• Tak trzeba żyć.

    Tak trzeba żyć. Śmiać się głośno, żeby tym śmiechem głowy odwracać i obcych nawet zarażać. Płakać, kiedy trzeba, nawet nad pierwszym złotym jesiennym listkiem i reklamą papieru toaletowego. Kochać namiętnie, choćby jeden raz w życiu. Nosić koronkową bieliznę nawet do sprzątania kibla. Śmiać się tak często, żeby sobie na twarzy bruzdy porobić, głębokie na tyle, żeby żaden botoks nie dał im rady. Mieć w szafie kieckę na wypadek, gdyby zaprosili na bal. Umieć się zapomnieć, nie tylko na chwilę. Do końca życia móc się oblać rumieńcem. W kuchni…

  • 10 filmów, które warto obejrzeć.

    Zima długa, jeśli lekko Ci się nudzi, polecam 10 filmów, które warto obejrzeć. Od lat emocjonuje mnie ceremonia rozdania Oskarów. Odkąd pamiętam, luty upływa mi w kinie. Staram się obejrzeć wszystkie filmy, które w danym roku zostały nominowane w kategorii „najlepszy obraz”. Tuż przed wielkim finałem typuję swoich zwycięzców w 5-6 najważniejszych kategoriach. Aktorzy pierwszo i drugo planowi, reżyser i film. Na rzecz filmu często porzucam książki, wyjście do kina stało się dla mnie rytuałem wychodzenia z domu i uwalniania…

  • Zupełnie nie jak przystało na nowoczesne matki, odrabiam z dziećmi zadania domowe. Ups.

    Bawią mnie deklaracje matek, które głośno postulują, że nie odrabiają z dzieckiem prac domowych, bo to przecież nie ich praca, a one same już do szkoły chodziły. Chwalenie się, że nie wiem, jak nazywa się nauczycielka mojego dziecka, ani co ono aktualnie w szkole robi, nie jest w moim stylu. Takie podejście według mnie wcale nie uczy odpowiedzialności, a jest jedynie formą dziwnie pojmowanego lenistwa, braku uwagi i cholera jeszcze wie, czego. Odrabianie z dzieckiem zadań nie jest oznaką nadopiekuńczości rodzica, a raczej jego zorientowania na dziecko…

  • Dzieci wychowywane przez ekran.

    Poczekalnia u lekarza. Dwulatek nieruchomo wgapiony w ekran, od 40 minut ogląda dwóch nastolatków, którzy rozpakowują jajka niespodzianki.  Restauracja. Rodzice, wraz ze znajomymi, pogrążeni w wesołej rozmowie. Obok trójka dzieci, w różnym wieku, przyklejona do agresywnej kreskówki, puszczonej na tablecie. Samochód. Na tylnym siedzeniu dziesięciolatek i ośmiolatka, pogrążeni w świecie gier. Z słuchawkami na uszach, żeby za bardzo nie przeszkadzać. Zakupy. W koszyku, oprócz chleba i mleka, roczne dziecko z telefonem w ręce. Dom. Cała rodzina je kolację przed telewizorem. Telefon. Obok poczty, prognozy i wiadomości, trzydzieści aplikacji z grami…

  • Kieszonkowe dla dziecka – kiedy i ile?

    Temat kieszonkowego powraca w wielu rozmowach i wiadomościach, które otrzymuję. Tak więc w końcu poruszam ten temat. Kieszonkowe dla dziecka – kiedy i ile? Jestem absolutnie za dawaniem dzieciom kieszonkowego, a tym samym uczenia od najmłodszych lat gospodarowania pieniędzmi. Kieszonkowe uczy dzieci wartości pieniądza. Tego, że droższe rzeczy wymagają cierpliwości i oszczędzania, tego, że przyjemności kosztują, nie każde zakupy kończą się kupieniem czegoś dla siebie, a rzeczy mają swoją cenę, jeśli więc je zniszczymy/zgubimy – utracimy je, a chcąc je ponownie zdobyć, będziemy…

  • Cierpię na nieuleczalną chorobę. Nazywa się rodzicielstwo.

    Mój umysł zamienił się w sieczkę. W jajko na miękko. W zawartość pieluszki niemowlaka. W pizzę ze wszystkimi składnikami. Nie mam nic do powiedzenia, bo jak tylko otwieram buzię, z moich ust wydobywa się bleee. Tak, wiem, że dzieciom trzeba tłumaczyć. Milion razy. A jak milion nie pomoże, to i milion pierwszy. Tak, wiem, że dzieci trzeba wychowywać, a nie tylko chować. Tak, wiem, że dzieci mają być przede wszystkim grzeczne. I ciche. W myślach, aby czasem nie przeszkadzać dorosłym, powinny zajmować się liczeniem baranów, żeby potem móc jeszcze szybciej zasnąć. Samemu…

  • Mój mąż robi to dobrze. Naprawdę dobrze.

    Bycie rodzicem nie jest zadaniem łatwym. Bycie matką jest bodaj najtrudniejszą rzeczą, jaką każdej z nas przyjdzie przeżyć. I fajnie jest mieć przy sobie faceta, który jest nie tylko wspaniałym ojcem ale i partnerem. I wie. Po prostu wie co robić. Mój mąż robi to dobrze. A Twój? Oprócz wszystkich tych chwil, kiedy zachwycamy się małymi stópkami, łykamy łzy wzruszenia i pękamy z dumy, w życiu z dziećmi są momenty testujące naszą cierpliwość, odzierające ze złudzeń i powodujące chęć wysyłki w kosmos. Siebie lub potomka, byle tylko nie jednocześnie….

  • Kto okrada Polskę?

    Czuję, że jestem na tropie grubej afery. Afery, która w końcu wyjaśni kto okrada Polskę!  Przez rok mieszkania za granicą człowiek sobie zapomina o niewygodnych szczegółach życia w ukochanej ojczyźnie, czy też w ogóle w innym kraju. Bo to tak jest, że się po prostu wypiera te pierdoły ze świadomości, pamiętając raczej to, co przyjemne i sercu bliskie. I potem człowiek mocno stęskniony wraca do kraju, a tu zonk. Nie będę pisała o polityce, ani o pracowaniu za karę, uwielbieniu do kolejek, ani nawet o skarpetkach do sandałów, białych kozaczkach i turbo solarze. Nie. Mam ochotę w bardzo…

  • Dramat pod Nanga Parbat. Wtyczka wyłączająca Internet znowu nie zadziałała.

    Chciałabym czasami, aby była wtyczka, która w wielu domach wyłączyłaby Internet. Coś w rodzaju filtra, który wykrywałby wszelką głupotę, szczególnie w tych najtrudniejszych chwilach, kiedy ważą się losy człowieka. Chciałabym, aby w takim momencie kanapowi specjaliści od wspinaczki górskiej, od wychowywania nieswoich dzieci, od życia pod cudzym dachem, od uczuć drugiego człowieka, mogli się zwyczajnie odpierdolić i nie mieć możliwości podzielenia się ze światem swoją opinią. Nie kumam. Nie kumam pasji zdobywania ośmiotysięczników. Nie rozumiem, mój wąski światopogląd tego nie ogarnia, choć w bardzo bliskiej…

  • Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Dylematy Matek Polek emigrantek.

    „A moje to umieją, a na pewno się nie starasz, pewnie Ci się nie chce, pewnie nie mówisz do nich po polsku, kto to widział, żeby dziecko nie mówiło w języku matki!” Te komentarze to codzienność Matek Polek emigrantek. A rzeczywistość bywa trudna i dużo bardziej skomplikowana. Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Jak trudne stoi przede mną zadanie przekonałam się dość boleśnie na przykładzie własnych dzieci, które trzy miesiące po przylocie do Australii złapały akcent i między sobą, w domu, przeszły na angielski. Moje małe polskie serduszko krwawiło, no bo jak to? 5…