Dekalog fajnej mamy.

Dekalog fajnej mamy to taka lista do powieszenia na lodówkę. Szkoda, że nie miałam jej kilka lat temu. Nadal walczę z niektórymi punktami (szczególnie 6!), ale większość, odkąd weszła mi w krew, pomaga przeżyć każdy dzień.

1.       Szanuj siebie. Odpoczywaj, naucz się asertywności, nie rób z siebie poświęcającej się niewolnicy, nigdy nie zapominaj o sobie. Macierzyństwo nie kończy się na czasie, kiedy oduczysz dziecko sikać w pieluchy, czy odbierzesz mu smoczek. Macierzyństwo to całe życie zmartwień, stania za Twoim dzieckiem i wspierania go, nawet wtedy, kiedy dawno już przerośnie Cię o głowę. Musisz być silna, szczęśliwa i zadbana, aby móc pomagać innym. Twoje życie to też Twoje hobby, rozwój, praca, Twój czas, równie ważny jak bliscy czy dom. Choć dzieci wypełniają życie po brzegi, koniecznie poszukaj miejsca na inne rzeczy, na których Ci zależy. Rób je bez poczucia winy.

2.       Każde dziecko jest inne. Jest jeden Kacperek, Stasiek, Antek i Zuzia. I jesteś na świecie tylko jedna Ty, mama Kacperka, Staśka, czy Zuzi. Razem tworzycie wyjątkowe połączenie. Nie porównuj. Ani Twojego dziecka do innych dzieci, ani siebie do innych matek, ani swojej rodziny do tego, co dzieje się w innych domach. Co jest z tym nieodłącznie związane, nie oceniaj innych matek. Karma to franca, zawsze atakuje ze zdwojoną siłą i w najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętaj o tym szczególnie wtedy, zanim powiesz do innej matki „Moje dziecko nigdy…”. Bądź pewna, że przy najbliższej okazji zrobi tak sto razy.

3.       Nie słuchaj bezmyślnie poradników, teściowych, koleżanek. Cudze dzieci zawsze wszystko robią lepiej, szybciej, są mądrzejsze, grzeczniejsze, nie wygrasz z tym. Słuchaj intuicji, obserwuj, wszystkie metody dopasuj do siebie i do Twojej wyjątkowej sytuacji. Doświadczenia nie da się kupić, a matczyna intuicja jest bezcenna. Skoro w tym wyścigu nie da się wygrać, po co w ogóle brać w nim udział? 

4.       Nie ma idealnych matek. Nie oczekuj tego, że wszystko zrobisz najlepiej, bo to zwyczajnie niemożliwe. Każdy człowiek ma wady i się potyka. Odniesiesz małe zwycięstwa, ale będą dni, kiedy będziesz waliła głową w ścianę. Nie ma też idealnych dzieci. No chyba, że w Internecie (lub cudze). Pamiętaj jednak, że cudne obrazki perfekcyjnych dzieci to tylko wizja, nie widzisz kulis i tysiąca ujęć, potu i stawania na głowie dla tego jednego ujęcia. Ten jeden słodki uśmiech dziecka ze zdjęcia może być jedynym takim momentem w ciągu całego dnia fochów i grymaszenia. Wystarczy, że zrobisz coś dobrze. W inne dni wystarczy, że po prostu coś zrobisz. Sukces to droga, a macierzyństwo to wyprawa na Everest, która nigdy się nie kończy.

5.       Dzieci kochają być brudne. Nie ma porządku w domu, w którym mieszkają dzieci. Pranie nigdy się nie kończy. Lodówka zawsze jest pusta. Tak po prostu jest. Niebo jest niebieskie, a podłogi lubią się lepić. Po co się tym zamęczać?

6.       Porzuć poczucie winy i wieczne wyrzuty sumienia odpuść. Jesteś człowiekiem, to oczywiste, że zdarzy Ci się zrobić coś źle, zapomnieć, wykazać się brakiem cierpliwości, krzyknąć, czy pomyśleć o 13, że chciałabyś, aby Twoje dzieci poszły już spać. WSZYSTKIE tak mamy! Dzieci bywają wymagające i męczące. Masz prawo do narzekania, zmęczenia, frustracji. Te emocje są potrzebne i współistnieją z niewyobrażalną miłością do dziecka.

7.       Nie wygrasz każdej walki. Czasami zamiast łez i rozczarowania, potrzebujesz dystansu i humoru. Pośmiej się z dzieci, z siebie, z absurdalnych, nieprzewidywalnych sytuacji, z rzeczy, które powtórzysz milion razy, z obcych ludzi, którzy będą wiedzieli lepiej jak wychować Twoje dziecko, z przedszkolnych chorób, z odpieluchowania. Odrobina humoru i podejścia do macierzyństwa na zasadzie „może być”, pomaga. Szczęśliwe matki mają szczęśliwe dzieci.

