• Lubię ten czas, kiedy kładę dzieci spać.

    Ze mną chyba jest coś nie tak. Lubię ten czas, kiedy kładę dzieci spać. Wiem, że dla wielu rodziców wieczorne usypianie to niemała katorga, kiedy to wijącą się ośmiornicę trzeba spakować w bodziak, po to, tylko żeby się zaraz okazało, że coś w pieluszce zalatuje, a jak już bombę atomową jakoś rozbroimy, to zaczyna pluć kaszką. Z czasem nasza pociecha rośnie i wieczór to walka ze zmęczeniem materiału, milionem niewygodnych pytań i absurdalnych potrzeb. Chyba każdy rodzic walczył kiedyś z lwem w szafie, gasił pragnienie…

  • Rozpieszczam moje dziecko.

    Zawsze, kiedy mówię, że rozpieszczam moje dziecko, wzbudzam kontrowersje. Właściwie w każdej grupie wiekowej, wśród rodziny, znajomych, innych rodziców czy osób zupełnie nieznajomych, które pytają, jak radzę sobie z wychowaniem trojaczków, a w szczególności z ich usypianiem. Bo to usypianie jest dla każdego rodzica problemem. Po całym ciężkim dniu z dzieckiem, marzysz o chwili dla siebie, bez wiecznych pytań, bez nikogo ciągnącego Cię za nogę, bez wiecznego „mamo, tato”, bez płakania i grymasów. Każdego wieczora, w milionach domów na całym świecie, słychać bezgłośne wzdychania rodziców i w myślach…