• Droga Mamo w domu, droga Mamo w pracy.

    Matce zawsze towarzyszą dylematy.. Droga Mamo w domu, Wiem, że drażni Cię to, że ciągle ktoś atakuje Cię pytaniem co Ty właściwie robisz cały dzień jak tak siedzisz w domu. Ja wiem, że nigdy nie siedzisz. Codziennie próbujesz z godnością wykonać najtrudniejszy zawód świata – wychować drugiego człowieka. Wykonujesz harówkę, za którą nikt Ci nie płaci, a która nigdy się nie kończy. Zaczynasz bladym świtem i nie zatrzymujesz się nawet jak położysz się spać, bo zawsze jest coś do zrobienia. Pracujesz w weekendy, w nocy, w święta i w trakcie urlopu. Rzadko kiedy udaje Ci się wypić gorącą kawę. Masz podzielną uwagę, którą kontrolujesz całe otoczenie, choć dawno temu zapomniałaś już o wykonywaniu jakiegokolwiek zadania od początku do końca, bo wiesz, że na pewno coś Cię od niego oderwie. Wiem, że nigdy nie odpoczywasz, nie przesypiasz całych nocy, a często jedynym Twoim marzeniem jest zjedzenie ciepłego posiłku….

  • List od M.

    Dziennik Matki.  O 2 w nocy bezdźwięcznie przenoszę dziecko z podłogi na łóżko. Totalnie zaspane zarzuca mi ręce na szyję i przez sen szepta „Kocham Cię Mamusiu”. Uginają mi się kolana, zasypiam na mokrej poduszce. Idę na spotkanie do Poradni Psychologicznej. Przez 3 godziny nieznajomej kobiecie opowiadam o swoich dzieciach. Niejednokrotnie mam łzy wzruszenia w oczach, ściska mnie w gardle, a przecież opowiadam tylko o codziennych, mało ważnych czynnościach i zachowaniach, które często testują moją cierpliwość. Trzymam fason, ale w aucie łzy same płyną. Wymieniam opinie o zachowaniu…

  • Idź do Taty!

    Wiele matek myśli sobie w duchu, że w imię bycia nowoczesną, niby pozwala ojcu co nieco przy dziecku zrobić, ale przecież wiadomo, że tak jak matka to nikt nie wie, nie umie i nie przewidzi. I niech on sobie nie myśli, że jest taki wspaniały, bo bez matki rady by nie dał i już. Jeśli jednak matki maja trochę rozumu (i instynktu przetrwania), od razu przyznają, że jest mnóstwo sytuacji, w które tatuś po prostu lepiej umie i nie pozostaje nam nic innego jak krzyknąć do dzieciaka „idź do taty”! Nawet jeśli mają wspaniałego partnera, który wcześniej…

  • Fabryka. Czyli ABC życia na openspejsie.

    W tym roku stuknęło mi 10 lat pracy w korporacji. Mieszkam w Krakowie, zagłębiu outsourcingu. Z pobudek geograficzno – rocznicowych zapraszam na małe ABC życia w korpo (wszystkie przytoczone sytuacje wydarzyły się naprawdę, jakiekolwiek podobieństwo do osób lub zdarzeń nie musi być przypadkowe). AWANS. Z litości awansowani są ludzie, którzy korporacji poświęcili całe swoje życie, chętnie latali do Chin i zamiast męża mają kota. Albo tacy, którzy trwają na posterunku, mimo, że cały zespół już dawno przeniósł się do innego pięknego biurowca. Za zasiedzenie też wszystkim się awans…

  • Trojaczki prywatnie.

    Dawno nie było tutaj nic o moich dzieciach. A te małe smyki tak szybko rosną, tak bardzo się zmieniają, już niedługo będziemy obchodzić 4 urodziny!!! Nie wiem naprawdę kiedy to zleciało. Dla tych, którzy nie są z nami na bieżąco oraz wszystkich nowych czytelników, krótki opis moich dzieciaków i kilka zdjęć.  Nina. W rodzinie zwana Niną Balleriną, od ulubionej bajki Ninki – Angelina Balerina. Urodzona dama, diwa z wielkim fochem. Uwielbia swoje pantofelki. Tatuś kilkakrotnie już musiał przetrzepać cały dom w poszukiwaniu jednego, który gdzieś się zagubił….

