Po co straszyć przyszłe matki?
Na pewno to znasz. Te groźby, że Twoje życie się skończy, staniesz się teraz znerwicowaną, przywiązaną do zlewu dzikuską, dzieci wyssają z Ciebie resztki energii, zrobią syf w domu, wyczyszczą konto, pozbawią figury i skłócą z mężem. Po co straszyć przyszłe matki? Nie potrafiłabym nikomu powiedzieć, jak to jest urodzić dziecko, bo zwyczajnie nie wiem. Nie mam bladego pojęcia jak to jest mieć skurcze, przeżyć trzydziestogodzinny poród, karmić dziecko na żądanie piersią przez kilkanaście miesięcy. Po prostu nie wiem, bo sama tego nie przeżyłam. I jest mi całkiem dobrze z myślą, że umrę…
