Czy masz dzisiaj coś ważniejszego do zrobienia?
Dziecko to rewolucja. Być rodzicem to koktajl emocji, oczekiwań, miłości, zawodów, wzruszeń. I tak wojujemy jako rodzice, że czasu mało, że dziecko drogie, że z nianią krucho, że siły brak, Państwo nie pomaga, dziadkowie zajęci. Wzdychamy, że może by już większe było, żeby noc może przespało całą, obiad zjadło samo, rozumiało już co nieco.
A przecież za ten jeden bezzębny uśmiech można nie spać przez kilka lat. Z zakupów dla siebie zawsze wracać z reklamówką małych ciuszków. W łóżku miejsce robić, pozwalać sobie łokcie wbijać i stopy na twarz kłaść, choć wiesz, że za kilka godzin prowadzisz konferencję dla 100 osób. Obiad swój w całości dziecku podarować, chociaż przecież ma swój, jest 17, a Ty jedziesz na zimnej kawie. Do piątej nad ranem ciasteczka piec na przedszkolny bal. Setny raz tłumaczyć, dlaczego niebo jest niebieskie. I na spacer na minus dwadzieścia radośnie się pakować i baławana na nim lepić, a potem wkoło bloku na mrozie dreptać, żeby się chwilę przespało. I gwiazdkę z nieba zdjąć. I ostatni kawałek ciasta oddać bez mrugnięcia okiem. I spać trzymając za rękę. I czuwać, kiedy choruje. I wstać setny raz w nocy, na najmniejsze westchnienie, choć przecież można kołdrę na głowę naciągnąc i udawać, że śpię. I przez pół miasta w korkach gnać, bo ma 37.2 i trzeba z przedszkola odebrać. I wybierać wszystko, co najlepsze, żeby tylko miało, czego zapragnie, często zapominając o sobie. I czytać w kółko te same książeczki. I paznokcie pozwalać sobie na różowo pomalować, a potem w nocy zmywać, żeby koledzy z pracy nie zauważyli. I bronić oseska, choćby nawet było wiadomo, że nie jest niewinny. I siadać na małym krzesełku pijąc herbatkę, której nie ma. I kibicować małemu artyście, piłkarzowi i baletnicy. I przeżywać pierwsze miłości, prace, podróże. I być zawsze na posterunku. Czekać z ciepłą zupą i dobrym słowem.
I do końca życia patrzeć na dziecko swoje z niedowierzaniem. Takie piękne, doskonałe, to najlepsze, co mnie w życiu spotkało.
Steve Jobs. Mimo tego, że był totalnym dupkiem, nie można odmówić mu jednego – stworzył przyszłość, a produkty, które wymyślił, zrewolucjonizowały świat i nasze codzienne życie. W najnowszym filmie o Stevie padają dwa kluczowe zdania. Kiedy jesteś ojcem, to, co robisz, nie powinno być najlepszą częścią ciebie. To bycie ojcem powinno być tym, co robisz najlepiej. Te zdania to dla mnie kwintesencja bycia rodzicem.
I choćbyśmy nawet byli jak Steve Jobs, na zawsze zapisali się na kartach historii i wynaleźli iCoś to i tak, do końca swoich dni, przedstawiając się powiemy, jestem Dagmara, przede wszystkim mama. Tak więc krótkie pytanie – czy masz dzisiaj coś ważniejszego do zrobienia?

Zgadza się, cokolwiek byśmy robili, rodzicem będziemy zawsze 🙂
Do ostatnich naszych chwil. Zawsze.
Ani dzisiaj, ani wczoraj ani jutro 😉 Bycie mamą to najważniejsze zadanie ale też najprzyjemniejsze 🙂
Tak! I wciąga 🙂
W żadną z życiowych ról nie wlazłam tak głęboko. I choć to nie jest tak, że wszystko robi się z uśmiechem, to mimo wszystko ROBI SIĘ i to z pełnym zaangażowaniem, bez poczucia krzywdy czy czekania na nagrodę. I patrzy się z podziwem, jak mały człowiek zdobywa codziennie kolejne Everesty, prosto i pięknie, bez lęku przed porażką, nawet nie z wiarą w siebie a z pewnością, że się uda. Cudnie stać obok i towarzyszyć mu w tej wędrówce. I ładować się zapachem dziecięcej główki, usmiechem- już nie bezzębnym ;-), spojrzeniem prosto w oczy, w duszę, w serce… ♥
Pięknie to napisałaś, czuję dokładnie tak samo. I to kocham powiedziane na środku ulicy…
Dla mnie macierzyństwo to była rewolucja i w sumie jest ją nadal. Kiedy nie miałam dzieci, zawsze mnie dziwiły moje koleżanki, ponieważ bycie matką pochłonęło je bez reszty. Nie mogłam tego wtedy zrozumieć, teraz zaś śmiać mi się chce z siebie samej :). A co do Steve’a Jobsa, to słyszałam, że nie uznał swojej córki i jej matka musiała z nim stoczyć batalię o alimenty. Także, faktycznie był totalnym dupkiem, nawet jeśli był geniuszem…
To, że nie uznał, to jedno. To, że nie uznał po pozytywnym teście na ojcostwo, to drugie. To, że wymyślił wtedy algorytm, z którego wyszło, że ojcem dziecka może równie dobrze być 27% amerykanów, to trzecie. W ludzi to on nie umiał, no ale za to z kompem dogadywał się świetnie. Przewidział, że tak wkrótce może to wyglądać. Wizjoner.
Ahh i uslyszec boskie.. Kocham cie mamusiu.. 🙂 uwielbiam byc mama, mimo ze czasami mam zachciewajki typu: rosnij szybciej 😉
Ja to się boję tego rośnięcia szybciej. Jak ja przeżyję trzech nastolatków?
I jeszcze o tym wszystkim stale pamiętać, nawet wtedy, gdy wyprowadzają z równowagi, albo marzy się, by gdzieś się wyrwać, samej 😉 Taki cogodzinny alert w telefonie by się przydał.
Zgadzam się! To bardzo dobry alert, może to pomysł na biznes?
Dla mnie nie ma nic ważniejszego niż czas spędzony z moim dzieckiem. <3
Też bym chciała tak powiedzieć, ale bywają mniej idealne dni.