Bądź egoistką.

Kilka tygodni temu namawiałam Was, żeby zrobić coś #dlasiebie. Akcja się udała, włączyło się w nią wiele osób. Było mnóstwo przykładów tego, co można zrobić z czystej miłości do siebie i potrzeby resetu. Można zjeść coś dobrego w miłym towarzystwie, wypić w spokoju kawę, zadbać o kondycję, poleżeć w wannie zażywając relaksującej kąpieli, przygotować zdrowe śniadanie, pomalować paznokcie, czy w spokoju przeczytać kilka stron książki. 

Zdziwiło i zaskoczyło mnie to, że na żadnym ze zdjęć nie pojawiło się nic materialnego. Jest to dla mnie budujące, że otaczam się ludźmi, którzy mają masę rewelacyjnych pomysłów na spędzenie kilku chwil tylko ze sobą i nie kosztują one ani złotówki. 

Mimo tego, że bardzo się staram dbać o siebie, ciągle o sobie zapominam. Codziennie od rana straszy mnie góra prania. Mam wrażenie, że ono nigdy się nie kończy. Albo trzeba wyprać, albo złożyć, albo wyprasować, albo powiesić. W końcu pokój, w którym mieszkają książki zamienił się w permanentną pralnię. Rzygam praniem. Dosłownie.

Jedzenie, wiadomo, musi być. I nie wypada, przecież skoro ja nie pracuję, a więc czytaj „siedzę w domu i paznokcie maluję”, żeby ten obiad czasem taki sam był jak wczoraj albo nie daj Bóg składał się tylko z zupy. Moja pięcioosobowa rodzina zjada tyle, że przeciętny człowiek tak załadowanego wózka w supermarkecie nie jest w stanie nawet uciągnąć! Odkąd przestałam pracować chwilowo robię zakupy w sklepach stacjonarnych, ale to się skończy, bo mam wrażenie, że codziennie stoję w kolejkach a i tak jedno z drugim lodówkę otwiera, z której wysypują się do wyboru maliny, jagody, czereśnie, truskawki i pyta „Mamo, a kupiłaś jabłka?” Patrioci się znaleźli. 

Sprawunki. Przecież skoro już tak w domu siedzę i nic nie robię, mogę spokojnie pomiędzy jedną a druga kawą pozałatwiać wszystkie domowe sprawunki. A więc skoczę do pralni chemicznej, z samochodem na przegląd czy zmianę opon na drugi koniec miasta 35 km przejadę, na pocztę awizo odebrać, do krawcowej spodnie zwęzić, do skarbówki Pit wyjaśnić, do apteki, do banku, ogródek obsadzę i z wilgocią w piwnicy zawalczę. Kupię wszystkim sandały (w tym celu zerknę do 8 sklepów, bo w jednym nigdy nie ma trzech par w rozmiarze 27) i prezenty na Dzień Ojca dla wszystkich Ojców w rodzinie, włącznie z Teściem i Mężem, którzy przecież dla mnie ojcami wcale nie są. Lista się nie kończy.

Z dziećmi do lekarza latam. A że dawno nigdzie nie chodziłam, to się tego nazbierało. Jeśli ktoś nie wie jak w praktyce wygląda huragan El Trojacco, zapraszam, w przyszły wtorek o 9.30 będziemy w Lux Med na Wadowickiej u dentysty. 2 godzinki czystej przyjemności i spojrzeń w stylu „No niechże Pani coś w końcu z tymi dziećmi zrobi!” lub „Co za matka wyrodna, bajki puszcza zamiast kreatywnie zagajać” albo „Bidusia, sama jedna z trójką dzieci. Na pewno ją zostawił i do młodszej poszedł!”

