100 rzeczy, które myślisz o innych rodzicach.

Nauczyliśmy się porównywać, rywalizować, zazdrościć i oceniać. Takie czasy. Najbardziej w tych czasach cierpią rodzice, szczególnie matki.

Bo dziecko to przepustka. Z jednej strony do tajemnego klubu mam, w którym jedno spojrzenie wzniesionych oczu w górę to klucz do zrozumienia kontekstu – ząbkuje, nie śpi piątą noc pod rząd, wiesz jak jest. To jedno spojrzenie zjednuje nam od razu sojuszników. Każdy, kto ma dzieci powtarza przecież pewne schematy. Bolączki, ale i radości, często są takie same. Mimo tego, że wszyscy w pewnym momencie przeżywamy dokładnie to samo, od zachwytu nad małą stópką, po obłęd w trakcie ząbkowania, mamy swoje, jedyne, najlepsze metody. Obraz rodzicielstwa, który jest tylko nasz i zwykle zdaje nam się najlepszy. Nic dziwnego, w końcu chcemy wierzyć, że to, co robimy, jest słuszne, szczególnie, że chodzi o dobro, zdrowie i szczęście naszego skarbu. Zupełnie niepotrzebnie teorie innych rodziców wydają nam się zamachem na nasz światopogląd. Tak, jakby głos w naszej głowie podpowiadał, że to, że ktoś robi inaczej niż my, oznacza, że nasze metody nie są dobre, a w konsekwencji – nie jesteśmy dobrymi rodzicami. A przecież wszyscy zostaliśmy kiedyś wrzuceni na głęboką wodę rodzicielstwa. I każdy z nas próbuje jakoś przeżyć, bezpiecznie dobijając do kolejnego brzegu. I kiedy już widzimy nawet horyzont, dziecko znienacka wkracza w kolejny etap rozwoju, a my znów toniemy.

Nawet jeśli czasami niezamierzenie i nieświadomie, poddajemy innych rodziców stałej ocenie. Szczerze sobie odpowiedz na pytanie – ile z tych scenariuszy pojawiło się w Twojej głowie w minionym roku? Nie ważne po której jesteś stronie i które metody wychowawcze są Ci bliskie. Na pewno nie jeden raz dane Ci było pomyśleć, powiedzieć albo usłyszeć zdania z poniższej złotej setki.

100 rzeczy, które myślisz o innych rodzicach (piszę w formie mama, bo to my najczęściej jednak sobie tą krytykę serwujemy).

