• Najlepsze seriale na czas pandemii.

    Ileż razy ja już wpisywałam takie zapytanie w google! Najlepsze seriale na czas pandemii. I zawsze wyskakuje mi ta sama lista, którą znam na pamięć. Za każdym razem, kiedy nie mam co oglądać, pytam o polecenia. Zwykle jestem rozczarowana. Może dlatego, że jestem dość niecierpliwa i nie potrafię dać serialowi szansy i oglądać całego pierwszego sezonu licząc na to, że w drugim może się w końcu rozkręci. Sorry, ale nie. Fajerwerki muszą być od razu, albo idę po inny tytuł. Ja muszę oglądać z zapartym tchem i w ciągu dnia łapać się…

  • Wolnowar czyli ugotuje się samo.

    Kiedy pisałam ten post, szukając linków do najlepszych wolnowarów w Polsce, wyskoczył mi w wyszukiwarce tekst „Wolnowar – najlepsza inwestycja mojego życia”. I ja się z tym zgadzam. Nie wiem w ogóle jak przeżyłam prawie 40 lat, z czego już ponad połowę zabawiam się w kuchni, bez slow cookera! I dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział? CAŁĄ zimę wolnowar chodzi u mnie przynajmniej 4 razy w tygodniu, wypróbowałam tyle potraw, że nie zliczę. Moje dzieci mówią na niego „magiczny garnek”. I ja się z tym zgadzam. Wolnowar to urządzenie do gotowania,…

  • Matki potrzebują wsparcia, żeby nie utonąć.

    Matki nie potrzebują, aby im przypominano, że muszą o siebie dbać. Matki potrzebują wsparcia! Trąbię o tym od zarania dziejów i wiem, że to dociera, bo widzę powolne, ale jednak zmiany. Tych ojców na placach zabaw, w poczekalniach u lekarzy i robiących zakupy spożywcze. W końcu, powoli się to odwraca, nie wiem, czy to my jesteśmy mądrzejsze, czy to mężczyźni przechodzą rewolucję i w końcu dostrzegają, że w zmienianiu pieluch to nie kobieca intuicja gra główną rolę, a dwie ręce i mokre chusteczki. Już wszystkie wiemy, jak pokazać środkowy palec kobietom, które wolałyby, żebyśmy nie miały swoich…

  • Nie jesteśmy zaniepokojone. Jesteśmy wkurwione.

    Nie jesteśmy zaniepokojone. Jesteśmy wkurwione. Dlatego, że banda starych dziadów chce nam grozić kazać i rodzić. Decyduje państwo, a rodzi kobieta. Krąży taki wpis po sieci, który sugeruje, aby to mężczyzn poddawać wazektomii, do momentu, aż będą na tyle stabilni emocjonalnie i materialnie, aby móc założyć rodzinę. Proces jest odwracalny przecież. Ale oczywiście, myśl nie jest wygodna. Bo jak to, ktoś mężczyznom będzie mówił jak żyć? Ale nam można kazać, bo cóż kobieta może chcieć od życia oprócz gromadki roześmianych dzieci? A przecież…

  • Jesteśmy w dupie i ja zaczynam się w niej urządzać.

    Niby wiemy to już wszyscy, a jednak powtórzę. Jesteśmy w dupie. Chcę przekuć ten głupi czas w coś dobrego. Siedzę kolejny tydzień raczej głównie w domu, kolejne dni mijają na pracy, ogarnianiu życia rodzinnego i egzystencji w rytmie slow. I zaczynam się urządzać. W marcu, kwietniu i maju bardzo dobijała mnie sytuacja i doniesienia, wizja ograniczenia wolności, niemocy, chorób, apokalipsy. Człowiek już tak ma, że się przejmuje. Choćby nawet bardzo nie chciał, przejmuje się tym, co go otacza, a już najbardziej rzeczami, na które…

  • Klątwa dużych rodzin.

