Matka płacze, ale matki zawsze płaczą.
Matka płacze, ale matki zawsze płaczą. Bo nie wiedzą dokładnie, kiedy to się stało. Gdzieś może pomiędzy „królu mój, ty śpij, ty śpij”*, „żeby tylko nie wypluł”, a błaganiem w myślach „niech się tylko nie kłóci o rajstopy, jest za zimno”. Już z głodu by już nie umarły, płatki sobie umieją nasypać. Ani z brudu, podkoszulek brudny idzie do prania. Ani z zimna, goło na ulicę nie wyjdą. Zapną nawet kask i odjadą na rowerze. Papa. Mama już nie potrzebna do wszystkiego. Już coraz częściej nawet nie pada „ja sam”. Już jest ta pewność,…