1. Czy ona ma na sobie piżamę?
2. Czy nie mogłaby od czasu do czasu umyć włosów?
3. Urodziła już cztery miesiące temu, a nadal jest strasznie gruba.
4. Znowu w ciąży? Ledwo z jednym daje radę.
5. Okropnie brzydki ten wózek.
6. Nie rozumiem, dlaczego ubiera dziewczynkę w takie bure kolory.
7. Jak mogła takiemu maluszkowi przebić uszy?
8. Nie pozwoliłabym mojemu dziecku tego jeść!
9. Czy ona nie wie, że Kubuś to sam cukier?
10. Troje dzieci i planują kolejne? Patologia.
11. Kiedy następne? Chyba już pora!
12. Nie wierzę, że pozwoliła córce zafarbować włosy!
13. Karmi piersią dwulatka? Niewolnica!
14. Nie wierzę, że karmi mlekiem modyfikowanym, na pewno za szybko się poddała.
15. Nie szczepi, no jasne, zaraz wszyscy umrzemy na gruźlicę.
16. Nigdy nie pozwoliłabym mojemu dziecku na takie spazmy w miejscu publicznym.
17. Ale jej się powodzi! Niania, babcia, palcem sama nie rusza!
18. Nie mogę już znieść tego jej narzekania, przecież ma tylko jedno dziecko.
19. Jakie to niewychowawcze pozwalać dziecku spać w łóżku razem z rodzicami!
20. Nie daje dzieciom słodyczy, odbiera im dzieciństwo!
21. Jedno dziecko po drugim, szalona!
22. Pieluchy tetrowe? Czy to średniowiecze?
23. Czemu sama nie gotuje? Czy nie wie, że te słoiki to świństwo?
24. Nie wiem po co ona prasuje te małe ciuszki! 
25. Czemu ona nie weźmie go to fryzjera? Chłopczyk z długimi włosami? Wygląda jak dziewczynka!
26. Karierowiczka! Takiego maluszka oddać do żłobka.
27. Mogłaby mu dać spokój chociaż na placu zabaw.
28. Takie zimno a ta dziecko bez czapki wypuściła.
29. Dwa lata i jeszcze sika w pieluchy, pewnie jej się nie chce uczyć.
30. Dwóch synów? Pewnie się stara o dziewczynkę.
31. Pozwala dzieciom oglądać Kucyki Pony, to taka debilna bajka!
32. Jasne, zamiast się dzieckiem zajmować, posadź go przed komputerem!
33. Co z niej za matka, pozwala dziewczynkom bawić się autkami i mieczami.
34. Mogłaby trochę oszczędzić i posłać go to prywatnego przedszkola, przecież wiadomo, że jest dużo lepsze.
35. Na pewno daje mu tylko chipsy i lizaki, dlatego nie lubi warzyw.
36. Co ona robi jak tak cały dzień siedzi w domu? Umarłabym z nudów.
37. Karmi go tylko tymi papkami, przecież w słoiczkach jest większy wybór!
38. Szczepi na wszystko, co to za bezmyślne ryzyko!
39. Ona jest strasznie nieczuła, nie pozwala dziecku ze sobą spać.
40. Jej mały je tyle słodyczy, że chyba za niedługo mu wszystkie zęby wypadną.
41. Pampersy? A gdzie ekologia?
42. Taka śliczna dziewczynka, a tak ją oszpeciła tą fryzurą.
43. W ogóle nie ma żadnych ambicji. Tylko siedzi w domu i w kółko te zupki i kupki.
44. Takiej to dobrze. Siądzie na placu zabaw i gazetę czyta a dzieci puszczone samopas!
45. O, patrz, jaka paniusia. Włosy zrobione, tipsy, rzęsy długie. Od razu widać, że nic w domu nie robi.
46. Zniewieściały ten jej syn, bawił się ostatnio Barbie.
47. Jak mogą posyłać dzieci do tej snobistycznej prywatnej szkoły?
48. Moje dzieci nie będą jeździły na kolonie!
49. Ale z niej leń, na całe lato wywiozła dzieci do dziadków.
50. Szkoła Montessori? Czy ona nie wie, że tam niczego nie nauczą?
51. Te ciuchy to pewnie od siostry, wyglądają na używane.
52. Czemu nie nosi go w chuście? Od razu by mniej płakał.
53. Biedne dziecko, ciągle z katarem.
54. Gdyby poświęcała mu więcej uwagi, nie byłby taki niegrzeczny.
55. Nie wiem jak można zdecydować się na kolejne dziecko w jej sytuacji.
56. Cesarka? Nie chciało jej się pewnie rodzić.
57. Ale się zapuściła w tej ciąży! Wygląda jaj hipopotam!
58. Z koleżankami do spa jedzie? Wyrodna matka!
59. Że też się nie boi z ojcem dzieci tak stale zostawiać!
60. Na wakacje z dziećmi nad morze? Będzie ciągle padało!
61. W ciąży nie powinna latać samolotem. 
62. Moje dzieci chodzą na pianino, karate, balet, angielski, robotykę i chiński, a jej?
63. Troje dzieci! Musi być wykończona!
64. Ta jej córka strasznie drobna, może chora?
65. Mogłaby w końcu znaleźć prawdziwą pracę, a nie ciągle siedzieć w domu, jej dzieci są już duże.
66. Nie upiekła nic na zebranie, pewnie jej się nie chciało, a może nawet nie umie?
67. Czy ona nie jest za stara na kolejną ciążę?
68. Moje dziecko w tym wieku już samo siedziało.
69. Jak mogła dać tak dziecku na imię? Okropne!
70. Strasznie ją ubiera, ta opaska zasłania dziecku oczy!
71. Nie była jeszcze z synem u dentysty, nie wiem na co ona czeka?
72. Czemu go nie przebierze? Ma plamę na podkoszulku!
73. Mogłaby od czasu do czasu z Ojcem dzieci zostawić.
74. Nic w ciąży nie przytyła. Pewnie się odchudzała!
75. Za granicę z takim małym dzieckiem? Głupota!
76. Mogłaby od czasu do czasu zostać dłużej na placu zabaw, a nie lecieć do domu na drzemkę, w końcu te 20 minut chyba nie zrobi różnicy?
77. Ten pies jest stanowczo za duży w domu, w którym jest dziecko.
78. Ha ha ha, jej mąż jest na tacierzyńskim! Pan Mama!
79. Jej dziecko jest grube, czy ona tego nie widzi?
80. Wiosna, a ona dziecko w kombinezonie trzyma!
81. Jest stanowczo za zimno na spacer z takim małym dzieckiem.
82. Czemu go jeszcze nie chrzci? Ma już pół roku.
83. Jej córeczka jest już za duża na smoczek.
84. Ten jej mały stale chory, pewnie go przegrzewa.
85. Matka polka, tylko pierze, sprząta i gotuje.
86. Odciąga katar? Przecież dzieci się tego boją!
87. Dziecko w tym wieku ma mieć swój pokój.
88. Ale te jej dzieci rozpuszczone!
89. Taka niby mądra, a to jej dziecko ma problemy w nauce.
90. O, patrz, buty mu zakłada. Zrobi z niego kalekę!
91. Moje dzieci w tym wieku już nie miały drzemki.
92. Dzieci się codziennie nie kąpie, nie wiem co ona wymyśla.
93. Na basen z półrocznym dzieckiem? Przecież tam same zarazki!
94. Taki duży chłopczyk, a jeszcze nie mówi.
95. Pewnie go bije, taki zastraszony.
96. Tak to jest jak się ma dzieci w zbyt młodym wieku.
97. Nie daje klapsów, to dlatego takie niegrzeczne.
98. Stale się tylko wydziera na te dzieci.
99. Moje dzieci nigdy się tak nie zachowują.
100. To wszystko jej wina, pozwala im wchodzić sobie na głowę.

