał więcej odpoczywać, bo były cięższe prace, i może dzisiaj mamy samych intelektualistów po studiach, od których można by więcej wymagać. Ale to nie potwierdza reguły. Kazdy dom, człowiek, i związek jest inny. Generalizowanie wszystkiego, i wrzucanie wszystkich do jednego worka, które pojawia się tu w komentarzach, jest często krzywdzące pod adresem mężczyzn, i hołduje wręcz pewnym feministycznym postawom, przerysowując pewne rzeczywistości współżycia małżeńskiego. Choć ja wiem drogie Panie, że tak Wam jest na rękę, i taka jest też często polemika we współczesnym świecie. Sam rozumiem też co znaczy patologia z powodu rodziny i w jakiej się wychowałem. Mówicie często o emancypacji, własnym rozumie. To dam Wam radę. Zacznijcie go wreszcie używać. Jak Was czytam, tak z większością nie chciałbym mieć nic wspólnego. Kłaniam.

      1. Oczywiste jest, że jak facet pracuję 12 czy nawet więcej godzin nie wróci i nie będzie mył okien, podłóg itd. Bardziej chodzi, że wielu facetów nic nie robi po pracy. Przychodzi weekend i to żona sprząta a w sumie we dwoje szybciej by to zrobili. Takim mężem był mój ojciec po 8 godzinach siedzącej pracy był zawsze zmęczony. Nie miał siły nawet talerzu odłożyć. A moja mama była nas 4 rok po roku czasu gdzie nie miała pampersów, pralki automatycznej i na dodatek piec kaflowy przynieść opał. I nie było dnia żeby z nami nie wychodziła na spacer. Oczywiście mój tata mogłabym na palcach jednej ręki policzyć ile razy był z nami na spacerze. Dziś mam męża i który jest przeciwieństwem mojego ojca. Chętnie sprząta, gotuje może nie tak często jak ja. Pracuję różnie raz 8lub 10 czasami zdarza się i 12 jest lakiernikiem. Mimo wszystko nie zachowuje się jak pan i władca spędza czas z rodziną. I co ciekawe to on przygotowuje kolację twierdzi, że chciałby aby dziewczyny pamiętały go nie tylko jako ojca, który po pracy rozwali się przed telewizorem chce czegoś więcej.

      2. Świetny głos – wnosi wiele z męskiego punktu – jak i uczciwie odniesione do dziś – mimo że jestem Kobietą zgadzam się z dtn ?

      3. Z całym szacunkiem ale mój mąż pracuje w sklepie. 8 godzin siedzenia na tyłku i wciskania ludziom czegoś. Ja pracuję fizycznie. Kręgosłup mam już zszarpany do tego stopnia, że bez kilku tygodni zabiegów i rehabilitacji w roku się nie obywa. I teraz proszę zgadnąć KTO w moim domu sprząta, pierze, gotuje, robi zakupy, myje okna i podłogi, a na dodatek wychowuje 2 dzieci? Ten styrany siedzeniem mężczyzna czy ta niecna kobieta?

        1. Nie chcę nic mówić, bo jestem jeszcze młody, to i będę trochę chamski, ale ciesz się że masz męża. Możesz go zawsze zmobilizować, pokazać badania, zalecenia lekarskie, a przede wszystkim zająć się sobą, swoimi problemami, a nie odwlekać je, i bagatelizować. W końcu zaleczyć. A nie wmawiać sobie całe życie że musisz wszystko robić dookoła, kosztem siebie. To jest mit, bo to Ty sama sobie wmawiasz że wszystko sama musisz zrobić. A łatwiej wtedy o frustrację, i pretensje do całego świata, a takie postawy jak Twoja się po prostu nawet podświadomie wykorzystuje. Jak ten mąż. I wcale nie musi tego robić z pełną premedytacją.
          Z moja matką całe życie po prostu ciężko się współpracowało, nie dawała sobie nigdy nic powiedzieć, była apodyktyczna, Zosia samosia, czego byś nie zrobił to perfekcyjna Pani domu będzie to kontestować. Po takiej postawie daje się człowiekowi do zrozumienia, że lepiej odpuścić, i zostawić kobietę we własnym świecie. Tylko potem kobieta narzeka całe życie jaki ten facet niedobry, a jaka ja jestem zarobiona. A tu często po prostu bez kija trudno podejść, i facet odpuszcza, bo co się bedzie. Szkoda nerwów.

          Moja matka do 65 roku życia pracowała fizycznie, czyli jeszcze sporo lat po emeryturze. Nie mieliśmy ojca który by zaspokoił wszystkie potrzeby, a alimenty nie na wszystko starczały. Emerytura taka sobie. Odpuściła dopiero jak już kręgosłup nie wytrzymywał.

          Punktem wyjścia w tej relacji było to, że jak dla mnie kosztem własnego zdrowia, ta kobieta zajmowała się rzeczami które były przynajmniej dla faceta, często wręcz niepotrzebne, a bez których nie mogło się obyć. Mieszkam sam, nie mam czasu, wiele z tych rzeczy nie robię, i jakoś żyje. Matka by tego nie wytrzymała. Oczywiście, mieszkam sam, nie mam dzieci. Ale to że facet potrafi, okazuje się często właśnie dopiero jak zostawią go samego, ma własne pole działania, nikt mu nie robi za uszami, i może działać. A nie jak ma całe życie nad sobą kogoś kto wie lepiej. Słyszałem raz historię wkurzonej kobiety, która raz pierdolła tym wszystkim i pojechała na tydzień z koleżankami. Nie dość że facet dał radę, to jeszcze się zaczęli lepiej dogadywać, bo facet się lepiej zaczął poczuwać, bo już więcej wiedział.
          I to nie jest najważniejsze, że Dżesika czy Brajanek raz będą spóźnieni do szkoły bo ojciec zaspał, albo dał im raz drożdżówkę zamiast kanapki z szynką, bo machnął ręką i rzucił krzyżykiem na drogę. Albo z dwa razy oberwie się pociesze w szkole, bo się facet na czas czujnie nie zainteresował pracą domową. Za którymś razem może załapać, albo zajmie się na swój sposób, może nie tak idealny jak żona. Jedno jest pewne. Po takim tygodniu nieobecności facet rzeczywiście docenił pracę kobiety, a do tego okazało się że też sam potrafi.

          Dogadania się z mężem życzę.

          1. Mimo, że zgadzam się z artykułem Dagmary , to dtn ma rację : Pielucha krzywo założona, na pewno zaraz przecieknie , trzeba po nim poprawić; pranie powiesił, ale jakoś wszystko krzywo wisi – trzeba poprawić , na kolacje dał makaron z cukrem zamiast eko- sreko-bio – trzeba wygłosić kazanie…. I tak utrwalamy naszych Panów w przekonaniu, ze skoro i tak źle wszystko robią , no to lepiej wcale….
            Ja nauczyłam się ( sama, bo moja Mama jakoś takiej mądrości mi nie przekazała ) dwóch rzeczy : jesli potrzebujesz pomocy – proś głośno i wyraźnie, raczej nie odmówią ( zasada generalna , nie tylko do mężów) , jak tę pomoc dostajesz – przyjmij ją z całym dobrodziejstwem inwentarza… i ugryź się w język, jak coś jest rzekomo ” nie po Twojemu”
            Sprawdzone! – oszczędza wiele frustracji!!!

          2. Święta racja 🙂 . Moja mama (w klasycznym modelu małżeństwa – ona zapycha w pracy w domu i on – PRACUJE 8 godzin dziennie i wystarczy) zawsze mi powtarzała – „jak chce coś zrobić – to zachęć i pochwal, nie krytykuj, bo następnym razem nie zrobi w ogóle, skoro i tak nie sprosta oczekiwaniom”. Wyszłam za mąż dość późno za faceta wychowywanego przy matce właśnie takiej Zosi – Samosi. NIE umiał właściwie nic zrobić w domu, ale się nauczył i choć sprzątanie, czy mycie okien z założenia nikomu szczególnej przyjemności nie przynoszą, to wykonuje te czynności w ramach podziału obowiązków domowych. A że na oknach czasami zostaje gdzieś smuga, albo jakiś nieodkurzony kot w kącie – trudno. Od dziesięciu lat świat się z tego powodu nie zawalił, to i dalej się nie zawali. Ważne, że oboje wiemy, że możemy na siebie liczyć i akceptujemy się takimi jakimi jesteśmy.

        2. Skoro oboje pracujecie to powinniście się też dzielić obowiązkami domowymi. Powinnaś być bardziej asertywna w swoim małżeństwie. No i jak sama widzisz praca to nie byle co, zwłaszcza fizyczna. Pomimo wszystko też nie ładnie tak mówić o pracy męża. Z takim podejściem raczej się z nim nie dogadasz. To również weź pod uwagę.

        3. Sylwio: Ale dlaczego mówisz o tym na jakimś blogu w Internecie, zamiast powiedzieć o tym mężowi?

          Tak po prostu, rano przy śniadaniu:
          „Słuchaj, ja odbiorę Adasia z przedszkola, i pójdziemy potem na plac zabaw, jak wrócisz z pracy, to obierz ziemniaki i załaduj pralkę”? I w drugą stronę: „Chciałam teraz umyć podłogę, weź dzieci i wyjdzcie gdzieś na godzinę”?

          Rozmawiacie ze sobą w ogóle?

  3. Oj zeby to takie proste było. Bo nie tylko ci faceci są wychowywani przez matki na jaśnie panów, ale i my, kobiety jesteśmy wychowywane na pomoce domowe. U mnie w domu zawsze było tak, że jak wracał tata z pracy to mu obiad pod nos trzeba było dač i cisza w domu miała byc, bo ojciec zmęczony po pracy. Nie leżał z piwem przed tv, tylko czytał ale i tak. Mi cieżko nie powielać błędów matki, staram sie nie rozpuścić mojego męża, bo mi sie taki trafił co sam dużo robi, i gotuje i posprząta. Ale łatwo nie jest….

    1. Ja Ciebie doskonale rozumiem i przyznaję, że problem jest głębszy i leży po obu stronach, a często zaczyna się kilka pokoleń wstecz. Dobrze jednak, że wiemy, jak nie musi być! Powodzenia!

  4. Dlaczego mezczyzna powinien oddac dziecko mamie gdy to placze? Poniewaz dziecko reaguje na zapach matki i sie przy nim uspokaja. Nie dziwie sie, ze jest wam to obce z wasimi ptasimi mozgami. Zazwyczaj mezczyzna tez pracuje na utrzymanie domu i rodziny i jest to duzo wazniejsze niz wasze posprzatanie po domu, zrobienie prania i ugotowanie. Wiec w ramach wdziecznosci polecam sie zamknac i popatrzec na to z szerszej perspektywy, bo zycie to nie ciagle ploty z kolezankami i pachnienie na lozku.

    Co do seksu to no coz – nie musicie nic robic. Popieram mezczyzn zdradzajacych z tego powodu, ze jego partnerka kupczy seksem. W sumie jesli jestes beznadziejna w lozku i dla ciebie seks to tylko „Halina schyl sie” to mam dla ciebie wiadomosc – jestes cholernie nieatrakcyjna poniewaz mezczyzni sa wzrokowcami. I jak bardzo bedziecie kusic tak dobry seks dostaniecie.

    Pozdrawiam wszystkie normalne kobiety, ktore wiedza ze i kobieta i mezczyzna ma swoje tradycyjne role w zwiazku. Nie pozdrawiam feministycznych badziewii z zachodu i „oswieconych” polek. Zacznijcie takie warunki stawiac mezczyznom o ciemniejszej karnacji. Gwarantuje, ze po dwoch tygodniach bedziecie jak w zegarku chodzic.

    1. Facet, który wybiera kobietę uniżoną ma w chu* kompleksów. Jeśli tu panu nie pasuje, zapraszamy na wschód. I dla pana lepiej i dla nas, bo nie będziemy musiały takich idiotycznych komentarzy zakompleksionego „faceta” czytać 🙂 Nie pozdrawiam.

      1. Wiec wedlug ciebie kobieta unizona moze trafic tylko na zakompleksionego faceta. Generalnie „kompleksy” to standardowy tekst jak sie nabiera wody w usta i ma sie bol dupy. Mezczyzna, ktory wybiera kobiete unizona ma czas i energie zeby zajac sie zwiazkiem, dziecmi, praca. Nie musi rywalizowac z „wyzwolona i niezalezna”. Generalnie do waszym malych glowek nie dociera, ze mezczyzni na zwiazek wybieraja kobiety spokojniejsze, skromniejsze bo maja wystarczajaco rywalizacji w ciagu dnia pracy.

    2. Współczuje podejścia do życia i przyszłej albo aktualnej partnerce…Ojciec tak jak matka bierze aktywny udział w wychowaniu dziecka i jeżeli spędza z nim za mało czasu żeby potrafić je uspokoić to nie jest to wina braku zapachu a przyzwyczajenia dziecka do rodzica. Niemowlę tak samo przyzwyczaja sie do matki jak i do ojca po urodzeniu . A jeżeli Pan nie ogarnie tego, że praca zarobkowa jest tak samo ważna i męcząca jak praca przy wychowywaniu dziecka i utrzymaniu domu-zachęcam do wypożyczenia dziecka od znajomych na kilka dni, albo zostaniu z własnym jeżeli ma Pan jakieś. Gwarantuje że szybciutko wróci Pan do pracy odpocząć. Ciesze sie że mój partner ma lepiej poukładane w główce niż Pan. Nie pozdrawiam

      1. Święte słowa, ale do pojęcia sensu życia trzeba dojrzeć, a ten Pan nadal siedzi na drzewie i czeka, żeby jakąś zdobycz móc do swojej jaskini zaciągnąć. Szkoda gadać. Pozdrawiam.

