Nie jestem dobrym rodzicem.
No cóż, z bólem serca przyznaję, że nigdy nie dostanę tytułu Rodzica Roku. Żadnego roku. Nawet w 2046, kiedy moje dzieci dawno już wyprowadzą się z domu. Nie jestem dobrym rodzicem.
Bywa, że mój dom straszy, a ja sprzątam rynek, wrzucając wszystkie zabawki na szybko i na oślep do pudła.
Bywa, że pranie nie wyschło i trzeba wyciągnąć niewyprasowaną koszulkę.
Bywa, że koszulkę trzeba wyłowić z recyclingu. Dwie plamki? Czysta!
Bywa, że dzieci jedzą spaghetti w samej bieliźnie w ramach oszczędności (wody, energii, proszku, wieszania, składania i prasowania).
Bywa, że pozwalam jeść kolację przed telewizorem.
Bywa, że puszczam bajkę. I kolejną. I jeszcze jedną. I wcale nie patrzę na zegarek, żeby sprawdzić, czy trzymamy się zalecanego czasu, który w tym wieku można spędzić przed TV.
Bywa, że stosuję przekupstwa.
Bywa, że nie jestem konsekwentna.
Bywa, że nie trzymam się żadnych reguł.
Bywa, że po wyjątkowo intensywnym weekendzie, namawiam dzieci do ściągnięcia butów w samochodzie i w drodze powrotnej do domu, która w wyniku mojej perfidnej kalkulacji wypada pomiędzy 19 a 20, wybieram dłuższą trasę, a jak usną przenoszę prosto do łóżek.
Bywa, że zaraz potem przybijamy sobie z ich ojcem triumfalną piątkę. Yes! Happy hours!
Bywa, że kąpiel jest dwa razy w tygodniu.
Bywa, że nie przebieram pościeli, bo wiem, że to nie jedyny tego wieczoru incydent.
Bywa, że ten sam obiad jest trzy dni pod rząd.
Bywa, że kłamię. To są małe kłamstewka w stylu „nie ma już nic słodkiego”, choć dobrze wiem, że mam dwie czekolady odłożone na czarną godzinę. Bywają też większe. Na pytanie zadane w zatłoczonym supermarkecie donośnym, pięcioletnim głosikiem, dlaczego ta Pani jest gruba, a ten Pan śmierdzi, zwykle kłamię w żywe oczy. Bywa też, że mówię, że jest już pora spać i pokazuję zegarek. Tylko ja wiem, że jest dopiero 18.
Bywa, że pozwalam na frytki z Maka w komplecie z procesowanym nie-wiadomo-czym i kiczowatą zabawką.
Bywa, że krzyczę i jestem prawie pewna, że zwrotu „ja tu rządzę” dzieci nauczyły się ode mnie.
Bywa, że uciekam się do podstępów i sztuczek.
Bywa, że podaję ciasto z buraków, a mówię, że to czekolada.
Bywa, że brzmię jak swoja własna matka i babcia razem wzięte.
Bywa, że rozpieszczam.
Bywa, że pozwalam jeść rękami i biegać po ogródku boso i w piżamie.
Bywa, że nie lecę na łeb i szyję, kiedy moje dziecko się przewróci.
Bywa, że podaję ręcznik papierowy do otarcia krwi i wskazówki jak nakleić plaster.
Bywa, że przewracam oczami i wypowiadam nieśmiertelne, znienawidzone „a nie mówiłam”!
Bywa, że zabieram do lasu i pozwalam krzyczeć ile sił w płucach.
Bywa, że pozwalam biegać bez czapeczki, choć mrozy.
Bywa, że pozwalam dzieciom rozwiązać swoje konflikty. Odwracam wzrok, kiedy usiłują pięściami załatwić swoje porachunki. Przecież do wesela się zagoi.
Bywa, że na placu zabaw udaję, że to nie moje dziecko.
Dobry rodzic nie pozwoliłby dziecku na dwie godziny telewizji pod rząd o 5 rano w sobotę, tylko po to, żeby się jeszcze chwilę zdrzemnąć.
Dobry rodzic nie przekupiłby go kolejnym odcinkiem Transformers, puszczanym ze smartfona, żeby tylko móc skończyć pizzę w restauracji, do której się wybrał, bo nie chciało mu się gotować obiadu w niedzielę.
Dobry rodzic na pewno przygotowałby trzy posiłki dziennie, regularnie dbając o dobrą dietę, a nie kazał swojemu dziecku samemu nasypać sobie płatków, kiedy będzie głodne.
Dobry rodzic nie pozwoliłby swojemu dziecku bawić się ziemią aż do momentu w którym jedynym wyjściem będzie włożenie go do wanny.
Dobry rodzic nie wycierałby zielonych glutów końcem własnego rękawa i pozwalał bawić się dalej.
Dobry rodzic nigdy nie powiedziałby o swoich dzieciach potworki.
Dobry rodzic wiedziałby, że tak nie wolno.
Nie jestem dobrym rodzicem.
Ale na pewno jestem najlepszą matką. Jeśli nie wierzysz, spytaj mojego dziecka.

niemożliwe, pierwszy raz zostawię pierwszy komentarz 🙂 z tego wynika, że ja też jestem złym rodzicem, ale faktycznie chyba też mamą całkiem fajną 🙂 uwielbiam Twoje podeście do życia 🙂
Zawsze musi być ten 1 raz 🙂 Dzięki!
Chyba dobrych rodzicow nie ma:) haha u mnie tylko obiad nie moze byc nawet dea dni pod rzad bo dziady nie tkna
Wiem, że bywa i taki egzemplarz, ech, dziady 🙂
uważam że masz dar…. tak to ubrać w słowa i taki text popełnić niewielu potrafi, a wszystko życiowe i z dystansem do tegoż właśnie życia, widać że się spełniasz na tym blogu i przywracasz do pionu mnie czytającą co się czasami przydaje a czasami upewnia w pewnym sposobie myślenia i działania:) tylko nie wierze w ten początek „z bólem serca..” ;))
No był trochę przewrotny. Celowo. Bo wcale tego bólu nie ma 🙂 Dzięki za miłe słowa!
Kiedyś jedyną matką, którą czytałam była Nishka (może dlatego, że dzieci trochę starsze, to i tematy trochę inne), i Asia z bloga prezentujeprezenty.pl, która jednak o dzieciach i rodzicielstwie raczej nie pisze. W takim razie jesteś drugą piszącą o dzieciach i rodzicielstwie matką, którą czytam. Wysokie podium! 😉
Wow! Kocham Nishkę. Dziękuję za takie podium!
Tak się zastanawiałam kto mnie to wspomniał gdy zobaczyłam wyniki raportu w brand24 🙂
A swoją drogą to pod wpisem mogę się podpisać w 99% – ten 1% to ciasto z buraków, nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego, więc jak mogłabym podać to dziecku 😉
Ja rowniez dlugo czytalam tylko Nishke. Ktoregos dnia zainteresowała mnie autorka któregoś komentarza i tak wyladowalam tutaj. I tak juz zostało;)
Niestety już nie mam czasu na inne blogi, ale fajnie, że ktoś do mnie w taki sposób trafił!
Jak już ktoś napisał, może nie dobrym rodzicem, ale całkiem fajną mamą 🙂
Czytam Cię z uśmiechem choć rzadko komentuję, jestem 🙂
Fajnie, że jesteś!
bywa 😉 i cóż…. 🙂 brawo Ty
🙂 Brawo Ja!
Niech nas ręka boża chroni przed byciem „doskonałymi”rodzicami, nie chciałabym na miejscu dziecka wychowywać się w domu gdzie panują zawsze sztywne zasady.
Trzeba czasami odpuścić dla dobra dziecka i nas samych. Mamo Trójki jak zwykle fajny post.
Dziękuję. I tak, niech nas broni, doskonałość jest strasznie nudna.
Dziękuję za ten post :* właśnie tego potrzebował 🙂
Ależ proszę bardzo!
Myślałam,że tylko ja robię to wszystko 😉 pozdrawiam, miłej niedzieli
O nie! Jest nas więcej! Mam nadzieję, że Wasza niedziela była udana!
Ale jak to? To nie tylko ja tam robię 😛 Widać najfajniejsze mamy na świecie tak już mają 😀 Moje uwielbiaja biegać z rana po ogrodzie na bosaka a nawet i wieczorem – najlepiej tuż przed kolacją.
No mają, mają, może dlatego fajne?
Zapytamy… w 2046 roku;) Życie lubi zaskakiwać więc wszystkie tytuły przed Tobą:)
To fakt! Chciałabym najbardziej taki właśnie fajnej mamy.
<3