Ile kosztuje dziecko?

No właśnie, ile kosztuje dziecko? Dopóki nie miałam dzieci, nie zastanawiałam się nad tym głębiej, przyjmując, że to na pewno dość spory wydatek. Rzeczywistość okazała się jednak dużo bardziej skomplikowana i mało optymistyczna.

Choć wrzesień to taki piękny miesiąc, nie lubię go. Jest tragicznym pod względem finansów miesiącem i w każdym roku pozostawia w naszym budżecie ogromną dziurę.

Ze względu na moją sytuację, opiszę tutaj przykład pięcioosobowej rodziny, w której oprócz dorosłych są przedszkolaki.

We wrześniu zaniosłam do przedszkola 1200 zł na różne składki. Była w tym książka, wyprawka, składka na wycieczki, wyjścia i ubezpieczenie dla trójki przedszkolaków.

Miesięcznie za przedszkole za całą trójkę płacę około 800 zł (dzieci są w przedszkolu od 8.30 do 15). Cieszę się, że to tak tanio, bo to dobre, państwowe przedszkole, blisko domu. Plusem jest też to, że jeśli dzieciaki nie chodzą na zajęcia, za te dni nie płacę. Nie narzekam, chociaż 25 dzieci w grupie spycha na margines maluchy, które są wolniejsze, czy mają problemy z zachowaniem, nie potrafią sygnalizować potrzeb, czy kiepsko znoszą rozłąkę z mamą. Przy tak dużej liczbie dzieci, uwaga Pani jest mocno podzielona. Jasne, można przedszkole zmienić. Ano można, ale mając więcej niż jedno dziecko, przedszkole państwowe jest dla wielu rodzin jedyną alternatywą. Posłanie dwójki lub więcej dzieci do przedszkola prywatnego to horrendalny koszt. Dla nas było to od 2000 to 3000 zł miesięcznie.

Kupiłam dzieciom buty ortopedyczne do chodzenia po przedszkolu, jedyne 210 zł za parę. Razem 630 zł, tańszych niestety nie ma, używane nie mogą być, zbytnio dopasowują się do specyficznej wady dziecka. Zlecił je rehabilitant i ortopeda, oczywiście prywatnie, wizyta na NFZ mogła być dopiero w 2017 roku.

Do przedszkola potrzeba strojów gimnastycznych, najtańsza opcja, chociaż najgorsza pod względem jakości, to ok 30 zł za komplet – spodenki gimnastyczne i bawełniany podkoszulek. Jeśli chcemy przyjemniejszą tkaninę i przynajmniej nadzieję, że komplet przetrwa pierwszy semestr, kwotę musimy podwoić, razem kolejne 200 zł.

Dwójka z trójki moich dzieci potrzebuje logopedy. Godzina tygodniowo w przedszkolu nie wystarcza. Przy trójce dzieci, mimo najszczerszych chęci, nie udaje nam się codziennie wykonać wszystkich ćwiczeń. Tak więc potrzebujemy profesjonalisty do pomocy. Godzina z logopedą z polecenia to 80 zł, dwoje dzieci, to razem 160 zł tygodniowo, razem 640 zł miesięcznie. Pomoce na najbliższy semestr (książka z płytą do słuchania i powtarzania, zeszyty ćwiczeń i książki do czytania dzieciom) to koszt 300 zł. Rozśmieszyła mnie opcja poradni – dziecku przysługuje 15 minut w tygodniu. Pomysł przedzierania się przez godzinę przez zatłoczone miasto, tylko po to, aby dziecko 15 minut poćwiczyło z logopedą, wydaje mi się wręcz absurdalny. Oczywiście musiałabym robić to dwa razy w tygodniu i ciągnąć na te zajęcia pozostałą dwójkę. Gdyby takie zajęcia odbywały się w przedszkolu i w szkole, wszyscy byliby zadowoleni. Logopeda miałby etat, rodzic jeden problem mniej, a dzieci wykwalifikowaną pomoc w prawidłowym rozwoju. Jasne, państwo dzieci nie wychowa, ale dlaczego nie mogłoby pomóc?

Zajęcia dodatkowe.

Opiszę dostępne w mojej gminie opcje i przykładowe ceny.