        1. Widze, ze z polemika tez macie wszystkie problem, bo zadnego przykladu z zycia do dyskusji tu nie widze. Jak to zwykle w klutni z kobieta nie ma sensu na logiczne argumenty dyskutowac, bo nie potraficie dyskutowac 🙂 Stek bzdur i emocji w stylu „z choinki sie urwales i nie rozmnazaj sie”. Zabawne 🙂

          A do autorki. Na jakiego faceta zasluzylas takiego masz. Pozdro 🙂

    3. Dawno nie czytałam tak ograniczonego mentalnie komentarza. Niestety cały czas żyjemy w kraju, w którym tradycyjną rolą kobiety jest dbanie o dom, wychowywanie dzieci i praca zarobkową, natomiast jaśnie tradycyjnemu panu wydaje się, że jak sam odpracuje 8 godzin to jego obowiązki się kończą. Otóż drogi Panie czasy się zmieniły. Dziś tradycyjna kobieta pracuje tak samo 8 godzin jak jej partner, więc dlaczego niby tylko tylko ona ma się domem i dziećmi zajmować? To się nazywa part erstwo i szacunek do swojej partnerki, ale pan nie ma o tym pojęcia. Życzę Panu, aby nigdy Pan partnerki nie miał, bo szkoda mi tej kobiety…
      Mój mąż od urodzenia dba o kontakt z synem, kąpał go, przewijał, kangurował, gdy była taka możliwość to wstawał w nocy. Dziecko traktuje nas tak samo bo zna tatę równie dobrze jak mamę. Zapach? Jeśli tata będzie blisko dziecka to będzie znał jego zapach równie dobrze jak mamy. Argument faceta, któremu się po prostu nie chce wziąć odpowiedzialności za dom i rodzinę.

      1. Niestety jest tak i o tym był tekst. Odezwali się sami macho, którzy właśnie w kobietach tego szukają – ma być cicho, ma być zrobione, a w sypialni ma być jak na filmach porno. Dzieci? Jakie dzieci? Ogarnie się między plotami z koleżankami. Żenujące to jest, że się nie boją tego głośno powiedzieć. Ech.

        1. Zenujace to sa te pierdoly co wypisujesz w artykule. Kazdy ma swoje role, ktore mu przyroda dala. Mezczyzna mial walczyc, pracowac, ginac dla rodziny. Kobieta zajmuje sie dziecmi i opiekuje domem. Jesli chcecie mieszania tych rol i zeby mezczyzna tez sie zajmowal domem to skonczcie narzekac i tez wykraczajcie poza swoje obowiazki. Codziennie widze na fb obrazki i demoty jak to wychowanie jest trudne, jak to robota 24h na dobe, jak to nie ma nawet czasu sie wysikac. Jak macie tak narzekac to se kupcie po prostu wibrator i siedzcie na nim. Jakos nie widze mezczyzn narzekajacych na to, ze wychowuja dzieciaki. Wrecz przeciwnie – jest duzo obrazkow „zajebisty tata, pomyslowy tata, szalony tata”. O matkach to tylko „wykonczona matka, zarobiona matka, nie majaca dla siebie czasu matka”. Jakos kiedys kobieta byla w stanie zajac sie 3-4 dzieci naraz i jeszcze gospodarstwem sie zajac. Dzisiaj z wychowania jednego dziecka sie robi wyczyn i osiagniecie zycia. Narzekacie na mezczyzn co pierdza w fotel ze pizdzieja a same niedlugo bedziecie zadac pomnika za zawiazanie dziecku buta. Gdzie ci prawdziwi mezczyzni? Tam gdzie te prawdziwe kobiety.

          1. Really, przyroda dała kobiecie macicę i to jedyne co dała innego, reszta z tego wynika. Walczyłeś synku? Podejrzewam, że i twój tatus juz też sie nie zetknął z wojną poza opowieściami, zginąc też niestety nie zginąłeś, a pracowali od zawsze wszyscy – doucz się, wiekszośc kobiet równie cięzko co męzczyźni oraz też musiały ich zastępowac jak szli na wojnę. Meżczyzn narzekających na wychowanie dzieci nie ma – uciekli od rodzin i przed płaceniem alimentów, reszta robi to co kobiety:)

          2. Hahahahaha nie rozsmieszaj mnie. Moze ty sie najpierw doucz zanim wchodzisz w dyskusje o ktorej nie masz pojecia. Pewne mechanizmy sa wynikiem ewolucji i zakotwiczone w mozgu przez setki tysiecy lat nadal funkcjonuja, mimo iz nie ma narazie zadnej wojny. To tak jak z lekiem przed pajakami – czlowiek podswiadomie sie ich boi mimo iz w Polsce nie ma zadnego jadowitego i niebezpiecznego pajaka. To sa atawizmy. Taki trudny wyraz.

            Nie, nie pracowali od zawsze wszyscy. Wiekszych bzdur dawno nie czytalem. Kiedys kobiety nie musialy pracowac i nie pracowaly, zajmowaly sie muzyka, pisaniem, malarstwem, opieka nad domem. Mezczyzni pracowali. Pozniej byl pierwszy ruch feministyczny na przelomie XIX i XXw. I wtedy kobiety zaczely pracowac i pracowaly. Tylko wtedy kobiety sie nie baly zadnej pracy. Pomijajac caly ten ruch, ktory byl ustawka rodzin bankierskich tylko po to, zeby prace kobiet tez mozna bylo opodatkowac, pracowaly w stoczniach, w fabrykach itd. Dzisiaj feminizm drugiej fali z zachodu walczy o parytety w klimatyzowanych biurach, latwych robotach, zarzadach. Jakos nie ma protestow w stosunku do prac wymagajacych wysilku, odpowiedzialnosci i trudnych warunkow. Smiech mnie pusty ogarnia.

            Mezczyzn narzekajacych na wychowanie nie ma bo uciekli od rodzin i alimentow? No to sorry, jak sie daje byle komu to taki jest tego rezultat. Ale lobuz z dobrymi genami kochan najmocniej, nie?

          3. Po pierwszej, nie usuwaj moich komentarzy jak nabralas wody w usta.

            Po drugie nie rozsmieszaj mnie. Moze ty sie najpierw doucz zanim
            wchodzisz w dyskusje o ktorej nie masz pojecia. Pewne mechanizmy sa
            wynikiem ewolucji i zakotwiczone w mozgu przez setki tysiecy lat nadal
            funkcjonuja, mimo iz nie ma narazie zadnej wojny. To tak jak z lekiem
            przed pajakami – czlowiek podswiadomie sie ich boi mimo iz w Polsce nie
            ma zadnego jadowitego i niebezpiecznego pajaka. To sa atawizmy. Taki
            trudny wyraz.

            Nie, nie pracowali od zawsze wszyscy. Wiekszych
            bzdur dawno nie czytalem. Kiedys kobiety nie musialy pracowac i nie
            pracowaly, zajmowaly sie muzyka, pisaniem, malarstwem, opieka nad domem.
            Mezczyzni pracowali poniewaz byl swit wszelkiego przemyslu ciezkiego i
            rewolucji przemyslowej. Pozniej byl pierwszy ruch feministyczny na
            przelomie XIX i XXw. I wtedy kobiety zaczely pracowac i pracowaly. Tylko
            wtedy kobiety sie nie baly zadnej pracy. Pomijajac caly ten ruch, ktory
            byl ustawka rodzin bankierskich tylko po to, zeby prace kobiet tez
            mozna bylo opodatkowac, pracowaly w stoczniach, w fabrykach itd. Dzisiaj
            feminizm drugiej fali z zachodu walczy o parytety w klimatyzowanych
            biurach, latwych robotach, zarzadach. Jakos nie ma protestow w stosunku
            do prac wymagajacych wysilku, odpowiedzialnosci i trudnych warunkow. Jak
            kobiete kamienuja na wschodzie to nie ma tam zadnej feministki w
            promieniu 2tys km, ale jak szef wymaga, zeby przyjsc w bluzce bez
            dekoltu to juz jest zniewolenie i protesty na ulicach. To jest
            wspolczesny feminizm. Feminazizm. Smiech mnie pusty ogarnia. Jeszcze
            30lat temu kobiety mialy jaja, pracowaly i dokladnie wychodzily z
            takiego zalozenia jak babcia autorki tego artykuliku. I wszystko
            dzialalo dobrze, dzis tamto pokolenie jest dobrze wychowane, nie boi sie
            pracy. No ale przyszlo wyzwolenie z zachodu… No i maciezynstwo
            dzisiaj to jest jak droga krzyzowa, okraszona wielkim cierpieniem i
            zmeczeniem. Matki 27h na dobe psia mac.

            Mezczyzn narzekajacych na
            wychowanie nie ma bo uciekli od rodzin i alimentow? No to sorry, jak sie
            daje byle komu to taki jest tego rezultat. Ale lobuz z dobrymi genami
            kochan najmocniej, nie?

            Mozecie sobie naprawde robic co chcecie.
            Polecam jednak zastanowic sie „co ja moge robic zle” zamiast zwalac
            wszystko na mezczyzn. To jest miecz obusieczny. Nie musicie gotowac, nie
            musicie uprawiac ze swoimi facetami seksu, nie musicie tez opiekowac
            sie dziecmi. Na szczescie my rowniez mamy XXIw i zarabiamy. Obiad na
            miescie – 15zl, seks na miescie – 100zl, opiekunka – 1500zl. I tak
            taniej niz narzekajaca w domu ksiezniczka.

    4. Drogie panie. Polecam przeczytac ten nedzny artykulik jeszcze raz ze zrozumieniem, w ktorym autorka baaardzo przesiaknela zachodnim stylem zycia kobiet czyli „kariera, pachnienie i lezenie – bo rownouprawnienie”. Wasze skomlenie nie robi na mnie zadnego wrazenia. Wasze zamartwianie sie moim losem rowniez. W sekrecie powiem wam, ze ma dwie corki, ktore teraz wchodza w wiek dojzewania i maja szacunek do siebie i nie musze ise martwic o chlopakow, z ktorymi sie spotykaja. To sa fajni goscie, nie dzisiejsze cipy w rurkach walczace o rownouprawnienie i inne gowna. Dzieki temu ze w domu byly zasady, kazdy znal swoja role to mam dwie wspaniale corki. A i z moja kobieta zyjemy sobie fajnie, nikt nie musi sie silowac, nikt nie narzeka jak powyzej. Partner zawsze jest odzwierciedleniem nas samych i widac autorce jak i wam trafily sie jakies lamagi co siedza na fotelu i pija browara. No ale widzialy galy co braly, trzeba bylo z glowa wybierac partnerow a nie spieszyc sie z zaobraczkowaniem byle czego „bo kolezanki zalozyly juz rodzine”. Pozdrawiam 🙂

    5. Jesusie Maryjo, chłopie z której choinki Ty się urwałeś? Nie kasuję tego debilnego komentarza, bo już się mądrzejsi odnieśli. Polecam schować się do swojej norki i nie wychodzić, zanim sobie do głowy nie wbijesz, że mamy XXI wiek.

  5. Hehe, ja mocny tekst usłyszałam kiedyś od mojego ex księcia z bajki kiedy poprosiłam o pomoc w czyszczeniu cholernego okapu w inoxie ” Kuchnia to twoje królestwo, radź sobie sama…”. Na takie alarmowe słowa trzeba uważać i prędziutko wyciągać wnioski. Odpowiedziałam, wtedy krótko, że w d… mam takie królestwo. Podobno jestem agresywna 😛 , to też jego opinia 🙂

    1. Dokładnie. Ja miałam też raz takiego, co miał takie podejście. Uciekałam gdzie pieprz rośnie. Też mówił, że mi się w głowie poprzewracało. 🙂 Do teraz się przewraca, jak widać i dobrze mi z tym.

  6. Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że nie jestem sama na tym świecie 🙂 Otaczają mnie kobiety, które uważają, że mężczyźnie po pracy należy się zimne piwo i święty spokój. A nawet jak sobie trochę nadużywa to nic, bo dzieci mają ojca. Bardzo mało brakło, a sama utonęłabym w tym ciasnoumysłowym myśleniu…

    1. Co do tego co mężowi się należy – jak tak lubią to mnie nic do tego. Niestety wiele kobiet męczy się takim ciasnoumysłowym myśleniem, a mimo to tkwią w tych chorych związkach, bo, jak celnie napisałaś „dzieci mają ojca”. Szkoda wielka.

  7. Wyjątkowo denny tekst. Po pierwsze w ogóle pominęłaś coś takiego jak praca zarobkowa. Czy pieniądze biorą się znikąd? Po drugie w ogóle nie piszesz czy mówimy o sytuacji czy kobieta pracuje zawodowo czy nie? Opieka nad dziećmi? Ale jakimi? W jakim wieku? I ile tych dzieci na składzie? Same ogólnikowe pitolenie. A podejście do seksu pachnie tu małżeńską prostytucją. Obrzydliwe!

