Cierpię na nieuleczalną chorobę. Nazywa się rodzicielstwo.
Mój umysł zamienił się w sieczkę. W jajko na miękko. W zawartość pieluszki niemowlaka. W pizzę ze wszystkimi składnikami. Nie mam nic do powiedzenia, bo jak tylko otwieram buzię, z moich ust wydobywa się bleee. Tak, wiem, że dzieciom trzeba tłumaczyć. Milion razy. A jak milion nie pomoże, to i milion pierwszy. Tak, wiem, że dzieci…
