Nie zadawaj pytań, nie usłyszysz kłamstw. Dialogi rodzinne.
Dawno już nie było rodzinnych dialogów. Ale oczywiście skrupulatnie zapisuję i oto są. Chciałam tylko nadmienić, że moje dzieci mają pięć lat i to, jakie mają gadki, nieustannie mnie zadziwia. Doprawdy nie wiem, skąd to biorą i po kim to mają.
I przypominam Wam, że zapisywanie takich dialogów jest rewelacyjnym pomysłem. Dialogi rodzinne odżyją na każdej rodzinnej imprezie i obudzą miłe wspomnienia. Oczywiście jeśli macie ochotę, możecie podzielić się śmiesznym dialogiem z Waszego domu w komentarzu pod tekstem.
– Emma, proszę zapij pasy – mówi tata.
– Nie dam rady. Przecież nie mogę być ekspertem we wszystkim! – odpowiada.
♥
Mamy sąsiada, przemiłego, starszego pana, który codziennie z laską spaceruje naszą ulicą, zawsze głośno mu się kłaniamy i wymieniamy serdeczności. Pewnego razu zamykam właśnie okno, kiedy Emma z tyłu komentuje:
– Bardzo lubię tego pana, tylko szkoda, że zawsze chodzi w tej samej koszulce!
♥
W aucie mąż wyjaśnia dzieciom działanie świateł i przypomina, że czerwone znaczy stop.
– Czyli na czerwonym nie wolno jeździć, tak? – dopytuje Nina.
– Nie, absolutnie nie wolno.
– Ha, a mama wczoraj przejechała na czerwonym jak się spieszyliśmy do przedszkola!
♥
All inclusive w Grecji, trwa wyścig o naleśniki na śniadanie. Mąż szepce do ucha:
– Powiedz tej pani za mną, że tak blisko mnie stoi, że mój łokieć jest pomiędzy jej piersiami. Jeśli liczy na podryw, musi Cię spławić.
♥
Na tych samym wakacjach widzimy parę obśliniającą się na basenie. Mąż wzdycha:
– Ach, te zakochane pary, młodzi kochankowie. I pomyśleć, że dzieci to wszystko zrujnują.
♥
W drodze na wakacje przystanek w maku. Właśnie kończymy, kiedy na placu zabaw inna mama zapala papierosa i woła do swojego dziecka „dopijasz tą colę”? Emma odwraca się na pięcie i łaskawie informuje Panią:
– Papierosy są niezdrowe, a takie małe dziecko nie powinno pić coli! Prawda mamusiu????
♥
Padają pytania o to, skąd biorą się dzieci. Pokazuję więc obrazki, analizujemy anatomię, wyjaśniam, jestem akurat przy ciąży, kiedy Nina dopytuje:
– I tylko kobiety mogą rodzić dzieci?
– Tak, tylko kobiety – wyjaśniam.
– Na pewno?
– Tak, na pewno, a czemu pytasz?
– Bo mnie urodził tatuś!
♥
Kochanie, wyglądasz w tej sukience jak prawdziwa dama – mówię do Emmy.
– A kto to jest dama, mamusiu? Czasami nie ktoś, kto jest ciągle grzeczny?
♥
Robimy szybki wyścig na hulajnodze, lekko nie nadążam. Wyprzedza mnie Dominik i z miną trenera-sadysty oświadcza:
– Widzisz mamusiu, musisz ćwiczyć swoje nóżki, jeśli nie chcesz być starym dziadem!
♥
– Na pewno nigdy się nie wyprowadzę i nie będę mieć dzieci! – oświadcza Emma.
– Ale dlaczego?
– Bo żeby mieć dzieci musieliby mnie pokroić, a to na pewno bardzo boli!
♥
Dominik woła z łazienki:
– Mamusiu, muszę się uczesać, gdzie jest grzebacz?
♥
Wchodzimy do dermatologa (tego samego, którego od progu Emma poinformowała, że wyskoczyło jej coś czerwonego, ale nie wie co, po czym spytała „czy Ty wiesz”?), po krótkim wywiadzie lekarz każe się rozebrać.
– Spodenek nie ściągnę! Nie wolno! Tam ogląda tylko mama i tata! – sprzeciwia się Emma.
– Kochanie ale ja tu jestem, wszystko w porządku, przy mamie możesz. – uspokajam dziecko.
Emma się nachyla i teatralnym szeptem oświadcza:
– Nie mamusiu, nie mogę ściągnąć spodenek, bo dziś rano zapomniałam włożyć majtki, hihihihi.
♥
Dzieci o 6 rano w sobotę szurają na dole meblami, słychać jęki i dziwne odgłosy. Pytam męża:
– Jesu, co oni tam robią??
Jeszcze zaspany odpowiada:
– Nie zadawaj pytań, nie usłyszysz kłamstw.
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:
– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

Mamy aktualnie remont w domu mój 5 latek do Panów z ekipy: „a Pan wie że dziadek to tak na prawdę jest tata mojej mamy a Babcia to jest mamą mojej mamy”
I co, wiedział? 🙂
Troszku się zdziwił 😉
Mój 4latek dostał książeczkę z zagadkami-ilustracje i do tego krótki wierszyk zagadka, jako że nie potrafi jeszcze czytać(o zgrozo?) zaczął sam wymyślać teksty. Opisuje tacie: jest żółta, pływa po jeziorze, tata zgaduje-łódka? -nie, motorówka? -nie, kajak? -nie! no tato, czy ty widziałeś kiedyś kaczkę?!!
I jeszcze sytuacja sprzed roku, młody do babci – mama jest dziewczyną i ty też jesteś dziewczyną a babcia nieopatrznie się wyrwało – wnusiu ja to już taka stara baba jestem, jakiś czas później bawią się razem w chowanego, babcia siedzi za kanapą a młody krąży po domu i mruczy pod nosem – gdzie ta stala baba się schowała?(!!)
Hahahahahahaha, stara baba mistrz! Moje dzieci też nie kumają, że stara baba z książeczki to nie to samo, co Pani na ulicy!
„Nie mamusiu, nie mogę ściągnąć spodenek, bo dziś rano zapomniałam włożyć majtki, hihihihi” – mistrzyni 🙂
To było o 18.30, a ja się od rana nie zorientowałam 🙂
Tym razem mąż przebił wszystko? to co- MAJĄ TO PO OJCU???
No nie wiem, chyba??? 🙂
uwielbiam takie teksty 🙂
z mojego podwórka:
zamówiliśmy pizzę, a mój mąż wziął sobie małą Pepsi. Przyjechał dostawca, drzwi otworzyła moja 7-letnia córka, wzięła od Pana Pepsi i mówi: czy Pan wie ile to ma cukru?
No cóż, podejrzewam, że Pan nie wiedział. Swoją drogą super to jest, że dzieciaki są teraz takie otwarte. Dadzą sobie w życiu radę.
Czytam… I płaczę ze śmiechu 😀
Mój synek 2,5 roku wczoraj podczas podróży samochodem:
-Mamoooo! Cionik. Jaki ma kolol?
– Zielony.
– Nie, ziónty.
-Zielony skarbie.
– Ziónty.
– Okay, żółty.
– I po cio mówiś ze zieony?