• Krótka historia o tym, jak wszyscy daliśmy się złapać na dziecko.

    Krótka historia o tym, jak wszyscy daliśmy się złapać na dziecko jest naprawdę bardzo krótka. Otóż nawet jeśli masz jakieś obawy co do wychowania dzieci, wszyscy naokoło albo Cię straszą „jak będziesz mieć dzieci, to dopiero zobaczysz”, albo namawiają, bo „dzieci są super”. W końcu stwierdzasz, że już nie dasz rady dłużej opierać się reklamom słodkich ciuszków, nie potrafisz już znaleźć odpowiedzi na zadawane przy każdej okazji pytania ciotki Gieni, a po cichu sobie myślisz, że Ci, co z dziećmi sobie nie dają rady, to na pewno…

  • Nicnierobienie.

    Z każdej strony rodziców atakują informacje o tym, jak rozwijać dziecko. Możliwości wspierania jego talentów, profilaktyka wielu zachowań, nauka rozmaitych umiejętności, pożyteczne spędzanie czasu, rozmaite zajęcia dodatkowe – oferta dla rodziców i ich dzieci jest w naszych czasach nieograniczona. Popadamy w skrajności, wtłaczając nasze dziecko w napięty grafik zajęć. Nie ma czasu na nicnierobienie. A i tak mamy wyrzuty sumienia, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto całą sobotę spędza pomiędzy basenem, piłką, judo, plastyką i baletem. Tymczasem doba trwa…

  • Odpuściłam.

    Odpuściłam. Przestało mi zależeć na byciu jakąś. Najbardziej teraz zależy mi na byciu sobą. I wiesz co? Jest mi z tym fantastycznie. To się zaczęło już bardzo dawno temu. W czasach, kiedy za moje życie odpowiadały przekonania rodziny, nauczycieli i innych osób ze środowiska, w którym się wychowałam. Koniecznie trzeba było na przykład mieć prawo jazdy w wieku 17 lat, choć jasne było, że własnego auta nie zobaczysz przynajmniej przez najbliższe 5 lat. Ale egzamin na prawo jazdy zdawali wszyscy, no więc ja też. Zdałam za pierwszym razem, choć o prowadzeniu miałam…

  • Największe wady Polaków.

    Możliwe, że mogłam taki post napisać już dawno temu, ale nie brzmiałby on tak autentycznie jak teraz, kiedy mieszkam poza Polską i codziennie stykam się z mentalnością bardzo od naszej różną. Największe wady Polaków stają się ewidentne w zetknięciu z inną kulturą. Nagle się okazuje, że można inaczej, lub wręcz odwrotnie – nawet na końcu świata w wielu kwestiach ludzie się między sobą nie różnią.

  • Kobiety nie są niczemu winne.

    Kobiety nie są niczemu winne i słabo mi jest, kiedy czytam komentarze, słyszę głośno wypowiadane opinie o matkach, żonach i kochankach. To, że jakiś mąż okazuje się po ślubie palantem, to na pewno wina matki. No przecież – źle go wychowała. To, że chłop nie potrafi w domu palcem kiwnąć? Też wina matki, nie nauczyła, pod nos podstawiała, to teraz kaleka. Dorosły facet, myślący samodzielnie nie potrafi sobie kanapki sam zrobić i majtek uprać i za to wini się matkę! Ludzie! To, że gość okazuje się totalnym nieporozumieniem to oczywiście,…

  • Co trzyma nas przy życiu.

    Cholernie trudna ta praca matki. Do momentu, kiedy każdej pojawia się myśl, że to nie może być takie niewyobrażalnie ciężkie. Co trzyma nas przy życiu? Czy ten pierwotny instynkt? Czy nieskończona miłość? Odliczanie do 20 i nadzieja, że jutro będzie lepiej? Czy w końcu ten jeden uśmiech, wynagradzający niejedną nieprzespaną noc?  Jest ciężko, nie boję się tego tutaj przyznać, że życiu matki nie jest łatwo. Macierzyństwo nie jawi mi się codziennie w kolorach tęczy. U mnie w domu na stałe jest tornado. Może nawet tsunami, z którego ja od czasu do czasu wyrywam się na brzeg, ale głównie podtapia…

  • Kobity, dajcie chłopu wyjść z domu.

    Czyta mnie bardzo wielu mężczyzn. I proszą, żebym napisała o czymś, czego w domu nie potrafią skumać, pokonać, wytłumaczyć. Poznają mój blog, bo partnerka podsunęła, bo się razem pośmiali, coś przemyśleli, więc Panowie piszą, z nadzieją, że może ja pomogę. A przecież ja do pomocy jestem pierwsza. Dziś będzie lekko, ale przesłanie ważne. Kobity, dajcie chłopu wyjść z domu. Te męskie prośby mnie czasami rozczulają, bo ja mam ochotę pod każdym swoim tekstem napisać, że moje pseudo porady KONIECZNIE trzeba skonsultować ze specjalistą, przecież co ja tam wiem. Ja mam dyplom…

  • Rodzina.

    Żyję w bardzo tradycyjnej rodzinie. Mam męża, troje dzieci, których urodzenie zaplanowałam. Ale taki model rodziny, choć wciąż najpopularniejszy, ustępuje miejsca… po prostu rodzinie. Bo rodzina jest tam, gdzie jest dziecko i rodzic, gdzie jest miłość rodzicielska i to dziecko ma kogoś, kogo może nazywać rodzicem. I wcale nie tylko wtedy, kiedy na tą rodzinę składa się mama i tata. Znam i samotne matki i samotnego ojca. To też rodzina, choć niepełna. I mimo tego, że zgadzam się z poglądem, że dzieciom potrzeba obojga rodziców, że dziecko powinno…

  • Czy Australia to naprawdę raj na ziemi?

    Odkąd pół roku temu wyjechałam do Australii, codziennie dostaję pytania jak przenieść się do tego raju. Czy Australia to naprawdę raj na ziemi? Czy to prawda, że to właśnie tutaj „można żyć nie umierać”? Po pierwsze – aby móc znaleźć się w tym raju, trzeba przejść bardzo skomplikowany, kosztowny i czasochłonny proces aplikacji o wizę. Nawet w mojej sytuacji, żony Australijczyka i matki, było nie było, trzech Australijczyków, ten proces kosztował ponad 20 tysięcy złotych i trwał prawie rok. Aplikacja pozbawia wszelkich złudzeń – Australia…

  • Co powiedziałam, kiedy moja sześcioletnia córka poprosiła o biustonosz?

    Co powiedziałam, kiedy moja sześcioletnia córka poprosiła o biustonosz? Po pierwsze pomyślałam „to już”??? Sześciolatka chce biustonosz? Mówi się, że prawdziwe schody w wychowaniu dzieci zaczynają się z wiekiem, na zasadzie – małe dzieci, małe problemy. Według mnie problemy to się zaczynają od dwóch kresek na teście, ale co ja tam wiem. Mam trojaczki, więc, jak powszechnie wiadomo, mam łatwiej, bo przecież razem się bawią, a ja mogę wtedy wypoczywać, leżeć i pachnieć. A jak obiad ogarniają! Jedno zupę, drugie deser, trzecie drugie danie. Luz. Problemy z dziećmi…