• Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Dylematy Matek Polek emigrantek.

    „A moje to umieją, a na pewno się nie starasz, pewnie Ci się nie chce, pewnie nie mówisz do nich po polsku, kto to widział, żeby dziecko nie mówiło w języku matki!” Te komentarze to codzienność Matek Polek emigrantek. A rzeczywistość bywa trudna i dużo bardziej skomplikowana. Jak nauczyć dziecko języka polskiego? Jak trudne stoi przede mną zadanie przekonałam się dość boleśnie na przykładzie własnych dzieci, które trzy miesiące po przylocie do Australii złapały akcent i między sobą, w domu, przeszły na angielski. Moje małe polskie serduszko krwawiło, no bo jak to? 5…

  • Pięć minut dziennie.

    Mijają właśnie trzy lata istnienia tego bloga. Jesteś tu, możliwe, że od samego początku, możliwe, że dopiero od wczoraj, czytasz każdy tekst, lajkujesz w ciemno, a może zaglądasz tylko czasami. Nie wiem. Wiem tylko, że słowami się nie da tego wyrazić, co ja przez te 3 lata przeszłam, również dzięki Tobie. Dziękuję za te pięć minut dziennie, kłaniam się w pas, całuję rączki, ściskam, parzę pyszną kawę, a jeśli wolisz to polewam zmrożonego szampana. Ten blog to moja najlepsza podroż. Bywało, że w nieznane. Podróż, czasami wyboista,…

  • Jak to jest wyjechać i męża zostawić.

    Nie zliczę, ile osób pytało mnie, jak to jest wyjechać i męża zostawić. Dzieci? Same z ojcem? Ale jak to? Na pewno od razu w pierwszy dzień złapie Cię ogromna tęsknota i nie będziesz się mogła doczekać powrotu do domu!! No więc nie boję się zabrać dzieci tylko, a męża zostawić (wcale nie na pastwę losu), bo wierzę, że on nie jest moim jamniczkiem, który, jak tylko zniknę za rogiem wskoczy na stół i zeżre pozostawioną na nim kiełbasę, a potem ucieknie przez dziurę w płocie do suczki sąsiadów. Wierzę, że to, co jest między nami, jest…

  • Jak się lata z dziećmi?

    Nie wiem, zupełnie nie wiem czemu, cały czas od kilku już tygodni ktoś mnie pyta, czy się boję. A jak mówię, że nie, to pyta, czy się spakowałam. Jak mówię, że nie, to ze zdziwienia macha w prawo i w lewo szeroko rozdziawioną paszczą. Co najmniej jakbym leciała na drugi koniec świata sama z trójką sześciolatków. Hahaha. Tak na serio to nadal w tym kraju kangurów są ludzie, którym się wydaje, że Polska to taki biegun, w którym po ulicach biegają misie polarne, a pierwsze, co będę musiała zrobić po przylocie, to ubrać się w futro z niedźwiedzia, zbudować…

  • Weź się obudź.

    Kobiety, zapytane o ich największe marzenie, odpowiadają, żeby dzieci były szczęśliwe, żeby mąż nie zostawił, żeby było na wakacje, żeby kredyt spłacić. No dobrze. Ale o czym TY marzysz? Cisza. Jakie marzenia, skoro stopiłaś się z szarówką za oknem. Automatycznie wypełniasz polecenia. Dla siebie zawsze gorszy krem i stara kurtka, bo wydatki, bo kredyt, dla Ciebie zawsze zabraknie ciastka, bo odstąpisz, dla siebie zawsze ostatni skraweczek doby, znowu nie starczy na nagrany dwa tygodnie temu ulubiony serial, dla siebie zawsze wizyta u lekarza dopiero wtedy,…

  • Co wyrośnie z tych dzieci?

    Wiem, że życie wielu osób piękne jest tylko w Internecie. To taka darmowa terapia. Choć na chwilę można się poczuć jak król życia, opowiadając o tym, czego to nasze dzieci nie potrafią, ile razy w tym tygodniu uprawialiśmy dziki seks i jakie pyszne jedzenie było w hotelu, w którym byliśmy na wakacjach. To pierwszy krok. Tworzenie iluzji naszego życia, która ma się nijak z rzeczywistością. Bo nasze dzieci to małe potworki, seksu nie mieliśmy od tej nocy w której poczęliśmy najmłodsze dziecko, będzie ze dwa lata, a wakacje spędziliśmy na działce u wujka. Ale nasze…

  • Pani do sprzątania. Korzystam i dobrze mi z tym.

    Od 10 lat nie sprzątam. Uuuu, już widzę te oburzone spojrzenia i podniesione brwi. Pani do sprzątania? Toż to szczyt lenistwa! A ja serio mam to gdzieś, czy się to komuś podoba czy nie. Mało tego, będę się pewnie w piekle smażyła za propagandę, ale namówiłam do zatrudnienia pani do sprzątania wiele znajomych mi kobiet i możliwe, że namówię jeszcze kogoś. Raz w tygodniu przychodzi do mnie pani do sprzątania domu. Jak trzeba, to myje nawet lodówkę i zmienia pościel. Zabiera też ze sobą prasowanie i przywozi świeżutkie i pachnące w inny dzień. Nigdy…

  • Sentymentalne gadki do dziecka od matki.

    Lubię, kiedy… Kiedy wołasz mnie w nocy, choć wcale nic się nie dzieje. Kiedy się budzisz rano i zaglądasz przez lekko uchylone jeszcze drzwi sypialni. Niepewnie. A potem pojawia się szeroki uśmiech. Kiedy z całego dnia w szkole mówisz, że to w sekrecie włożone do śniadaniówki ciasteczko to było najlepsze, co się dzisiaj wydarzyło. Kiedy z przedszkola przynosisz laurkę. Jeszcze pisaną obcą ręką, ale już wiadomość „kocham mamę, bo mama jest zawsze”. Kiedy przytulasz się mocniej, gdy drwal zostawia Jasia i Małgosię w lesie….

  • Matka matce matką. To nic nie kosztuje.

    Każda matka ma taki dzień, w którym podskakuje pokrywka garnka bulgoczącej frustracji. Bo ciągłe „a dlaczego”, bo burdel, bo nieprzespane noce, bo kupa po pachy, bo bierze udział w konkursie na pytanie „a dlaczego” zadane do entej potęgi, bo wózek nie chce się złożyć, bo ząbek idzie, bo siku koło nocnika, bo marchewkę trzeba zeskrobać z sufitu, bo ojciec znowu dzwoni, że w pracy dłużej musi zostać, bo drzemkę przerwał głośny dzwonek do drzwi, bo w lodówce nic nie ma i skończyły się pieluchy. I ja miałam ciągi takich dni. Dni, w których nie miałam siły podrapać się…

  • Magii w markecie nie kupisz.

    Wpadliśmy w presję dążenia do perfekcji. Wszystko, począwszy od samego siebie, od każdego dnia, przez wszystkie okazje, aż po dzieci, musi być super i ekstra, magiczne, wow, perfekt, idealne. Wszystko musi być wyjątkowe, ozdobione brokatem, oblane lukrem, błyszczące i tęczowe. Nie ma miejsca na chodzenie na skróty, na pomyłki, trzeba wszystko samemu, ręcznie, jakby gotowe już się nie liczyło. Jeśli jednak kupisz, koniecznie tylko i wyłącznie z limitowanej edycji, jedyne, specjalne. Magiczne. A przecież magii w markecie nie kupisz.  Pieprzona perfekcyjność wszystkim nam wylewa się uszami,…