    1. Zgadzam się z kolegą. Wpis na zasadzie jak posprzątasz i ugotujesz to dostaniesz w nagrodę dupy – mocno tendencyjny.
      Niestety uwłacza on trochę wam kobietom bo właśnie taki wpis sprowadza kobietę do domowej prostytutki która daje jak facet coś zrobi w domu. Zgadzam się z tym że obowiązkami trzeba się dzielić i że dzieci są wspólne a facet nie zawsze musi dostać piwo jak wróci do domu.
      Ale należy spojrzeć też na to że facet pracuje często zawodowo (praca kobiety też jest bardzo ważna szczególnie ta wykonywana w domu) i jak walnie 800km samochodem od spotkania do spotkania z klientem to nie zawsze masz siłę na to aby polatać na mopie. To on przynosi kasę do domu i dzięki temu możecie żyć.
      Może należy zrobić tak aby facet i kobieta pracowali zawodowo – dzieci do przedszkola i potem wspólnie obowiązki domowe a na finał od czasu do czasu sex.
      Kolejna sprawa to to że często facet robiąc coś w domu słyszy że wy to robicie inaczej i byście zrobiły to inaczej itd. Jak dla mnie liczy się efekt a droga do tego jest indywidualnym wyborem.
      Jak wy byście się zachowały gdybyście usłyszały takie teksty:
      – sobota rano robicie śniadanie – jajecznica, grzanki itd. niesiecie do łóżka i słyszycie, „nie mam ochoty na jajecznicę zrobię sobie owsiankę.”
      – planujecie niespodziankę, wypad za miasto. Zbieracie się do wyjścia i co słyszycie, „niechce mi się”, „wolałabym pojechać do rodziców”, „wolałabym nad jezioro”? itd. itp.
      Drogie Panie – pewnie byście pomyślały sobie – ku… znowu, źle. Ja się staram i zawsze źle. To też działa w drugą stronę i czasami nie chce nam się czegoś robić aby potem mieć awanturę bo wy coś inaczei

      Kolejne pytanie. Kiedy ostatni raz ubrałyście się sexownie i zainicjowałyście sex?
      Kiedy wzięłyście np. męża z zaskoczenia na szybki numerek? Dawno co nie…

        1. Nie wiem jakie ty masz doświadczenia – ale ja nie mam problemów z higieną i tym aby zrobić romantyczną atmosferę, strzelić szybki numerek czy pogadać albo się przytulić. Nie mniej jednak tekst jest tendencyjny. Można by też powiedzieć – chcecie Panie aby Panowie pomagali w domowych obowiązkach to jak dobrze dacie zupy i dup…. to będą to robić. DZIWISZ się że mało facetów się wypowiada ale jak Asia napisała że jest wdzięczna mężowi że orał jak szalony kiedy ona siedziała w domu i robiła wszystkie domowe obowiązki to ty zarzuciłaś jej że się przyczepiła do jednego zdania. Nie wiem jaki macie układ z mężem ale jak widzę ty chyba siedzisz w domu a on tyra i kasę do domu przynosi i jeżeli taki układ wam odpowiada no to super. Ciekawy jestem co o tym poście myśli twój mąż.

          1. Myśli, że niestety takich facetów jak z postu jest nadal bardzo wielu. Nie upraszczaj, bo chyba nie jesteś na tyle ograniczony, aby wysnuć puentę, że jak będzie pomagał, to będzie super. Bo tutaj głównie chodziło o typ faceta, którego obowiązek kończy się na pójściu do pracy. A że na takich najlepiej działają uproszczone komunikaty, stąd wydźwięk postu. Swoją drogą przeczytało go w jeden dzień już ponad 30 tysięcy osób, chyba jednak coś w tym jest. U Ciebie w domu nie? No to super. Podpowiedz kolegom!

          2. Wiesz chodzi mi o to że jeżeli facet chce i coś zaczyna robić a potem jedne, drugi, trzeci raz dostaje po uszach że robi to źle ( bo ona zrobiła by to inaczej) to w pewnym momencie odechcewa się robić i facet daje sobie spokój. Taką mamy konstrukcję. Jak facet chce zrobić niespodziankę a potem słyszy że ona ma ochotę na coś innego to też traci zapał – no bo co to za niespodzianka kiedy pytasz się kobiety na jaką niespodziankę ma ochotę. Są kobiety którym odpowiada rola „kury domowej” i mają ochotę aby facet przyszedł zjadł i ją wygrzmocił, inne mają ochotę na to aby facet robił wszystko a ona będzie pachniała i wyglądała i są też kobiety twojego pokroju. Fajnie że kogoś stać na to aby jedna strona pracowała i robiła w domu część rzeczy. Ważne aby w życiu znaleść równowagę i każdy facet lubi jak kobieta czasami umie tupnąć nogą, czasami jest partnerem, innym razem zachowują się jak by nic nie umiały a on był „wszechmogącym i zdolnym hydraulikiem” a innym razem są niczym „dziwka”. To kręci facetów i są wtedy naprawdę w stanie zrobić wiele. Ile razy Panie tu czytające zrobiły tak. Facet ma w miarę prostą konstrukcję i naprawdę wieżę że jesteście na tyle inteligentne aby zrozumieć co waszych Panów kręci i motywuje. Napewno nie motywuje myślenie i działanie będziesz robił w domu to będziesz miał to i to.

            Kolegom nie trzeba tego mówić bo to Panie muszą znaleść „wytrych” na swojego faceta.

          3. No jasne, że nie. To samo w drugą stronę. Każdy człowiek na coś reaguje. Samymi oczekiwaniami i fochami nic się nie zdziała.

    2. Obrzydliwe to jest to, że na kilka setek komentarzy od kobiet potwierdzających, że tekst opisuje mniej więcej rzeczywistość w wielu związkach, odezwało się tylko kilku panów. Nie martw się Pablo, są na świecie kobiety, dla których mąż nie oznacza tylko wypłaty, może kiedyś i Ty taką poznasz! Trzymam kciuki.

      1. No właśnie istnieją jeszcze normalne ambitne kobiety. Więc po co marnować sobie życie na leniwą babę, której ani nie chce się pracować, ani nie umie ugotować i włączyć pralki, jedyne co potrafi to pisanie bzdet w Internecie? A jakbym chciał kobiety o prostytucyjnym podejściu do seksu, to bym sobie poszedł do agencji. Wypowiadających się tu mężczyzn jest mniej, bo najwyraźniej kierujesz swoje teksty do kobiet. Za to faceci piszą tu merytorycznie, a Ty coś nie za bardzo potrafisz przedstawić kontrargumenty.

        1. Merytoryczne dyskujsje to ja mogę prowadzić z kimś, kto nie obraża, nie jest rasistą i jest tolerancyjny. Niestety Tobie tych cech brakuje, co już tutaj zaprezentowałeś. Jeśli teksty są do kobiet, to nie wiem co taki macho jak Ty jeszcze tutaj robi? Jest wiele fajnych stron na necie, nikt Cię tutaj nie trzyma.

          1. Jakim znowu rasistą? Teraz to już odpływasz do reszty. A obraźliwy to jest twój artykuł zarówno w stronę mężczyzn, jak i kobiet, które robią w życiu coś więcej niż posiadanie fanpejdża.

          2. Wait, dyskusje możemy prowaszić tylko z kimś, kto jest taki jak my? To chyba o to chodzi w dyskusji, ażeby w opozycji stały totalne przeciwieństwa z różnymi podejściami, a nie opowiadać o złu kradzieży komuś, komu wczoraj coś ukradziono. A, no i ja jako osoba tolerancyjna, nie rasistows,a nie seksistowka i w ogóle multi kulti niechaj żyje równouprawnienie czekam na te merytoryczne argumenty 🙂

          3. Nie chodzi o takiego jak my, ale dyskusja z kimś, kto Cię z mostu obraża, bo brak mu argumentów, jest bezcelowa. To jak gra w szachy z gołębiem. Doczytaj sobie dalej o co chodzi. A ten Pan, którego już tutaj nie będzie, to jechał po wszystkich grupach społecznych. Argumentów być nie musi. To jest blog, z natury subiektywny, to moja opinia, Twoja jest inna, życie jest piękne. Pozdrawiam.

          4. Rasistowski? Tobie na mózg coś padło, twoim marzeniem jest mieć faceta pantofla co będzie dawał swoją wypłatę w twoje ręce, wszystko w domu ogarniał i nie żądał niczego. Gardze takimi kobietami.

          5. Chetnie przeczytam te argumenty. Bo jedyne to potrafisz powiedziec: „nie bede rozmawiac z kims takim jak ty”. Tyle. Faceci sie odezwali, dostalyscie pojazd w tym waszym kurwidolku gdzie poklepujecie sie tylko po pleckach i nagle nabieracie wszystkie wody w ustach i zwarcie stykow w mozgach macie. Wszyscy faceci, ktorzy tu sie wypowiedzili mieli merytoryczne argumenty podparte czesto przykladami z zycia. Wy natomiast przy liczebnej przewadze nie potraficie nawet zdania sensownego do dyskusji sklecic.

          6. To twoja opinia nie poparta faktami. Podobnie jak twoje wypowiedzi – są tylko subiektywne i równiez mijają się z logiką. Przyszedłes z braci samców? Bo ten sam przedszkolny poziom pokazujesz?

  8. A ja powiem tak: jak urodziło się nam dziecko byliśmy w trudnej sytuacji finansowej i mąż pracował po 12 godz i ja dałam radę ogarnąć wszystko to co jest związane z dzieckiem i z domem i jak ten mój mąż wracał z pracy o 21 to wiecie co na stole czekał na niego obiad. I jestem mu ogromnie wdzięczna za to poświęcenie tak jak on jest wdzięczny mi za to, że dałam radę ogarnąć wszystkie pozostałe sprawy. Mam bardzo mieszane uczucia co tego tekstu bo moim zdaniem jest bardzo niesprawiedliwy…….
    Pozdrawiam

    1. Zgadzam się z tobą jako facet. O to właśnie chodzi, że podział obowiązków nie oznacza zawsze że facet coś robi w domu. I podejrzewam, ze oprócz zupy dostał też du… . Tekst jest tendencyjny i to mocno.

      1. Tekst nie jest tendencyjny, tylko masz problem ze zrozumieniem. Nie chodzi o to, że jest złem kiedy jest ustalony pewien podział (jaki by nie był), tylko, że źle jest kiedy obie strony tego podziału nie ustalają świadomie i wspólnie, a bazują na własnych, często błędnych, założeniach. Bo może być żona, która lata 1 godzin za dzieciakiem, sprząta, gotuje (taka pin-up girl ze starych amerykańskich plakatów), a potem jeszcze zmienia się w nocnego wampa i zostawia męża wyssanego do granic możliwości. Czemu nie. Co prawda w tamtych czasach w stanach Paniom domy przepisywano amfetaminę na ból głowy – to też wiele tłumaczy.
        Ale wracając do samego tekstu – jeśli masz dwa różne oczekiwania, to ktoś jest nieszczęśliwy. Pół biedy, jak to wykrzyczy a po konkretnej burzy wstanie tęcza i się dogadają. Ale często jest tak, że ludzie po prostu się krzywdzą, siedzą cicho „bo dzieci małe”, a potem, jak tylko latorośl ogarnia się w miarę sensownie – wylewają czarę goryczy. Popularność rozwodów jako środka leczącego problemy małżeńskie nie wynika z niczego.

    2. Z tego co zrozumiałam w artykule nie chodzi o zupę (i dupę 😉 ) tylko o przedmiotowe traktowanie drugiej osoby w związku. Na szczęście model rodziny, gdzie ojciec jest głową rodziny i to on podejmuje wszystkie decyzje bez możliwości apelacji, odchodzi w zapomnienie. Ja na pewno nie będę płakać po takim porządku rzeczy-ostatnio mój dziadek, głowa rodziny, zażądał ode mnie, żebym wywaliła mojego kota z mojego mieszkania (przykład do dupy trochę, ale patriarchat już na tym poziomie jest dla mnie nie do przyjęcia). Wracając do zupy-chodzi przecież o współpracę, są prace w domu nie wymagające wyższego wykształcenia (jak np. wyniesienie śmieci) i oczekiwanie od współmałżonka, który ogarnia temat kuchni w domu, że tylko on będzie wynosił te śmieci, bo to jego królestwo i niech se radzi sam, jest przykładem niedojrzałości i z tym walczymy.

    3. Teraz Twój facet ma mocne CV, dobre doświadczenie i pewnie perspektywę na awans oraz wyższą pensję i emeryturę. Ty nie masz nic, starzejesz się, Twoje ciało już nigdy nie będzie takie samo przez ciąże i upływający czas. W końcu dzieci się wyprowadzą, zaczną żyć własnym życiem i Twoja tożsamość budowana na usługiwaniu wszystkim wkoło straci rację bytu. O ile Ci się poszczęści – będziesz żyć w tej stagnacji modląc się by facet Cię nie zostawił bo sama zarabiać będziesz mogła śmiesznie mało. Jeśli będziesz mieć pecha, zostawi Cię dla młodszej/lepszej a Ty zostaniesz z niczym. Rozgoryczona i wściekła tak jak zastępy matek-polek, które przerobiły ten scenariusz.

      1. A może to mąż, zostanie na starość samotny, wyniszczony
        pracą, relacji z dziećmi nie miał kiedy zbudować, a żona go dla młodszego
        zostawiła?

        A może dożyją szczęśliwej starości i codziennie będą chodzić
        za rękę przez park, idąc w odwiedziny do gromadki wnuków? I będą wiedzieli, że
        coś im się razem w życiu udało.

        Czy uważasz, że jest niewolnikiem ten, kto zostaje w domu
        zamiast dbać o swoje CV? Rozejrzyj się. Ja mam wokół mnie ludzi takich jak Asia
        i jej mąż. Ich małżeństwa się nie rozpadają. Rozpadają się małżeństwa tych,
        którzy myślą tylko o własnym CV, a nie wspólnym życiu.

  9. To teraz trzeba sobie zadać jedno, ale to jedno ważne pytanie… Po co facetowi w takim razie jedna kobieta w długim związku skoro i tak będzie musiał sobie gotować itd.? To dla niego lepiej jest mieszkać samemu, wszystko robić samemu a tylko poznawać co chwilę nową kobietę. Ona by mieszkała u siebie, on u siebie i tylko spotykać się wiadomo na co. Pełna niezależność jednej i drugiej strony.

      1. To samo pytanie zadaje sobie facet. Oczywiście nie mówię tutaj o jakimś Januszu który żyje z zasiłku i pije piwo, tylko o normalnym facecie chodzącym do pracy, który pogrzebie przy aucie i przy domu. Tak samo trzeba brać poprawki jak oboje pracują, ale np. jak kobieta jest na macierzyńskim i siedzi w domu a facet w robocie to nie rozumiem tego czemu on jeszcze po pracy miałby gotować itd. I to wszystko życie weryfikuje. Ostatnio w szerszym gronie znajomych padł ten temat i z lat doświadczeń wyszło że jak kobieta opiekuje się mirem domowym to związki trwają latami a było wiele takich co się nie opiekowało i związki padały po roku, dwóch.. Po prostu kobietom lepiej to wychodzi. Śmieje się również bo dawniej jak się miało 20 lat i poznało dziewczynę to pierwsze pytania znajomych- Ładna? Zgrabna? Towarzyska? Pogadana? Teraz te pytanie brzmią inaczej- Ładna? Umie gotować? Oooo jak umie gotować to się za nią bierz bo takich coraz mniej 😀 No a jeżeli komuś nie pasuje ten układ to tak jak pisałem- zawsze może zostać niezależnym singlem i takich znam. Ograniczają się tylko do spotkań i wszyscy są zadowoleni.

        1. Kwestia jest taka że wystarczy się dogadać. Skoro ja jestem lepsza w gotowaniu a ty masz lepiej płatną pracę i dłużej pracujesz, dogadajmy się. Skoro ty szybciej i dokładniej prasujesz a ja dokładniej planuję i dysponuję wydatki, dogadajmy się. Partnerstwo, nie robię bo muszę. Robię bo lubię, bo chcę coś dać od siebie. A ludzie są sobie potrzebni nawzajem bo razem jest łatwiej. A nie po to by mieć robola w domu który zarobi czy kure domowa….

          1. To jest to co napisałem- facet powinien pracować, umieć zrobić jakieś rzeczy przy domu, naprawić coś itd. Ale nie zmieniajmy natury i paru milionów lat ewolucji.. Kobieta dużo lepiej zajmie się domem niż facet, to wynika z naszych różnych natur. Mężczyzna i kobieta to są dwa odmienne byty, które mają jakieś lepiej lub gorzej zaprogramowane zachowania. Feminizm jako taki oszukuje kobiety.. Mówi że facet powinien to to i to.. Że tu i tam powinien pomagać kobiecie.. Ale z drugiej strony kobieta nie pomoże facetowi przy ciężkiej czy niebezpiecznej pracy. Tak samo facet nie jest głupi i ocenia czy kobieta będzie dobrą matką właśnie przez to jak opiekuje się domem itd. I kobieta czuje się oszukana jak nagle jeden, drugi, trzeci facet się wycofuje.. 30 lat na karku i zdziwiona że nie ma faceta na stałe. A co do tego że życie jest łatwiejsze we dwójkę, nie zgodzę się. Co jest łatwiejsze? Samotnik wchodzi, wyłoży się, nikt mu nie gdera nad uchem, jak sobie posprząta tak ma, wyskakuje na piwo z kolegami kiedy chce, zaprasza znajomych kiedy chce, umawia się z wieloma kobietami kiedy chce. Częściej zdarza się ze to kobieta ma parcie na małżeństwo i dziecko niż facet.

          2. O co do jednej rzeczy się nie zgodzę mąż przez okres 5 miesięcy całkowicie zajmował się domem i dziećmi i na dodatek był po zabiegu ja dużo pracowałam domem zajmował się lepiej niż ja. Po prostu jest bardziej dokładniejszy, pedantyczny i co ciekawe obiady były zawsze dwu daniowe co mi nie zawsze się udawało. Mimo wszystko każdy z nas jest inny nawet mężczyźni mimo wszystko się różnią od siebie. W związku moim zdaniem najważniejsze żeby myśleć o sobie nawzajem. Lubię zrobić mężowi jego ulubione danie, czy podać mu miksturę jak jest chory. Z drugiej strony miło jak w niedzielę do łóżka od czasu do czasu dostanę śniadanie od niego czy po prostu kiedy znów ja jestem chora nie oczekuję, że dużo w domu zrobię i wtedy naprawdę więcej obowiązków na niego spada. Wydaje mi się, że problem leży że coraz bardziej zamiast myśleć o drugiej stronie myślimy o swoich potrzebach ale niestety kosztem innych. A to napewno nie służy związkowi.

          3. Feminizm nie oszukuje kobiet, niestety to mężczyźni nie rozumieją feministek i czują się oszukani, bo od milionów lat wmawiało im się, że są niezastąpieni. Z tego, co napisałeś również nie rozumiesz tego pojęcia.

          4. Nikt nam nic przez miliony lat nie wmawiał, bo mowa to dosyć nowy wynalazek patrząc na dzieje. Po prostu natura nas tak kształtowała 🙂 Facet nie czuje się oszukany.. Będę szczery że dla wielu to nawet na rękę bo de facto nie ma na nim presji rodziny itd. Większa rozwiązłość seksualna, mniej obowiązków.. Bo nie oszukujmy się rodzina to obowiązek ( i to akurat zostało narzucone przez kulturę). I nikt mi nie wmówi że facet zamiast pogrzebać przy aucie czy coś pomajsterkować woli iść poodkurzać ( poza jakimiś wyjątkami). Jesteśmy inni i trzeba te różnice zrozumieć.. To widać w sposobach zachowania, rozmowy, bycia z innymi ludźmi.. Facet inaczej rozwiąże problem niż kobieta i na odwrót. Oczywiście każdy ma wybór, ale też nie można teraz narzucać w druga stronę że facet ma robić tak i tak bo będzie niedobry.

          5. Zgadzam się że jesteśmy inni. Ale do jasnej Anieli, kobieta też woli co innego „porobić” niż odkurzać. Zawsze mnie to zadziwia, skąd ta generalizacja, że kobiety spełniają się, wręcz wyżywają w pracach domowych? Czy to nie wygodne założenie? Rozumiem, że grzebanie przy aucie i majsterkowanie sprawia mężczyznom przyjemność? A nie odkurzanie? Mnie też (jestem kobietą, wodą, ogniem… – cytując klasyka) co innego niż odkurzanie sprawia przyjemność! Ale bardzo lubię okazywać miłość mojej rodzinie i lubię żyć w ładnym czystym domu, który buduję wspólnie z moim Mężem. Więc sprzątam. Mój Mąż też sprząta. Nasz Syn 12 lat też. I córka 2 lata też. Ale nikt nie lubi za bardzo… po prostu kochamy się nawzajem i Nasz Dom. 😛

          6. Alez nikt nie broni kobietom robic co chca! Ba, nawet mezczyzni lubia wspierac swoja kobiete jesli widza zainteresowanie jakimis pasjami czy zawodem. Mezczyznom zawsze podobaly sie kobiety z nietypowymi pasjami.

            Tu chodzi tylko o to, ze panie z artykuliku, miedzy innymi pani Joanna Tonska, ktora nie wiem ile ma lat, ale wyjatkowo tepa jest jak na swoj wiek, probuje wmowic, ze nie ma miedzy kobietami ani mezczyznami zadnych roznic. Nawet nie rozumie pojecia „atawizm, ewolucja, cechy pierwotne”. Gotow stwierdzic za chwile, ze mezczyzni tez maja sutki wiec powinni karmic.

          7. To prawda kobiety różnią się z mężczyznami. Wyglądem, siłą( chodź z tym różnie bywa) Przeróżnymi sprawami np ja nie cierpię zakupów robię internetowo a mąż lubi zakupy tak dosłownie 😉 Ja nie lubię kwiatów, firanek 😉 On przeciwnie. Mi bałagan nie przeszkadza on nie umie w bałaganie żyć. 😉 Różnimy się oj w dużo dużo kwestiach 😉

          8. Znaczy mówisz, że przez miliony lat i ewolucję ten męzczyzna wyobił sobie uwielbienie dla majsterkowania przy autach? Kurcze, muszę zrewidować historię Henry Forda…

          9. Joanna, odpowiedz mi dlaczego tak malo jest kobiet mechanikow samochodowych?

          10. Nie wiem ile ma lat, ale jest tępa jak na swój wiek hehe:) Osz kurde logika:)
            Odpowiedz jaki wpływ miała na to ewolucja, że prawie nie ma kobiet mechaników? Jakie cechy pierwotne do tego doprowadziły?:):):)
            Masz jeszcze jakieś inne propozycje zawodów, do których predyspozycje wykształciły sie u męzczyzn tylko na drodze ewolucji i kobiety nigdy nie będą mogły go wykonywac? To dawaj.

          11. Pracownik fizyczny, gornik, wszelkie zawody budowlane na przyklad, zolnierz. Tam o parytety nie walczycie. A kurde, zaponialem przeciez, ze tam nie ma klimy i ekspresu do kawy, tylko trzeba tezyzny fizycznej.

          12. Oczywiście, że nie – po co? Każdy walczy, żeby sobie polepszyc, a nie pogorszyć, nie wiem czemu ci sie wydaje, ze kobiety to idiotki i bedą się dobrowolnie wkręcały w coś czego robić nie chcą.
            Kobiety pracują w górnictwie – pracowały zresztą w 18/19w. dopóki tego nie zabroniono (razem z dziecmi zresztą). Fizycznie pracuja codziennie, w rolnictwie równiez przez wieki pracowały, w budowlance również i w wojsku, policji i ochronie już są. Wracaj dziecko do szkoły, bo coś malo skorzystaleś.

          13. Czekaj, wyjze za okno u mnie na budowie… Nie, nie widze zadnej kobiety. W wojsku? Hahahahah dobre 🙂 W Policji? Poczekaj, czy to nie 2 policjantki w Szwecji staly i patrzymy jak rozjuszony imigrant demoluje ich auto i nie mogly we dwie go zlapac?

            No i widzisz, dlatego mezczyzni beda dalej pracowac na takich stanowiskach, bo lubia robic to co robia a nie tylko wpierdalac salatki w klimatyzowanych pomieszczeniach. Pozdrawiam 🙂

          14. To, ze ja nie widzę idiotów jak wyglądam za okno nie znaczy, że nie istnieją:) Wystarczy popatrzeć gdzie indziej, np. tu:)

          15. A co do mechaników samochodowych – podobnie jak z paroma innym pracami zawłaszczonymi przez męczyzn (tylko tych bardziej wyksztalconych juz) – kobiety po prostu nie mają sumienia brac takiej kasy za tak chujową pracę, wciskanie ludziom kitu, kłamanie i oszustwa… to nadal jest domena mezczyzn na róznych sczeblach.
            P.s: po moich ostatnich przebojach bedę jednak musiała opanowac – przynajmniej diagnostykę własnego auta:(

          16. 2 minuty temu
            Nie każda kobieta nadaje się do macierzyństwa i nie każdy facet umie rządzić chata… Nie ma pewnego modelu kohiety i mężczyzny. To nie ewolucja a normy które są nam narzucone! ludzie ludzi potrzebują, niekoniecznie że musimy być sparowani. Matka potrzebuje dziecko, brat brata. To inni ludzie nakrecaja nas do działania. Jesteś singlem? Idź sam wszędzie. Po co spotykasz się z ludźmi? Tworzysz, pracujesz zarówno dla siebie jak i dla innych. Inaczej twoje życie jest bezcelowe. I to też sprawdza się w związku 🙂

          17. Nie Adek, nie zmieniajmy praw natury i milionów lat ewolucji – do pracy
            jak rozumiem chodzisz na boso i na pieszo, jedzenie sam sobie upolujesz
            codziennie, nie korzystasz z druku, internetu, samolotu, maszyn i
            pojazdów? No i oczywiście masz w nosie osiągniecia medycyny, bo po co…
            bardzo się ciesze, przynajmniej szybko umrzesz i twój nielogiczny
            sposób myslenia razem z tobą.
            Pytania pomocnicze: wskaż jakiś narząd u
            kobiety, który wskazuje na przystosowanie do pracy w kuchni, wskaz też
            jakis u męzczyzny, który swiadczyłby, że tylko on może przybic gwoździa.
            Jedynym co różni meczyznę i kobiete jest to, że męzczyzna nie urodzi,
            nie ma fizycznej możliwości wydania na świat dziecka. Ot i cala róznica.
            Poza tym mamy takie same ręce, nóżki i inne narzędzia. Tylko nadal
            jeszcze wrgrane rózne oprogramowania. Ale pakiet: Szmalec 2017 nie jest
            niestety sexy.
            P.S2 – nie wiem z czego wnosisz, ze kobieta nie
            pomoże męzczynie przy niebezpieczenj pracy… wiele naszych mam i babek
            (ja równiez od dziecka) zasuwało cięzej niz ty kiedykolwiek będziesz, i
            zastepowalo godnie mezczyzn kiedy oni szli na wojnę w ich obowiązkach – i
            odpowiedzialnych i niebezpiecznych. Idź do kąta i domyśl co piszesz
            dziecko.

