• Abstynenci – bardzo Wam współczuję.

    Abstynenci – bardzo Wam współczuję. Cały sierpień nie piłam alkoholu. I, co najdziwniejsze, umęczyłam się wcale nie z oczywistego powodu! Nie była to dla mnie jakaś specjalna udręka. Mam silną wolę i jeśli coś postanowię, to zazwyczaj tak jest, a swoimi postanowieniami nie robię sobie na złość. Wynikają one zwykle z moich przemyśleń i konsekwentnie je realizuję, nie ze względu na modę czy chęć zaimponowania komuś. To raczej wynika z pracy nad sobą i ćwiczenia samodyscypliny. Odstawienie alkoholu było częścią planu na sierpień, po prostu. Bez tego ten plan nie mógł się udać….

  • Skąd brać na to wszystko czas?

    Odkąd zostałam mamą ciągle zadaję sobie pytanie: skąd brać na to wszystko czas? Na dzieci, męża, pracę, hobby, sport, rozwój, wakacje, błogie lenistwo i opiekowanie się domem? Lista zadań do wykonania współczesnych kobiet jest przytłaczająca. I choćby (jak mnie) udawało nam się uciec od wiecznego wyścigu idealnych matek doskonałych dzieci i tak zdarza się, że nie wyrabiamy na zakrętach. A nawet jeśli wyrabiamy, na nic innego nie starcza czasu, a my jesteśmy psychicznie wykończone. Skąd brać na to wszystko czas? No właśnie, skąd? Sześć lat…

  • 10 rzeczy, które zrób w weekend, aby mieć spokój w tygodniu.

    Nie ma dnia, żeby ktoś mnie nie pytał o radę jak sobie radzę z trójką dzieci, domem na głowie i popularnym blogiem, który stał się pracą. Od czasu do czasu napiszę więc o tym tekst. Taką małą ściągę do zastosowania od zaraz, która może nie zawiera recepty na ogarnięcie życia, ale kilka luźnych podpowiedzi. Jeśli coś sprawdza się w moim domu, gdzie jest trójka dzieci, mąż pracuje od 7 do 19, możliwe, że sprawdzi się też u Ciebie. Zaczynam od czegoś, co w sumie odkryłam może jakieś dwa lata temu i strasznie żałuję,…

  • Odpuściłam.

    Odpuściłam. Przestało mi zależeć na byciu jakąś. Najbardziej teraz zależy mi na byciu sobą. I wiesz co? Jest mi z tym fantastycznie. To się zaczęło już bardzo dawno temu. W czasach, kiedy za moje życie odpowiadały przekonania rodziny, nauczycieli i innych osób ze środowiska, w którym się wychowałam. Koniecznie trzeba było na przykład mieć prawo jazdy w wieku 17 lat, choć jasne było, że własnego auta nie zobaczysz przynajmniej przez najbliższe 5 lat. Ale egzamin na prawo jazdy zdawali wszyscy, no więc ja też. Zdałam za pierwszym razem, choć o prowadzeniu miałam…

  • Największe wady Polaków.

    Możliwe, że mogłam taki post napisać już dawno temu, ale nie brzmiałby on tak autentycznie jak teraz, kiedy mieszkam poza Polską i codziennie stykam się z mentalnością bardzo od naszej różną. Największe wady Polaków stają się ewidentne w zetknięciu z inną kulturą. Nagle się okazuje, że można inaczej, lub wręcz odwrotnie – nawet na końcu świata w wielu kwestiach ludzie się między sobą nie różnią.

  • Kobity, dajcie chłopu wyjść z domu.

    Czyta mnie bardzo wielu mężczyzn. I proszą, żebym napisała o czymś, czego w domu nie potrafią skumać, pokonać, wytłumaczyć. Poznają mój blog, bo partnerka podsunęła, bo się razem pośmiali, coś przemyśleli, więc Panowie piszą, z nadzieją, że może ja pomogę. A przecież ja do pomocy jestem pierwsza. Dziś będzie lekko, ale przesłanie ważne. Kobity, dajcie chłopu wyjść z domu. Te męskie prośby mnie czasami rozczulają, bo ja mam ochotę pod każdym swoim tekstem napisać, że moje pseudo porady KONIECZNIE trzeba skonsultować ze specjalistą, przecież co ja tam wiem. Ja mam dyplom…

  • Czy Australia to naprawdę raj na ziemi?

    Odkąd pół roku temu wyjechałam do Australii, codziennie dostaję pytania jak przenieść się do tego raju. Czy Australia to naprawdę raj na ziemi? Czy to prawda, że to właśnie tutaj „można żyć nie umierać”? Po pierwsze – aby móc znaleźć się w tym raju, trzeba przejść bardzo skomplikowany, kosztowny i czasochłonny proces aplikacji o wizę. Nawet w mojej sytuacji, żony Australijczyka i matki, było nie było, trzech Australijczyków, ten proces kosztował ponad 20 tysięcy złotych i trwał prawie rok. Aplikacja pozbawia wszelkich złudzeń – Australia…

  • Jestem cholernie szczęśliwa. Przynajmniej codziennie sobie to wmawiam.

    Jestem cholernie szczęśliwa. Przynajmniej codziennie sobie to wmawiam. I w końcu, po latach powtarzania tego w nieskończoność, uwierzyłam w to. A razem ze mną reszta świata. Nie miałam za bardzo innego wyjścia, powtarzaną codziennie mantrę biorę za pewnik. Skoro tak mówię, skoro tak czuję, to tak jest. I mówię sobie tak od rana. Podobno pierwsza godzina dnia jest jego sterem. Coś w tym jest. Jeśli zacznę pozytywnie, ten dzień jest lepszy. To dlatego wstaję wcześnie, bo pośpiech był wcześniej moim wielkim wrogiem. Codziennie zatrzymuję się na moment, żeby przemyśleć, co w moim…

  • Nie bądź dupkiem. Szczególnie w stosunku do własnego dziecka.

    Krótka historia o tym, że w życiu warto czasami ugryźć się w język. Czyli  rzecz o tym, dlaczego „nie bądź dupkiem „, to dobre życiowe motto. 5:40 rano. Ach, jaki piękny jest ten świat. Yyy, wcale tak nie było. Świat o tej porze, w środku zimy w Australii, był dziś ponury, ciemny i zimny. A ja w samochodzie, w drodze na siłownię. To jest taki moment, kiedy sobie śpiewasz „co ja robię tu, co ja tutaj robię”. Z zamyślenia wyrwał mnie huk. Ups, wjechałam na krawężnik, usłyszałam powietrze uciekające z opony, jak…

  • Mieć taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi.

    Jestem matką i chcę, czasami, w środku nocy, już mieć taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi. Byłam ostatnio na czterdziestce prawdopodobnie najserdeczniejszego człowieka, jakiego znam. Takiego kolegi, który wcale nie był grzecznym chłopcem, który miał okres w życiu, kiedy uważano go za „złe towarzystwo”, kiedy bali się go rodzice jego kumpli, a oni sami mówili, że ostro przeginał. Miał w życiu i problemy zdrowotne i kilka kryzysów, w tym chyba największy – próbował odnaleźć nigdy niepoznanych biologicznych rodziców, niestety nie chcieli mieć…