Matki dziś, a matki kiedyś. Daj się zwariować.
Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Od zarania dziejów matki w pocie czoła ogarniały dom, dzieci i pracę. Wiele się jednak zmieniło od czasów naszych mam i babć. Matki dziś, a matki kiedyś, niewiele mają ze sobą wspólnego. Poczyniłyśmy ogromny krok do przodu, z macierzyństwa czyniąc sztukę i styl życia.
Matki dziś
Poród – macierzyńska gehenna zaczyna się w dzień porodu, może się okazać, że już sposób, w jaki urodzisz swoje dziecko, będzie miał wpływ na całe jego życie! Dobrze się więc zastanów. I jak tylko możesz, z całych sił nie pozwól sobie zrobić cesarki. Tak się dzieci nie rodzą! Cesarka to pójście na łatwiznę. Nie daj się. Częściowo możesz jednak zrekompensować dziecku niefortunny początek karmiąc go piersią do pasowania na pierwszoklasistę i nosząc w chuście aż samo zacznie chodzić. Możliwe, że uda się zniwelować piętno wyciągnięcia (jeśli do porodu dochodzi przez cesarkę nie ma przecież mowy o urodzeniu).
Wychowanie – wszystkie potrzeby Twojego dziecka muszą być przez Ciebie spełniane z uśmiechem, wynikając z naturalnej potrzeby i uwielbienia macierzyństwa, według standardów wyznaczonych przez super matki i twórców JEDYNYCH WŁAŚCIWYCH TEORII. Montessori, Juul, Karp powinny na stałe zagościć na Twojej nocnej półeczce, w torebce i słowniku. Matki nic nie robią intuicyjnie! Nie żyjemy przecież w Średniowieczu. Wiadomo, że na wszystko, co dotyczy dziecka, jest teoria, którą powinnaś poznać, ZANIM urodziłaś dziecko. Ciąża w końcu trwa 9 długich miesięcy, które powinnaś potraktować jak idealną okazję do nauki. W końcu nie chcesz chyba, aby sposób, w jaki karmisz swoje dziecko marchewką miał wpływ na jego nawyki żywieniowe w 2045.
Rozrywki – dziecku należy czytać już w brzuchu, od pierwszych chwil puszczać muzykę poważną, uczyć języka migowego, kiedy tylko się urodzi, a to wszystko po to, aby mogło w wieku 3 miesięcy zakomunikować swoje potrzeby fizjologiczne. Dzięki temu ominie Cię trauma smoczkowa i pieluchowa, których nowoczesne matki zwyczajnie nie doświadczają, bo nie stosują tych ułatwiających życie gadżetów dla leniwych matek. Dziecko przynajmniej do dziesiątych urodzin nie powinno oglądać telewizji, grać w gry komputerowe i korzystać z Internetu w celach innych, niż nauka japońskiego. Czytać powinnaś dziecko nauczyć przed pójściem do przedszkola, a na komunię zarządzić wśród rodziny zrzutkę na obóz językowy na Malcie.
Dom – Twój dom powinien być pasywny, jasny i biały. To wszystko, aby w dziecku od pierwszych chwil życia wykształcić znakomity gust. Skup się na naturalnych surowcach – drewno, wełna, len. Zapomnij o kolorach i plastiku. W domu powinnaś mieć zawsze świeże kwiaty, domowe jedzenie z wyhodowanych własnoręcznie warzyw, ciasto na stole, wykrochmaloną pościel i śnieżnobiały obrus. Nienaganny porządek nie ulega wątpliwości, nie tylko wtedy, kiedy z wizytą odwiedzi Cię teściowa, z podłogi musi się dać zjeść zawsze. Dzieci, odkąd same nauczą się odruchu łapania, mogą przecież w rękę złapać zabawkę i odnieść ją na miejsce. To proste. Twój dom w każdej chwili powinien przypominać wnętrza z katalogów i idealnie prezentować się na zdjęciach, które wrzucisz do sieci. Rozrzucone klocki? To nie u Ciebie. Twoje dziecko klocki też ułoży w artystyczny nieład.
Wygląd – już w ciąży trzeba się smarować, ćwiczyć z Lewandowską, odżywiać mądrze i nie pozwalać sobie na zachcianki, które mogą szkodzić wszelkim obwodom. Po urodzeniu dziecka masz tydzień na triumfalny powrót do wagi sprzed ciąży i zaprezentowanie światu swojego zdjęcia w dżinsach z liceum. Skoro mogą tak robić celebrytki, to oznacza, że Ty też możesz. Nie daj sobie wmówić, że dres może stać się dla Ciebie jakąkolwiek opcją. Posiadanie dziecka nie zwalnia z bycia trendy. Te matki zaniedbane, z burdelkokiem związanym z tłustych włosów, z opadniętym biustem w staniku do karmienia – fuj. To nie Ty. Ty będziesz z wózkiem spacerować w szpilkach i lokach. I w dżinsach z liceum.