Wiem, że jestem stale oceniania. Codziennie ktoś patrzy mi na ręce. Czy to w przedszkolu, czy na placu zabaw, czy w poczekalni u lekarza. Tak jakby naprawdę istotne dla kogoś zupełnie obcego było to, czy wyciągnę z torebki banana, czy tabliczkę czekolady. Czy zaśpiewam dzieciom piosenkę, czy też może posadzę przed smartfonem. Czy będę jak ten kwiat lotosu na środku jeziora, czy jednak puszczą mi nerwy. Sama też nie jestem bez winy, te myśli same się cisną do głowy.

Widzisz kawałek. Krótki fragment życia, które ta matka, ten ojciec, te dzieci wiodą. Nie znasz wcześniejszych wydarzeń, zależności, małych radości, czy ogromnych smutków, które trawią tę rodzinę. Tak jak i oni nie znają Ciebie i Twojej wyjątkowej sytuacji. Wszyscy mamy jednak jeden, wspólny mianownik. Chcemy wychować zdrowe, szczęśliwe dzieci (i przy tym nie oszaleć). Jak do tego dojdziemy, to droga. Ta droga to nasze życie, dzieciństwo naszych dzieci. Wyboista, ale piękna wędrówka.

Każdy z nas popełnia błędy. Wszyscy miewamy dni, kiedy mamy ochotę wyjść z domu i nie wracać do pozostawionego w nim wrzeszczącego dziecka. Ostatnie, co jest nam wtedy potrzebne to cenzura innego rodzica. Przypominajmy sobie częściej, jaką rewelacyjną robotę robimy. Dajmy sobie trochę dystansu, mamo i tato. Głowa do góry! Jesteśmy wielcy, a nasze dzieciaki mają fajnych starych.

Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że ten tekst był dla Ciebie wartościowy. Jeśli masz ochotę, zostaw po sobie ślad:

– Zaobserwuj mnie na Instagramie i dołącz do mojej społeczności, gdzie znajdziesz całą masę wzruszeń, przepisów, promocji i podpowiedzi! Odpisuję na komentarze i wiadomości, więc pisz do mnie śmiało!
– Zostaw tu komentarz, porozmawiajmy! Jeśli ten tekst trafia do Ciebie – podziel się nim też ze znajomym. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego tworzenia.
– Zapisz się do mojego newslettera, dzięki temu będziesz na bieżąco i nie ominą Cię żadne sekrety przeznaczone tylko dla najwierniejszych czytelników.
– Zerknij do mojego sklepu, znajdziesz tam moje bestsellerowe e-booki i produkty niespodzianki!

22 komentarze

  1. Bardzo fajny tekst. Ciągle ktoś kogoś porównuje i ocenia, nawet my sami (czasem świadomie, czasem nie…). Mnie bardzo denerwuje ten podział, że jak dziewczynka to ma się bawić lalkami a chłopiec samochodami. I niektórzy rodzice bardzo tego podziału pilnują, co dla mnie jest niezrozumiałe.

    1. Dla mnie też, na szczęście u mnie mają dowolność i nikomu nikt nic nie narzuca, chociaż dziwne jest to, że i tak Domi wybiera śmieciarkę, a dziewczynki baletki i Pony 🙂

  2. Przeczytalam niedawno madry artykul ze jak rodzice maja pomysl na wychowanie swoich dzieci i sa w tym konsekwentni to jest duze prawdopodobienstwo ze im sie uda. Ja taki pomysl mam a wszystkim „zyczliwym” krytykujacym moje metody mowie grzecznie: bedziesz mogla mnie pouczac jak urodzisz blizniaki. Tyle w temacie. Pozdrawiam Cie serdecznie!

    1. Albo w ogóle jak będziesz miała dzieci, bo najgłupsze rady są od tych, którzy ich nie mają, albo tych, którzy mają dorosłe. Pozdrawiam!

  3. Przyznam szczerze że nie jedno z tych zdań padło z moich ust zanim zostałam mamą. Teraz też zdarza mi się pomyśleć że ktoś robi coś źle bo ja tak nie robię albo uważam że to jest nieodpowiednie. Tylko tak jak napisałaś nigdy nie bierzemy pod uwagę całego życia danej osoby tylko TEN konkretny moment. Trzeba przede wszystkim interesować się własnym życiem a rady dawać tylko tym którzy o to proszą. Ja zawsze powtarzam że rady trzeba umieć dawać żeby danej osobie pomóc a nie ją obrazić albo sprawić przykrość. Pozdrowienia dla Ciebie Daga i dla Twojej Rodzinki w Nowym Roku.

  4. Tak…. bo każda z nas jest najmądrzejsza, ma największą wiedzę i biada temu, kto to zaneguje! 😉

    Ostatnio wychodziłam z dziewczynkami z Kościoła i jakaś starsza pani zaczepiła mnie pytając, czy moje dzieci zawsze są takie grzeczne (!!!) ? Odpowiedziałam (zgodnie z prawdą), że nie, że przychodzę tu po to aby sobie odpocząć 🙂
    No cóż, nikt takiego pytania nie zada „pojedynczej” mamie…. Nie jestem już anonimowa, choć czasem bardzo bym tego chciała….

    1. Hahahaha, ja z dziećmi rzadko chodzę do Kościoła, bo nie potrafią na tyle się skupić i ja i one się denerwujemy, a moja dewiza to spokój 🙂

  5. Kiedy jeszcze nie byłam mamą, zdarzyło mi się pomyśleć to i owo, przyznaję. Macierzyństwo jednak pięknie zweryfikowało me mgliste poglądy i teraz staram się nie oceniać, zwłaszcza że sama nie jestem idealna. Zabrakło mi punktu na temat smoczka (chyba że przegapiłam, choć czytałam dwa razy): takie duże dziecko, a jeszcze nie odsmoczkowane :).

    1. Smoczek – punkt 83. „Jej córeczka jest już za duża na smoczek”. Ja czasem pomyślę to i owo, ale od razu się doprowadzam do pionu, bo już wszystko mi się przydarzyło, o czym wcześniej myślałam, że o nie, nie, na pewno nie, nigdy w życiu!