Zajęcia dostępne w przedszkolu.

Ze względu na duże zainteresowanie, zajęcia odbywają się w czasie, kiedy dzieci są w przedszkolu. Oczywiście można dziecka nie posyłać na nic. W praktyce wygląda to jednak tak, że większość grupy chodzi na zajęcia, a reszta w tym czasie zbija bąki.

Karate 50 zł za miesiąc.
Angielski ze zniżką dla trójki dzieci 830 zł za rok.
Tańce 80 zł za miesiąc.
Plastyka 50 zł za miesiąc. Zajęcia potrzebne, bo dzieci mają braki, jedno nadal słabo wycina, drugie nie ma wybranej ręki dominującej, trzecie musi ćwiczyć małą motorykę.

Oczywiście, nie trzeba, jeśli kogoś nie stać. Ale czy naprawdę nie trzeba? Dzieci w Polsce spędzają za mało czasu uprawiając sport, również ze względu na aurę, czy smog w większości polskich miast. Godzina ćwiczeń fizycznych dziennie powinna być wręcz przymusowa dla każdego, szczególnie dla dzieci. Niestety, w miesiącach zimowych dzieci często nawet nie wychodzą na zewnątrz. W lecie jest łatwiej, ale np. gmina w której mieszkam ma jeden park, do którego w tygodniu od godziny 15 nie da się wejść, tyle jest dzieci, rodziców, wózków i psów. Przedszkole nie posiada ani sali gimnastycznej, ani basenu, nawet kortu. Co więc jest w stanie zaproponować dzieciom? Rozciąganie? Sensownym wydaje się więc zapisanie dziecka na zajęcia dodatkowe, które proponuje przedszkole, typu tańce czy karate, żeby chociaż godzinę w tygodniu się poruszało.

Zajęcia dostępne poza przedszkolem.

Piłka 100 zł (godzinny trening 2 x w tygodniu).
Balet 270 zł (prawdziwa szkoła baletowa, ucząca nie tylko tańca ale i gracji i dyscypliny, sportowego zachowania i obycia, zajęcia dwa razy w tygodniu po 1.5 godziny).

Nauka pływania dla trójki to 325 zł miesięcznie, płatne z góry za semestr, 1300 zł. Basen wydaje mi się koniecznością. Inaczej każdy kontakt trójki ruchliwych dzieci z wodą skutkował zawałem i natychmiastowym siwieniem. Jasne, mogę zabronić i nie zbliżać się do żadnych zbiorników wodnych przez najbliższe 5 lat i czekać, aż dzieci nauczą się pływać w szkole. Niestety pamiętam jeszcze jak wyglądały zajęcia pływania w szkole. Gdyby nie to, że nie bałam się wody i rodzice mnie wcześniej uczyli, zalegałabym na trybunach, jak pozostałe dzieci, które nie potrafiły pływać, przyglądając się akrobacjom tych umiejących. Nauczyciel był jeden, w klasie 32 osoby, z rozsądku chyba i obawy przed nieszczęściem, skupiał się na tych pływających.

Współpracuję na stałe z psychologiem (w tym momencie z behawiorystą). To też koszt 80 zł tygodniowo za 1.5 godzinną wizytę u nas w domu, czyli 320 zł miesięcznie. Nie potrafię wszystkich problemów jakie rodzą trojaczki rozwiązać sama, więc szukam wsparcia.

Choroby i leki to osobny temat. Dla trójki dzieci każda choroba łączy się z kosztem kilkuset złotych. Antybiotyki, probiotyki, spray do nosa, spray do gardła, woda morska. To wszystko oczywiście po tygodniu próbowania ratowania dziecka innymi kosztownymi lekami, żeby ominąć antybiotyk. Przeżyłam dwa lata, kiedy dzieci były chore od stycznia do grudnia. Myślę, że co miesiąc utrzymywałam przynajmniej jedną farmaceutkę w naszej lokalnej aptece. Oczywiście wypada też podawać dziecku witaminy, tran, coś na odporność, kwasy omega i Bóg wie co jeszcze.