I w morzu tych wszystkich pierdół, które w żaden sposób mnie nie rozwijają, nikt mi za nie nie płaci, ba, nawet jakoś za nimi nie przepadam – stale zapominam o sobie. Nawet w trakcie tych dziesięciu dni, w których zachęcałam innych do robienia czegoś dla siebie, były aż cztery takie dni pod rząd, kiedy nie znalazłam ani momentu dla siebie. Po całym dniu nudnych, domowych obowiązków, kilku godzinach spędzonych z hiperaktywnymi dziećmi, padałam ze zmęczenia. Do tego stopnia, że nawet mi się nie chciało palcem ruszyć, żeby sobie choćby tą maskę na twarz nałożyć. 

Nie chce się tutaj żalić, bo przecież wiem, że jest nas takich miliony, ba, niektórzy mają jeszcze gorzej, bo do tych wszystkich obowiązków dochodzi wykańczająca praca, problemy finansowe, kłopoty rodzinne, choroby, czy absolutny brak wsparcia ze strony partnera. A życie niestety nie składa się tylko z przyjemności. To co tu wymieniłam to kropla w morzu obowiązków. I ja sama zdecydowałam się na taki sposób życia, był to mój świadomy wybór. Chęć stworzenia dzieciom prawdziwego domu. I dobrze mi z tym. 

Cel tego posta jest inny.

Piszę do Ciebie Aniu, Marto, Justyno. Bądź egoistką. Chociaż godzinę w tygodniu pomyśl sobie, że jesteś najważniejszą osobą na ziemi i zapomnij o całej reszcie. Usiądź wygodnie i zrób to, na co masz ochotę, co pozwoli Ci na chwilę oddechu od pędzącego świata i co da Ci odrobinę uśmiechu. I niech to nawet będzie milionowy raz oglądany odcinek Przyjaciół, ze stopami moczącymi się w solach, z błotną maską na twarzy i psiapsiółą na telefonie. Za codzienną batalię z rzeczywistością. Za opiekę nad domem. Za dawanie swojemu dziecku gwiazki z nieba. Za pracę, w której wypruwasz sobie żyły. Za to, że jesteś fajną babką. Dlatego, że coś Ci się od życia należy. Znajdź czas dla siebie. Jesteś tego warta.

Umowa stoi?

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

41 komentarzy

  1. Albo zaglądają do lodówki i mówią, że nic nie ma 😉 Obawiam się, ze ta godzina będzie u mnie możliwa dopiero, jak mały pójdzie spać. A wtedy już nie za wiele się chce:) Jak się jest rodzicem, to nagle czas zyskuje na wartości i niestety trzeba wybierać 🙂 Człowiek kalkuluje, czy aby warto poświęcić na coś całą godzinę. Spróbuję 🙂

    1. Ja wiem! Ale godzina to TAK krótko! Mnie to przeraziło! Musimy się postarać!

  2. Ja się strasznie staram, ale taak ciężko mi się rozstawać z tą moją małą kluską. A jak już ją sprzedam tacie, to mam wyrzuty sumienia! Ale wiem, że mi przejdzie, więc luz, póki co cieszę się tym stanem. No, i dzieci chodzą spać wcześnie, więc mam wieczory #dlasiebie

  3. Moi poszli na spacer, na 1,5h. Posprzątałam tak pobieżnie, wzięłam prysznic i posłuchałam muzyki. W spokoju, po raz pierwszy od 10 miesięcy. Choć kocham córkę nad życie to chyba było mi to potrzebne… Robienie czegoś bez „ogonka” uczepionego moich nóg 🙂

    1. Właśnie. Ja od początku mojego macierzyństwa słucham jedynie piosenek dla dzieci, a ostatnio jednej piosenki shakiry w kółko 😀 Niczego mi tak nie brakuje, jak po prostu posłuchania muzyki…

      1. Proszę napisz jeszcze, że odkąd rozszerzasz dziecku dietę jesz lekkostrawne rzeczy (czyt.: pozostałości po posiłku) 😉

          1. Zasadniczo moje też je wszystko… Ze szczególnym uwielbieniem chusteczek i paprochów z podłogi 😉

  4. ja to muszę się dosłownie z codzienności wypocić 🙂 zatem po całym dniu na obrotach mamusich i nieperfekcyjnej Pani domu 🙂 wskakuje w adidaski….i mam na wszystko WY…BIEGANE !!!:) ……..albo kąpiel, błotko na twarz i Mike Tyson….znaczy się do ręki …do poczytania. Mike Tyson. Moja Prawda – świetna książka 🙂 Polecam kompletnie nie związane z poradnikami o wychowaniu 🙂 ! Miłe intelektualne odcięcie!