  6. Każdy ocenia – mimowolnie, ale ocenia, niektórzy na głos krytykują. Tacy jesteśmy, trudno to ukryć. Ale gdy krytyka dosięga uszu omawianego robi się niefajnie. A przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia. Tak samo wśród rodziców, których dziecko np. budzi się w nocy, nie chwalę się, że moje je przesypia, bo po co? Po co komuś psuć nerwy? Niemniej ostatnio spotkał mnie hejt na blogu o moim idealnym mężu i genialnych dzieciach. I ja tak sobie myślę, skąd u licha takie domysły? Niemniej, ciężko jest nam – Polakom cieszyć się czyimś szczęściem, bardzo szybko jednak podłapujemy cudze nieszczęścia. Dużo łatwiej wychodzi nam współczucie niż gratulowanie…

    1. Można delikatnie zasugerować to, co działa u Ciebie, ale nie ma się co chwalić, szczególnie, że zazwyczaj jest tak, że jak tylko chcesz pochwalić się dzieckiem, ono robi na odwrót. Ja mam lekką alergię na idealne mamy idealnych dzieci, ale i tutaj się gryze w język. Jeśli ktoś tak uważa, to co mnie do tego. O swoich głośno przecież mówię, że bywają niegrzeczne, nadpobudliwe, nie słuchają i są dni, kiedy brakuje mi siły. Dla kogoś to może być zbyt intymne wyznanie, sam woli czarować i zaklinać rzeczywistość. Jego cyrk, jego zasady.

  7. Noooo, nie będę ściemniać, że nie i nigdy, ale tak może z 50%, Aż, albo tylko. Rodzic też człowiek, a w dodatku istota myśląca, często ostatkiem sił, ale jednak wciąż myśląca. No to myśli, ocenia, porównuje, pociesza się tym albo dołuje. W sumie to niegroźna przypadłość 😉

    1. O ile zatrzymuje to dla siebie i to nie ma jakiegoś pogardliwego kontekstu – to jest normalne. Oby tylko nie zamieniało się to w hejt, obgadywanie, wywyższanie.

      1. Patrząc na te twoje punkty nie przyszło mi do głowy, że mogły by mieć pogardliwy kontekst, albo znamiona hejtu. Dla mnie to raczej takie krótkie wewnętrzne przemyślenie, co by podnieść się na duchu, że na przykład jednak czasem mi coś bardziej wychodzi, a nie tylko innym, albo że inne dzieci bywają jeszcze gorsze i to jest pocieszające 😀

  8. chyba każda mama pomyślała choć raz o kilku punktach z tej listy 🙂 chyba jest to niemożliwe, aby tak nie było, bo wiadomo skoro my coś robimy inaczej, a oczywiście chcemy przecież dla naszego dziecka jak najlepiej, to jak ktoś ma zupełnie inne podejście to od razu nasuwa się myśl, że „źle” robi, no bo przecież my „dobrze” 🙂 ja też mam tak czasem, że w duchu sobie myślę, że w życie bym tak czy siak nie zrobiła, ale szanuję to, że ktoś ma inny pomysł na wychowanie dziecka, więc się nie odzywam po prostu. I w sumie chyba też takiego podejścia bym oczekiwała od innych nie robisz tak jak ja, ok, ja tez nie muszę tak jak Ty, A najlepsze jest czasem coś takiego, że np ja muszę usypiać swoje dziecko, bo niestety nie dam rady położyć ją do łóżeczka, dać buzi i papa i dzieciak sam sobie usypia. Chciałabym tak, ale tak nie mam i c zrobić, nie chcę walczyć z dzieckiem. i tu słyszę rady jak to powinnam „nauczyć dziecko zasypiać” bo czyjeś tam dzieci same zasypiają itp. Tyle, że jak pytam jak ktoś osiągnął to samodzielne zasypiania, to się okazuje,, że eeee… no tak po prostu samo od zawsze usypia… inne dziecko, inny cgarakter, żadna zasługa rodzica się czasem okazuje, ale dobrych rad tysiąc 🙂

    1. No właśnie. A ja pozwalam dzieciom przychodzić w nocy do mojego łóżka. No i co? Lubię i nie zabraniam. Mam gdzieś to, co ktoś o tym sądzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *