• Naprawdę można.

    W tym roku nie napiszę o postanowieniach noworocznych, chociaż uważam, że warto je robić. Pomagają w obraniu właściwego kursu i uniknięcia poczucia straty czasu przez ciąg takich samych lat. Przede wszystkim jednak postanowienia prowadzą do bardzo ważnego wniosku – widzisz wyraźnie to, co w Twoim życiu nie działa. Co powoduje, że nie jest ono takie, o jakim marzysz. I dlaczego dążysz do zmian. Wierzę głęboko, że wszystko można zmienić. Oczywiście są takie rzeczy, typu wzrost, pochodzenie, czy rodzina, których zmienić absolutnie się nie da. Już przed końcem 2015 w poście „…I…

  • …I będę dla siebie lepsza w nowym roku.

    Bywają takie dni, kiedy moje dzieci nie są grzeczne, ciągle wymyślają psikusy i rzadko mnie słuchają. Nie robią tego, czego sobie życzę, wręcz żeby zrobiły, proszę je o coś odwrotnego. Nie działa nic. Oprócz tego, jak bardzo działa mi to na nerwy. Żadne z moich dzieci nie jest spokojne, ani nieśmiałe. Nie zdarzały im się nigdy czterogodzinne drzemki, nie usypiają od razu po bajce i wyłączeniu światła, często nie przesypiają całej nocy. Dominują każdą grupę, w której się znajdą. Nie są cicho, nie siedzą spokojnie, nie zajmują się same sobą, nie można zostawić ich…

  • Sylwester z dziećmi.

    Dobra zabawa sylwestrowa z dziećmi? Dobre sobie! Na pewno sobie teraz myślicie, że już całkiem upadłam na głowę! Sylwester z dziećmi większości rodziców kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, w końcu cały świat baluje, pięknie się ubiera, tańczy i hula, a my w domu z dziećmi, w najlepszym wypadku oglądamy trzydziesty ósmy raz serwowany nam na tą okazję hit, od czasu do czasu zerkając okiem na imprezy organizowane w różnych miastach naszego kraju. Nuda, jak co roku. Oby tylko szybko minęło, przeczekać i zapomnieć. A przecież można inaczej! Sylwester…

  • Matka zmęczona.

    Odkąd zostałam mamą jestem często zmęczona. Bywają w moim życiu dni zupełnej szczęśliwości i spełnienia, kiedy miłość, radość, wiara, adrenalina, nadzieja, dają mi powera i mogę mało spać, dużo robić i nie czuć się totalnie wykończona. W pozostałe dni, często już od rana, czuję się zmęczona. Wiem, że jest to efekt nie tylko późnego kładzenia się spać i wczesnego wstawania, nieumiejętności odpoczywania, nadmiaru obowiązków, ale też psychiki. Czuję się odpowiedzialna nie tylko za bezpieczeństwo moich dzieci, ich zdrowie i prawidłowy rozwój, ale też o ich wychowanie…

  • Wesołych Świąt!

    Dzieci są bardzo mądre. Dlaczego tak mało się od nich uczymy? Dlaczego tak rzadko pozwalamy sobie na bycie dzieckiem? A ja chcę dzisiaj to dziecko w Tobie uścisnąć. Kiedy tylko możesz… Zrób coś zupełnie bezinteresownie. Pośmiej się ze słowa „siusiak”. Kup sobie torebkę cukierków i zjedz je ze smakiem. Powiedz coś od serca, bez dbałości o konwenanse. Złap kogoś w pół i uściśnij bez ostrzeżenia. Powiedz komplement. Sobie. Zachwyć się czymś naprawdę. Zrób komuś niespodziankę. Wyłącz komputer i rozejrzyj się naokoło. Odwiedź nowe miejsce, w którym wszystko dotkniesz….

  • Rodzicowi nie współczuj.

    Najgorszym elementem posiadania trojaczków było i jest dla mnie współczucie. Zupełnie obce osoby czują się upoważnione do wypowiadania komentarzy, które nie dość, że są obraźliwe, to zwyczajnie sprawiają przykrość. Współczuć można komuś, kto cierpi. Pokazać swoją postawą próbę współodczuwania. Jak to się jednak ma do cudu, którym jest dziecko? Jak można kiedykolwiek myślenie o dziecku zdegradować do współczucia? Rodzicowi nie współczuj!  Piszę o tym, bo choć sama już się przyzwyczaiłam i stałam się wredną babą z wózkiem, która jak trzeba, na komentarz „O Jezu! Trojaczki!…

  • Dużo wypiłaś Mamusiu? Dialogi rodzinne.

    Przedstawiam drugą część dialogów rodzinnych. Tym razem mniej przygód językowych, za to cała masa przedszkolnego humoru i trojaczkowego sprytu. – Mamusiu, mam w przedszkolu dziewczynę – oświadcza Domi. – O! Super! A jak ma na imię? – Hania – mówi Domi. – Co? Jaka Hania? – dopytuje Emma. A Natalka? – No tak, yyyy, jest jeszcze Natalka mamo… ♥ SMS od męża: ” Właśnie miałem pierwszą lekcję baletu! Brykałem, więc nauczycielka (Nina) postawiła mnie do kąta. Kara bardzo…

  • Chciałam Cię wtedy nauczyć…

    Drogi synku, Twoje beztroskie dzieciństwo nie jest jedynie pasmem przyjemności. Codziennie staram się dać Ci małą lekcję, choć nie każda przypadnie Ci do gustu. Kiedy pisaliśmy list do Świętego Mikołaja, uczyłam Cię, że warto marzyć i czekać na spełnienie tych marzeń. I kiedy nie dostałeś wszystkich zabawek, które wymieniłeś w tym liście, próbowałam Ci pokazać, że nie zawsze zdobędziesz to, o czym zamarzysz. Kiedy reagowałam na Twoje pytania – chciałam Ci wpoić, że każdego trzeba wysłuchać. Zabawa albo zupa mogą czasami poczekać. Kiedy nie podbiegałam na każde Twoje potknięcie, uczyłam…

  • Nie spieprz dziecku Świąt.

    Gotowanie, sprzątanie, zakupy. Świąteczny czas. Znasz to? Jasne. Co rok gonitwa, żeby wszystko grało i buczało. Lista w ręce i kłótnie o to, kto co zrobi. Nie ma czasu na nastrój, przecież to tylko w filmach takie bajki. Prawdziwe matki w święta są zarobione po łokcie i mają obłęd w oczach. Trzy sałatki? Mało! Nie spieprz dziecku Świąt tym wszystkim. W latach naszej młodości Święta kojarzyły się z pośpiechem, nerwówką i potrawami z niewidzialną etykietką „zostaw to na Święta”. A przecież można inaczej. To nie jest tak, że ja oleję Święta i będę Lego układać. Nie. Muszę i posprzątać…