Nie chcę wspominać też o tym, że na przykład w Krakowie leki powinniśmy dostawać za darmo. Smog, który powoli nas zabija, jest zjawiskiem kuriozalnym, prawie jak z symbolicznych już filmów z czasów PRL. Cichy, choć śmierdzący i widoczny gołym okiem, zabójca, którego nie da się zgładzić, bo są układy i polityczno-klerykalne przesłanki.

Celowo nie piszę nic o jakichkolwiek ciuchach, zabawkach, rowerach, pościeli, kosmetykach, czy innych potrzebach dzieci, typu urodziny, wakacje, dni wolne od przedszkola, w które też coś z dziećmi trzeba robić, a przynajmniej zapewnić im opiekę. Bo nie każdy ma babcię, czy teściową na zawołanie. To wszystko kosztuje i to niemało.

Nie wspominam o jedzeniu. To lepszej jakości nie jest tanie, a jego przyrządzenie czasu.

Oczywiście zadaję sobie sprawę z tego, że decyzja o dziecku powinna być świadoma i oparta o trzeźwe myślenie, sumienne rachunki i skrupulatne planowanie. I w moim przypadku była. Decydowałam się na dziecko w momencie, w którym mogłam zapewnić mu wszystko. Los chciał, że urodziłam trojaczki i mimowolnie poznałam bolączki, z którymi zmagają się rodziny wielodzietne. A te nie są banalne. A przecież do rodzenia kolejnych dzieci namawia nas teraz Państwo. Tak, jestem wdzięczna rządowi za program 500+, bo to zawsze lepiej mieć ten tysiąc, niż nie mieć, choć w obecnej sytuacji wolałabym inne rozwiązania, które wsparłyby moją dużą rodzinę. Tańsze leki, tańsze placówki oświatowe, które zapewniałyby wszechstronny rozwój, elastyczne godziny pracy przedszkola, darmowe wsparcie psychologa, logopedy, gimnastykę korekcyjną. Podejrzewam, że wielu rodziców zwyczajnie nie stać na to, aby swojemu dziecku zapewnić takie wsparcie. Nie mają nie tylko czasu, ale i środków.

Dziecku należy dawać nie tylko miłość i opiekę, ale i godne życie, a co za tym idzie dostęp do swobodnego rozwoju i wsparcie. Każdy z nas chce dla swoich dzieci jak najlepiej. I o ile można zrezygnować z baletu, czy piłki nożnej, ciężko jest zrezygnować z angielskiego, który w obecnych czasach jest standardem wymagań pracodawców. Wszyscy chcemy zapewnić naszym dzieciom lepszy start. Dlatego dbamy o ich zdrowie korygując wady (ortopeda, okulista, logopeda), rozwijamy pobudzając talenty (plastyka, czy tańce), czy zwyczajnie uczymy podstawowych umiejętności (jak jazda na rowerze, czy pływanie).

Fajnie byłoby też oszczędzać na ich przyszłość. Taki nawet plan mieliśmy względem tego dodatkowego, jakby darowanego, tysiaka. Ale jak to zrobić? Owszem, nie pracuję. Zwolniłam się w tym roku, kiedy moje dzieci były co 2 tygodnie chore. Obecnie już nie chorują, ale obowiązki przy nich, wizyty kontrolne, ich indywidualne potrzeby i prowadzenie domu, właściwie w pojedynkę (mąż często podróżuje służbowo), okupuje cały mój czas. Gdybym wróciła do pracy w korporacji, musiałabym poszukać niani. Oddawałabym jej połowę swojej wypłaty, dzieciaki widywałabym dwie godziny dziennie (18-20), żadne dodatkowe zajęcia poza przedszkolem nie byłyby możliwe, weekend upływałby nam na sprzątaniu, zakupach i wizytach u specjalistów, a my oboje bylibyśmy kłębkiem nerwów (wiem bo już to przeżyłam). Pójście do pracy na pół etatu w naszym przypadku jest nieopłacalne z wielu powodów. To nie wymówki, a polska rzeczywistość.