          18. Jeżeli chodzi o ewolucję to mowa tutaj o tym że parę milionów lat ewolucji mózgu nie zmienimy w jedno stulecie. Nie da się nagle zmienić predyspozycji, emocji itd. Wiadomo dzięki naszemu rozwojowi możemy kontrolować pewne rzeczy, możemy się rozwijać jak wyżej zostało opisane. Różnice są, choćby właśnie w oprogramowaniach naszych mózgów. Fizjologią tez się różnimy- no choćby tym że facet statystycznie jest silniejszy, szybszy. Czemu są zawody w których lepiej się sprawdzają mężczyźni i zawody w których się lepiej sprawdzają kobiety? Wyobrażacie sobie np. zamiast przedszkolanki Pana w przedszkolu? Większość rodziców by się w głowę popukała. Kolejna rzecz.. Facet nie urodzi.. A kobieta bez faceta zajdzie w ciążę? Co do ciężkiej i niebezpiecznej pracy to mam to na co dzień.. I mam super pokazane jak kobiety próbują się bawić w facetów. Czasami większe zagrożenie stanowią te kobiety niż te zajęcia w pracy.

          19. Nie zmieniamy predyspozycji ani emocji słońce – odkrywamy je. Odkrywamy prawdziwą kobiete i prawdziwego męzczyznę, odkrywasz ty i tobie podobni, że nie róznimy sie az tak bardzo – to strasznie gorzka pigułka do przełknięcia co? Wiesz, że kobiety też pracowały kopalniach (np. w XIXw), dopóki tego odgórnie nie zabroniono? Wiesz, że zawsze cięzko pracowały – w tym fizycznie, a to, że nie mają wynalazków na koncie i nieco inaczej się rozwinęły wynika z ich funkcji rozrodczej oraz chomąta jakie przez wieki miały na głowie, przez to, że były podporzadkowane, miały wyprany mózg, że nie mogły się uczyć ani rozwijać tak jakby chciały.
            Z zawodami też strzał w stopę – kiedys np. zawód lekarza i nauczyciela to były zawody męskie, dzisiaj z powodzeniem wykonywane przez kobiety:) A i panów w przedszkolach coraz więcej – moje dzieci miały jednego, nikt nie narzekal i nie robił wielkich oczu. To, że ty bys się popukał to swiadczy tylko o twoim niedorozwoju.
            Owszem, kobieta zajdzie juz w ciążę bez faceta, Technicznie potrzebuje jedynie spermy… przykro mi.
            Kobiety nie próbuja sie bawić w facetów, tylko rozwijają się, ucza się tego, czego im przez wieki zabraniano. I się kiedyś nauczą i przystosują, albo wypracują własny model społeczeństwa, pracy itp.. To męzczyźni musza teraz odnaleźć sposób na to jak byc męzczyzną bez namaszczenia na bogów – co mieliscie przez wieki. Teraz kazdy indywidualnie musi wypracowac sobie pozycję.

          20. „Owszem, kobieta zajdzie juz w ciążę bez faceta, Technicznie potrzebuje jedynie spermy”.

            Mezczyzna tez moze urodzic bez udzialu kobiety. Technicznie potrzebuje tylko macicy. No taki szczegol.

          21. Jednak dawcy spermy istnieją, a z przeszczepionymi macicami jeszcze faceta nie widzialam:)

          22. Narzad u kobiety przystosowany do pracy w kuchni? Krotsze stopy, zeby stala blizej zlewu.

            Joanna widze, ze mozg masz wielkosci orzecha. U ciebie to kolejny narzad przystosowany do pracy w kuchni. Tylko nie pij wody z plynem do mycia naczyn!

            Jesli nie widzisz roznic miedzy mezczyznami i kobietami, roznych predyspozycji to przykro mi – nie swiadczy to zbyt dobrze o twojej inteligencji i wiedzy.

            Ale mozesz wziac ksiazke do biologii np. I to moze byc dla ciebie dziwne, ale glowne cechy to:

            mezczyzni: lepsza orientacja w terenie, percepcja, wieksza masa miesniowa i sila.

            kobiety: lepsze rozpoznawanie zapachow i kolorow, feromonow, wieksza wytrzymalosc na bol, podzielnosc uwagi, lepsze zdolnosci manualne.

            Reszte sie doucz, bo widze, ze ominelas podstawowke. A pozniej wyciagnij wnioski do czego sie to moze przydac w zyciu.

          23. I? Z tego wynika, że kobieta ma siedzieć w domu i zajmowac sie dziećmi? Ze ma nie iśc do pracy, nie prowadzić auta, nie studiować? Ma sprzątać, gotować i usługiwać panu oraz dawać dupy? Bo średnio coś tam?
            To chcesz udowodnić swoimi wywodami?
            To jest codziennie i wielkrotnie obalane przez rózne kobiety i róznych meżczyzn. Teraz uważaj, bo spadniesz z krzesła – męzczyźni tez mają rózną orientację w terenie, mase mieśniową i siłę… I tak samo jest z kobietami.
            Są kobiety i silniejsze i z wiekszymi stopami od twojej. Sa takie co lepiej jeżdzą i lepiej sie orientują w przestrzeni, sa nieodporne na ból, mdlejące na widok krwi i takie co nie nawidza sprzatać. Ba, są nawet takie co nie chcą mieć dzieci!

            I czekam na wskazanie odpowiednich narządów raz jeszcze – bez śmieszkowania?

          24. I takie pracuja w meskich zawodach. Ale ich kolezanki bez predyspozycji widzac to zazdroszcza zwyczajnie i zaczyna sie pieprzenie o parytetach. Kolezanka jest mechanikiem – a to ja tez bede, a chuj. Niewazne, ze nie wiem gdzie dolac oleju, ale dyskryminacja!!!!

          25. Kobiety zupełnie tak nie myślą, moze faceci – nie wiem, ale nie znam jednej kobiety, która by w ten sposób pomyslała. NAtomiast jak patrzę na głupków w polityce i psychoatów na innych wysokich stanowiskach, którzy mają jedno w głowie – własny wynik i zysk za wszelka cene to niestety jestem za parytetami – trzeba zmienić priorytety, żeby świat sie nie rozwijał w kierunku zaglady.

          26. Przed chwila przyznalas, ze po co sie rozmnazac skoro i tak jest przeludnienie a teraz chcesz ratowac swiat, zeby nie dazyl do zaglady. Hmm…

          27. No przecież zastopowanie rozmnażania obroni świat przed przeludnieniem i jego zagładą… strasznie ci szwankuje… juz nawet nie logika, bo śladu nie ma, ale o odrobinę zdrowego rozsądku też cięzko jak widać.
            Narządy wyznaczające kobiecie miejsce w kuchni – słucham.

          28. Słabo mi..Krótsze stopy, żeby stała bliżej zlewu (!)..Zupełnie, ale to zupełnie nie ma to związku z tym, że zwykle kobieta jest niższa, więc automatycznie stopy ma mniejsze (proporcje)? Idąc tym tokiem..facet ma większe dłonie i więcej siły..łatwiej mu utrzymać stabilnie garnek czy talerz podczas mycia naczyń. Dodatkowo:
            – mając więcej siły mężczyzna: mniej się zmęczy podczas zmywania/odkurzania podłogi (im jesteś silniejszy tym mniej się zmęczysz machając mopem czy ciągnąc za sobą odkurzacz), łatwiej mu wynieść z pralki stos mokrych (czyli ciężkich) ubrań,żeby je rozwiesić,
            – będąc wyższym – łatwiej mu wytrzeć kurze, umyć wyższe partie mebli, łatwiej mu wieszać firanki/zasłonki (ciekawe dlaczego zwykle spada to na karb kobiet?)
            – mając lepszą orientację w terenie: dlaczego to zwykle kobiety wiedzą gdzie co jest w sklepie i nawet będąc na zakupach z facetem to one pamiętają gdzie co jest?
            – kolory: mój facet zna i potrafi rozróżnić więcej kolorów niż ja, wynika to głównie z jego doświadczenia w pracy, ale jednak
            – lepsze zdolności manualne: a to ciekawe, dlaczego wobec tego mężczyźni mają być tymi od majsterkowania, gdzie tam często potrzebna jest precyzja skoro to kobiety mają lepsze zdolności manualne? Ja np. mam słabe zdolności manualne, prędzej coś rozwalę, zrzucę, niż wykonam precyzyjnie, z moim facetem odwrotnie, on ma jakby bardziej zręczny.
            Tak poza tym wszystkim to polecam zastanowić się jak często i ile czasu zajmują w skali np. miesiąca czynności, kiedy coś się w domu psuje, kupuje się nowe meble itp (co ma niby facet naprawiać/nosić) a jak często i ile czasu zajmuje zmywanie naczyń (nawet przy zmywarce jest jakieś ręczne mycie + rozładowanie jej, czyszczenie co jakiś czas), podłóg, ścieranie kurzy, gotowanie/przygotowywanie posiłków, planowanie posiłków na co najmniej kilka dni naprzód z uwzględnieniem tego co kto lubi a czego nie lubi.
            A na koniec..poproszę o tę książkę do biologii, sama chętnie się co nieco podszkolę, zweryfikuję swoją wiedzę i polecam zaczerpnąć co nieco wiedzy na temat zasad savoire vivre, coby potrafić odpowiedzieć komuś w inny sposób niż „masz mózg wielkości orzecha”, czy „nie pij wody z płynem do naczyń”.

          29. Boze widzisz to i nie grzmisz. Wszystkich facetow, ktorzy uzywaja sformulowania w kierunku zony „siedzi w domu” trzeba wlozyc do klatki z Conorem Mcgregorem. „Siedzi w domu” to ktos kto nie ma meza, dzieci i jest akurat na urlopie. Platnym. I dlugim. Ja wychowuje 4 dzieci i doprawdy nie pamietam kiedy od 13 lat wstajac z ranca usiadlam na dluzej niz 15 min w ramach zjedzenia sniadania i 15 min w czasie obiadu. Kolacji nie jem wiec nie siedze, w tym czasie ide zmywac po kolacji jak cala gromada pojdzie juz spac. Czy wy faceci naprawde myslicie, ze przy dzieciach sie siedzi? Jesli maz przyjdzie do domu po kilku czy kilkunastu godzinach pracy to niech pamieta, ze zona opiekujac sie jego dziecmi i dbajac o dom tez pracowala przez wsxystkie te godziny kiedy go nie bylo i malo tego, bo kiedy maz w koncu do domu przyjdzie i sobie usiadzie to zona bedzie w pracy jeszcze do pozna a jak mezowi sie zachce to i nadgodziny poleca.

          30. Dokładnie tak. I kwestia tego dogadania się jest kluczowa, a nie licytowanie, czy zmuszanie, czy podejście „zupa ma być na czas”. W końcu nie jesteśmy niewolnikami.

          31. Dokładnie tak! Trzeba się dzielić – w końcu w domu nie mieszka tylko żona z dziećmi, ale i mąż. I on tak samo generuje brudne talerze, czy brudne ciuchy.. No, ale nie zawsze męska strona to rozumie. Jak ktoś był wychowany w domu, gdzie matka robiła wszystko i uslugiwała ojcu, który wracał po pracy zmęczony i jedyne na co miał siłę to zjedzenie obiadu i obsługiwanie pilota, i taki schemat ktoś obserwował przez lata, to może mieć problemy z akceptacją innego „schematu” życia w rodzinie… Jak to mawiają: „czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”…

        2. Generalnie uważam, że każdy sobie wybiera to, co mu pasuje. Jeden chce mieć żonę, która będzie przynosiła do domu pieniądze, drugi, która będzie dbała o dom. Ważne tyko w tym wszystkim jest to, żeby szanować to, co każdy z nas do tego związku wnosi i nie licytować się czyja praca jest ważniejsza. Bo jak się tak zacznie to na pytania „Cały dzień siedzisz w domu, a nic nie zrobione”? kobiety rzeczywiście zaczną odpowiadać „Cały dzień siedzisz w domu, a nie jesteśmy milionerami”.

