• Po co straszyć przyszłe matki?

    Na pewno to znasz. Te groźby, że Twoje życie się skończy, staniesz się teraz znerwicowaną, przywiązaną do zlewu dzikuską, dzieci wyssają z Ciebie resztki energii, zrobią syf w domu, wyczyszczą konto, pozbawią figury i skłócą z mężem. Po co straszyć przyszłe matki?  Nie potrafiłabym nikomu powiedzieć, jak to jest urodzić dziecko, bo zwyczajnie nie wiem. Nie mam bladego pojęcia jak to jest mieć skurcze, przeżyć trzydziestogodzinny poród, karmić dziecko na żądanie piersią przez kilkanaście miesięcy. Po prostu nie wiem, bo sama tego nie przeżyłam. I jest mi całkiem dobrze z myślą, że umrę…

  • Jak samotnie wyjechać będąc matką? Część 1.

    O Boże szumiący, jak Internet grzmi od tego mojego samodzielnego wyjazdu. No bo jak to? Nie bałam się tak sama? Jak mogłam dzieci same z ojcem tak same zostawić? Co ja robię sama biedna w takim dużym, obcym mieście? Czy mi nie smutno? Czy nie jest mi źle bez reszty familii? A skąd mam te miliony monet? No i przede wszystkim – czy nie zeżarły mnie wyrzuty sumienia? Nie będę o tym wszystkim pisała, bo osobiście uważam, że wyczerpałam temat. Mamy 2019 rok, skoro faceci potrafią sobie zaaplikować dezodorant i zrobić jajecznicę bez strugania maczugi, dadzą…

  • Nie jestem mamą, która o dzieciach mówi „moje wszystko”.

    Nie jestem mamą, która o dzieciach mówi „moje wszystko”. O ile rozumiem skąd to się bierze i dlaczego tak podpisane są miliony zdjęć dzieci w mediach społecznościowych, o tyle wcale nie rozumiem dlaczego. Wiem, że dzieci są całym naszym światem, zmieniają wszystko i absorbują, ale naprawdę nie ma nic innego? Mnie to chyba nie starcza. A może przestało starczać? Nie potrafię wszystkiego sprowadzić do tego jednego życiowego zadania. Nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu. Absolutnie nie. Macierzyństwo to wspaniała przygoda i jestem wdzięczna losowi, że mam szansę tego doświadczać, bo absolutnie nie wyobrażałam…

  • Zaraza Internetu: blogi parentingowe.

    Piszę tego bloga od ponad 6 lat, przez które wpadłam do znienawidzonej kategorii „parenting”. Czyli pisania dla sfrustrowanych matek, o innych matkach, ich dzieciach i życiu wywróconym pomiędzy kupą w pampersie, wojenkami w piaskownicy, a „mamo, chcę mieć kolczyk w nosie”. I tak sobie myślę, że pora chyba przestać. O! Bo tak naprawdę nic mnie tak bardzo nie irytuje jak to, że jedna baba drugiej babie włazi do życia z buciorami i próbuje jej wmówić, że coś tam robi źle, mogłaby lepiej, bo ona to na pewno wie jak,…

  • To matki ciągną wózek zwany rodziną.

    Mam naprawdę fajnego męża, żyję w partnerskim związku. Choć po prostu się zakochałam i nigdy nie myślałam o tym, jakim mój mąż będzie ojcem, okazało się, że i na tym polu wybrałam dobrze. Mąż jest z tych, którzy nie bali się pieluch, kąpieli, karmienia, usypiania i od pierwszego dnia zostawania solo z trójką dzieci. Odrabia z dziećmi zadania, nauczył ich jeździć na rowerze, chodzi na treningi, włazi do wody, nawet jeśli to jest Bałtyk i ma akurat 7 stopni w lipcu. Wraca z pracy, w której się raczej nie nudzi i od progu wpada…

  • Kiedy poradniki wejdą za bardzo.

    Znowu Internet obiega fala artykułów, które jasno sugerują, że rodzic (czytaj: zwykle matka), powinien z chwilą przybycia na świat potomka zamienić się w sprawnie funkcjonującego robota. Wiadomo. To jest taka typowa sytuacja, kiedy poradniki wejdą za bardzo. I nie ma już miejsca na realia, bo jest w zamian książkowa utopia. Nie można już z dzieckiem porozmawiać normalnie, bo trzeba w każdym zdaniu podkreślać emocje. Emocje dziecka, bo swoje trzeba przecież kontrolować i schować gdzieś bardzo głęboko, żeby czasem się przy rodzinnym stole nie odbiły głośnym,…

  • Jeśli chcesz być dobrą mamą.

    Jeśli chcesz być dobrą mamą, dbaj o siebie. Nie chodzi wcale o farbowanie włosów i regularne malowanie pazurów. Jeśli chcesz być dobrą mamą, dbaj o siebie. Popłacz sobie w poduszkę, kiedy masz na to ochotę. Bądź bohaterką. Bądź samotną matką. Bądź w udanym związku, bądź w związku tylko dla dzieci. Miej męża, konkubenta, przyjaciela, miej kogo chcesz. Kochaj na zabój albo tylko trochę. Sprzątaj chatę w czerwonych szpilkach albo spal wszystkie szpilki. Idź pod wiatr albo z wiatrem. Idź spać o 20. Nie idź spać w ogóle….

  • Kiedy matka mówi, że jest zmęczona, właśnie to ma na myśli. Nic więcej.

    Kiedy matka mówi, że jest zmęczona, właśnie to ma na myśli. Jest zmęczona. Nie ma na myśli tego, że nie kocha swojego dziecka, żałuje, że została matką, wczoraj przeszukała Internet, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, czy pięciolatek zmieści się do okna życia i ile kosztuje żłobek z internatem. Nie. Ma na myśli tylko to, że jest zmęczona. I najwyższa pora, abyśmy przestali dorabiać do tego jakąkolwiek ideologię. Może się nie wyspała, może przybija ją rutyna, może ma dość miliona tych samych pytań, może boli ją głowa, ma okres lub focha. Cholera…

  • Co dziecko zmienia w życiu?

    Co dziecko zmienia w życiu? Ha. Wszystko! Dzieci to zmiany. Zmiany wkurzające, niekomfortowe i nieodwracalne, czyli nigdy już nie pozbędę się zmartwień i nigdy się nie wyśpię. Zmiany z rodzaju średnie, czyli wyjście z domu wymaga trzech tygodni planowania i strategii, w której kluczową rolę gra pięć osób. Zmiany małe, czyli kieliszek wina wypity nad zlewem, aby uniknąć pytań „czy mogę spróbować mamusiu”? Co dziecko zmienia w życiu? Związek. Kiedyś miałam narzeczonego. Potem męża. Nie wiem do końca, co mi w tym układzie nie pasowało. On miał swoje…

  • Bywa, że się wydzieram, no i co?

    To nie będzie wpis dla perfekcyjnych matek idealnych dzieci żyjących w wyidealizowanym świecie, gdzie ptaszki śpiewają, a do nocniczka robi się kupkę. Nie. Bywa, że się wydzieram, no i co? Prawdopodobnie, podobnie jak większość z nas, wstałam dziś nadal zmęczona. Weekend z dziećmi, kiedy praktycznie 24 godziny na dobę mam ich w zasięgu wzroku, nie jest chyba dla żadnego rodzica odpoczynkiem. Ciągłe mamo, kłótnie rodzeństwa, nudzi mi się, nie chcę, nie będę, zostańmy jeszcze dłużej w parku, bo trzy godziny to za mało! Mój weekend upływa…