Mężowi trzeba dać zupy i dupy.
Wyczytałam ostatnio, że stara babcina prawda głosi, że „mężowi trzeba dać zupy i dupy”. To już było kilka tygodni temu, a do teraz śmieję się pod nosem na wspomnienie tych słów. Bo wiecie co? A gówno prawda.
Możliwe, że ja nie jestem całkowicie przystosowana do życia. Przyznaję. Wychowałam się w rodzinie, w której kobiety miały swoje zdanie, umiały tupnąć nogą, a w moim domu rodzinnym to w ogóle gotował tata, a mama od święta coś słodkiego. Kiedy miałam niewiele ponad dwadzieścia lat wyjechałam na tak zwany zachód i moje podejście do równouprawnienia na dobre się ukształtowało.
I mam do powiedzenia tyle – możliwe, że coś w tym jest, że facet z pełnym brzuchem i zaspokojony seksualnie jest zadowolony z życia. Możliwe. Jednak dla mnie mężczyzna, partner, ojciec moich dzieci to nie jest ktoś przypominający intelektem jamniczka, który ma mieć w jednym miejscu pełno, a w drugim pusto, bo inaczej świat mu się zawali, albo, o zgrozo, poleci na kiełbasę do suczki sąsiadów. I takie stwierdzenie, nawet w żartach, jest lekko dla facetów obraźliwe.
Nie mówiąc już o tym, że sprowadza związek do zaspokajania potrzeb, a kobiety zniża do poziomu niewolnicy, bo jaśnie pan mąż, pan i władca ma mieć podane a sex w małżeństwie nudny i z obowiązku, więc gdzie tu mowa o romansie, grze wstępnej, czy w ogóle podnieceniu. Szybko, szybko Halina, ogarnij się jak już dzieciaka położysz, bo mecz będzie i browara po drodze podaj. Możliwe, że tak to wyglądało gdzieś kiedyś w średniowiecznych wioskach zabitych dechami, ale Proszę Państwa, to już nie te czasy.
Jak to mówią: nie dla psa kiełbasa. I jeśli ten mąż jest z tych, co to tylko czeka na tę zupę, mrucząc przy tym z niezadowoleniem, że bałagan jakby wkoło, a potem uważa, że jak psu buda mu się ta zupa na czas należy, to mam dla niego nowinę – raczej się nie doczeka. Kobiety pozostawione same sobie z dziećmi, domem i ogarnianiem rodziny są tak wykończone, że musisz się chłopie postarać, żeby coś jeszcze wykrzesać, a dostać to możesz ewentualnie mopa do ręki.
Dwie rączki Bozia dała? Ano dała. Żelazko w męskiej ręce dość ergonomicznie wygląda. Instrukcja obsługi pralki napisana jest przystępnym dla obu płci językiem. Kupa dzieciaka to problem i matki i ojca. Jeśli chcesz być kolego męski, to Ci podpowiem, że nic tak kobiety nie kręci, jak widok faceta, który sprząta, opiekuje się dziećmi i naprawia sprzęty domowe sam z siebie, bez przypominania co dwa tygodnie przez rok.
Panuje takie dziwne przekonanie, że kiedy w naszym kiedyś namiętnym związku nagle włączy się faza „rodzina”, to kobieta będzie lizała podłogi od rana do nocy, ślęczała przy garach z potomkiem luźno zwisającym z biodra, będzie te kupy przebierała, brudne skarpetki prała, śpiki z nosa wyciągała, usługiwała komu akurat najbardziej trzeba, a potem hop siup wskoczy z czarującym uśmiechem i figurą supermodelki w ponętne ciuszki i zamieni się w ognistą kochankę. Bo przecież to jej małżeński obowiązek.
