• Istnieją tylko dwa rodzaje matek na tym łez padole.

    Istnieją tylko dwa rodzaje matek na tym łez padole. Według internetowych doniesień, of kors. Nie ma nic pomiędzy. Są albo prawdziwe matki albo leniwe lambadziary. Oba obozy zacięcie walczą, aby udowodnić sobie, że ta druga strona słowa matka nie jest godna. Jeśli masz problem z klasyfikacją, już podpowiadam.  Ciąża.  Dla prawdziwej matki jest to stan błogosławiony, nowinę ogłasza wszem i wobec od dwóch kresek na teście, kupuje ubrania, w których wygląda jak sigma, który pożarł pi, nawet w trakcie snu podtrzymuje i gładzi brzuch, żeby dzidziuś…

  • Czym terroryzuje się rodziców.

    W naszych czasach to już nawet nie dożarta teściowa, wszystkowiedząca sąsiadka, czy ciocia dobra rada są największą zmorą rodziców. Rodzice wyszkolili się nieco w asertywności, a i tortury poszły do przodu. Teraz to Internet nas edukuje, blogerzy, autorzy poradników, kursów, rozmaici kołczowie życia w rodzinie wyciągają karzący paluch lub szkło powiększające. Stale wołają do nas nagłówki sugerujące jak mamy żyć, kochać, wychować, pracować. Te tematy tak strasznie męczą, że większość z nas ma ochotę krzyknąć, tak jak podczas tortur, DOŚĆ już tego! Czym terroryzuje się rodziców? …

  • Bądź matką i pozwól być matką!

    Gdyby ktoś mnie zapytał o jedną złotą zasadę, jaką kieruję się w macierzyństwie to byłby zapewne zaskoczony odpowiedzią. Bo moja złota zasada głosi „bądź matką i pozwól być matką”. Odkąd przestałam się porównywać do innych, żyje mi się zdecydowanie lepiej. Nie jest wcale modne być zwyczajną mamą. Trzeba koniecznie przesady. I albo z lubością nazywać się złą matką, która czeka tylko do 20, żeby w końcu mieć dla siebie chwilę spokoju, która podaje dziecku jogurciki i kinderki, bo przecież niech też coś od życia ten maluch ma….

  • Sto razy dziennie.

    Mam beznadziejny humor. Listopad, to chyba ta pogoda, szaro, buro, zbiór poniedziałków z całego stulecia. I kopię się w dupę non stop, bo przecież wiem, że wszystko jest w głowie i że tak naprawdę mam szczęście. Są dobre momenty, połowę zeszłego tygodnia żyłam w ekstazie, sukces. Ale byłam też u lekarza z dziećmi, w poczekalni po 45 minutach, jedno dostało szału. Wysłałam więc, w ramach odwracania uwagi, po wodę. Przyniósł i w tej pełnej poczekalni krzyczy wręcz, że ma tam piwo. I ta sytuacja byłaby nijaka, gdyby nie matka z dzieckiem w wózku, która nie potrafiła udawać nawet,…