          1. Nie każda kobieta nadaje się do macierzyństwa i nie każdy facet umie rządzić chata… Nie ma pewnego modelu kohiety i mężczyzny. To nie ewolucja a normy które są nam narzucone! ludzie ludzi potrzebują, niekoniecznie że musimy być sparowani. Matka potrzebuje dziecko, brat brata. To inni ludzie nakrecaja nas do działania. Jesteś singlem? Idź sam wszędzie. Po co spotykasz się z ludźmi? Tworzysz, pracujesz zarówno dla siebie jak i dla innych. Inaczej twoje życie jest bezcelowe. I to też sprawdza się w związku 🙂

          2. A ja z przyjemnością daje zupy i dupy i dostaje w zamian miłość, szacunek i pomoc …..trzeba sobie znaleźć dobrego męża któremu dawanie dupy i zupy nie będzie tylko przykrym obowiązkiem…

        1. Coś Ty Kasia! Ja tu od 10 dni z wypiekami na twarzy popcorn wcinam obserwując te igrzyska. Najlepsze jest to, że wszyscy zabierający głos panowie deklarują, że są tacy prawdziwi, męscy, ale jednocześnie są za uprawnieniem. Byle tylko nie przekraczało progu kuchni!!! ??? Straszne to jest i śmieszne, ale nie wiadomo, czy bardziej płakać, czy uciekać?

  10. Średnio podoba mi się ten tekst. Trochę nieprzyjemny. I jakoś tak brzmi, jakbyśmy my kobiety nie lubiły seksu.

  11. Każdy kij ma dwa końce, a proca trzy!
    Odnoszę wrażenie, że autorka tekstu trafiła na typowego księcia z bajki i po ślubie zdziwiła, się, że książę potrzebuje służki w domu.
    Generalnie jestem za równouprawnieniem i nie przeszkadza mi wrzucenie do pralki ciuchów, wsypanie proszku czy płynu do prania i naciśnięciu paru przycisków, a poźniej rozwieszeniu tego i poskładaniu jak wyschnie. Problem pojawia się jeśli przestaje to być doceniane przez drugą stronę i staje się czymś normalnym, następnie staje się obowiązkiem. Później dochodzą kolejne umiejętności/obowiązki faceta. radzi sobie dobrze. Kobieta ma więcej czasu dla siebie – fajnie. Poźniej jak ma wszystko „pod kontrolą”, poukładane to nagle traci zapał do faceta, bo nagle poznała kierownika, dyrektora, menago w mercedesie/bmw/innym pikaczento (niewłaściwe skreślić) i pociąga ją to „coś” – władczość tego kolesia. Zapomina szybciutko jaki to „skarb” ma w domu, bo przecież wszystko robi się samo i pragnienie innego zwycięża – trzeba spróbować nowego.
    Stary pracuje – zarabia, sprząta, pierze, gotuje, zakupy robi, ale jakoś tak o kwiatach zapomina, na kolacje nie zaprasza, do kina i teatru nie chodzimy. Tylko pyta co ma kupić – zrób mu listę bo sam nie potrafi. o wakacjach nie pomyśli.
    A nowy to jest chłop, jak z bajki. jak spojrzy, jak złapie, jak pocałuje … to się nogi same uginają. z nim to bym pojechała na … dyskotekę, a może dalej…
    Stary już tak nie zaskakuje jak kiedyś – teraz to tylko proza życia. mogę na niego liczyć, ale…

    Przypadek z życia wzięty. Korporacje zmieniają Was drogie Panie.
    Nie tylko my się Wami nudzimy, ale również Wy nas wymieniacie na nowszy model
    Poza tym jedna prawda jest taka: jeśli facet jada dobrze w domu to nie jada na mieście

    1. Autorka tekstu ma się świetnie, w domu panuje równouprawnienie, dziękuję za troskę! Wymienianie na lepszy model jest problemem dużo głębszym niż tylko fajnego seksu, a tak mi się wydaje z komentarza, że o to tylko chodzi. Dojrzałe kobiety mają w nosie jak spojrzy, czy pocałuje, to nie liceum, nam chodzi w życiu jednak o coś więcej. Poza tym jedne chcą mieć macho, inne chcą mieć pod miotłą. I tyle. W związku nie chodzi tylko o to, czy facet dobrze jada w domu, tylko czy obojgu jest w tym domu dobrze. Przynajmniej u mnie. Za nogi nikogo nikt nie trzyma i na zupę nikt się złapać nie daje.

    2. Staje się normalne? Obowiązkiem?!!!! To jest normalne i jest Twoim obowiązkiem, mało tego, zawsze było! Tylko albo ten obowiązek wypełniales albo nie!
      A poza tym: skrzywdzony zostałeś, współczuję. A teraz rzecz najgorsza z mozliwych: patrzysz na innych przez pryzmat tego, co Ci zrobiła druga osoba. Jak będziesz tak robił, to teraz Ty kogoś skrzywdzisz.
      Wiem z doświadczenia.
      Pozdrawiam.

  12. Rozumiem, że autorka ma na myśli kobietę pracująca, której w domu nie ma tyle co męża? Bo jak facet przyjeżdża po 10h zarabiania pieniędzy na dostatnie życie, a kobieta w tym czasie w domu, bo ma na fejsie status „mama na pełen etat” to cały artykuł w moim rozumieniu ląduje w koszu, a kobiety z takim podejściem maja to, na co zasługują, czyli wojnę domowa

      1. Czyli hołdujemy przekonaniu jednak, że bycie matką to zawód, który wyklucza wszystko inne i już nic nie należy robić, bo się jest mamusia? Potem dzieci są wychowane bezstresowo, nadopiekunczo i żaden z nich pożytek jako pracowników… No ale jak mamusi szczytem ambicji karierowych jest „mamusia na pełen etat” i prostowanie wszędzie swojej dumy, że się nic nie robi bo ma się dziecko to cóż, wzorce są ci najwyżej średnie…

        1. Bardzo dziwny wniosek. Dobę matki wyznacza po prostu zegar biologiczny ich dzieci – wstaje jak one wstają, i 'dyzuruje’ do czasu ich snu, jak są małe to i w nocy trzeba wstać, czasem posiedziec przy łózku chorego. Nawet przy bardzo dobrej organizacji swojego dnia nie jest to praca 8-8, albo jak by się tam podobało. Mama na pełen etat jest czasami wyborem kobiet, czasami koniecznością, bardzo często kompromisem. Ale faktem jest, że większośc matek teraz jednak wraca do pracy po urodzeniu i odchowaniu dzieci i w takim układzie naturalne powinno byc wspólne ogarnianie życia domowego. Jednak ten etap, kiedy kobieta z racji koniecznosci wykarmienia i sprawowania opieki nad noworodkiem zostaje w domu, żeby sobie 'posiedzieć’ często owocuje przejęciem przez nią wszystkich obowiązków domowych i potem jak wraca do pracy jest problem – ze zmianą przyzwyczajen drugiej strony. Dlatego strategicznie jednak mezczyzna zarabiający na życie powinien nadal miec swój udział w codziennosci domowej.
          Drugi punkt – wiekszośc kobiet zawsze pracowała i również dośc cięzko, z czasem także na męskich stanowiskach… także znamy wartość Waszej pracy i wiemy juz, że nie wszyscy orzą tak cięzko jak to opisują;)

          1. Nie uważam, że praca na „męskim” stanowisku to powód do dumy. Nie bez powodu są one męskie, fizyczne, ciężkie. Sam tak nie pracuje, toteż ciężko mi określić, jak się czlowiek czuje po czymś takim. Do czego zmierzam, jeżeli mi ktoś nie chce zrobić obiadu, zjem na mieście, bardzo chętnie z całą rodziną. W życiu raczej bez sensu zmuszać druga osobę do czegoś. Nie chcesz seksownie wyglądać w lozku? Twoja sprawa, facet wiedział na co się pisze jak się wiązał. Nie chcę Ci się prać, sprzątać? Zrobię to raz drugi, ale w końcu zacznie mnie to wkurzac, bo jeżeli ktoś siedzi cały dzień w domu w syfie i mu to nie przeszkadza, to trochę nie tak. Każdy wie na co się pisał zaczynając wspólne życie, a problemy typu nie gotuję mu i nie „dam mu dupy” bo nie od tego jest kobietą w domu, to no cóż. Nic dziwnego skad zdrady, skoro się myśli w takich kategoriach.

          2. Chyba nie zrozumiales przeslania artykułu zatem. Dom, rodzina jest tworzona przez wszystkie strony, które w tym biorą udział, za porozumieniem stron i przy okresleniu zasad i jakiegos modelu jak ten dom ma wyglądać. Problem polega na tym, że nie jest to układ czysty pomiedzy zainteresowanymi ludźmi, dochodzą tam uwarunkowania kulturowe, wzorce wyniesione z domu no i z czasem wlasnie szara rzeczywistość kiedy już motylki w brzuchu przeszły, a obowiązków przybyło. Raczej nikt nie pisze szczegółowych kontraktów jak ten dom będzie wygladac – z czasem wiec wychodza niespodzianki.

          3. Nie. Artykul jest zwyczajnym narzekaniem na bezuzytecznosc facetow. Nie manipuluj. Mariusz Balachowski dobrze gada. W jednym tylko sie myli – czesto przed slubem kobieta wlacza wersje demo i prezentuje sie jak najlepiej. Sprzata, gotuje, uwielbia robic lody i w ogole ach och. Pozniej z magiczna obroczka zmienia sie czesto o 180 stopni. Samiec zlapany, mozna odpoczac teraz.

          4. Nie no oczywiście faceci nie maja wersji demo jak sie starają, pewnie:) I nie zmieniają sie po slubie w ogóle, jasne:)
            A artykuł nie jest narzekaniem bezużytecznych facetów tylko na tradycyjny model rodziny, który juz przeważnie nie ma racji bytu, z tego względu, że kobieta jest sie w stanie teraz sama utrzymać, więc niestety mit cięzko harującego pana i władcy runął i trzeba stworzyc nowy układ. Dla beneficjentów starego systemu niezbyt wygodny rzecz jasna – poniewaz teraz trzeba się już postarać.

          5. No i wlasnie widac teraz jakie sa tego skutki. Dzietnosc w „cywilizowanej” europie ponizej 2,00 czyli kontynent wymiera. Wszedzie tam, gdzie funkcjonuje tradycyjny model rodziny dzietnosc jest duzo wieksza i populacja rosnie. Ale tak jak mowilem, to jest miecz obusieczny. Robcie sobie co chcecie. Co do tego starania to jak napisalem w innym komentarzu – obiad 15zl, cipka 100zl. Sprawa zalatwiona. Faktycznie, nowy uklad jest dla facetow coraz wygodniejszy w sumie 🙂 Wiecej feministek! Obudza sie z reka w kiblu. Zreszta jak to wiekszosc niezaleznych i samowystarczalnych kolo 40.

          6. A po co ci duża dzietność? Nie zauwazyłeś jak dramatycznie rośnie liczba ludności na Ziemii i co z tego wynika? Ziemia juz jest przeludniona, a wam się ciagle więcej ludzi chce… samobójcy.
            Na ta cipkę za stówkę kilka razy w tygodniu to jednak za bardzo was nie stać i stąd te jęki jak przypuszczam.
            Ale wygodnie będzie zwalić winę za wymarcie Europy na feministki, co nie, gdy tymczasem bedzie to skutek waszego lenistwa i niechęci do ewolucji.

          7. A po co kilka razy w tygodniu. Seks jest bardzo przeceniony.

          8. Lukas i Joanna Tonska -kłócicie się jak stare dobre małżeństwo, czuję romantico w powietrzu 😀

          9. Podstawa ewolucji jest rodzenie dzieci, kretynko. Nowe pokolenia ucza sie na bledach starych i ewoluuuja.

          10. No to przecież rodzimy:) Zobacz sobie krzywą przyrostu ludności i pomyśl przez chwile do czego to prowadzi – po co rodzic dużo dzieci? Żeby ich wnuki musiały sie pożreć czy wymordowac w wojnie o zasoby? (Jak dobrze pojdzie to wnuki, to sie może zdarzyc szybciej!)

          11. Gdyby sie czlowiek kierowal takimi zalozeniami, to juz bysmy wymarli na etapie mamutow.

          12. Najpierw to trzeba miec kase zeby rodzic bez opamietania. Chyba ze jestes z tych „patriotow” co beda Polske zaludniac a rodzine skazesz na zycie w jakiejs dziupli z walacym sie dachem i tylko bedziesz weszyl gdzie o pincset plus sie zalapac, a ksiadz na kazaniach bedzie prosil o wsparcie dla tej biedmej rodziny wielodzietnej co to jej tak ciezko bo rodzice wyobrazni nie mieli ani liczyc nie potrafili jak sie bzykali bez zabezpieczenia.

      2. Akurat etat opiekunki do dziecka to jest 6 godzin dziennie, stawka godzinowa, najniższa krajowa. Tak to wycenia rynek :). Dajcie sobie spokój z tymi manipulacjami, bo nie wiem kto się w ogóle na to nabiera. Mam koleżanki, które mają dzieci, pracują i jeszcze studiują zaocznie. I jakimś cudem dają radę bez narzekania. Od praktycznie każdej matki słyszałem że z dzieckiem pow. 6 miesięcy już nie jest tak źle, a przy dziecku rocznym, cytując: „można robić wszystko”.