Tymczasem obowiązki małżeńskie faceta można skrócić do prostej zasady: ma być. Jeśli nie puści nas kantem, znudzony małżeńską rutyną książę, zdegustowany ciałem, które rozorała ciąża, a do tego nie bije i za dużo nie pije, wtedy to już naprawdę jest rewelacyjny mąż. A jak jeszcze czasami w domu pomoże, dziecko przez te trzy minuty, kiedy matka w toalecie, doglądnie, takiego to na rękach nosić, dbać o wątłe męskie ego, głaskać często, zupę i dupę bez mrugnięcia okiem podawać! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę, że taki facet co w domu pomaga, to skarb. Dom przecież też jest jego! Dzieci też nie zrobiłyśmy sobie same! Braw za ogarnianie wspólnego życia niestety nie będzie.
Tak więc, moje drogie Panie i jakże drodzy Panowie. Jeśli chcesz zjeść zupę, to sam sobie ugotuj. Byle nie tylko dla siebie, bo dzieci też głodne. A jak chce Ci się dupy, to zacznij od dzielenia obowiązków domowych ze swoją kobietą. Możliwe, że starczy jej jeszcze siły na nocne rozrywki. W końcu – jaki mąż w dzień, taka żona w nocy. I od czasu do czasu się zastanów, że skoro mężowi trzeba dać zupy i dupy, czego trzeba dać żonie, co dla niej jest tą „zupą i dupą”. Możliwe, że to, co Was kręci, to dwie różne rzeczy i dlatego tak często boli ją głowa. ??♀️
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Może być też tak.
Wnuczka, w rozmowie z babcią, wiekową już kobietą:
– I wiesz, sprzątaliśmy właśnie w sobotę.
– To mąż ci pomagał? – z nutką podziwu.
– W sumie, to on odkurzał, a ja poprawiałam.
– Jak to? (słowa wypowiedziane są z oburzeniem) !!! Po co poprawiałaś, nie możesz. W każdym razie nie tak, żeby widział. Co najwyżej możesz go, a nawet musisz pochwalić, że coś robi.
Myślę sobie, że biedne było to pokolenie naszych babć. A może one tak tego nie doświadczają, bo przecież nie znały innej rzeczywistości.
Coraz częściej myślę też, niestety, że to nie jest kwestia samego wieku. Zresztą, nie wszystkie babcie „tak mają”.
•Edytuj•Odpowiedz•Udostępnij ›
Brawo Daga !
Po raz pierwszy tylu Panów zabiera głos ! I jaka solidarność… Uderz w stół a….
W samo sedno! Dodam że ja po 28 latach małżeństwa jestem, więc mam jako takie doświadczenie
Polac jej! Moj dużo robi w domu. Nie zamierzam nazywac tego- pomaganiem mi.. Bo robi to w końcu tez dla siebie. Chce mieć pachnące pranie? To tez musi zadbać o to by wyprać i je wywiesic. Tak ze wszystkim. Bo do niewoli to ja się nie zglaszalam, a on dobrze o tym wie 🙂 szacunek powinien płynąć z obu stron.
Polac jej! Moj dużo robi w domu. Nie zamierzam nazywac tego- pomaganiem mi.. Bo robi to w końcu tez dla siebie. Chce mieć czyste i pachnące ciuchy? To tez musi zadbać o to by wyprać je i wywiesic. Tak ze wszystkim. Bo do niewoli to ja się nie zglaszalam, a on dobrze o tym wie 🙂 szacunek powinien płynąć z obu stron.
