• Mama ornitolog, Dżesika Polonez, La Bieda. Czyli hejt po polsku.

    Co ma wspólnego ornitolog bez specjalizacji, niepomalowane pazury i kolejne afery metkowe? Ano ma. Hejt. Hejt po polsku. Nie rozumiem tego sposobu na życie, który polega na spijaniu każdego słowa z ust nielubianej osoby, obserwowaniu każdej jej relacji, reakcji i komentarza, śledzeniu dosłownie wszystkiego, co tej osoby dotyczy, zaglądanie jej do wyra i talerza, aby potem rozkładać to na czynniki pierwsze, analizować, wykpiwać, szydzić, współczuć rodzinie, grozić.  Te kobiety, często matki, prawdziwie nienawidzą. Krytykują każde zdanie, gest, wybór, ubiór. Punktują nagrywanie każdej sekundy…

  • Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

    Frustracja. Drwina. Zła energia. Nieomylność. Poczucie wyższości. Perfekcyjność. Jedyna słuszna racja. Opinie. Oceny. Krytyka. Hejt. Żółć. Takie piękne, słowo, składające się z samych polskich liter. Praktykowana na potęgę. Stan nieustannej irytacji. Poczucie niespełnienia i bezpodstawny uraz do ludzi. A tymczasem… Powiedz samotnej matce trójki dzieci, że nie rozumiesz, dlaczego nie potrafi wykroić dwóch godzinek dziennie na siłkę. Powiedz rodzicom niepełnosprawnego dziecka, że najważniejszy jest wszechstronny rozwój i dwa obce języki już od przedszkola. Powiedz emigrantowi, że nie chce Ci się jechać…

  • Opinia jest jak dupa. Każdy ma swoją.

    Jest teraz taki trend, żeby inspirować. To dlatego każdy tekst, każdy event, każde zdjęcie to nie jest tylko zdjęcie, a historia, która ma inspirować. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy nasza inspiracja zdobędzie nie tylko poklask i tysiąc lajków, a miażdżącą krytykę. Spotyka to mniej lub bardziej znanych. Internautom nie podobały się gołe piersi celebrytki, prezentowane na basenie w towarzystwie dwóch małoletnich synów. Nie podobało się wylegiwanie na basenie świeżo upieczonej matki, która półtoramiesięczne dziecko zostawiła z ojcem i poleciała na drugi koniec świata do pracy (promować imprezę…