• Luksusy, których nie ma przy dzieciach.

    Wysłałam dzieci do dziadków na całe dwa dni. I z premedytacją pławię się w luksusie. To znaczy trochę też tęsknię. Ale głównie doceniam moje małe luksusy. Luksusy, których nie ma przy dzieciach. Zachowuję się trochę jak nastolatka, która ma wolną chatę. Wywaliłam sobie zawartość torebki na blat, zostawiłam na noc telefon i otwarty tablet na wierzchu, wstałam o której chciałam, ominęłam śniadanie na rzecz kawy i gazety, zjadłam na legalu czekoladkę, wyszłam z domu w szpilkach, w aucie powiedziałam siarczyste przekleństwo i wzięłam prysznic głośno słuchając ostrego hip-hopu, przy otwartych drzwiach!…