Niech mi nikt nie mówi, że służba zdrowia jest w Polsce darmowa i ogólnodostępna. Tak samo jak edukacja. No chyba, że mówimy o tej domowej, bo przedszkole to dość duży miesięczny wydatek, nawet jeśli jest państwowe. A 1000 zł, które rodziny takie jak moja dostają z programu 500+ wydamy na niezbędne potrzeby, takie jak leki, okulary i rehabilitację. Tak więc ile kosztuje dziecko? Jak się okazuje – za dużo. Smuteczek.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

26 komentarzy

  1. Twój wpis to miód na moje serce :-). Nie tak dawno opublikowałem podsumowanie kosztów drugiego roku życia mojego młodszego syna. Poza basenem nie ma żadnych zajęć dodatkowych a i tak wyszło nam ponad 9 tys zł rocznie.

    Utrzymanie starszego syna to już majątek. Przedszkole prywatne – 1.200 zł miesięcznie (do państwowego się nie dostał). Logopeda – 240 zł miesięcznie, basen 200-300 zł miesięcznie, Integracja sensoryczna – 200-300 zł miesięcznie. Obuwie ortopedyczne też nosi – koszt 300 zł. Zajęcia to nie kaprys. Są one niezbędne, aby dziecko było sprawne ruchowo. Nie planujemy startów w zawodach czy olimpiadach 🙂

    P.S. A może zrobiłabyś podsumowanie rocznych kosztów? Kwota wyszłaby astronomiczna, ale wielu osobom planującym dzieci uświadomiłaby z jakimi finansowymi obciążeniami się to wiąże 🙂

    1. Dominik, to nikogo nie powstrzyma, ja bym raczej petycję do rządu napisała. Tylko po co? Zamiast logopedy i psychologa, który spokojnie przepracowałby niejeden etat, dajmy 500+ na kolejne dzieci. Nie martwmy się jednak ich przyszłością. Bo i po co, przecież jakoś to będzie, nie?

  2. Ja nie pokuszę się o takie podsumowanie kosztów. Na razie nie ma ich wiele. Żłobek to ok. 200 zł. Na razie brak zajęć dodatkowych. A dzięki wykupionemu w korpo męża prywatnej opiece medycznej każda wizyta, badania i konsultacje nieodpłatne. Ale leki… o.. to już dłuższe wyliczenie.. 🙁 I nie smucę się, bo szkoda kasy, a szkoda mi po prostu ciągle chorującego dziecka…

      1. My mamy Medicover i fakt ułatwia ale do pediatry wolę chodzić ba fundusz (nie ma podpisanej umowy z Medicoverem, a tylko jej tak bardzo ufam).

        Ale popatrz na to z drugiej strony: podliczając wydatki widzimy, że kurde bogate jesteśmy! I cieszmy się, ze mamy z czego… Bo ile dzieci chociaż z wadą nie nosi butów ortopedycznych, ile z wadą wymowy nie ćwiczy z logopedą itp.

        1. My też Medicover i łatwiej o termin, większość badań w pakiecie i specjaliści praktycznie od ręki. Sporo to ułatwia w życiu – ale czasem i tak trzeba skonsultować poza.

  3. Wychodzi na to że u nas państwowe jest super w cenie czesnego: 209zl za wrzesień z 3 posiłkami (syn jest od 8-15) mamy kółko teatralne, szachy, 2x w tyg angielski, rytmika (gdzie Pani gra na prawdziwym pianinie a nie keybordzie).Logopeda 20zł za 30 min – Pani przyjeżdza do przedszkola. Taniec 100zł za semestr. Wyprawka czyli ksiązka, kamizelka odblaskowa, ubezpieczenie, mikołajki, 2 wycieczki to u nas był koszyt 250zł. Dla odmiany córka chodzi na prywatnego bo do państwowego się nie dostała i czesne to już 704zł (akurat 500z+ pokrywa różnice)! Chodzi na taekwon-do 60zł. W tym roku zaczynamy basen 40zł za godzinę z 2ka dzieci. A co do opieki medycznej to pozostawie bez komentarza – ostatnio wizyta u najlepszego w Krk specjalisty 250zł za 15min wizyte. Terminy ma 3 miesięczne – przypadkiem udało mi się w 2 tyg (dzieki facebookowi)! Inny przykład – wizyta kontrolna u dentysty z 3 latka koszt 80zł itd, itp………….