    Mam taką rozkminkę ostatnio, w sumie dość smutną, a dotyczy ona dużych rodzin. A właściwie czegoś jak klątwa dużych rodzin. Oczywiście wiem, że jest dużo plusów, jako jedynaczka czuję czasami brak rodzeństwa. Niestety optymalnie patrząc na świat, uważam, że rodziny wielodzietne przynoszą więcej swoim dzieciom krzywdy, niż dobra. Już wyjaśniam, zanim spalicie mnie na stosie. Otóż mam trójkę dzieci. Nie do końca z wyboru, bo urodziłam trojaczki. Nie miałam więc świadomie wpływu na ilość tych moich dzieci. Ot, z dnia na dzień,…

  • 150 filmów na poprawienie nastroju.

    150 filmów na poprawienie nastroju pomoże Wam przeżyć kwarantannę! My właśnie kończymy kolejne dwa tygodnie domowego aresztu. Ja, filmowa maniaczka, stwierdziłam, że chyba już wszystko, co lekkie, widziałam, a na nic bardzo ambitnego nie mam za bardzo ostatnio ochoty. Chcę komedii, chcę pocieszenia, chcę romansu, chcę wieczorem relaksu i odprężenia a nie dramatów i mordów! Nie dość, że kiepsko się ostatnio czułam, pogoda za oknem była okropna, sytuacja na świecie nieciekawa, dobiła mnie chandra, to jeszcze siedzenie w domu na dłuższą metę zwyczajnie nudzi….

  • Mam covid. Ja, biegająca maratony, silna i zdrowa.

    Mam covid. A właściwie to miałam. Nie jest więc już dla mnie teorią, czy wymyślonym spiskiem. Ale od początku. Mój mąż ma astmę. Z tego powodu od początku pandemicznego szaleństwa trochę bardziej z trwogą patrzyliśmy na statystyki i sytuację w kraju i na świecie. W pierwszych miesiącach przestrzegaliśmy wszystkich zaleceń, a mąż, poza spacerem z psem w szczerym polu na otaczającej nas wsi, praktycznie nie wychodził z domu. Siedzieliśmy potulnie na kwarantannie, nie spotykaliśmy się praktycznie z nikim, nawet z rodziną. Ograniczyliśmy wyjścia do sklepu, kontakty ze światem zewnętrznym zredukowaliśmy do minimum. Potem jednak coraz bardziej…

  • Nie wychowuję syna na męża, a córek na żony.

    Nie wychowuję syna na męża. Wielokrotnie w ostatnim czasie tak się złożyło, że pokazałam syna, który podaje nam kawę do łóżka, albo odkurza, czy gotuje. Cóż w tym dziwnego, w końcu ma 9 lat. W wielu miejscach na Ziemi i tak byłby dużo bardziej samodzielny, niż rzeczywiście jest.  No cóż, nie musi pracować, a my dzieci mamy trójkę, a nie szóstkę, więc nie musi zajmować się swoim młodszym rodzeństwem, nie pomaga na roli, nie karmi bydła, owiec nie pasie, w domu mamy centralne, więc w izby grzać też musi. Nie musi też łąk i pól przemierzać, aby kupić…

  • Przychodzi matka do matki, a tam… środkowy palec.

    Odkąd 11 lat temu zostałam matką, zadziwia mnie wszystko. Od czasu, który nagle skrócił się niemiłosiernie, przez bunt dwulatka, który trwał siedem lat, po zrujnowanie komuś życia kanapką, która posmarowana jest miodem, a miała być z innym miodem. Ale najbardziej, i to się nie zmienia, dziwią mnie przypierdalanki innych matek. Nie da się tego inaczej nazwać. Tak, jakby życie z dziećmi nie było wystarczająco wymagające, znajdzie się zawsze taka jedna z drugą, która, przeświadczona o swojej omnipotencji, czuje się w obowiązku informować innych. BO ONA…