• Męża samego na miasto nie puszczam.

    Męża samego na miasto nie puszczam. W końcu muszę go pilnować. A poza tym gdzie mu będzie tak dobrze jak w domu? Haha. Akurat. Wyszłam wczoraj z domu. Zostawiłam w nim ekipę 3 mężczyzn składających meble, psa, trójkę dzieci i męża, który jedną ręką mył gary po kolacji, drugą rozczesywał splątanie kucyki, trzecią podawał szampon z wysokiej półki, a nogą torował sobie drogę wśród kartonów, żeby jakoś dotrzeć w kierunku sypialni i rozlokowania wesołej gromadki do łóżek. Pomachałam na pożegnanie i odjechałam. W końcu wyszłam za mąż za dorosłego…

  • Mieć taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi.

    Jestem matką i chcę, czasami, w środku nocy, już mieć taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi. Byłam ostatnio na czterdziestce prawdopodobnie najserdeczniejszego człowieka, jakiego znam. Takiego kolegi, który wcale nie był grzecznym chłopcem, który miał okres w życiu, kiedy uważano go za „złe towarzystwo”, kiedy bali się go rodzice jego kumpli, a oni sami mówili, że ostro przeginał. Miał w życiu i problemy zdrowotne i kilka kryzysów, w tym chyba największy – próbował odnaleźć nigdy niepoznanych biologicznych rodziców, niestety nie chcieli mieć…