Nie kura domowa, a domowa królowa!
Zostałam w domu. Z wyboru, nie bez wyrzutów sumienia, zdegradowałam się do roli kury domowej. No, no, tylko mi tu bez tej kury. Ja wypraszam to sobie, ja jestem domowa królowa! I tylko od czasu do czasu denerwują mnie te ciągłe komentarze. Tak Ci zazdroszczę, siedzisz sobie w domu. Ktoś, kto wymyślił termin „siedzisz w domu z dzieckiem” powinien dostać Nobla, Oscara…
