Byłam najlepszą matką, dopóki nie urodziłam dziecka.
Jako osoba bezdzietna, z boku tylko przyglądająca się dzieciom, uważałam, że matki same sobie są winne swojego losu. Snułam teorie, które miały mnie uczynić najlepszą matką na świecie. A potem zaszłam w ciążę. Nagle się okazało, że wszystko to, co wcześniej widziałam u innych jest takie samo u mnie, a ja byłam najlepszą matką, dopóki nie urodziłam dziecka. NUDNOŚĆI. Jak kolejna koleżanka zachodziła w ciążę i przez pierwsze kilka miesięcy tetralnym szeptem obwieszczała, że się „spodziewają” i że stale jej się chce wymiotować i spać, ale przy…