        Co do „ogarniania domu” to nawet szkoda gadać. Przygotowanie obiadu, max godzina, sprzątnięcie domu także spokojnie do zrobienia w godzinę. Wiem to, bo nie raz gotowałem i sprzątałem. Mieszkając jak singiel spokojnie wystarcza mi 2 godziny na „zajęcie się domem”. Sto lat temu kobieta musiała zająć się czwórką, piątką dzieci, bez sprzętów elektronicznych, pralek, kuchenek, nawet odkurzacza. Wszystko się robiło ręcznie. Więc nie róbcie sobie jaj z tą ciężką pracą domową w XXI wieku.

  13. Ja byłem z każdej strony. Siedziałem w domu z dzieckiem i robiłem wszystkie domowe obowiązki i chodziłem do pracy zarabiać na utrzymanie rodziny, podczas gdy w domu siedziała żona. I powiem Wam tyle, że siedzenia w domu nigdy bym nie zamienił z codzienną nagonką i stresem w pracy. Jeżeli kobieta mówi, że siedząc z dzieckiem nie ma czasu się podrapać w tyłek, to znaczy, że ma problemy z organizacją. Kobiety nie doceniają mężów, którzy harują codziennie na całą rodzinę, gdyby nie pieniądze, to nie było by z czego tej zupy ugotować ani co włożyć na dupę. I taka prawda.

    1. Ale po co to widzieć, jak można uznać, że kobieta, która urodziła i wychowuje dziecko ma już za sobą największe osiągnięcie życia. Ot, życiowe ambicje 🙂 bo jeżeli mówimy o normalnej rodzinie, gdzie kobieta ma coś w głowie i sama pracuje w sposób jakikolwiek, no cóż, tu jak najbardziej facet nie może być w żaden sposób roszczeniowy. Ale sami sobie szukają takie księżniczki, które nie mają czasu się po tyłku podrapac bo dziecko, ale już pisać głupie blogi to jak najbardziej czas jest 😀

    2. Problem chyba leży po obu stronach żona nie docenia ciężkiej pracy męża a mąż umniejsza jej wysiłki w domu. Licytowanie się kto ma gorzej/lepiej budzi nie zdrową sytuację. Zarówno jeden partner i drugi czuję się z tym źle.

    3. Ja do pracy chodziłam odpoczywać. Robiłam zdjęcia jak piję kawę i jem śniadanie na siedząco. Może dlatego, że dzieci mam troje, trojaczki, w jednym wieku i zdarzało się, że usypiałam na stojąco. Kobiety nie doceniają mężów, ale i oni nie doceniają żon.

    4. Tez byłam w obydwu sytuacjach, nie mam problemu z organizacją, ale wolę pracę zawodową. Napisz tylko kiedy, z iloma dziecmi, w jakim wieku i ile siedziałes w tym domu.

      1. Niestety ale artykuł jest jednostronny i atakujący tylko tych żekomo leniwych facetów.Ja z żoną pracujemy i wspólnie zajmujemy się domem i dziećmi.Jak córka miała 5 lat a syn 6 m-cy to siedziałem pół roku na urlopie rodzicielskim i zajmowałem się tylko domem tzn gotowaniem,praniem,sprzątaniem opieką nad dziećmi itp itd .I tak szczerze to był okres w którym mogę powiedzieć z ręką na sercu ,że nigdy od kąt pracuje ,to tak nie odpoczywałem jak właśnie wtedy.

        1. Co generalnie jest zrozumiałe. Gdyby ktoś przez całe życie jeździł na przykład walcem, a nagle na pół roku zamieniłby się z księgowym, też stwierdziłby, że to odpoczynek. Bo oprócz zmęczenia fizycznego istnieje też, dużo gorsze, zmęczenie psychiczne. I to ono na dłuższą metę najbardziej „wykańcza” matki.

        2. Ja przy pierwszej córce także odpoczywałam będąc w domu, potem pojawiła się druga, która mocno dawała w kość i powrót do pracy w tym przypadku był błogosławieństwem. Dlatego każda sytuacja jest inna każdy etap dziecka jest inny 😉

    5. Licytowanie się, kto ma gorzej, nie ma sensu. Każda strona ma swoje racje.

      Choć dzieci lubię, lubię z nimi spędzać czas, i nie mam nic przeciwko zajmowaniu się domem – nie zamieniłbym swojej pracy zawodowej na „siedzenie w domu”. Ale też, gdyby moja żona zrezygnowała całkiem z pracy zawodowej, i „siedziała” w domu, podczas gdy ja byłbym jedyną osobą zarabiającą – myślę, że wystawiłoby to nasz związek na ciężką próbę, a na pewno byłoby źródłem wielu frustracji i wzajemnych pretensji.

      Nade wszystko myślę, że trzeba ze sobą po prostu rozmawiać… Każdy jest inny, każdy ma swoje potrzeby, każdemu co innego odpowiada.

  14. Życie. Kurwa niestety to jest prawda napisana tak prosto i banalnie że aż nie da się tego nie zrozumieć. Gratki!

  15. Ja tego w ogóle nie kumam! Skoro wszystko wynosi sie z domu, to czego Was „kobiety” matki nauczyły? W domu rodzinnym zawsze matka wszystko robiła – „WSZYSTKO” – ojciec zapierdzielał od rana do wieczora od poniedzialku do soboty na budowie. Nie pamietam żeby sie ze mna kiedyś bawił. Pamietam że raz w życiu zrobił jajecznice i upiekł tak zwane „kawalerskie oczka”. Pamietam go jedynie z odpustów i pielgrzymek – bo zawsze chciałem z nim jechać. Matka czasami płakała ale czesto sie śmiała. Do dziś sa małżeństwem (43 lata). To był okres kiedy nie było antykoncepcji i nas jest teraz 6-ro rodzeństwa. Wszystkie trzy siostry dbaja o swoj dom w myśl powiedzenia z tytułu i jest im dobrze. Zawsze jak sie spotykamy to jest „kupa” smiechu z wspominania i opowiadań co? kto? kiedy? i gdzie?. Ja i brat mamy wspaniałe kobiety które rownież nie ustepuja naszej matce w niczym. Najmłodszy brat trafil na taka co to musi miec a sama nic nie zrobi (nie wiem co mu strzelilo do głowy) ale zaraz po ich slubie wszyscy razem doprowadziliśmy ja do porządku i teraz jest „gites”. Reasumujac drogie panie – Panowie powinni szukać takich co dadza „zupę i dupę” na czas a reszta z was sama wymrze naturalną koleją rzeczy albo się dopasuje. Wiem, że teraz poleje sie fala hejtu ale… mam to gdzieś! 🙂 Pozdrawiam

    1. Ojesu to zdanie „wszyscy razem doprowadziliśmy ja do porządku i teraz jest „gites” jest straszne. Tak właśnie wyobrażam sobie rodziny patologiczne.

    2. Szkoda twojego produkowania, przyjacielu. Generalnie autorka usprawiedliwia swoje lenistwo i nieogarniecie na kazdy mozliwy sposob a stado wspolczesnych ksiezniczek – wyzwolonych korpo-swinek jej przyklaskuje. Dobrze prawisz bracie – jak kobieta wymaga a od siebie nic nie daje, to trzeba ja doprowadzic do pionu. Tylko to na nie dziala. Niestety faceci dzisiaj nie maja zzbyt duzych jaj i uginaja sie pod ich oburzonym popierdywaniem.

      Pozdro!

    3. I kolejna patologia „ustawiac kogos do pionu” czyli typowy polski janusz. Wspolczuje kobietom w Twojej rodzinie. Kobieta ma byc partnerem do zycia a nie druga matka. Wychowywac mamy tylko swoje dzieci. Jak wam sie marza ulubione obiadki na czas, sprxatanie po was okruszkow i podpytywanie „czy moze jeszcze kotlecika zjesz” to wracaj do domu rodzinnego, bo potrzebna Ci cale zycie mama, a nie kobieta. Zona to partner, przyjaciel, namietnosc i osoba samodzielna, ktora ma wlasna osobowosx i poglady. Wraz z obraczka na palcu nie tracimy tych cech i nie jestesmy tylko zona – niespodzianka! Tak jak kazdy czlowiek jest inny tak UWAGA kazda kobieta tez jest inna! Tak! Jedna bedzie bez pardonu sprzatac i gotowac 24h, druga bedzie oczekiwala wspolpracy. Ustawic to sobie mozesz cos na polce. Najlepiej ksiazki.

    4. Problem polega, że moja mamuśka i dupy i zupy dawała. A prawda jest taka, że za dobra dla niego była. Po 20 latach małżeństwa zostawił ją dla najlepszej byłej już przyjaciółki. Dodam, że to przeciwieństwo mojej matki. Pyskata swojemu mężowi twarda sztuka. To chyba w życiu o coś innego chodzi

  16. Prawda jest taka, że jak nie dostanie zupy, to zje na mieście – to damo z „dupą”. Nie wmawiajcie sobie równouprawnienia w małżeństwie, bo zawsze jest 60/40 i to od Was zależy, czy chcecie mieć faceta, czy piz*ę.
    Z drugiej strony, jeżeli gość podniesie na Ciebie rękę, choć raz (oczywiście, są wyjątki, że panny to lubią) to jest frajerem i nie ma na co czekać, jak chla nałogowo, podobna sytuacja.
    Normalny facet, będzie wymagał żebyś była gospodynią, matką i kochanką…
    A ty będziesz oczekiwała na opier*ol, kiedy się należy i na docenienie Twojego trudu z jego strony – nie oszukujmy się, „drobiazgami” ? On oczywiście powinien to zauważyć.
    Co do sexu, jak będzie dobry w łóżku, to i głowa nie będzie boleć ☺️
    No i chemia…
    Najważniejsze jest żeby Ci imponował i Cię rozśmieszał, bo wku*wiać Cię będzie zawsze ?

  17. Powiem ci, że spotykam się z tym, że raczej częściej o „zupie i dupie” jako prawdzie absolutnej mówią… starsze panie. Mimo że najlepiej wiedzą jak to jest być pomagierką we własnym domu, to one same na odpowiedź „nie pamiętam, kiedy ostatnio ugotowałam obiad” reagują świętym oburzeniem. No bo jak to tak? Nie gotujesz??? A jak powiesz w większym gronie „kociu, a może weźmiesz od cioci A przepis na B i zrobisz?”, słyszysz pytanie starszej „a TY nie możesz ugotować?”-.-

  18. Uderz w stół…;-) w dobie islamizacji Europy równouprawnienie kobiet może przestać być takie oczywiste. Mężczyźni bulwersują się na takie artykuły, ale przecież jeszcze na początku XX wieku kobieta nie miała wstępu na większość uniwersytetów, nie miała prawa do głosowania-dlaczego właściwie? Czyżby ktoś uważał się za lepszego i mądrzejszego? Ciekawe jakie hejty płynęły w stronę kobiet, które wtedy walczyły o swoje prawa.

      1. nie widziałam, muszę nadrobić (nie chcieli też przyjąć z tego powodu do Francuskiej Akademii Nauk, mimo, że już jednego Nobla miała w kieszeni (+doktorat na Sorbonie i parę innych bajerów)) (nie może być, polskie filmy w australijskich kinach leco 😉 )

  19. JEzu ale słaby tekst. Tekst pełen pretensji, zmeczonej życiem kobiety która wylewa żale ale zaraz powie – „u mnei wszystko gra”, „hejt mnie nie rusza” po czym się pewnie odgryzie 🙂 Przedstawiasz „swoją prawdę” i nic więcej nie próbujesz nawet zrozumieć. Myślisz że jeśli facet siedzi 8 godzin przy biurku to nie może być zmeczony. Znudzenie pracą, rutyna jest bardziej męczące niż wszystkie czynności jakie opisałaś, które robiła twoja mama. Czasem facet z powodu źle dobranej pracy czuje tak dużą niemoc że wpada w pułapkę i nie potrafi ani zmienić pracy ani uporać się dołkiem psychicznym w jaki wpada. W takiej sytuacji potrzebne jest wsparcie a nie babskie przemądrzanie/oczekiwanie jak to teraz stało się modne. Kobiety ciągle mówią o wymaganiach facetów, ale to kobiety mają od zawsze wymagania 🙂 faceci którzy ich nie spełniają po prostu się frustrują i sami zczynają wymagać rzeczy nierealnych do spełnienia – to taki automatyczny system obronny człowieka. Nie wiem na czym dokładnie zbudowałaś ten wpis ale jest on mocno stronniczy 🙂

    1. Wiesz, zawsze można się zamienić – uciec od tej nudnej ośmiogodzinnej pracy do tego interesującego 'siedzenia’ 16-20 godzin w domu:)

    2. Moja mama? Chyba nie ten tekst czytamy. Akurat u mnie w domu mama pracowała zarobkowo. Posiedź sobie w domu z gromadką dzieci ze trzy lata to pogadamy o wypaleniu. Uciekałbyś za to biurko aż by się kurzyło.