      1. ja ostatnio na NFZ byłam 3 lata temu z córka w szpitalu jak miała adeno-wirusa 🙂 a sama ze sobą 3.5 przy porodzie hehe

  4. Mam chyba duże szczęście. Nasza gmina dość wspiera przedszkole. Nie dość, że płacę ok. 200 pln z posiłkami, to jeszcze 2 razy w tygodniu jest logopeda i pracuje z dziećmi. Mamy zalożone zeszyty i wpisuje stan pracy/postępy. Za darmo. Angielski też w cenie. Kortu tenisowego czy hali sportowej może nie ma, ale jest duży plac zabaw na zalesionym terenie i dzieciaki aktualnie są tam dwa razy dziennie. Zimą chodzą na spacery. No chyba że ulewa/zamieć i tak dalej. Zajęcia z plastyki, malowanie, wycinanie i tak dalej są w podstawie programowej, więc nie widzialabym podstaw do dodatkowej plastyki. Dom kultury organizuje balety i inne atrakcje, zazwyczaj koszt nie przekracza 50 pln/miesiąc za raz/dwa razy w tygodniu. Nasz okoliczny basen kosztuje 8 pln za godzine poza „szczytem” a dla dzieci 6. Nie suplementuję dzieci. Ograniczam im bardzo rzeczy które odporność niszczą. Cukier tylko w raz w tygodniu i tak dalej. Od zawsze. Do tego stopnia ze dziecko jak dostaje cukierka w przedszkolu to idzie i chowa w szafce „na niedziele” i jest to dla niego zupełnie normalne. Pilnuję żeby w okresie chorobowym nie jadły rzeczy „wychladzających i zaglutowywujących”. 5 lat bez antybiotyku 😉

    Ale już żeby dzieci miały teatrzyki, koncerty, wyjścia, konkursy i tak dalej mamy we wrześniu 300pln na osobę za komitety, wyprawkę i tak dalej. Do tego podręczniki, razem z religia jakies 150 pln. Ubezpieczenie dzięki bogu kupiłam sama, zapłaciłam moze 80pln zamiast przedszkolnego 35, ale 5 dni po wykupieniu syn złamał rękę.. różnica pomiędzy jakies 400 pln jakie dostałabym z przedszkolnego a 6000 jakie mam z mojego jest eeyy.. no wiadomo. Więc polecam się rozejrzeć, a czasem nawet wykupić takie ubezpieczenie które zwraca np. za leki w chorobach antybiotykowych etc.

    Zestawy gimnastyczne zawsze kupuje w decathlonie i zawsze mieszczę się w 35-40 pln 😉 I zyją po roku, czekają na młodsze rodzeństwo. Jak nowe.

    A z lekarzami to jest jakaś kompletna paranoja. W życiu nie byłam u specjalisty z NFZ bo terminy są z kosmosu. Raz, u kardiologa, bo miał omówiona wizytę kontrolną przez szpital po porodzie, żeby sprawdzić czy wada się wchłonie.

    Dodatkowo wrzesień zazwyczaj wiąże się z nowymi butami, kurtkami, ubraniami które są zdecydowanie najdroższe 🙁

    Aa… niby szkoła za darmo, ale tutaj jest to samo. Skladka na klasowe, na rade rodziców, na wyprawke do świetlicy..

      1. Myślę, że nie będę tu pisać rozprawy na ten temat 🙂 Wystarczy trochę poszukać, „zaglutowywujące” łatwiej znaleść jako „zaśluzowywujące” organizm. Kiedy robi się chłodniej na dworze warto postawić na naturalnie rozgrzewające rzeczy. Reszta na lato 😉

  5. Właśnie jestem na etapie pisania posta jak zaoszczedzic przy dwójce dzieci. Z wiekiem dzieci kosztuja niestety coraz wiecej. Mam szczęscie ze jednego chlopaka mam w panstwowym przedszkolu a drugi w prywatnym ale chodzi na 5godzin więc za darmoszkę w tych godzinach ma angielski, tance i zajęcia muzyczne 🙂 Starszak w panstowym ma gimastyke korekcyjną i nie płacę za nią 🙂 Moją bolączką są też buty dla chłopców. Do przedszkola mają korekcyjne 150zł – maskara, pewnie na 3 miesiące starczą….z ciekawakości jakiej masz firmy, bo nam fizjoterapeuta doradziła mrugały. na ortopedę jeszcze czekamy.Pozdrawiam

      1. Buty memo super sprawa. Moje dziecko 1,5 roku chodzilo na palcach. Chodzilismy po wielu specjalistach, ktorzy wymyslali rozne rzeczy. w koncu sama znalazlam w necie inf o tej firmie i butach ortopedycznych. Polecam. Po tygodniu uzywania moj synek stal sam na calej stopie. Reszta poszla juz szybko.