Kobieta sama jest sobie wszystko winna. Jeśli pcha się w ramiona frajera który udaje macho a nie umie nic ugotować i jest pozerem to kończy tak jak wyżej jest opisane czyli browar w zębach bo mecz zaraz będzie. Ilu jest facetów ktorzy nie mają 6-ciopaka na brzuchu, nie ubiera się w ciuchy podobne do kobiecych (panowie „modelki”- do takich skobieciałych panów też wiele kobiet leci), a są przez kobiety niedostrzegalni. Wiele kobiet ma wysokie wymagania a co w zamian??? Zadajcie sobie to pytanie drogie panie? Najlepiej dla kazdej osoby niewazne czy On czy Ona, zrobić sobie taką tabelę z dwoma kolumnami: jedna to co ja oczekuję od partnera/partnerki a druga, co dam w zamian? Bedziecie mieli po równo po obu stronach?? Ja mam najlepszy plan na udany związek jesli chodzi o obowiązki w domu. Jesli oboje pracują to oboje dzielą obowiązki na pół. Jeśli jedno źle się czuje to drugie go wyręcza( – bez nadużyć), itp. Trzeba umieć uczciwie, powtarzam uczciwie umieć podzielić obowiązki na pół. Ale teraz zapewne płeć piękna powie że to nie fair bo mężczyzna jest silnjejszy, jest dżentelmenem itp itd. Więc ok, niech On weźmie z tej uczciwej połowy jeden obowiązek lub dwa na swoją połowę w imię tego że kocha swoją wybrankę, czy to nie miłe w oczach kobiety? Kiedyś usłyszałem takie powiedzenie że kobieta musi pozwolić mężczyźnie być głową ale na czym ta głowa stoi? Na szyi i to szyja nią obraca więc drogie Panie, nauczcie się tą głową umiejętnie obracać i wszystko będzie ok. I nie nastawiajmy się tylko na odbieranie od innych ale nauczmy się najpierw dawać dobro od siebie.
Pytanie podstawowe, co mi po żonie, która mi nie da d… ? O zupę nie dbam, sam sobie zrobię :).
Bardzo dobry artykul! W samo sedno sprawy, plus napisane w bardzo podobnym do mojego, stylu.
Sama rowniez pisze na tego typu przyziemne tematy bo niestety zbyt rzadko sa one poruszane, a kobiety zyja w jakism dziwnym przeswiadczeniu rodem z wspomnianego juz sredniowiecza.
Brawa za ten artykul beda!
Pozdrawiam
Dobrze że drugiego dania nie oczekuje ??
Co do naprawiania sprzętów domowych to „bozia dwie rączki dała?”
Za dużo greya moja droga, za dużo greya..
Mówisz, że warto? 🙂
Przeczytałem ten tekst i rozpadło się moje męskie delikatne ego. Wychowujemy z żoną trójkę dzieci mamy dom i sporą działkę do utrzymania .. Powiem szczerze że jako mężczyźnie tej dupy i zupy mi potrzeba. Żyjemy z żoną w patologicznej tradycyjnej chrześcijańskiej rodzinie gdzie jest podział ról małżonka zrezygnowała z kariery zawodowej dla dzieci i ona wspaniale się nimi zajmuje ja zapewniam środki na godziwe życie i dzięki dzieciom i wspólnie konsumowanej zupie i dupie nasz związek jest silny i wspaniały. Piszę Pani tak jak by wspólne konsumowanie dupy dawało relaks i przyjemność tylko jednej stronie jak tak jest to sytuacja jest przykra. Przecież sex i jedzenie to przyjemności które smakują wspaniale we dwoje. Nie chciałbym urazić dzielnie walczących o równouprawnienie kobiet ale ten tekst przedstawia kobietę upodloną sflustrowaną i nie zaspokojoną seksualnie. Trzeba pamiętać że natura nie poto wytworzyła dwie odmienne płcie by je równać zarówno kobiety i mężczyźni mają odmienne potrzeby. Mężczyzna potrzebuje by jego brzuszek był pełny i jądra puste. Kobieta potrzebuje otoczki gier zabaw rozmów i śmiem twierdzić że jest bardziej skąplikowana. Nie miej to od jakości zupy i dupy zależy wiele innych rzeczy. I mężczyzna jako nie skąplikowana istota gdy osiągnie odpowiednio wysoki poziom frustracji znajdzie sobie miejsce gdzie zupa i dupa będzie dobra. To jest naturalny i nieskomplikowany tor myślenia faceta. I wtedy sflustrowana niezaspokojona kobieta zostanie sama. Z dziećmi i niedobrą zupą będzie wtedy miała okazję do wypoczynku i relaksu… Podsumowując moja wypowiedź babcia Pani to bardzo mądra kobieta rozumiejąca nie wielkie potrzeby faceta. A facet zaspokojony jest oparciem i partnerem w związku. Nie musi budować swojego ego alkoholem innymi kobietami i rozgrywkami. To kobieta dupa i zupą buduje domowe gniazdo do którego jej partner chętnie wraca i nie myśli o jego opuszczeniu.
