• Australia się pali. I co z tego?

    Australia płonie.  Czuję się wywołana do tablicy, nawet ktoś mi napisał, że jestem pół Australijką, że prowadzę australijskiego bloga. Że przecież muszę próbować uspokoić, muszę zabrać głos. Cóż, nic z tych rzeczy. Na pewno nie jestem osobą, która odczuwa potrzebę komentowania absolutnie wszystkiego, bo nie prowadzę serwisu informacyjnego. Nie mam też ciśnienia, aby wypłynąć na kryzysie w Australii. Nie mam obowiązku publicznej żałoby, każdy z nas przeżywa to po swojemu. To, że kiedyś mieszkałam w Australii, absolutnie nie oznacza, że wiem lepiej, co się tam aktualnie dzieje…

  • Ekomaniacy, pozwólcie żyć.

    Do szału doprowadza mnie moda na ekologię. Wróć. Nie do szału, bo uważam, że każdy z nas musi zacząć żyć świadomiej. Do szału doprowadza mnie moralizatorski ton i generalne przeświadczenie o własnej zajebistości osób, które dziś piją kawę w keep cup, na zakupy poszły z płócienną torbą, a pranie zrobiły w orzechach. Brawo Wy. Lepiej Ci się żyje? Mnie nie. Ekomaniacy, pozwólcie żyć. Kawa na relaksie – ale czemu nie w wielorazowym kubku. Bieg zaliczony na życiówce – no ale czemu ta woda w plastikowej butelce. Ja bym te 21 kilometrów biegła z własnym…