  5. Umowa stoi! Dzisiaj kupiłam sobie kilka maseczek, balsmow i innych cudów. Będę sobie urządzać przynajmniej 2 razy w tygodniu domowe spa.

  6. Nasz maluch ma dopiero 6 tygodni (i jest tylko jeden :)) i na szczęście mam stosunkowo dużo czasu dla siebie. Dodatkowo mój kochany chłopak powiedział mi, że powinnam raz w tygodniu zrobić sobie „wolne” i zostawić mu go a sama pójść gdzieś i się odprężyć. Oby się ta propozycja utrzymała 🙂

      1. No taki mi się trafił. 🙂 Chyba mu się spodobało bycie tatusiem bardziej niż się spodziewałam. I cały czas powtarza, że nie chce abym została uwięziona przy dziecku tylko miała jeszcze czas dla siebie i swoje zainteresowania. Uważam, że każda z nas powinna tak mieć a ja mam to szczęście, że nie muszę o to walczyć.

  7. My z mężem mamy układ idealny, bo poza czasem na obowiązki i czasem wspólnym, pozwalamy sobie na czas tylko dla siebie. A to on pójdzie z Polcią do prababci, czy pojedzie do sali zabaw, ja zabiorę na drugi spacer, pojadę z nią do rodziców. Też o tym właśnie dziś pisałam-trzeba się zresetować, żeby nie zwariować 🙂 Ja ostatni weekend spędziłam na Open’erze i było super! 🙂

  8. Nigdy na nic nie było dla mnie lekarstwem sprzątanie. Chyba jestem jakaś ułomna. Ja też bardzo lubię chwile dla siebie i ciągle staram się tych momentów szukać. Z tego składa się życie.

  9. Wlaśnie zaplakana szukam siły w sieci. trzecie dziecię osiagnelo rok i 3 miesiace, posrod tych wszystkich obowiazkow, wariactw, pracy i codziennej bieganiny wreszcie postanowilam zrobic cos dla siebie- tydzien temu wrocilam do jazdy konnej. Zaplanowalam sobie godzinke tygodniowo, fakt, z dojazdem i oporzadzeniem konia robi sie z tego 2 godziny i co…? Juz dzis, czyli nieco przed wyjsciem juz zmagam sie z niezrozumieniem i obrazą tesciowej, poniewaz pogoda piekna, a maz zadzwonil po rodzinie rano i skrzyknal grilla- przy czym informowal ze mnie nie bedzie. Pojechal po zakupy ja dzwonie organizacyjnie do tesciowej , ta pyta czy nie moglabym sobie dzis tej jazdy odpuscic- odpowiadm ze nie, poniewaz i tak trudno sie tam wbic w termin i zaplanowalam to juz duzo wczesniej, a ta w odpowiedzi: to po co my tam w ogole przyjezdzamy.. eh. Nadmienie ze naprawde cxesto sie widujemy- kilka razy w tygoniu , tym bardziej ciezko mi zrozumiec, ze ona- kobieta, nie rozumie mnie. Chociaz z drugiej strony, sama tez nigdy nic dla siebie nie robiła, dopoki nie poszka na emeryture . To smutne. Czuje sie winna i niezrozumiana. Wczesniej walczylam z mezem, a teraz kiedy on sie z tym pogodzil, musze cos udowadniac reszcie rodziny. JA TEGO NAPRAWDE POTRZEBUJE!!!! Juz raz zaliczylam kompletne dno depresji- wiecej nie chce. Szybko o tym zapominaja. A tacy byli wtedy wyrozumiali 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *