Z jak związek
Na kanwie Walentynek napiszę coś o związkach. Co nieco obserwuję i kilka wniosków nasunęło mi się do głowy. Nie bez znaczenia niech będzie też fakt, że aż dwa razy rozstawałam się z moim narzeczonym, teraz zwanym mężem (lub też odkąd piszę bloga – miszczem drugiego planu). Najpierw – przed pierwszym naszym zaplanowanym ślubem. Pół roku przed. W rękach zostały mi zaproszenia i rachunek za rezerwację sali. Nie pomogły nawet oświadczyny na Wieży Eiffla. Za drugim razem oświadczył się pod Wielkim Benem w Londynie, słowami, że to już chyba najwyższa…