8.       Doceń moment. Życie to nie wyścig, nie ma wygranych. Musisz czasami zwolnić, żeby móc zobaczyć postępy swoich dzieci, posłuchać ich śmiechu, dojrzeć nową zmarszczkę na twarzy ukochanej osoby, docenić swoje doświadczenie. Trzeba czasami odetchnąć, aby zobaczyć swoje małe zwycięstwa i efekty własnych starań i ogromnego wysiłku, który wkładasz w wychowanie człowieka. Twoje dziecko tylko raz będzie miało 3 miesiące czy dwa lata, raz postawi pierwszy krok i nauczy się kolędy. To się już nigdy nie powtórzy.  

9.       Dzieci są na chwilę. Kiedyś nie będziesz już pamiętała o co właściwie była awantura, czy to przez zbity kubeczek, czy rozsypany cukier. Nie będziesz pamiętała ani jak bardzo byłaś zmęczona, kiedy Twoje dziecko było w pieluchach, ani setek nieprzespanych nocy. To wszystko minie, a jedne problemy zastąpią kolejne. Z gąszcza trudnych dni i tak zapamiętasz zawsze te dobre chwile. I będziesz żałować, jeśli swoich priorytetów dobrze nie poukładasz.

10.   Macierzyństwo to najpiękniejsza życiowa przygoda. Tak więc jak i w podróży – trzeba zapiąć mocno pasy, założyć wygodne buty, przygotować się na wszelkie ewentualności i krzyknąć „ahoj przygodo”! Miej dystans do napotkanych trudności i zamieniaj je w wesołe wspomnienia, czerp z doświadczeń i życiowych prawd, których nauczysz się po drodze. Mądrze wybierz sobie kompanów tej wspaniałej przygody, proś o pomoc, słuchaj wskazówek tych, którzy byli tam przed Tobą, ale szczyty zdobywaj po swojemu. I przede wszystkim ciesz się z każdego nowego dnia, być może kiedyś powiesz, że macierzyństwo to najlepsze, co Cię kiedykolwiek spotkało.

Zdjęcie – Dagmara Godleś.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

5 komentarzy

  1. Wow. Jak zwykle w punkt! Dodajesz mi mnóstwo siły. Jestem mama „tylko” bliźniaków i od 10 miesięcy nie przespałam całej nocy i ten dekalog już dzisiaj zawiśnie na mojej lodowce. A 6 stycznia pakuje rodzine i jedziemy do Krakowa. Muszę Cię poznać. Do zobaczenia.

  2. Mądry dekalog.Widac, że napisała go doswiadczona mama:-)
    Jestem mamą, 21 latka, studenta. Jego dzieciństwo przypadło na czasy z epoki kamienia lupanego czyli bez Internetu.Nie było gdzie poczytać takich dobrych tekstów.
    Zdecydowanie potwierdzam, ze macierzyństwo zmienia diametralnie oblicze z chwilą gdy dziecko idzie do szkoły.
    Problemów nie ubywa, one po prostu rosną wraz z dzieckiem.
    Porównaj na przykład lepką podłogę, brak czystych getrow czy skleroze dotyczącą owoców, których zapomniałaś do przedszkola, z problemem pt „Mamo, jadę autem na imprezę, wrócę… Jak wrócę”.
    Wyobraźnia zaczyna pracować.Twoje dziecko po raz pierwszy siada samodzielnie za kierownicą i na dodatek towarzyszyć mu będą rozbawione nastolatki, być może towarzystwo pasażerów bedzie na rauszu?
    Wychowywalas go na rozsądnego człowieka, ale czy nie straci głowy?
    Inna sytuacja:sesja egzaminacyjna na studiach, ostatni termin.Czujesz, ze twoja głowa to dziś totalna jajecznica, a masz w pracy tego dnia ważną prezentację…
    Kolejne stresy?Zniechecony brakiem powodzenia na sesji ( sam wybral kierunek bez nacisku z naszej strony), oswiadcza nam, że bedzie zdawał na totalnie nowy kierunek, o który prosilismy by przemyślał w czasie gdy był w LO.Mowy nie było!!! Wtedy.Teraz zmienił zdanie.I chce wyjechać na studia 500 km od domu, choc w pobliskim Krakowie nie brak prestizowych uczelni.
    A co powiesz na problem pt:”Mamo, dlaczego ja sie zawsze zakochuje w nieodpowiednich dziewczynach?”
    Obawiam sie, że pobudka o 5 rano w sobotę wysiada przy takiej konkurencji.Bo student wraca czesto z imprezy o 3 nad ranem i uwierz, kiepsko sypiamy zanim niexwroci do domu…
    Dodam, ze na wlasne zyczenie synieszka na stancji alexw weekendy lubi wpaść do domu.
    Nadrabiamycwtedy wszystkie zaległości w opowiescuach,cech, lepiej go było mieć w domu.
    Ale przecież dzieci nie należą do nas i trzeba dac im wolnosc by mogly rizqinac skrzydła…
    Ps jak mlody był malutki, mąż wyjezdzal na delegacje za granicę, np do USA na 6 tygodni czy do Japonii.
    Bylam wtedy z dzieckuem sama, bo rodzine mamy 82 km od miejsca zamieszkania….
    Pozdrawiam ciepło, dasz radę bo klucziwe jest tu poczucie humiru, wlasne lasje i dystans

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *