• Najważniejsze zadanie każdego rodzica.

    Musisz dyscyplinować, uczyć reguł i pokazywać, że życie nie jest usłane różami, są zasady i obowiązki. Oczywiście. Ja się z tym zgadzam i pierwsza się podpisuję. To według mnie drugie najważniejsze zadanie każdego rodzica. Drugie? Czemu dopiero drugie, ktoś spyta? Drugie, bo pierwsze to kochać. Kochać bezinteresownie. A jak kochać, to pokazywać to dziecku na każdym kroku! Jestem zdruzgotana, kiedy ktoś przewraca oczami, jak całuję, przytulam, podnoszę, sto razy mówię, że kocham moje dziecko. Bo niektórym się wydaje, że tylko twardy chów, że trzeba zawsze pokazywać…

  • Smutna prawda o naszych dzieciach.

    Bycie rodzicem jest cholernie trudne. Możliwe, że w naszych czasach trudniejsze nawet niż kiedyś. Co prawda mamy jednorazowe pieluchy, słoiczki i bujaczki, o których nasi dziadkowie i rodzice mogli co najwyżej pomarzyć, ale mamy też bardzo wiele utrudnień. To one powodują, że smutna prawda o naszych dzieciach staje się codziennością w wielu domach. Presja, aby być na każdym polu najlepszym, spełniać się zawodowo, zapewniając rodzinie już nie tylko byt, a byt na określonym poziomie, rozwijać pasje, podróżować, dbać o dom, dietę, figurę i poziom intelektualny,…

  • Mam gdzieś rodzicielstwo bliskości i inne teorie.

    Olaboga! Jak można tak otwarcie skrytykować rodzicielstwo bliskości, które wciska się rodzicom na każdym kroku? Ano można. Pogubiłam się, przyznaję szczerze. Mam gdzieś rodzicielstwo bliskości i inne teorie. Rodzicielstwo bliskości to idea wspaniała. Z założenia. Nie jest mi obca, bo swoje dzieci wychowuję w poczuciu szacunku i ogromnej bliskości. Nie zgadzam się jednak ze wszystkim, co ta popularna teoria głosi. Sama złamałam 4 z 7 filarów, na których się opiera. Bo co w sytuacji, kiedy więź po urodzinach była poważnie nadszarpnięta pobytem dziecka w szpitalu i inkubatorze i zamiast…

  • Matka. Metamorfoza.

    Bywałam naprawdę okropną matką. Najgorsze jest to, że wcale siebie za to nie winiłam. Uwierzyłam w to, co wszyscy na około mi wmawiali i zaczęłam sobie współczuć. Te dzieci takie niedobre, matka trojaczków – to musi być koszmar, mówili i ja też z czasem tak myślałam.  Miałam roczne trojaczki i mieszkałam w Australii. Niby raj, cały rok pogoda, bogaty kraj, uśmiechnięci ludzie. A ja zamknięta w pięknym, nowym apartamencie z trójką dzieci, na które często brakowało mi pomysłu. Wiem, że dzieci chcą tylko jednego – czasu. Cały wieczór obmyślałam więc,…