Znowu zapomniałam. Nie dopilnowałam, nie ogarnęłam.
Znowu zapomniałam. Zapomniałam wyciągnąć pranie. Ech. Przypomniałam sobie jak zasypiałam, że coś przecież jeszcze miałam zrobić. No ale zapomniałam i nie było takiej siły, żebym o 23 z minutami lazła na sam dół i wieszała pranie. No way. Znowu zapomniałam podlać kwiatki, choć przecież od 3 dni mam to w planach. Pomiędzy planem, a konewką w ręce, jest jednak masa przeszkód. Znowu zapomniałam umówić syna na kontrolne badania, choć kartka przypominająca mi o tym zwiędła pod magnesem na lodówce. Znowu zapomniałam córce przyszyć guzik do ulubionego…