Ale facet to ma sprzety w domu naprawic? Przeciez bozia rączki dala!
Nie lubię hipokryzji. Co wy baby na facetow trafiacie 🙂 uwierzcie mi, ze mnostwo jest tych fajnych. Nie musicie siedzieć z idiotami.
Czytam te stare komentarze i jestem w szoku ile osób nie zrozumiało tego artykułu 😉
Wydaje mi się, że mimo wszystko wiele się zmienia w tym podziale obowiązków, widać to zwłaszcza w bieżącym pokoleniu młodych rodziców, partnerów. Sama wychowałam się w domu, w którym zadaniem ojca po pracy było zjedzenie obiadu i odpoczynek. Jak trzeba było to zajmował się typowo męskimi sprawami, to wszystko. W moim domu jest zdecydowanie bardziej sprawiedliwie 🙂 To wypadkowa wielu czynników: komunikacji, negocjacji, czasem sprytnej strategii, czasem i lenistwa. Z drugiej strony wiem (niepublikowane jeszcze badanie naukowe), że niektóre tzw. Matki Polki lubią mówić o tym, ile to pracy wykonują, ile to jest obowiązków itd., ale jednocześnie niechętnie oddałyby część tego mężom/ partnerom z obawy przed utratą tytułu tej utrudzonej, poświęcającej się, świetnie zorganizowanej Matki Polki. To taka polska słabość do męczennictwa chyba przy tym wychodzi… Rozumiem, że post miał sprowokować dyskusję. Dobrze jest, kiedy autor określi swoją własną pozycję wobec tematu, który omawia. Mam więc pytanie, jak wygląda partnerski podział obowiązków w Twoim domu?
Podział równy i sprawiedliwy. Każdy każdemu daje co i ile chce. Jak są gary w zlewie lub pranie do rozwieszenia to nikt nie ma lepszych predyspozycji do wykonania tej pracy.
Kurczę na to jestem dziwna ja podaję zupę mężowi bo chcę bo go kocham a nie bo muszę. I tak samo jest z seksem nie bo on chce tylko bo go kocham bo mnie ciągle pociąga, zachęca;) Bo po prostu to lubimy.
Przeczytałem Ten wasz dobry artykuł. I uważam że jeżeli już komuś gotujesz zupę i udostępniasz dupę to musi być w tym miłość. Jeżeli uważasz inaczej to zapraszam na weekend.
Beznadziejny tekst
W tych wiochach zabitych dechami często było więcej zrozumienia i miłości, ze względu na to, że spędzali razem dużo czasu a podział obowiązków wynikał z naturalnych potrzeb i przystosowania fizjologicznego. Bywało, że kobieta obrządziła, ogarnęła dom i dzieci, i szła orać (znam takich), ale to skrajne przypadki. Trudno było wymagać by po całym dniu dźwigania czy pracy w polu, facet przybiegł z odległej łąki do domu na obiad, po to żeby żona nie czuła się poniżona. Kobitka brała dzieciaki za rękę i szła w pole z dwojakami, dzieciaki pobaraszkowały z ojcem, on zjadł i odpoczął z rodziną, było to naturalne i nikt nie wymagał by po przedreptaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów facet zmył dwojaki po sobie, po powrocie z pola. Czasem zastępuję męża w jego obowiązkach, ale nie lubię tego, wolę zajmowanie się domem, dziećmi, tzw. obejściem czy papierkową robotą, jest to zgodne z moją naturą i potrzebami. Mąż wspiera mnie i docenia, nie chciałabym nawet by wtrącał się bardziej niż to konieczne, w moje obowiązki. Zimą mąż ma mniej pracy niż ja czy wtedy na siłę mam gonić go do odkurzania czy mycia? Nie nie zrobię tego, wolę by spędził ten czas z dziećmi i ze mną czy zajął się swoim hobby. Takie warunki trzeba wypracować w związku, nie na zasadzie pretensji i roszczeń, ale zrozumienia i szacunku.