Zdrowie – jeśli Twoje dziecko choruje, jest to tylko i wyłącznie Twoja wina. Bo szczepisz, więc dajesz się omamić koncernom farmaceutycznym, które od dawna są w zmowie z producentami nie ekologicznych pieluszek jednorazowych, słoiczków z gotowym jedzeniem, smoczków i bajek. A przecież wiadomo, że wszystkie choroby można zwalczyć naturalnymi sposobami. Zioła zrywane o świcie na łące mogą posłużyć do wykonania domowego syropu. Czosnek, miód, czystek – ich właściwości znane są od zarania dziejów, wszystko to masz pod ręką, zdrowia nie kupuje się w aptece!
Kariera – musisz być ambitna, więc oczywiście powrót do pracy nie ulega wątpliwości, nie będziesz przecież wiecznie siedziała bezczynnie w domu na urlopie! Należy wrócić do pracy w okolicach pierwszych urodzin dziecka. Zabronione są zajęcia wymagające delegacji, nadgodzin, tudzież kolidujące z zajęciami dodatkowymi, na które należy dziecko zawozić codziennie i entuzjastycznie dopingować. Dziecko absolutnie nie może zostać z opiekunką, bo to oznaczałoby tylko jedno – jesteś złą matką, która nie ogarnia. Rolą kobiety jest dbanie o swoje dziecko, praca jest tylko przyjemnym dodatkiem. Ewentualnie możesz dziecko oddać do żłobka, ale tylko prywatnego, prowadzonego metodą Montessori, z organicznym, wegańskim menu, sześcioma językami obcymi (w formie zabawy!), robotyką, baletem i kung-fu. Możesz też zastanowić się nad pomocą Babci. Musisz jednak uważać. Babcia może zniweczyć wszystkie Twoje wysiłki wychowawcze, dlatego wymaga kilku miesięcy treningu i rygorystycznej kontroli. W tym celu należy po przyjściu Babci przeszukać jej torebkę w poszukiwaniu produktów z listy zabronionej (cukier, tłuszcz, gluten, plastik, ogłupiające zabawki), a wychodząc uruchomić monitoring. Jeśli po wnikliwej analizie nagrania zauważysz działania niepożądane, Babci należy do skutku tłumaczyć konieczność mówienia do dziecka jak do osoby dorosłej (żadnych zdrobnień i infantylnych zwrotów), wyjaśnić istotę stymulacyjnych zabaw i negatywny wpływ nikomu niepotrzebnego akuku na rozwój intelektu i plan diety wykluczającej produkty zakazane.
Związek – musi być partnerski. Ojciec dziecka ma wszystko robić w domu i przy dziecku. Sam od siebie, nie to, że jakieś przymuszanie. I tutaj musisz znaleźć balans, bo oczywiście nie ulega wątpliwości, że ze względu na środowiska feministyczne jesteś samowystarczalna i jesteś w stanie wszystko sama zrobić, ale czasami musisz pamiętać o oddaniu mężczyźnie młotka. To wszystko z dbałości o jego męskie ego. Może się zdarzyć, że jeśli nie będzie się czuł wystarczająco męski, puści Cię kantem, a w najgorszym wypadku zacznie umierać nie tylko na katar. Kiedy już wykonasz wszystkie swoje obowiązki, edukacyjnie się rozerwiesz, na przemian czytając poradnik świadomej matki, drugą ręką dziergając czapeczkę, wskakuj w seksowną bieliznę i maszeruj do obowiązków małżeńskich. O ile w dzień masz świecić przykładem i być skrzyżowaniem Super Niani z Perfekcyjną Panią Domu, tak w nocy powinnaś się zamieniać w pociągającą i namiętną miłośniczkę lateksu.
Wolny czas – matki wolny czas powinny spędzać na czytaniu lektur dotyczących dzieci, uczestniczeniu w kursach, na których dokształcą się w zakresie niezbędnych dla dziecka stymulujących aktów wychowawczych. Najlepiej poszukać warsztatów, na których omawiane są zagadnienia łączenia rodzicielstwa bliskości z dyscypliną, stymulowania bez przestymulowania i uczenia asertywności z zachowaniem empatii. Po dokształcaniu niezbędne są robótki domowe. Przecież wiadomo, że nowoczesna matka sama szyje dla swojego dziecka ubrania z ekologicznej bawełny, robi zabawki i proste meble. Nie ma nic przyjemniejszego od własnoręcznie wydzierganego dywanu! Jeśli szczycisz się jakimś hobby, powinno być elitarne i wyszukane, coś, na co zwykły śmiertelnik patrzy z podziwem. Wspinaczka górska, jazda konna, żeglarstwo, dekorowanie tortów, organizacje charytatywne, joga, wszystko to ma być potwierdzeniem Twoich idealnych cech, cierpliwości i ambicji.