  • Zrób sobie dobrze.

    Przyznaję szczerze – odkąd mam dzieci nie mam czasu ani funduszy na to, żeby regularnie chodzić do kosmetyczki, masażysty, czy do spa. Nie oznacza to jednak wcale, że nie chcę wyglądać i czuć się dobrze. Moje ciało po ciąży pozostawia wiele do życzenia, wory po nieprzespanych nocach straszą, skóra od hektolitrów kawy, klimatyzacji i pociążowych odbarwieniach jakby już nie taka, cellulit level hard…Wiecie o co mi chodzi? Minęły czasy dawnej świetności, kiedy to człowiek żył o zupkach chińskich popijanych tanim winem, spał mało, jadł byle co, ostro imprezował,…

  • Jestem w piątym miesiącu.

    Jestem w piątym miesiącu. Moje kolejne dziecko ma już skończone cztery miesiące. Ciężko w to uwierzyć, a jednak! Pięć miesięcy! BLOGOWANIA! Chyba nie myślicie, że będzie kolejny dzidziuś? Hę? Piszę w piątym miesiącu, choć przecież blog powstał w 2012 roku i od tego czasu regularnie publikuję. Ale wcześniej to był pamiętnik, dla rodziny i przyjaciół. A od stycznia otwarłam podwoje dla szerszej rzeszy. Czas na małe podsumowanie. Blog jeszcze bardziej mnie pochłonął. Myślę o nim cały czas. Tym bardziej boli mnie czasami kiedy teksty przechodzą…

  • Jak ona to robi?

    Dziecko jest cudem, co do tego nie mam absolutnie żadnych wątpliwości. I oczywistym jest, że wymaga całodobowej opieki, a świeżo upieczeni rodzice i dziadkowie nie chcą odstąpić go na krok. W większości przypadków nowe role przysłaniają rodzicom, w szczególności zaś matkom, racjonalne postrzeganie świata. Tak bardzo są związane z dzieckiem i tak bardzo boją się o nie, że w pewnym momencie zamykają się w kołowrotku karmień, kupek, zupek, spacerów, pieluch i słoiczków. Nie jest to bardzo trudne i zdarza się właściwie w każdym domu. Nagle, zwykle około pierwszych urodzin malucha, matka…

  • Dziecko to alien.

    Obserwując dzieci czasami nachodzi mnie taka wesoła refleksja. A może dziecko to alien , obcy znaczy się, w skrócie ufoludek? Bo niby taka mini wersja dorosłego, a jednak nijak nie wpisuje się w klimat typowych zachowań.  Na przykład dziecko ma wrodzone umiłowanie do eksperymentowania kulinarnego. W tej samej chwili w buzi może znaleźć się guma mamba, smakowicie wyglądający ogórek kiszony oraz paproch z podłogi przypominający żelka. Wszystko, co można chwycić do ręki, musi zostać również włożone do buzi. Jeśli element jest zbyt duży,…

  • E jak empatia.

    Żyjemy w świecie pełnym frustracji. Życie pędzi, co chwilę zmuszając nas do podejmowania szybkich decyzji, nagłych zwrotów akcji i przystosowania się do wszechobecnych zmian. Wpływ internetu oraz “śmieciowych” mediów na nasze życie powoduje, że ciągle jesteśmy atakowani drastycznymi obrazami, chwytliwymi reklamami i wytykaniem ludzkiej tragedii. Nie mamy nawet czasu na prawdziwe współczucie, bo jedną aferę goni kolejna. Rośnie w nas znieczulica. A potem zamienia się w agresję. Ciężko jest nam sobie wyobrazić, że babsztyl, który akurat pcha się z prawego pasa na nasz, jedzie…