Idealny dzień?
Jak wyglądałby mój idealny dzień? Wstałabym o 9. I nie mam tutaj na myśli pobudki o 5 na głośne „Maaaaaamooooooo, kupa” dobiegające z łazienki, a potem dogorywanie na kanapie bez sił, aby się podnieść, z jednym uchem nasłuchującym podejrzanej ciszy. Nie. Wstałabym o 9, bez budzika, rześka jak skowronek. Z kuchni usłyszałabym inteligentną rozmowę prowadzoną na nieszkodliwym dla zdrowia poziomie decybeli. Schodząc na dół nie potknęłabym się o lego, nie zmarszczyła czoło na widok 65 minionków naklejonych na drzwi i żółtym flamastrem narysowanej na ścianie drogi do kuchni. Czekałoby już na mnie…
