• Pięć minut dziennie.

    Mijają właśnie trzy lata istnienia tego bloga. Jesteś tu, możliwe, że od samego początku, możliwe, że dopiero od wczoraj, czytasz każdy tekst, lajkujesz w ciemno, a może zaglądasz tylko czasami. Nie wiem. Wiem tylko, że słowami się nie da tego wyrazić, co ja przez te 3 lata przeszłam, również dzięki Tobie. Dziękuję za te pięć minut dziennie, kłaniam się w pas, całuję rączki, ściskam, parzę pyszną kawę, a jeśli wolisz to polewam zmrożonego szampana. Ten blog to moja najlepsza podroż. Bywało, że w nieznane. Podróż, czasami wyboista,…

  • Jestem w piątym miesiącu.

    Jestem w piątym miesiącu. Moje kolejne dziecko ma już skończone cztery miesiące. Ciężko w to uwierzyć, a jednak! Pięć miesięcy! BLOGOWANIA! Chyba nie myślicie, że będzie kolejny dzidziuś? Hę? Piszę w piątym miesiącu, choć przecież blog powstał w 2012 roku i od tego czasu regularnie publikuję. Ale wcześniej to był pamiętnik, dla rodziny i przyjaciół. A od stycznia otwarłam podwoje dla szerszej rzeszy. Czas na małe podsumowanie. Blog jeszcze bardziej mnie pochłonął. Myślę o nim cały czas. Tym bardziej boli mnie czasami kiedy teksty przechodzą…