• Ja bym tak nie mogła.

    Odkąd wylewam swoje myśli do internetowego pamiętniczka, jedno nie przestało mnie zadziwiać. Wszyscy doskonale wiemy, że różnimy się od siebie, a jednak nadal mamy potrzebę informowania o tym innych i przy każdym ruchu drugiej osoby komentować „ja bym tak nie mogła”. Skąd „ja bym tak nie mogła” się bierze? Im więcej o tym myślę, im bardziej staram się to zrozumieć, tym częściej muszę stwierdzić, że te komentarze „ja tak nie mam”, „ja bym nie potrafiła”, to zwykle nic innego jak zazdrość. To nie jest troska, ciekawość, zwykły komentarz, inne zdanie, podziw. To jest czysta,…

  • Z czego zdałam sobie sprawę, kiedy mój syn miał wypadek?

    To był poranek idealny. Słońce, pusta plaża, śniadanie na kocu, rosa pod stopami. Cudownie. Do czasu. Gawędziłam właśnie miło w kawiarni w kolejce po kawę, kiedy dobiegło mnie głośne Daga! Mąż tak do mnie mówi tylko wtedy, kiedy potrzebuje szybko mojej uwagi w miejscu publicznym. To był ułamek sekundy, kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że na rękach trzyma naszego synka, który ma twarz wykrzywioną z bólu, a mąż jest zielony z przerażenia. Nogi się pode mną ugięły, chyba automatycznie, taki przycisk w głowie każdej matki, z napisem „coś…

  • 100 rzeczy, które myślisz o innych rodzicach.

    Nauczyliśmy się porównywać, rywalizować, zazdrościć i oceniać. Takie czasy. Najbardziej w tych czasach cierpią rodzice, szczególnie matki. Bo dziecko to przepustka. Z jednej strony do tajemnego klubu mam, w którym jedno spojrzenie wzniesionych oczu w górę to klucz do zrozumienia kontekstu – ząbkuje, nie śpi piątą noc pod rząd, wiesz jak jest. To jedno spojrzenie zjednuje nam od razu sojuszników. Każdy, kto ma dzieci powtarza przecież pewne schematy. Bolączki, ale i radości, często są takie same. Mimo tego, że wszyscy w pewnym momencie przeżywamy dokładnie to samo,…

  • Apel do teściowej, matki i zgryźliwej sąsiadki.

    Zdarzyła mi się taka sytuacja  – zachowujące się niewłaściwie własne dziecko na oczach czterech starszych Pań wzięłam na stronę i spokojnie, aczkolwiek stanowczo wytłumaczyłam mu, dlaczego źle się zachowuje. Kiedy zadowoleni, po dojściu do kompromisu, wracaliśmy na plac zabaw, usłyszałam w oddali „A bo to teraz tak wychowują, bezstresowo. Nie to, co w naszych czasach, człowiek w dupę dał i był spokój”.  Droga Halino, Zdzisiu i Gieniu – ten post jest do Ciebie! W naszych czasach wiadomo już, że bicie niczego nie uczy. Właściwie wiadomo było to już za Twoich czasów, ale nie istniała wokół tego medialna nagonka, więc może ominął Cię ten temat. Nie myśl sobie jednak, że ominął Twoje dziecko, które jak tylko zaczęło coś kumać, kalkulowało w głowie „wejdę na ten dach to będę królem podwórka, będzie frajda, co mi tam dwa…