  20. Według mnie jeżeli w małżeństwie jest miłość, to nikt nie myśli o tym, że ktoś komuś coś ma „dawać” ani d… ani zupy. Dla mnie jest to normalne zupełnie, że skoro ja spędzam czas w domu, z własnej nieprzymuszonej woli, to jak mąż wraca z pracy czeka na niego ciepły obiad. I nie chodzi to o równouprawnienie, czy nie, tylko po prostu ja chcę zrobić dla niego obiad, bo go kocham i chcę żeby mógł po pracy zjeść i odpocząć.
    On z kolei jak zje i odpocznie bierze trójkę dzieciaków na spacer i ja wtedy mam czas dla siebie. Nikt nikogo nie przymusza. Obopólna zgoda.
    Ja wiem, że dla niego ważny jest dotyk, więc z miłości do niego przytulasy mają wysokie miejsce w ważności naszego małżeństwa, a on wie, że ja lubię się wygadać, więc nawet jak jest zmęczony, to zawsze mnie wysłuchuje. Nie mam poczucia, że coś daję bo muszę. To co daję w małżeństwo i macierzyństwo – daję, bo chcę. I otrzymuję w zamian dużo więcej niż mogłabym kiedykolwiek oczekiwać.

    1. Dokładnie też tak uważam. Jeśli jest zrozumienie, partnerstwo i miłość, to wszystko sobie można dać, na wiele przymknąć oko. Inaczej, jeśli są oczekiwania i jedni są do robienia czarnej roboty, drudzy do wydawania poleceń.

    2. o właśnie! i docenianie! JA doceniam to , że moge być w domu z dziecmi, bo mój mąż pracuje. On docenia to ze ja jestem w domu z dziecmi i gotuje i sprzątam. on robi zakupy, bo ma prawko i autem szybciej…no cóż nie bawi mnie biaganie po sklepie z dziecmi i on o tym wie. On sie dziecmi nie zajmuje, on sie z nimi bawi gdy ma czas. a wiadomo że jek pracuje to tego czasu nie ma wiele więc dzieli go między rodzine, prace i swoje pasje. Ja robie to samo. Trzeba się dogadać tak żeby było dobrze każdemu.

      1. Właśnie dogadanie się i ustalenie kto za co odpowiada to podstawa ?
        Wcześniej z mężem 'walczyliśmy’ kto robi więcej. Od kiedy zrobiliśmy podział obowiązków jest znacznie łatwiej ?

        1. Daisy dobrze pisze ale to o czym ty piszesz jest sprzeczne z tym o czym mysli Daisy wiec jak mozesz ja popierac ?
          obowiazki podzial? Daisy zaklada ,ze robi ten kto jest w lepszej kondycji , ma czas a ty dzielisz wyrzucic smieci on a jak on zachoruje to smieci sa dalej ?

  21. Przeczytałam całość artykułu i niestety wyrobiłam sobie smutną opinię na temat kobiet, mimo że sama kobietą jestem. Napiszę co myślę, bo chcę obronić facetów przed takim dziwnym traktowaniem. Będzie nieco prywaty, więc wybaczcie. Byłam zawsze wychowywana na „kobietę niezależną”. Oprócz 4 lat nauki jako dorosła osoba zawsze miałam jakąś pracę. Nieważne czy był to staż, czy bezpłatna praktyka, czy zbieranie jagód w lesie. Chciałam mieć zawsze coś swojego. Nie jestem więc przyzwyczajona do siedzenia w domu, choć taką pracę też cenię i nie uważam że jest uwłaczająca. Mój mąż pracował praktycznie odkąd mógł. Pracował gdzie się dało i żadną pracą nie pogardził.Wyszło mu to na dobre, bo teraz jest bardzo dobrym sprzedawcą i jednocześnie serwisantem w sklepie z e-papierosami. Mimo, że kształciłam się i nadal się kształcę nie wszystko w domu umiałam zrobić. Gotować musiałam się nauczyć sama, tak jak rąbania drzewa, czy sprzątania. Wielką pomocą okazał sie być mój mąż, który z anielską cierpliwością pokazywał mi różne rzeczy. Sam w domu musiał wiele robić. Kiedy poszedł do pracy ja nie wkurzałam się, że tu artykuły do pisania, a ja muszę zakupy robić. W końcu te zakupy też były dla mnie. Nie denerwowałam się, że to ja wstawiam pranie, kiedy on odpoczywa. Dojazdy do pracy też są wykańczające uwierzcie. Nie wpadłam na jakiś genialny pomysł z wręczaniem mu mopa po tym jak wchodził do domu. Więc drogie Panie MĘŻCZYZNA TEŻ CZŁOWIEK Ja wiem emancypacja, kobiety do pracy itd. ale czy wy byście chciały żeby Wam wręczano ścierę po tym jak przekroczycie próg domu? Czy wolałybyście dostać ciepły obiad albo chociaż kanapkę i chwilę dla siebie? Skoro już facet się zbierze i nam pomoże, czy nie fajnie mu podziękować? Żeby czuł się doceniony? Ja wiem jego chata jego obowiązek, ale w końcu jesteśmy małżenstwem a nie jakimiś cholernymi współlokatorami typu dziś ja zmywam podłogę jutro Ty. To takie bezduszne. Dziękujmy sobie bądźmy wdzięczni i cieszmy się. To nie jest tak oczywiste, że ktoś ma obowiązek zrobić to i to. Jest jeszcze choroba, złe samopoczucie. To czasem jest mega trudne zrobić coś w domu. Kiedy np. ja miałam zwichniętą kostkę i waga nie pozwalała mi na chodzenie o kulach dostałam wózek i mąż pomagał mi się umyć, czy wyjeżdżał ze mną na świeże powietrze. Ja robiłam tylko to na co pozwalał mi wózek typu pranie i zrobienie prostej zupy. I tak zawsze dostałam buziaka i słowo dziękuję. Kiedy on coś zrobi też słyszy dziękuję, bo ja nie wiem czy w tej chwili to co zrobił w domu nie było dla niego jakimś extremalnym wysiłkiem, bo np. czuje się jak flak po pracy i boli go głowa, czy cokolwiek innego. Pozdrawiam wszystkich facetów i życzę im siły przy domowych obowiązkach, bo wiem że to nie zawsze jest łatwe 😀

      1. Wiesz przeczytałam całość, a nie fragmenty. Nadal uważam, że jak chłop pracuje to naprawdę nie jest dla mnie obrazą podać mu obiad. I związek polega na kompromisach, to znaczy że jedna osoba może chcieć mniej, ale to robi z miłości. Albo się komuś nie w ogóle, ale nadal to robi. I to nie jest oznaką słabości, ale dojrzałości i siły nie zawsze robić to, co się w danej chwili chce. W pracy zawodowej jest tak samo, tylko to robimy dla pieniędzy. W związku robimy to z miłości i tego później nie żałujemy. Tym się różni dojrzałość od bycia zbuntowanym indywidualistą, któremu się wszystko należy i nie musi nikomu za nic dziękować 😛

  22. Szanowna Pani,

    Jako mężczyzna i ojciec, zgadzam się z Panią w 100%. Mąż powinien zajmować się domem w równym stopniu jak żona pod warunkiem, że żona w równym stopniu pracuje zawodowo (chodzi o czas, a nie zarobki). Jeżeli sytuacja jest inna, muszą ustalić ze sobą uczciwe zasady. Jeżeli tylko mąż pracuje zawodowo to oczywiste jest, że nie powinien równie dużo pracować w domu ponieważ to byłoby nieuczciwe. Natomiast jest nie do przyjęcia zasada, że ten kto pracuje zawodowo jest zwolniony z prac domowych, bo w większości przypadków praca zawodowa jest dużo przyjemniejsza i lżejsza niż opieka nad dziećmi i gospodarstwem domowym. Jedyne wyjątki to rzeczywiście jakaś ciężka, fizyczna praca po 14 godzin na dobę. Przypominam wszystkim mężczyznom, że opieka nad dzieckiem to praca od godziny 06:00 do 20:00 KAŻDEGO DNIA! Odmawiam prawa wypowiedzi w tym temacie wszystkim, którzy nie zajmowali się SAMODZIELNIE dzieckiem minimum przez miesiąc ciągiem. Potrafiłem przyznać żonie, że wychowanie dziecka i ogarnięcie domu jest dużo cięższe niż praca, dlatego panuje u nas zasada, że ten kto aktualnie pracuje zawodowo – w zasadzie odpoczywa. W związku z tym po powrocie z „pracy” zajmuje się prawdziwą pracą czyli dzieckiem i sprzątaniem. Jeżeli oboje chodzimy do „pracy”, a dziecko do żłobka to sprzątamy po równo i dzieckiem zajmujemy się po równo.
    Jest dla mnie oczywiste dlaczego tak wielu mężczyzn, najczęściej skrajnie prawicowych lub muzułmanów bardzo agresywnie broni tradycyjnej czyli w zasadzie niewolniczej roli kobiety. Najgorsze i najcięższe prace wykonuje w nim kobieta i dodatkowo ma być posłuszna seksualnie. Jest to dla mężczyzny model wręcz idealny. Dlatego wściekła wręcz jego obrona potrwa jeszcze długo. Wielki szacunek dla kobiet, które przez lata walki, potrafiły się wyswobodzić.
    Nie podoba mi się jednak to, że jeżeli kobieta dobrowolnie chcę zrezygnować z pracy zawodowej aby zająć się dziećmi i domem to odmawia jej się tego prawa poprzez wytykanie, że to gorsza opcja i jeżeli jakaś kobieta tak robi to przez feministki uważana jest za głupią albo zmuszoną do tego.
    Chciałbym jednak aby napisała Pani, dla równowagi, również tekst o złych postawach kobiet. Bardzo często jest tak, że mąż partycypuje w obowiązkach domowych w równym stopniu natomiast żona notorycznie odmawia mu seksu, bo jej się nie chce lub w ogóle nie dba o jakość zbliżenia. Czy to jest w porządku? Jeżeli ja nie odkurzę naszego mieszkania, bo mi się nie chce to zostanę usprawiedliwiony, bo żona prosząc mnie o odkurzenie powinna też zadbać o odpowiedni nastój? Czy nie jest tak, że jeżeli mąż dba w sposób należyty o potrzeby żony to ma prawo do tego aby jego potrzeby również zostały zaspokojone? W ramach pracy badawczej, przeprowadziłem rozmowy z setką dojrzałych mężczyzn, którzy zdecydowali się na korzystanie z usług prostytutek. Interesowało mnie dlaczego tak wielu mężczyzn się na to decyduje, mimo, że obniża to ich poczucie własnej wartości. W ponad 80% powodem wcale nie był „brzuch po ciąży”. Chodziło o podejście do spraw seksu. O to, że ich żony robiły „wielką łaskę”, że podczas zbliżenia pojawiało się poirytowane „no kończysz już?!”itd.
    Jeżeli uznajemy, że facet ma OBOWIĄZEK w równym stopniu zajmować się domem i dziećmi to przyznajmy, że kobieta ma OBOWIĄZEK dbać o jego potrzeby seksualne. Jest nie do przyjęcia coraz częstsza sytuacja, że mężczyzna utrzymuje dom, dba o ten dom i dzieci w równym stopniu, a o seks musi się prosić.
    Z tym wyglądem to też bym tak nie rozgrzeszał, że „brzuch po ciąży” to chłop ma rozumieć i jeszcze pogłaskać. Dlaczego niektóre kobiety potrafią się ogarnąć mając trójkę dzieci, a niektóre zapuszczają się totalnie mając jedno dziecko?
    Jeżeli sprawiedliwość to na każdym polu, bo tak to z patriarchatu przechodzimy w matriarchat gdzie mężczyzna ma zapierdalać równo, ale wymagać mniej, no bo przecież seks to kwestia intymna i o tym kobieta decydować ma według własnego widzimisię, a ciało to wiadomo, że nie może być idealne. Podsumowując ja to widzę tak: Żonie należy się od męża równy wkład w obowiązki domowe. Mężowi należy się dupa żony.

    1. Jesteś moim ulubionym typem szmalca – niby wszystko ogarnia i rozumie, a na końcu jak przywali to nie wiadomo – śmiac sie czy płakac. Dupa jest żony i nic sie nie nalezy, tym bardziej w zamian za coś – to akurat jest prostytucja i wielka prośba do wszystkich, którzy tak myślą – nie zakładajcie rodzin i nie płodźcie dzieci!
      Wskazówka – dupa zaspokajana sama sie będzie nadstawiac;)

  23. Dagmara to chyba bedzie najbardziej komentowany tekst roku ? a tak w ogole to mam wrazenie ze nie wszyscy umieja czytac ze zrozumieniem jak nas w szkole uczyli.

  24. Nie nie daje zupy i dupy. Łaski nie robi, bo tak jakby kobieta nie potrzebowała. Sama sobie krzywdę robi, bo nie dość, że sobie sama seksu musi odmawiać, to jeszcze związek się sypie.

  25. Może być też tak.
    Wnuczka, w rozmowie z babcią, wiekową już kobietą:
    – I wiesz, sprzątaliśmy właśnie w sobotę.
    – To mąż ci pomagał?
    – W sumie, to on odkurzał, a ja poprawiałam.
    – Jak to? (słowa wypowiedziane są z oburzeniem) !!! Nie wolno poprawiać po mężu, w każdym razie nie tak, żeby widział. Co najwyżej można go, a nawet trzeba pochwalić, że coś robi.
    Myślę sobie, że biedne było to pokolenie naszych babć. A może one tak tego nie doświadczają, bo przecież nie znały innej rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *