Nie masz dziecka – nie znasz się. Masz jedno – nic nie wiesz o dzieciach.
Nie masz dziecka – nie znasz się. Masz jedno – nic nie wiesz o dzieciach. Ach, jak ja to lubię. Te rodzicielskie licytacje, te porównania. Mam ochotę uprażyć sobie popcorn, usiąść wygodnie i posłuchać o tych problemach, których inni mają więcej. Bo ktoś zawsze ma gorzej i wie lepiej. A z dziećmi to jest mniej więcej tak: Nie masz dziecka – nie znasz się. Urodzisz przed dwudziestką – jesteś puszczalska. Urodzisz po trzydziestce – jesteś za stara na dzieci, zamiast matki będzie miało babcię. Urodziłaś przez cesarkę – nie jesteś matką. Masz jedno…