Niestety z tym zrozumieniem i miłością na wsiach też jest różnie.
Jak wszędzie, pisałam, że znam takie przypadki. Po prostu nie lubię generalizowania i mówienia, że na wsiach zabitych dechami dzieje się to co najgorsze. To krzywdzące i normalnie nie grzeczne.Urodziłam się i mieszkałam długo w mieście, spotykałam się tam też z ciemnotą i uprzedzeniami. Żadne środowisko nie jest wolne od takich przypadków.
Mojemu mężowi bardzo się ten tytuł spodobał ?
– A treść przeczytałeś? – pytam się
– Po co? Chyba tytuł mówi sam za siebie ?
– Faceci ?
Japonczycy zrobcie facetom jak najszybciej te cyborgi -kobiety bo widze ,ze prawdziwe kobiety sa juz naprawde niepotrzebne
Ja rozumiem ze jako kobiecie latwiej jest zrozumiec sytuacje kobiety w zwiäzku ale wychodzäc z zalozenia iz rozmowa jest na temat ogölny,sytuacji partnerskich w zwiäzkach to nie zapomnijmy iz wszystko ma dwie strony i bardzo czesto bardzo odmienne .A co jesli dochodzi do sytuacji kiedy jakosc zupy zalicza Sie do niezjadliwej a nastepnie dawce dupy nalezalo by badac podczas aktu gdyz bijäcy chlöd wskazywalby na zgon.To wyjätki ale coraz liczniejsze ani do garöw ani do stukania .Nierozumiem dlaczego jeśli mowa o dawaniu dupy czy tez zupy rozmawiamy o fizycznym wykorzystywaniu kobiet takie podejście to błędne koło .Wezmy pod uwagę inny scenariusz on wraca do domu na stole czeka na niego talerz zupy która jest tak smaczna i jedyna myślą jak przychodzi mu do głowy to biec po kwiaty i butelkę wina dzieciaki do teściów i to wszystko po to aby podziękować jej za wspaniały posiłek i wychodząc z zalorzenia iż jest choć trochę facetem z (??)to o poranku jedyna myślą która jej do głowy przychodzi dobra zupa = dobry sex , to co prawda tylko tak możliwość wymagająca spełnienia wielu punktów a często wielkiej wyrozumiałości i tu właśnie zaczynaja się schody co to takiego wyrozumiałość i kto to wogole wwymislil .Zasada jest prosta nie jesteś wyrozumiały nie wymagaj od innych wyrozumiałości .Dostaje się tyle ile samemu wkłada się do interesu .Fakt jest taki iż coraz trudniej znaleźć osobę z która prawdopodobieństwo stworzenia choćby odrobine normalnego partnerstwa jest wręcz utopijny i wina nie leży tylko po stronie męskiej ale przebiega niemal pośrodku .Emancypacja ,feminizm stwierdzenia typu być Facetem to brednie które śmiecą w głowach i koniec jest taki brak zupy i dupy dla wszystkich .Zwiazek to nie rywalizacja ale uzupełnianie się na wzajem i jeśli ktoś do tego nie dorósł to ma pecha .Chcac ukarać partnera brakiem zupy lub dupy kobieta kara Się sama, niewiem czy ktoś jest sobie zdać z tego sprawę ,najczęściej wtedy kiedy sama musi jest talerz zupy a w wibratorze skończą się przypadkiem baterie zaczyna się tak zwana rzeczywistość wielokrotnie okrutna .
Już niedługo partnerstw” zostanie uregulowane prawnie. W małżeństwie lub konkubinacie wszystko trzeba będzie robić wspólnie. Jeśli policja równościowa wykryje, że np. on gotuje, a ona dokonuje drobnych napraw to zostaną skierowani do sanatorium edukacji równościowej na pięcioletni turnus rehabilitacyjny.