To wszystko możesz robić pomiędzy mieszaniem ekologicznego rosołku, dzierganiem dywanu, karmieniem piersią na żądanie, pracą zarobkową, lizaniem podłóg i perfekcyjnym składaniem prześcieradeł z gumką, asystowaniem w pierwszym rzędzie przy każdym treningu i wypełnianiem obowiązków małżeńskich, zaraz po tym, jak wrócisz z siłki. Wszystko w dżinsach z liceum.
Matki kiedyś
Ubierz. Nakarm. Zaprowadź do szkoły. Czasami sprawdź zadanie domowe. Wypuść na zewnątrz, niech się pobawi. Zawołaj na kolację. Brawo Ty!
Zdjęcie: źródło.
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Matki kiedyś – Hahahahaha ^^
Najlepsze, nie?
Witaj jeden fragment z matek dzisiaj przypomina mi moja mama..ba nawet babcie z kiedyś. ..pozwól ze zacytuję; „W domu powinnaś mieć zawsze świeże kwiaty, domowe jedzenie, z wyhodowanych własnoręcznie warzyw, ciasto na stole, wykrochmaloną pościel i śnieżnobiały obrus. ”
…. miło było znaleźć takie słowa. ..zawsze kwiaty zerwane z ogrodu ….ach najbardziej kochalam …jaśmin?….gorace drożdżowe , wszystkie warzywa z ogródka. ..owoce wiśnie śliwki, gruszki….i jabłka ach …papierówki ..i ten obrus własnie ….tyle wspomnień ..Dziękuję
No przecież może tak być, często mam, ale dla siebie, nie dlatego, że ktoś mi każe i ocenia.
Ja jestem matką „z kiedyś” 🙂 Nie dajmy się zwariować!
Nie dajmy!
moja mama nie sprawdzała zadania, tylko pytała, czy zrobiłam. Bez względu na wszystko zawsze odpowiadałam, że zrobiłam 😀
Moja mama to sprawdzała, do której klasy chodzę, jak szła na wywiadówkę 😀
No przecież!
a jeśli moje dziecko ma 11 lat to ja jestem matka kiedyś czy dziś ??:P:P:P
Hmmm. A dywan dziergasz???
Hahaha ciekawe ja to sama nie wiem ale chyba z innej planety jestem. Mam cztery dziewczyny, czterech chlopcow, w tym dwie pary blizniaki, fajnego meza kilka… kilo nadwagi… I i jestem szczesliwa moja rodzina to dla mnie mistrzostwo swiata i wydaje mi sie ze o to chodzi, nie o stereotypy czy wspolczesne kanony. Żyjeme po to by byc szczesliwym, a nie po to by zmiescic sie w ramce, czy zeby kogos zadowolic, lub niezgorszyc… Powodzenia badzcie dumne ze swych rodzin wbrew wszystkim i wszystkiemu… ?
Tak jest! Zdrowy rozsądek ponad wszystko! I nos w sos jak to mówią.
Fajny tekst?
No fantazja 🙂 Super napisane 🙂
Jestem matką z kiedyś 🙂 Zdecydowanie 🙂 Choć ciut zachowań z matki dziś też się u mnie znajdzie 🙂
I dobrze, ważne, żeby był balans.
Ja sie troche dalam zlapac w ta pulapke ale calkiem mi w niej dobrze. Hehe..i nawrt rok temu nauczylam soe dziergac z czego aktualnie sobie dorabiam?ale na sywany niestety nie mam czasu heh. Lecz tez bez skrajnosci..eko..sreko..chemii nie jem ale noe kaze dziecku wymiotowac jak zje chipsa albo danonki?to sie tyczy mojego 1.5 rocznego. Ale dla mojej 11stolatki na milion procent jestem matka z kiedys?i wszyscy szczealiwi.
Ważne, żeby Tobie było dobrze i żebyś powstrzymała się od komentarzy, że jak ktoś nie dzierga to coś tam. Niech sobie każdy robi to, na co ma ochotę, czas i cierpliwość.
heh genialne 🙂
Dziękuję!
Haha super ? faktycznie coś w Tym jest jeśli z nas coś wyrosło A nasze mamy nie miały pojęcia o tych wszystkich terazniejszych wynalazkach ?to czemu nie wrócić do podstaw bo myślę że każda z nas dała się zwariować bo jak w tych czasach żyć inaczej ?
Niektórzy wracają bo nie mają wyjścia. Ja np. choćbym chciała nie dam rady z wieloma rzeczami. I to jest bez ale, że niby ale za to robię to i to. Dobrze mi z tym!
