W ten dzień.
Tak więc masz opcję zostawić z kimś dziecko. Albo dzieci. Nieistotne, bo nawet jedno dziecko może sprawić, że czujesz, że nie przeżyjesz jeszcze jednej nieprzespanej nocy, kałuży w salonie i ataku histerii w supermarkecie. Nie masz siły stawić czoła kolejnemu dniu. Po ciężkim tygodniu, po kolejnej pobudce o 5:25 w sobotni poranek. W ten dzień od rana jest Ci jakby lżej. Wiesz, że wieczorem popatrzysz w końcu na swojego partnera inaczej, niż tylko przez pryzmat obowiązków, przepychanek kto teraz wstaje i wyrzutów o niewyrzucone śmieci. Wiesz, że przez moment będziesz kobietą, poczujesz smak…
