• To nie rodzice chodzą do szkoły, a dzieci!

    To nie rodzice chodzą do szkoły, a dzieci. No ale ja na przykład pomagam moim dzieciom odrabiać zadania. O rany, to trochę za dużo powiedziane. Raczej staram się pomóc, jeśli coś jest niejasne. Naprowadzam na tok myślenia, kiedy widzę, że delikwent błądzi. Sama przecież pytam, kiedy czegoś nie wiem. Załatwiłam dzieciom korki, bo widzę, że z tymi zadaniami domowymi, kartkówkami i projektami trzeba pomocy ciągłej, na którą ani mnie ani im nie starcza ani siły ani ochoty. W końcu nie oszukujmy się, chodziłam do podstawówki 35 lat temu (aaaaaa,…