I nie zapomnij że wszystko musi być obfotografowane i umieszczone na face 😉 Inaczej się nie liczy 😛
Ojtam Ojtam. Nowoczesne matki wiedzą, że nie chodzi o to, jak smakuje czy jakie jest. Chodzi o to, że ma dobrze wyglądać na IG!
I wszystko z fotorelacją na Fejsie i Ista 😀
Wszystko! Od zdjęcia z porodówki poproszę. Nie.
Aha założyć w końcu jeansy z liceum… 😀
Kochana znowu modne te fasony!
dzierganie dywanu……. 😀 😀 😀 😛 😛 😛 spadlam z krzesla…hahahahahhahaha
No a co, może nie masz wydzierganego? Buuuuu. ?
Smiejesz sie ,ale to jakbym moja corke widziala…zaczela dziergac dywanik ,ale sil nie stalo ,bo wraca z pracy o 19.30 …ja mialam wlasnie takie rozmowy pouczajace i obowiazkowa lekture ” jak mowic zeby dzieci sluchaly „… Ech….mieszkalam w Pl i przenioslam sie do Uk zeby mogli pracowac ….
Matki dziś – w punkt napisane…. i same to sobie robimy 🙂
Bo czytamy głupoty i bierzemy za bardzo do siebie.
Mistrzostwo 🙂
Dzięki!
Świetny tekst! Tylko u mnie „na dwór” nie „na pole” 😉 A Mąż ciągle wierzy, że mieszkanie z katalogu mieć się da 🙁
A ja mówię i tak i tak. Urodziłam się w Kato, z wyboru połowa życia w Kraku. Wiemy wszyscy o co chodzi, więc po co kruszyć kopię? Mój M na szczęście wie, że jeśli chce mieć dom z katalogu to ja mu daję wolną rękę – może się spełniać dowolnie na tym polu. ?
Dlaczego ktoś miałby dziecko na pole wypuszczać? Przecież to nie kombajn…
Ojej, aż się za głowę złapałam, że są osoby, które mają czas pisać takie durne komentarze. Niektórzy mówią na pole inni na dwór. Co za różnica, skoro wiesz, o co chodzi? ?
Jak „na pole”? Nie, nie wiem o co chodzi.
w nie których regionach polski nie mówi się że dziecko idzie „na dwór” czy „podwórko” tylko „na pole”
Wyjdź ze swojego kokonu i pozwiedzaj inne zakątki Polski, nauczysz się nowych słów!
Genialne!!!
Boski tekst 😀 Problem w tym, że znam taką „matkę dziś” i obawiam się, że ona to wszystko robi z wewnętrznego przekonania i zamiłowania do takiego stylu życia 😀
No i fajnie. O ile sama tylko tak robi i nie każe innym tak robić i przede wszystkim nie unosi brwi na bałagan, ciasto kupione gotowe i butelkę z MM, to ja nie mam nic do tego!
oh matko ryczę ze śmiechu i nie mogę przestać, i wszystko bez tych dżinsów z liceum
No nie wiem. Ja bym się chyba w swoich zapadła pod ziemię! Ta moda wczesnych lat 90-tych… ?
Mistrzostwo świata ….. Jestem matka 😉 kiedyś 😉
Brawo Ty!!!
To Twoj drugi tekst ktory czytam i musze poczynic wyznanie: uwielbiam Cie. A ten tekst jest mega. Dzieki
I pisz pisz pisz. Ratuj nas od tego wariactwa swoim poczuciem humoru.
Dziękuję pięknie!!
Hahaha ☺ piękne ? dziękuję za piękne rozpoczęcie dnia tym bardziej że wieczorem zwątpiłam czy jestem dobrą matką, żoną i kochanką ? jestem !!!
Haha. Jesteś jesteś!
Ja staram sie trzymac dystans do tego wszystkiego. Robię wszystko jak mi sie chce!!! Nie zmuszam się do niczego nauczylam sie że dom to miejsce gdzie mam być szczęśliwa. Gdy wymuszam na sobie ten modny „idealizm” nigdy z niczego nie jestem zadowolona. Zawsze znajde coś co poszło nie tak. Jestem kłębkiem nerwów, tak naprawdę sama siebie nie moge znieść.
Ps. Za dywan sie jeszcze nie zabrałam. Ale szydełkiem świetnie operuje. Świetny odstresacz.???
No i wspaniale. Ten dywan to była przenośnia oczywiście!
Wlasnie
Właśnie tak sie czuje odkąd dowiedziałam sie ze będę mamą i każdy ma tysiąc dobrych rad… dobrze się bawiłam czytając ten post. Dzięki!?
Rady wyrzucamy do kosza, można też pozwolić na swobody przepływ. Wpada jednym uchem – wypada drugim. ?
???
Echhh te dzisiejsze matki ???, ja jestem ta kiedyś, chociaż mam dwulatka ??? Matki nie dajmy się zwariować, tekst mistrzostwo ?
Nie dajmy się!!!