• Mama ornitolog, Dżesika Polonez, La Bieda. Czyli hejt po polsku.

    Co ma wspólnego ornitolog bez specjalizacji, niepomalowane pazury i kolejne afery metkowe? Ano ma. Hejt. Hejt po polsku. Nie rozumiem tego sposobu na życie, który polega na spijaniu każdego słowa z ust nielubianej osoby, obserwowaniu każdej jej relacji, reakcji i komentarza, śledzeniu dosłownie wszystkiego, co tej osoby dotyczy, zaglądanie jej do wyra i talerza, aby potem rozkładać to na czynniki pierwsze, analizować, wykpiwać, szydzić, współczuć rodzinie, grozić.  Te kobiety, często matki, prawdziwie nienawidzą. Krytykują każde zdanie, gest, wybór, ubiór. Punktują nagrywanie każdej sekundy…

  • Jeszcze krytyka, czy już hejt?

    Nikogo nie proszę o opinię. Ani o radę. To, że ktoś napisze swoje własne przemyślenia, wcale nie oznacza, że ktoś inny może w tym samym miejscu wyrazić swoją o tym opinię, która jest krytyką lub złośliwą uwagą. Śmieszą mnie argumenty, jakoby ktokolwiek musiał nauczyć się przyjmować krytykę. Bo wcale nie musi. Jason Hunt w swojej książce „Social Media Start”, napisał: „Każdy powie ci, że powinieneś liczyć się z konstruktywną krytyką. Rzecz w tym, że konstruktywna krytyka to wciąż krytyka, a jeśli ktoś cię…