  6. Ja muszę córce założyć aparat ortodontyczny… bagatelka 2 tys plus regularne wizyty u ortodonty, oczywiście prywatnie. Na fundusz byłam i dowiedziałam się że córka owszem ma wadę ale najwcześniej można ją leczyć za 4-5 lat. Prywatnie stwierdzili że nie ma na co czekać.

    1. NFZ w ogóle uważa, że z większością problemów trzeba po prostu czekać. Może samo przejdzie? Czekałam ponad 2 lata na operację zeza, a potem dostałam info z dnia na dzień. Paranoja.

    2. Nie wiem czy Pani już swój problem załatwiła z tym aparatem. Bo koleżanka miała podobną sytuację. I poszła do innego specjalisty na NFZ i bez problemu się zgodził mimo, że wcześniejszy stwierdził, że nie ma sensu teraz.

  7. U mnie w przychodni jest świetny logopeda na NFZ, ale co z tego, jak przyjmuje tylko w godzinach rannych i trzeba rezygnować z dnia w przedszkolu, żeby pójść na wizytę 😉 Ale ważne, że lekarz ma normalne godziny pracy :p I jak tu nie chodzić prywatnie?

    1. Większość specjalistów w ogóle przyjmuje w dzień. Więc nie tylko rezygnacja z Przedszkola, ale i wolne od pracy. I tak właśnie rodzice podwójnie tracą. Ech.

  8. Zawsze chcialam miec dzieci, jestem corka samotnej matki, mam jeszcze młodszego brata. Zawsze widzialam jak mamie bylo ciezko nas utrzymac, ja jestem przewlekle chora, nawet jak ojciec jeszcze mieszkal z nami wiecznie byli na debecie. Dlatego zaraz jak zdalam mature wyjechalam i to bylo najlepsze co moglam zrobic, 5 lat pozniej urodzilam synka, ma teraz 3 miesiace. Nie zarabiamy kokosow, zlotem w domu nie sypiemy, ale wiem ze nawet jak odziedziczył moje choroby nie bede czekala 5 lat w kolejce do specjalisty i wszystkie leki jako dziecko ma do 18 lat za darmo. Kiedy macierzyński sie skonczy ja i partner wracamy do pracy, ja na 4 dni on na 3 dni. Kazde z nas bedzie mialo czas dla rodziny i dla dziecka. Stac nas na zwyczajne zycie, dziecko i jesczcze nam zostanie zeby powoli oszczędzac na mieszkanie. Wiadomo ze im maly bedzie wiekszy tym wiecej wydam ale zawsze znajduje sposoby zeby jakos zlapac okazje. Jak bedzie mial 8 miesięcy pojdzie do zlobka, w grupie z max 9 dziecmi na 3-4 dorosłych. Moze 2 max 3 dni w tyg na sesje po 3h, w pelni elastyczne godziny kiedy bedzie szedl tydzien wcześniej tylko mam dac znac. A koszt zlobka w 70% pokrywa panstwo. Zlobek/nianie wybiera sie samemu jakie komu pasuje. Mysle juz nad rodzeństwem dla niego za rok, dwa lata, bo mamy czas i pieniądze na posiadanie dzieci i z kosztami opieki bedzie pomoc z reszta sami damy rade. I to jest jak dla mnie polityka pro rodzinna, kiedy pracodawca jest prawnie zmuszony do współpracy odnosnie godzin, kiedy panstwo pomaga z kosztami opieki nad dziekiem (także niani), kiedy rzeczy dla dzieci maja nikle podatki i sa po prostu tanie, kiedy nie bankrutuje na pampersach czy jedzeniu…. A nie jakies 500zl które nie wiadomo na co wydac bo ledwo jeden dzieciecy rachunek pokryje a dziure w budżecie panstwa zrobi na nastepne 4 pokolenia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *